×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

piątek, 29 styczeń 2010 08:45

Łukasz Reszczyński: Kaukaska gra

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt Łukasz Reszczyński
Pojawiła się szansa na rozwiązanie konfliktu w Górskim Karabachu. Nowe otwarcie w polityce zagranicznej Turcji, popierającej do tej pory Azerbejdżan, a także blokującej gospodarczo Armenię, pomogło pokonać bolesne zaszłości i uregulować stosunki z Erywaniem.
Zeszłoroczne spotkanie szefów dyplomacji obu państw: Turcji - Ahmeda Davutoglu i Armenii - Edwarda Nalbandiana, zaowocowało wynegocjowaniem protokołów, które przewidują między innymi nawiązanie dwustronnych relacji oraz otwarcie granic. Cała sprawa rozwścieczyła Azerbejdżan, który właśnie w tym kraju upatrywał do tej pory swojego głównego sojusznika.

Łagodzenie sporów
Turcja, pozostająca do tej pory niejako stroną w konflikcie, przejmuje rolę mediatora. Paradoksalnie jednak jej decyzja może wpłynąć na zaognienie się sytuacji w przygranicznych rejonach azersko-ormiańskich. Baku, odgrywające coraz istotniejszą rolę energetycznego źródła, może zwrócić się ku Rosji i USA, dla których nierozwiązana kwestia karabaska jeszcze do niedawna nie stanowiła istotnego problemu.

To jednak się zmieniło. USA coraz bardziej interesują się tym rejonem świata. Także Rosja dość wyraźnie daje znać o powrocie do polityki mocarstwowej. Ostatnia wizyta na Kremlu tureckiego szefa dyplomacji Recepa Tayyipa Erdoğana i podpisane w jej trakcie umowy energetyczne odczytać można jako próbę zdyscyplinowania Ankary za jej apetyt na południowy Kaukaz. Władimir Putin wyraźnie podkreślił, że uzależnianie nawiązania relacji dyplomatycznych między Turcją a Armenią od postępów w kwestii Górskiego Karabachu jest błędne, a obie sprawy należy rozpatrywać osobno.

Moskwa umacnia swoją pozycję w regionie, czego elementem jest konstruktywne rozwiązywanie konfliktów. Wyciszenie sytuacji w Czeczenii oraz pozorne uregulowanie sytuacji w Abchazji i Osetii Południowej może skłonić Moskwę do większego zaangażowania się w sprawę Górskiego Karabachu. Rejon ten jest kluczem do przejęcia kontroli nad ważnymi graczami - Armenią i Azerbejdżanem.

Surowcowe eldorado
Azerbejdżan ze swoich kaspijskich zasobów energetycznych uczynił żelazny atut. Wciągnięcie Baku do budowy gazociągu South Stream (projekt rosyjski) lub Nabucco (projekt zachodni) bezpośrednio wiąże się również z uregulowaniem kwestii Górskiego Karabachu. Jeśli gazociąg zostałby otwarty, naturalna byłaby troska Kremla o jego bezpieczeństwo i stabilność okolicznych terenów. Ważne jest również stanowisko Turcji, którą wciąż należy traktować jako sojusznika Baku. Sojusz z Moskwą pozwala sądzić, że rosyjski projekt uregulowania konfliktu zostanie prawdopodobnie poparty przez Ankarę.

Górski Karabach (poza terenami okupowanymi przez wojska ormiańskie) prawdopodobnie wróci wtedy pod jurysdykcję Baku (w świetle prawa międzynarodowego tereny te cały czas pozostają w granicach Azerbejdżanu), jednak z pewnością z zachowaniem znacznej autonomii.

Bardzo ważnymi kwestiami będą również zapewnienie korytarzy między Górskim Karabachem a Armenią i Azerbejdżanem, a także rozwiązanie postulowanej przez Baku kwestii powrotu azerskich uchodźców na sporne tereny. Prawdopodobne wobec takiego scenariusza wydaje się również posłanie w rejon rosyjskich sił rozjemczych. Byłoby to niezwykle ważne w kontekście wycofywania ormiańskich oddziałów z terenów okupowanych, podkreśliłoby również nadrzędną pozycję Rosji w regionie.

Na stabilności zależy także samemu Azerbejdżanowi. Prezydent Alijew pragnie uczynić z tego kraju ekonomiczne eldorado, czego podstawą ma być właśnie wydobycie surowców z bogatych źródeł Morza Kaspijskiego. Aby interes sprawnie funkcjonował, potrzebna jest stabilizacja, czemu konflikt karabaski zagraża. Po raz pierwszy od dawna wszyscy chcą więc jego wyciszenia.
Artykuł ukazał się w nr 5/2010 tygodnika alt
Czytany 6456 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04