niedziela, 13 marzec 2011 07:24

Witold Szirin Michałowski: Konflikt w kolebce cywilizacji

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

ofiary czytek orm  Witold Szirin Michałowski

Już sama nazwa Nagorno kara-bagh wskazuje na geopolityczną złożoność podejmowanej problematyki. Nagorno to „górski” (z rosyjskiego), kara to „czarny”, czy też „wspaniały” (z tureckiego) i bagh to „ogród” (z perskiego). Obecnie pod kontrolą Armenii znajduje się obszar o powierzchni 14 tys. kilometrów kwadratowych. Dwadzieścia lat temu zamieszkany był przez około 200 tysięcy ludzi, wśród których 76% stanowili Ormianie, a 23% Azerowie, oraz Rosjanie i Kurdowie. Stolicą regionu był Stepanakert, drugim większym miastem Szusza.

Gdy 2 września 1991 roku separatyści ogłosili powstanie Republiki Górskiego Karabachu (NKR), a parę miesięcy później w referendum za niepodległością opowiedziała się większość jego mieszkańców, Azerbejdżan nie przyjął tej deklaracji i rozpoczęła się krwawa wojna. W maju 1994 roku podpisano zawieszenie broni, które trwa do dzisiaj. Ormianie przejęli kontrolę nad całym terytorium oraz terenami pomiędzy Armenią a Iranem. Nowe mapy przedstawiają Armenię i republikę Górskiego Karabachu wraz z terenami pomiędzy nimi jako jedno państwo. Na arenie międzynarodowej nikt go nie uznał.

 

Dla turystów Karabach to malowniczy obszar z chaczkarami, sadami, kanionami, kościołami i fortecami. W czasach prehistorycznych stanowił część najstarszego w dziejach państwa chrześcijańskiego kaukaskiej Albanii – Alwanii. Udini – jej autochtoniczna ludność, dyskryminowana przez Ormian, stopniowo ulegała asymilacji.

W wyniku wojny do porzucenia swoich domów zmuszone zostało ponad pół miliona Azerów i blisko cztery razy mniej Ormian. Zniszczenia w Szuszy i Agdamie są widoczne do dziś. Na górskich łąkach pozostało wiele pól minowych. Szusza położona jest na płaskowyżu (1400 m n. p. m.), w odległości 9 km od Stepanakertu i jest częściowo otoczona murami dawnej perskiej twierdzy. Od roku 1986, w czasie wojny o Karabach, stanowiła główny ośrodek oporu Azerów, którzy stąd ostrzeliwali położony niżej Stepanakert i okoliczne wioski. Miasto zostało w 3/4 zniszczone. Ongiś liczyło 25 tys. mieszkańców (z przewagą azerską). Obecnie jest ich już tylko 2 tys. Siedziba biskupa Karabachu, to duża budowla z wieżami wysokości 52 m i dzwonnicą. Wyżej wznosi się Kościół Zielony pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. Meczety zostały wysadzone w powietrze przez dobrze wyszkolonych w Armii Radzieckiej saperów. Przy wjeździe do miasta na postumencie postawiono czołg. Ormianie zdobyli je 9 maja 1992 roku.

Północny Karabach, to już całkowicie teren wojskowy. Ze Stepanakertu jedzie się kilkanaście kilometrów na północny wschód, doliną rzeki do twierdzy i miasta Mayraberd (Askeran). Twierdzę zbudowaną w XVIII wieku otaczają grube mury, długości półtora kilometra. Miasto liczące 3 tys. mieszkańców, to stolica rejonu o tej samej nazwie. Z drogi widać spalone czołgi i pola minowe. Przed wojną liczyło ponad 100 tys. mieszkańców. Obecnie jedynymi jego mieszkańcami są żołnierze i obserwatorzy OBWE.

Skręcając na zachód, doliną rzeki dojedziemy do monastyru Gandzasara - po persku „Wzgórza skarbów”. Zbudowany w latach w 1216-1238 zabytek wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W jego kompleksie największy jest kościół Surp Hovhannes Mkrtich (św. Jana Chrzciciela). W przedsionku znajdują (gavit) płyty nagrobne biskupów i możnowładców. Kompleks odrestaurowany po zniszczeniach wojennych jest siedzibą arcybiskupa. Na cmentarzu ze starymi chaczkarami ma się znajdować relikwia - głowa św. Jana Chrzciciela, przywieziona z Palestyny przez krzyżowców. Ten święty musiał posiadać chyba wiele głów, gdyż podobne relikwie znajdują się też i w innych świątyniach.

Dwieście lat temu, 14 maja 1805 roku karabachski władca Ibrahim Chan i dowodzący armią rosyjską generał Cycjanow podpisali traktat ”O przysiędze”. Ibrahim Chan i jego poddani stali się poddanymi cara rosyjskiego. Od tego wydarzenia zaczęła się nowa historia całego Azerbejdżanu. Stał się on częścią Imperium Rosyjskiego, a później Związku Sowieckiego. Dwa wieki temu Karabach był uważany za „muzułmański”. Na jego terytorium przesiedlano Ormian dla równomiernego rozmieszczenia chrześcijan i muzułmanów na terytorium Kaukazu Południowego. W dziejach obu narodów niejednokrotnie dochodziło do konfliktów. Ich główną przyczyną było geostrategiczne znaczenie Górnego Karabachu, regionu, który znajdował się w centrum zainteresowań Turcji, Rosji i Iranu. W 1805 roku rozpoczęło przesiedlanie Ormian z Iranu i Turcji na północny brzeg rzeki Araks. W 1823 roku, na polecenie generała Jermołowa sporządzono rejestr podatkowy. Okazało się, że mieszkało tam 15729 (78%) rodzin azerskich i 4366 (22%) ormiańskich. A. S. Gribojedow w Notatce o przesiedleniu Ormian z Persji na nasze tereny, adresowanej do dowódcy Korpusu Kaukaskiego, generała I. F. Paskiewicza, dobrze znanego mieszkańcom Warszawy, pisał: Ormianie byli przesiedleni na ziemie muzułmańskich dziedziców. Przesiedleńcy mieszkają w małych, ciasnych domach i są zawadą dla właścicieli, którzy z kolei są bardzo niezadowoleni i mają do tego podstawy... Chcieliśmy rozproszyć ich obawy, że Ormianie na zawsze przejmą te ziemie, na które zostali wpuszczeni po raz pierwszy.

Nie jest do końca prawdziwym stwierdzenie, że cywilizacja, w której żyjemy, posiada wyłącznie judeo-chrześcijańskie i grecko-rzymskie korzenie, wyrastające z basenu Morza Śródziemnego. Nasze, Polaków, korzenie tkwią przecież także w Azji. Przed dziesiątkami wieków Wielkim Stepem dotarły nad Wisłę koczownicze plemiona Sarmatów. Joachima Lelewel uważał, że susza wywołana przez wypalające trawy słońce zmusiła je do opuszczenia pastwisk, położonych w dolinach gór Elburs i na południowych brzegach Morza Kaspijskiego. W języku przodków Czeczenów, którzy ze skał Derbentu obserwowali eksodus ciągnących wzdłuż brzegów Morza Kaspijskiego na północ ludów, Sarmat to śpiący przy ognisku, odziewający się w niewyprawioną skórę, ktoś z kim nie można się porozumieć. Jest prawdopodobnym, że z obecnymi mieszkańcami Azerbejdżanu mamy wymieszane banki genów i chyba dlatego oba dumne, kochające nade wszystko wolność narody, jak Polacy i Azerowie, tak są sobie mentalnie bliscy i darzą się wzajemną sympatią.

W XV wieku Imperium Otomańskie udzieliło schronienia Żydom wygnanym z Hiszpanii i innych krajów europejskich, a w okresie ich prześladowań przez hitlerowskie Niemcy, wieloetniczna Turcja udzielała im azylu. To na glebie chrześcijańskiej Europy wyrosły dwa największe ludobójcze totalitaryzmy naszej cywilizacji: komunizm i hitleryzm. Totalitaryzmy, których członkowie kast pretorianów, ci najbardziej krwawi i znienawidzeni nosiciele trupich czaszek i czerwonej gwiazdy na czapkach, ci z SS, i NKWD urodzili się w chrześcijańskich rodzinach i od kolebki zapoznawani byli z chrześcijańskim dekalogiem. Brak tolerancji dla ludzi innej religii, mowy i obyczaju, a nawet określonej klasy społecznej rzadko w dziejach powszechnych, w podobnej skali, występował wśród wyznawców innych, niż chrześcijańskie, wyznań. Hańbę towarzyszącą wyprawom krzyżowym i wojnom religijnym toczonym na terenach państw zachodniej Europy kontynuowali przecież chrześcijańscy wykonawcy zagłady mieszkańców Ameryki Południowej i ludobójstwa jakiego dopuścili się Anglicy wobec mieszkańców Irlandii w XIX w., skazując ich na głód i zarazę.

W powyższym kontekście powinno dać wiele do myślenia konsekwentne sabotowanie przez Armenię propozycji rządu tureckiego, propozycji powołania międzynarodowej komisji archeologicznej, która pomogłaby ustalić, ile tak naprawdę Ormian straciło życie w krwawej wojnie domowej, jaka towarzyszyła rozpadowi Imperium Otomańskiego, oraz ujawnić zamiary liderów niezwykle wpływowej i bogatej mniejszości ormiańskiej, zmierzającej do wykrojenia granic Wielkiej Armenii, sięgającej od Morza Czarnego po Morze Śródziemne.

Powszechnie jest wiadomym, że Holokaust w którym oprawcy posługiwali się językiem niemieckim pochłonął około 6 milionów ofiar, ale o tym, że w Lodowym Holokauście, w którym oprawcy używali języka rosyjskiego, ofiar było dziesięć razy więcej - nie wszyscy wiedzą. Ideologowie armeńskiej paranoi mieli wzorce godne do naśladowania...

Centrum cywilizacyjne planety Ziemia na naszych oczach przemieszcza się z nad brzegów Atlantyku nad brzegi Pacyfiku. Systemy wartości, obowiązujące wśród społeczności ludzkich rasy białej, w skali całego globu ziemskiego też coraz mniej mają swoich zwolenników i wyznawców. Nastąpił krach dualistycznego systemu równowagi i zachowywania pokoju. Krach, w którym pax sovietica już eksplodował, a krach pax americana może nastąpić nadspodziewanie szybko. Imperium sowieckie - ostatnie kolonialne imperium naszego globu - rozpadło się na naszych oczach. Gigantyczny kryzys ogarnia coraz większe obszary byłego ZSRR, zaludnione przez miliony głodnych, zdeprawowanych, zdegenerowanych fizycznie i moralnie niedawnych obywateli pierwszego na świecie państwa dyktatury proletariatu. Nie dajmy się zwieść medialnym wizerunkom standardu, w jakim obecnie żyją rosyjscy oligarchowie i garstka im służących. Konsekwencje dramatycznego rozprzestrzeniania się w Rosji pałeczek gruźlicy, odpornej na wszelkiego rodzaju szczepionki, już wkrótce mogą być katastrofalne.

W okresie swoich najazdów na Europę, Tataro-Mongołowie dysponowali wojennym know-how na najwyższym ówczesnym poziomie. Korzystając ze wsparcia chińskich sprzymierzeńców, posiedli nie tylko broń rakietową i biologiczną. To od nich władcy Rusi i ich następcy przejęli zasady organizacji specjalnych służb dywersji ideologicznej, których działania, stale udoskonalając, doprowadzili do perfekcji. W XIX w. jej przejawem było odnalezienie w Srinagarze (Kaszmir) rzekomego grobu Chrystusa. Warto się zapoznać z dziejami XIV Oddziału carskiej Ochrany i jej spadkobierczyni - bolszewickiej Czeki. Już w XX wieku odnotowano agenturalna działalność w środowisku rewolucjonistów Azefa i Czarnej Sotni, ukazały się Protokóły Mędrców Syjonu, miały miejsce liczne pogromy Żydów, wielkie religijne demonstracje w Petersburgu, organizowane przez agenta Ochrany popa Hapona oraz finansowanie przez niemiecki sztab generalny partii Lenina. W tego rodzaju działania znakomicie wpisują się, szeroko przez Ormian rozprzestrzeniane opowieści o ludobójstwie, jakiego rzekomo mieli się na nich dopuścić Turcy. Jego ofiarą miało paść blisko dwa miliony ludzi. Niestety zbyt wielu miejsc, w których pochowano ofiary, wskazać nie są w stanie. A przecież kości powinny przetrwać... Ormianie, nie zadawalając się wyjątkowo uprzywilejowaną pozycją, jaką posiadali w upadającym Imperium Osmańskim, dali się użyć, jako narzędzie polityki władców chrześcijańskich państw Europy, a w szczególności carów Rosji. Zmierzali oni do opanowania ziem graniczących od południa z Imperium Rosyjskim tak, aby kozackie konie mogły napić się wody z Oceanu Indyjskiego.

Ormianie dotarli do Anatolii i na południowe przedgórza Kaukazu z Bałkanów. Byli najprawdopodobniej inicjatorami pierwszych wypraw krzyżowych. Hańbiące gatunek ludzki dzieje kupców ormiańskich, łącznie z IV krucjatą dzieci, znamy. W czasach nowożytnych, deklarując się jako jeden z najstarszych narodów chrześcijańskich, wielu przedstawicieli tego narodu okazało się niestety niezwykle podatnymi na rasistowskie, ksenofobiczne nastroje, wymierzone przeciwko muzułmańskim sąsiadom i współobywatelom, wskutek, których przez wiele wieków wielu Ormian mogło wieść dostatnie życie.

W XX wieku w żadnym z wilajetów wschodniej Turcji nie stanowili etnicznie dominującej grupy ludności. Niestety dali się użyć jako element wrogi przeciwko własnemu państwu, bestialsko mordując 30 tys. muzułmańskich mieszkańców miasta Wan i okolicznych wsi, w oczekiwaniu na ofensywę wojsk rosyjskich. Ożyły tradycje wypraw krzyżowych. Ludobójstwo w Chodżałach było naturalną konsekwencją tamtych wydarzeń, jako realizacja scenariusza, który poprzez spowodowanie gwałtownego wzrostu napięcia na Zakaukaziu, miał uniemożliwić zbudowanie rurociągu BTC Baku-Tbilisi-Ceyhan, co bez wątpienia było na rękę Moskwie.

Rosyjska polityka kolonialna na Kaukazie od paru wieków nie ulega poważniejszym zmianom. Władcy dogorywającego imperium rosyjskiego zasadę divide et impera stosują do dziś dzień. Obecnie ich celem stało się przede wszystkim kontrolowanie tras rurociągów, transportujących ropę naftową i gaz z basenu Morza Kaspijskiego. Mimo stosowania na szeroką skalę ludobójstwa cywilnej ludności w Czeczenii i na nieco mniejszą w Karabachu - chyba przegrali. Dzięki nadzwyczajnej determinacji, sile woli i dyplomatycznym talentom Hejdara Alijewa, już po jego śmierci, rozpoczął pracę rurociąg BTC. Każda przesłana nim baryłka ropy przybliża dzień, kiedy również narody północnego Kaukazu odzyskają wolność.

Wschodnia Anatolia pozostawała pod władzą muzułmańskich Osmanów od początków XVI wieku. Jedynym rywalem Turków na wschodzie było państwo perskich Safawidów z którym w 1639 roku zawarto traktat w Kashri Shirin. Granica ustalona wówczas nienaruszona trwa do dziś. W dobie zawierania traktatu zarówno Krym, jak i Gruzja, oraz cały basen Morza Czarnego należał do Imperium Osmańskiego, a w uważanym za jedno z najstarszych miast świata - Erewaniu – mieście istniejącym już w czasach państwa Urartu - zamieszkiwali prawie wyłącznie muzułmanie, bowiem Szach Abbas przesiedlił Ormian do wnętrza Persji.

Rosjanie po raz pierwszy wkroczyli na Kaukaz po traktacie w Kuczuk-Kainardzi, kończącym tzw. wojnę polską z Turcją, zawartym w 1774 r. i uzyskaniu „prawa do obrony” statusu chrześcijan w Imperium Otomańskim. Po podziale terytorium Azerbejdżanu carska Rosja, w celu utworzenia strefy buforowej, zaczęła wprowadzać w życie plany związane ze stworzeniem „państwa ormiańskiego” na terytorium azerbejdżańskim. W połowie XIX wieku około 300 tys. Ormian, żyjących dotychczas w Iranie i Turcji, zostało przesiedlonych i rozmieszczonych na terytorium Irewanu, Górnego Karabachu, Nachiczewania, Zangezury, Dereliazu, Ordubadu. Azerowie nadal przewyższali ich tam liczebnie. W 1886 roku w powiatach zangezurskim i giandżyńskim z 326 wsi tylko 81 było ormiańskich. Ludność powiatu irewańskiego składała się w 66 procentach z Azerów i w 34 procentach z Ormian.

Mapatur

Aby stworzyć liczebną przewagę Ormian, w stosunku do Azerów zastosowano etniczne czystki. Dokonywały ich uzbrojone przez Rosję bojówki. Masowe wypędzenie Azerów z terytorium dzisiejszej Armenii i Górnego Karabachu, przemoc i okrucieństwo w stosunku do ludności cywilnej osiągnęły niezwykłe rozmiary. W latach 1905-1907 ormiańscy separatyści, z pomocą carskiej Ochrany, zainicjowali krwawe pogromy w Baku, Szuszy, Nachiczewaniu, Giandży. W marcu 1918 roku Włodzimierz Lenin, wyznaczył bolszewika Stiepana Szaumiana (z pochodzenia ormiańskiego Żyda) na nadzwyczajnego komisarza Kaukazu i wysłał go do Baku. Pod pozorem przejęcia władzy przez bolszewików zrealizowano zamysły ormiańskich dasznaków. Już 31 marca tego roku rozpoczęła się masowa rzeź Azerów. Pociągnęła za sobą śmierć prawie 12 tysięcy ludzi. W latach 1905-1907 i 1918-1920 na Zakaukaziu Ormianie zabili, poddali torturom i wypędzili z domów rodzinnych około 2 milionów muzułmańskich Azerów. W latach 1948-1953, przy okazji deportacji zarządzonej przez Stalina, Ormianie zwracali szczególną uwagę na zajmowanie terenów mających strategiczne znaczenie. W pierwszym etapie „oczyszczone” zostały obszary znajdujące się niedaleko Erewanu, które Azerowie zamieszkiwali od stuleci.

W styczniu 1988 roku rozpoczęła się realizacja polityki „Armenia bez Turków”. Rząd Armenii, komitety „Karabach” i „Krunk”, przedstawiciele cerkwi i kościołów chrześcijańskich różnych rytów, są odpowiedzialni za tysiące krwawych akcji eksterminacyjnych jeszcze w okresie istnienia ZSRR. W rezultacie etnicznej czystki z 185 miejscowości wypędzono ponad 250 tys. Azerów. 18 tysięcy muzułmańskich Kurdów zmuszono do opuszczenia domów rodzinnych, ponad 200 Azerów zamordowano, a 49 uciekając przed śmiercią zamarzło w górach, 41 zmarło w wyniku pobicia, a 35 w wyniku tortur. 115 spalono, 16 rozstrzelano, 10 nie wytrzymawszy tortur i śledztwa, zmarło na zawał, 2 uśmiercili lekarze w szpitalu, a pozostałych utopiono w wodzie, powieszono, zabito prądem elektrycznym, obcięto im głowy.

28 listopada 1988 roku „Dziennik Bakiński” podawał: do Baku wprowadzone zostało wojsko. Wielka poczekalnia portu lotniczego zatłoczona. Kobiety, dzieci, starcy. Toboły. Walizy. I cisza. Przerażająca cisza nieprzebranej ludzkiej masy. Na ogromnym placu w środku miasta – setki tysięcy ludzi. Gromadzą się od świtu kosztem opustoszałych miejsc pracy, ogarniętych strajkiem. Mówcy nawołują: „Strajkować!” „Nie oddamy Karabachu!”.

Doktor nauk historycznych. Mubariz Gurbanly, w opracowaniu dla redakcji „Rurociągów” napisał: Jedną z najstraszniejszych tragedii, z którymi naród azerbejdżański zetknął się w XX wieku, jest holokaust w Chodżały. To krwawe wydarzenie, które weszło do historii ludzkości na równi z holokaustem w Chatyniu, Lidicy, Oradurze, Songmi i Szatila. Zwraca uwagę to, że azerbejdżański historyk na pierwszym miejscu wymienia Chatyń. Perfidna polityka mocodawców rosyjskich oprawców z Katynia przynosi rezultaty. W ZSRR wiedziano tylko o wymordowaniu przez oddziały niemieckie mieszkańców białoruskiego Chatynia. Chłopi z okolicznych wsi twierdzili, że mordercy słuchali rosyjskich komend. O Katyniu prawdy nie rozpowszechniano i przeważająca większość Rosjan nie zna jej do dziś.

24 lutego 1994 roku z inicjatywy prezydenta Heidara Alijewa Mili Medżlis (Parlament) w Baku przyjął uchwałę o Holokauście w Chodżałach. Wydano odezwę do Azerów na całym świecie. Żądano sprawiedliwej kary dla odpowiedzialnych za przestępstwa, które nigdy nie ulegną przedawnieniu. W czasach gdy cała ludzkość jednoczy się w walce z terroryzmem i zmierza do pokojowego rozstrzygania konfliktów, Armenia nadal okupuje Górny Karabach i blisko 1/5 sąsiadujących z nim terytoriów. Terror i okrucieństwo są tam na porządku dziennym. Nie można się dziwić, że społeczeństwo Azerbejdżanu oczekuje, iż wkrótce nastąpi moment, kiedy wszystkie organizacje międzynarodowe powiedzą „Stop ormiańskiej agresji!”. Agresji, która ideologię terroru przeniosła na poziom polityki państwowej.

Chodżały były miasteczkiem, przez które przebiegały szosy Agdam-Szusza i Askeran-Stepanakert. Obie strony dobrze oszacowały walory jego strategicznego położenia. Przebywało tu również sporo azerskich uchodźców z Armenii, Turków - Meschetyńców i uciekinierów z Fergany. W nocy z 25 na 26 lutego 1992 roku siły zbrojne Armenii i ormiańskie oddziały Górnego Karabachu, przy bezpośrednim uczestnictwie żołnierzy i broni pancernej będącej na stanie stacjonującego w Chankendi 366 rosyjskiego pułku strzeleckiego armii byłego ZSRR napadły na miasto Chodżały. W ciągu jednej nocy zamordowano 613 mieszkańców, w tym 63 dzieci, 106 kobiet, 70 starców. Zamordowano tylko dlatego, że byli Azerami. Nad zabitymi pastwiono się z wyjątkowym bestialstwem: obcinano głowy, wydłubywano oczy, kobietom w ciąży bagnetami przebijano brzuchy. Część mieszkańców, którzy próbowali ratować się ucieczką, wpadła w przygotowaną zasadzkę i również została wymordowana.

Wspólna operacja ormiańskich bandziorów i rosyjskiego pułku przyczyniła się do śmierci 613 ludzi, 487 chodżalińców zostało inwalidami I kategorii, około 200 osób zaginęło bez wieści, 1275 dzieci, kobiet i starszych osób porwano dla okupu, znęcano się nad nimi i poddawano torturom. Około 200 osób zostało bez rąk i nóg. Wydłubano im oczy. 7 rodzin zostało doszczętnie wymordowanych. Dan Berton - kongresmen USA ze Stanu Indiana i inni obserwatorzy międzynarodowi ujawniają plany na temat rozwiązania kon?iktu karabachskiego. Jednym z nich jest Paul Goble: „W zamian za Karabach i korytarz łączyński Azerbejdżan dostanie rejon Megriński dla połączenia z Nachiczewaniem. Jednocześnie dla przerwania budowy pasa tiurkskiego, niekorzystnego dla Armenii i Iranu, Erewan otrzyma część terytorium Nachiczewania, mającego wspólną granicę z Turcją.” Milion azerbejdżańskich uchodźców, ofiar wojny w Karabachu, wciąż ma nadzieję na powrót do domów, do rodzinnych stron. W namiotach mieszkają od 15 lat. Ich dzieci, które już zdążyły dorosnąć, przygotowują się do zbrojnej walki z ormiańskimi terrorystami.

Literatura ormiańska, poświecona „sławnym czynom bohaterskim” dostarcza dowodów na to, że bolszewicy wykorzystywali kaukaskich wasali w celach politycznych. Azerbejdżan nigdy nie pogodzi się z oderwaniem Górnego Karabachu. Ta kraina powinna być traktowana jako odrębny obszar zamieszkiwany przez dwie społeczności. Władimir Żyrinowski, deputowany do Dumy, przewodniczący Rosyjskiej Partii Liberalno-Demokratycznej, jest za włączeniem Górnego Karabachu w skład Wspólnoty  Niezależnych Państw do czasu rozwiązania konfliktu. I Rosji chyba od samego początku o to chodziło. Spójrzmy na mapę. W takim przypadku nie ma rozwiązań idealnych. Ormiańska diaspora jest niezwykle hałaśliwa i skuteczna. Można się było o tym już wielokrotnie przekonać z okazji przedstawiania wojny domowej w Turcji jako holokaustu. Do rozwiązania konfliktu na Zakaukaziu potrzebna jest dobra wola decydentów w Moskwie. Pamiętajmy o ropie naftowej i gazie ziemnym oraz rurociągowych trasach przesyłu obu węglowodorów. Rurociąg BTC już pracuje. Idea budowy Gazociągu Sarmackiego ze złóż Shah Deniz do Bramy Przemyskiej też zaczyna zyć. Wspomnienia o tragedii w Chodżałach nie mogą zostać pochowane razem z ofiarami. Muszą zostać ukarani sprawcy tej zbrodni. Historia zna wiele przypadków, kiedy narody, zapominając o swoich ambicjach, nie obawiały się przyznać do własnych błędów. Tak postąpili Niemcy i dlatego razem z nimi jesteśmy obecnie w UE.

Foto: Ofiary czystek dokonane przez żołnierzy ormiańskich 8 stycznia 1992 r. na drodze Baku-Krasnowodsk.

Czytany 6409 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04