piątek, 03 wrzesień 2010 10:36

Dziurawa sieć mołdawskich NGO

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt Jacek Kujawa

Ostatnie głośne skandale szpiegowskie (takie jak choćby ten z udziałem rosyjskich agentów w USA, czy też zatrzymanego w Moskwie współpracownika rumuńskiego wywiadu) wykazały swoistą dychotomię w funkcjonowaniu służb specjalnych. Z jednej strony obserwujemy działalność profesjonalnych funkcjonariuszy, którzy świadomie podejmują ryzyko, choć często chroni ich immunitet dyplomatyczny. Z drugiej strony często w działalności wywiadowczej wykorzystywani są zwykli obywatele – wówczas często ryzyko spada właśnie na nich.

Za tego rodzaju charakterystyczny przykład może posłużyć sprawa Ilii Kazaka i Ernesta Wardaniana, aresztowanych w Naddniestrzu. Jak ustalono w toku śledztwa, obaj byli współpracownikami Służby Bezpieczeństwa Informacyjnego Mołdawii i zajmowali się zbieraniem danych dotyczących sytuacji politycznej w Naddniestrzu. Ponieważ obaj zatrzymani często kontaktowali się z urzędnikami i oficjalnymi przedstawicielami innych państw, z przekonaniem graniczącym z pewnością możemy stwierdzić, że zdobywane przez nich informacje były cenne nie tylko dla mołdawskiego wywiadu, ale także dla innych państw (przede wszystkim Rumunii).

Charakterystyczne, że Kazak i Wardanian w pełni przyznali się do winy, wydali tożsamość swoich oficerów prowadzących i opowiedzieli o presji psychologicznej, któremu poddawano ich zarówno podczas werbunku, jak i w toku dalszej współpracy. Sytuację tę należy uznać za patologiczną – to nie jest normalna procedura, gdy dana jednostka wyraża zainteresowanie podjęciem tego rodzaju pracy i wykazuje psychologiczne predyspozycje do działalności wywiadowczej. W tym przypadku dochodziło do szantażu – Wardarianowi grożono relegowaniem z uczelni oraz represjami zawodowymi wobec najbliższej rodziny.  Opisywana sytuacja, którą opisać można jako podjęcie współpracy pod przymusem, jest sprzeczna z prawodawstwem Mołdawii, ze zmiennym powodzeniem usiłującej kreować wizerunek państwa demokratycznego (warto porównać uregulowania prawne w Mołdawii w tej dziedzinie z prawodawstwem Unii Europejskiej – charakterystyczne, że np. w Republice Federalnej Niemiec każdy obywatel ma obowiązek współpracować z policją i służbami specjalnymi). Ów „demokratyczny” charakter Mołdawii miałby wyrażać się w bliskiej współpracy z rozwiniętymi państwami europejskimi, przynależności do tzw. grupy GUAM (warto tu przypomnieć, że oficjalnie blok nosi nazwę „Organizacja na rzecz DEMOKRACJI i Rozwoju Gospodarczego”), lecz przede wszystkim w nieustannych wezwaniach o „wsparcie ekonomiczne dla reform demokratycznych” kierowanych w stronę rozmaitych struktur międzynarodowych, przede wszystkim Banku Światowego i OBWE.

Niezależnie od powyższych faktów, Wardarian i Kazak nie ukrywali, że mołdawskie służby specjalne były nastawione wrogo wobec Federacji Rosyjskiej i żądali zbierania informacji na temat obywateli tego państwa (ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy pełnili służbę państwową i posiadali dostęp do informacji niejawnych). Trudno się dziwić, że władze Mołdawii usiłują zrzucić winę na władzę Naddniestrza; zgodnie z ich wersją, Wardarian i Kazak nie są winni zarzucanych im czynów – padli ofiarą represji ze strony „totalitarnego reżimu Smirnowa”.

Jeśli spojrzymy na tę sytuację z pozycji Unii Europejskiej, napotkamy paradoksalną sytuację – płynące ze strony UE dotacje finansowe przeznaczane na reformowanie struktur państwowych (czytaj: działalność służb specjalnych) i rozwój społeczeństwa obywatelskiego służą w efekcie powstawaniu na terytorium Mołdawii strefy turbulentności politycznej.  Żadne reformy nie są przeprowadzane, a pieniądze zostają zawłaszczone przez urzędników państwowych, czemu towarzyszy milczenie ze strony OBWE. Być może tego rodzaju scenariusz był z góry założony przez tę czy inną organizację międzynarodową... Nieprzypadkowo szereg organizacji pozarządowych na terenie Mołdawii już od dawna zajmuje się „białym” i „szarym” wywiadem, pozyskując informacje przydatne dla obcych państw z powszechnie dostępnych i na wpół otwartych źródeł (w udzielaniu tego rodzaju „pomocy humanitarnej” tradycyjnie prym wiedli Brytyjczycy i Amerykanie).

Możliwy jest także scenariusz alternatywny – eskalacja napięcia politycznego w Naddniestrzu. Tego rodzaju metody nacisku politycznego już od dawna stosowane są przez różnego rodzaju struktury. Charakterystycznym przykładem jest tu Kosowo. Kosowscy Albańczycy umiejętnie dążyli do zaostrzania sytuacji i dzięki zastosowaniu tej strategii uzyskali niepodległość.

Jak dotąd, spośród licznych działaczy organizacji pozarządowych na gorącym uczynku schwytany został jedynie Wardarian. Jeśli nad działalnością tego rodzaju „przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego” swój patronat roztaczają działacze OBWE, prawdopodobnie otrzymają lekcję ostrożności. Europejscy podatnicy często reagują nerwowo gdy dowiadują się, że ich pieniądze przeznaczane są na raczej wątpliwe cele...

Czytany 4749 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04