niedziela, 09 czerwiec 2013 08:02

Melkulangara Bhadrakumar: USA przyśpieszają plany dotyczące Syrii

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

s17274  Melkulangara Bhadrakumar

Amerykańscy prawodawcy to grupa, która przestrzega prawa i nigdy nie podróżuje bez ważnych wiz. Co więcej ponieważ są to ważni mężowie stanu, przed zagranicznymi podróżami służbowymi konsultują się z departamentem stanu. Dla lokalnych ambasad, znajdujących się na ich planowanych trasach, wizyta senatora jest niemałym wydarzeniem. Ameryka, jako funkcjonująca demokracja, traktuje swoich prawodawców bardzo poważnie. 

Nawet sławne wyczyny Charliego Wilsona z lat 80. nie były wyjątkiem. Zapisał się w historii tym, że nawet w towarzystwie tancerek brzucha w Kairze, oficjalnie, wciąż był tam służbowo – negocjował z afgańskimi mudżahedinami umowę o dostawie broni. Jak to opisuje szczegółowo George Crile w swojej pasjonującej książce Wojna Charliego Wilsona, ten barwny kongresmen z Teksasu w zasadzie stworzył część, przeprowadzonej przez CIA, Operacji Cyclone w Afganistanie, która zapewniła mudżahedinom walczącym ze Związkiem Radzieckim stałe dostawy zaawansowanej broni, takiej jak zabójcze rakiety Stinger. Za swoją wybitną rolę otrzymał od CIA Honored Colleague Award.

Dlatego budzi zdziwienie to, że 77-letni senator z Arizony, John McCain, przekroczył pod koniec maja granicę turecko-syryjską, wraz z „Generałem” Salemem Idrisem, przywódcą Najwyższej Rady Wojskowej Wolnej Armii Syrii. Podobno J. McCain pozostał w Syrii kilkanaście godzin, zanim wrócił do Turcji.

Czy Turcy nie wiedzieli o tajnej podroży J. McCaina? Na sto procent tak... W takim razie czy próbowali go zatrzymać na granicy z Syrią? Oczywiście, że nie, ponieważ był w podróży służbowej, korzystnej także dla Turcji.

Poza tym nawet mysz się nie prześlizgnie obok wywiadu tureckiego przez niebezpieczne regiony wokół tureckiego miasta Gaziantep, na granicy serca tureckiego Kurdystanu, gdzie przed przekroczeniem granicy w stronę Syrii J. McCain, w towarzystwie S. Idrisa, jawnie spotkał się z syryjskimi rebeliantami i opozycjonistami z Homs, Al-Kusajr, Idlib, Damaszku i Aleppo. Przy okazji, USA posiada w pobliżu Gaziantepu dużą bazę lotniczą.

Tak więc turecki wywiad z Gaziantepu wiedział o amerykańskim senatorze podróżującym we wschodniej Turcji. Ale dlaczego nie powiadomił o tym przywództwa politycznego w Ankarze? Oczywiście nie było takiej potrzeby, ponieważ wywiad ma instrukcje/rozkazy przyszły tylko od wyższych władz agencji wywiadowczej w stolicy Turcji.

Jak dowiedziała się o tym Ankara? Od amerykańskiej ambasady, głupcze!

Ujmując to prosto, Waszyngton poinformował Ankarę na szczeblu politycznym, dyplomatycznym i wywiadowczym, o tym że jeden z jego najstarszych senatorów bardzo wypływowy i szanowany prawodawca, zajmujący się sprawami zagranicznymi i bezpieczeństwa przebywa z wizytą w Turcji, w ważnych interesach.

Porównajmy teraz Gaziantep niedaleko Syrii z pakistańskim Peszawarem na granicy z Afganistanem, a wizyta J. McCaina od razu zacznie zaskakująco przypominać misję Charliego Wilsona, mającą na celu zwiększenie budżetu CIA na operację w Afganistanie. Przy okazji, Charlie Wilson odbył także w styczniu 1993 r. podróż po byłej Jugosławii i pomógł przekonać administrację Billa Clintona do podjęcia decyzji o zniesieniu embarga na broń w Bośni. Wypowiedź Charliego Wilsona po wizycie w Bośni można równie dobrze przypisać J. McCainowi: „To walka dobra przeciwko złu, i jeśli nie chcemy tego amerykanizować, to co chcemy amerykanizować? Musimy się za czymś opowiedzieć.”

To co bardzo ważne i korzystne

Dzięki S. Idrisowi możemy w dużej mierze zrozumieć co było celem misji J. McCaina. Oto co powiedział po wizycie senatora: „Podjęcie decyzji o wsparciu rewolucji syryjskiej za pomocą broni i amunicji, rakiet przeciwpancernych i broni przeciwlotniczej, to jest to czego chcemy od rządu USA. Wizyta senatora J. McCaina jest dla Syrii bardo ważna i korzystna, zwłaszcza teraz. Żeby coś tu zmienić, potrzebujemy amerykańskiej pomocy; jesteśmy teraz w kryzysowej sytuacji... Oczywiście chcemy strefy zakazu lotów i prosimy o strategiczne uderzenia na Hezbollah, zarówno w Libii jak i Syrii.” S. Idris dodał polityczny wymiar swojej wypowiedzi: „Jesteśmy za Genewą [konferencją pokojową], jeśli oznacza to rezygnację i opuszczenie kraju przez [Prezydenta Syrii] Bashara [al-Assada] i pociągnięcie funkcjonariuszy wojskowych do odpowiedzialności”.

Misja J. McCaina zbiegła się w czasie z zakończonymi sukcesem posunięciem Wielkiej Brytanii (wspieranej przez Waszyngtonu), mającymi na celu zniesienie embarga Unii Europejskiej na dostawy broni dla rebeliantów syryjskich. Dlatego Waszyngton pochwalił niedawną decyzję unijną o zniesieniu embarga na broń w Syrii.

Nie jest trudno dostrzec, że takie misje jak te Charliego Wilsona i J. McCaina są dobrze zaaranżowanymi wydarzeniami nastawionymi na przyciągniecie widowni. Mają one na celu zasygnalizowanie wszędzie kierunku, w którym zmierza przyszła polityka USA. Ta gra pod publikę skierowana jest głównie do publiczności ze Stanów Zjednoczonych, gdzie należy kultywować dobre znajomości z opinią publiczną, aby zyskać sobie jej przychylność podczas dyskusji nad różnymi sprawami.

Tak, jak w przypadku dżihadu w Afganistanie, najpierw trzeba było poradzić sobie z syndromem wietnamskim, tak w przypadku Syrii pamięć o Iraku pozostaje na tyle silna, że amerykańska opinia publiczna jest przeciwna zaangażowaniu USA w kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie. Ale propaganda działa i opinia powoli się zmienia. To, że prawie dwie trzecie amerykańskiej opinii publicznej, według ankiety przeprowadzonej przez CNN, wierzy, w to że reżim Baszara al-Asada w Syrii używał broni chemicznej w obecnie trwających walkach jest dużym osiągnięciem (rebelianci, którzy spotkali się z J. McCainem powtórzyli oskarżenia). Zbiegiem okoliczności La Monde 28 maja przygotował przydługi reportaż, oparty na relacjach z pierwszej ręki ich korespondentów w Syrii, według którego siły B. al-Assada wielokrotnie używały broni chemicznej przeciwko rebeliantom.

Zaawansowane przygotowania

To wszystko jest wyraźnie częścią dwutorowej strategii. Opisany wyżej polityczny wysiłek, dążący do znalezienia wewnątrzsyryjskiego rozwiązania poprzez dialog, idzie równolegle z głównym torem, który czyni przygotowania do bardziej bezpośredniego zaangażowania militarnego USA, włączając w to przyzwolenie na wielostronne działania militarne wewnątrz Syrii. Podczas pobytu J. McCaina w Turcji „przecieki” medialne w Waszyngtonie ujawniły, że prezydent Barack Obama rozkazał Pentagonowi stworzyć strategię operacyjną mającą na celu wprowadzenie „strefy zakazu lotów” w Syrii. Jednocześnie według oficjalnego stanowiska Stanów Zjednoczonych B. Obama nie podjął jeszcze decyzji o użyciu siły.

Anonimowy urzędnik amerykański powiedział we pod koniec maja: „Biały Dom wciąż jest w trybie myślenia, ale przygotowania idą naprzód i są bardziej zaawansowane niż kiedykolwiek wcześniej. Ten cały wysiłek przyciskania reżimu jest częścią ogólnych starań mających na celu znalezienie politycznego rozwiązania, ale co się stanie jeśli Genewa zakończy się fiaskiem? Przygotowanie się na inne rozwiązania to tylko roztropność.” [Wyróżnienie zostało dodane]

Istotne jest, to że w tym samym czasie, kiedy może odbędzie się proponowana konferencja pokojowa w Genewie, USA będzie przeprowadzać duże ćwiczenia wojskowe w Jordanie, nazwane „Eager Lion”, z udziałem więcej niż 15000 oddziałów wojskowych z 18 krajów arabskich i nie tylko. Doniesienia mediów USA sugerują, że po ćwiczeniach środki wojskowe Stanów zostaną w Jordanie, które mogą być przydatne przy wprowadzeniu w Syrii ”strefy zakazu lotu” np. myśliwce F-16.

Istnieje pogląd, że syryjskie systemy obrony przeciwlotniczej spowodują duże straty chcącym wprowadzić „strefę zakazu lotów” Stanom i ich podobnie myślącym sojusznikom i partnerom; ale to eksperci dyskutują o tym pod względem militarnym. Uważają, że nie ma wątpliwości, że USA i ich sojusznicy mogą pokonać siły lotnicze rządu Syrii. Izrael przeprowadził ćwiczenia wojskowe z Grecją, która ma na wyposażeniu rakiety S-300. Wystarczy powiedzieć, że jedynym pytaniem, na które należy odpowiedzieć jest czy B. Obama ma wolę i przekonanie by pójść ścieżką otwartej interwencji militarnej w Syrii.

Trzeba wziąć pod uwagę, że proponowana konferencja pokojowa w Genewie jest inicjatywą Johna Kerrego. Podczas, gdy Waszyngton podchodzi do konferencji bez większego zapału, powinno być dla niego oczywiste, że szanse na znalezienie politycznego rozwiązania w drodze pertraktacji pokojowych są małe. J. McCain ocenił 27 maja, że do zakończenia konferencji genewskiej administracja B. Obamy prawdopodobnie nie podejmie żadnej decyzji o poważniejszej interwencji w Syrii.

Ale co się stanie jeśli konferencja zakończy się fiaskiem?

Misja J. McCaina do Turcji i Syrii wychodzi poza konferencję w Genewie. Trudno uwierzyć, że ta misja była prywatną inicjatywą przeprowadzoną bez konsultacji lub koordynacji z administracją USA. J. McCain prawdopodobnie przewidział zbliżającą się burzę kiedy powiedział mediom: „Myślę, że oni [rząd USA] idą w stronę przygotowań, ponieważ nacisk jest tak duży, ale do konferencji w Genewie stoimy w miejscu.”

Tekst został opublikowany w ramach w ramach programu analitycznego Wojna w Syrii.
Tekst pochodzi ze strony Strategic Culture Foundation.
Tłumaczenie: Jakub Iwanowski
Czytany 3718 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04