środa, 18 luty 2009 09:39

Marcin Domagała: Na drodze do upadku

Oceń ten artykuł
(1 głos)

 

money

Marcin Domagała

Próba zniesienia finansowania partii politycznych przez Platformę Obywatelską, drogą likwidacji dotacji z budżetu państwa na ich działalność, za cenę pozyskania oszczędności rzędu 140 mln zł (czyli po obecnym kursie ok. 30 mln euro) może radykalnie wpłynąć na kształt polskiej polityki zagranicznej. W dodatku może do tego dojść w sposób sprzeczny ze skąd inąd szczytnymi zamiarami projektodawców, którzy w reakcji na kryzys szukają na gwałt oszczędności we wszystkich sektorach gospodarki. Niestety ten akurat krok może się w efekcie okazać podręcznikowym przykładem wylania dziecka z kąpielą.

 

W tym miejscu trzeba podkreślić jedną niesamowicie ważną kwestię, jaką jest intencyjność podejmowania każdej decyzji politycznej, a także bezpieczeństwo samego mechanizmu państwowego, który powinien być nieczuły na żądania grup szeroko pojętego biznesu, dążącego do maksymalizacji swoich zysków, lecz wrażliwy na oczekiwania i potrzeby społeczeństwa. W tym kontekście finansowanie partii politycznych z budżetu państwa nie tylko zapobiega korupcji, co podkreśla wielu zwolenników takiego rozwiązania, ale także przeciwdziała różnym niejasnym układom polityczno-biznesowym. Co najważniejsze umiejętnie wykorzystywane przyczynia się do przejrzystości samych partii, a przede wszystkim jasności i klarowności kulisów podejmowanych przez nie decyzji. Wiadomo bowiem z góry, że dana partia polityczna wdraża program, który wynika przede wszystkim z oczekiwań wyborców, a nie jakichś korporacji czy innych mocodawców. Zaburzenie tego systemu, w dodatku w imię słusznego hasła oszczędności, jest bardzo groźne dla stabilności Polski na arenie międzynarodowej.

Koniecznie w tym miejscu trzeba powołać przykład z naszej historii, kiedy to jeszcze w XVII w. różnej maści magnaci sprawujący polityczne funkcje byli niejednokrotnie finansowani przez zagraniczne ośrodki władzy. Pokusie pieniądza od obcych rządów nie oparli się nie tylko co ważniejsi urzędnicy I Rzeczypospolitej, ale nawet i sami monarchowie. By nie być gołosłownym - wynagrodzenia za realizację określonej polityki pobierał nie tylko, cieszący się za inne przewinienia kiepską do dziś sławą, król Stanisław August Poniatowski, ale także jego poprzednik sprzed niemal wieku, późniejszy zwycięzca spod Wiednia, Jan Sobieski.

W czasach obecnych co prawda ciężko sobie w Polsce wyobrazić, by prezydent był wprost na usługach obcego państwa, które mu w dodatku za to płaci. Jednakże likwidacja dotacji budżetowych dla partii politycznych już może doprowadzić do takiego stanu. Partie, aby po prostu nie umrzeć z głodu, zaczną szukać różnorakich źródeł finansowania. Mimo, że będzie to zabronione sprytni politycy i tak znajdą rozwiązanie problemu dla legalizacji zagranicznych źródeł dochodów swoich partii. Mowa wówczas jednak nie tylko o obcych wywiadach, które mogą pokusić się o próbę uzyskania takiego wpływu na "głodnych" polityków, ale przede wszystkim ponadnarodowych koncernach i korporacjach. Przykładowo partia, która wygrała wybory dzięki wsparciu takiej międzynarodowej instytucji biznesowej może, będąc chociażby częścią koalicji rządowej, skutecznie blokować zamiary np. w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych, czy dążyć do realizacji określonych celów polityk zagranicznych (wpływ na stosunki handlowe), a w skrajnych wypadkach inicjować zaangażowanie w konflikty zbrojne, jak to miało miejsce w USA za rządów Georga Busha, który atakując m.in. Irak, de facto rzucił go na żer wielkich koncernów amerykańskich, jak np. Halliburton czy Blackwater Worldwide, jednocześnie narażając bezpieczeństwo przeciętnych Amerykanów.

Czy Polskę czekają podobne powtórki z historii?

Możliwe, jeśli nadal będzie się promowało w imię obrony interesów państwa projekty i idee pomagające pozycję państwa na arenie międzynarodowej skutecznie osłabić. W skali całego polskiego budżetu, sięgającego blisko 290 mld zł, kwota 140 mln zł wsparcia dla partii politycznych jest kroplą, która jednak w sposób ważny skutecznie oliwi mechanizm bezpieczeństwa państwa.

Na kanwie ograniczania wydatków budżetowych nie wolno zapominać o mechanizmach chroniących państwo przed wpływami z zewnątrz. Finansowanie partii politycznych należy właśnie do jednego z nich. Już raz w historii Polski kasa płynąca od obcych państw bez jakiejkolwiek kontroli znacząco przyczyniła się do upadku kraju. Tak może być i tym razem, chociaż w zupełnie nowych realiach XXI w.

Artykuł ukazał się we wtorkowym wydaniu dziennika alt z dnia 17.02.2009 r.

Czytany 6893 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04