piątek, 21 czerwiec 2013 06:45

Mateusz Piskorski: Ignorancja czy prymitywna propaganda? Meandry 'myśli' polskiego MSZ

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

MSZ_siedzib  dr Mateusz Piskorski

Rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marcin Bosacki raczył skomentować udział ekspertów ECAG w misji studyjnej w Syryjskiej Republice Arabskiej. Już sama sytuacja, w której przedstawiciel resortu udziela wypowiedzi oceniających działania jakiejkolwiek polskiej organizacji pozarządowej niebezpiecznie trąci ingerencją władz wykonawczych w działalność podmiotów nie podlegających ich jurysdykcji i kontroli.

W dziale dotyczącym informacji konsularnych MSZ przestrzega przed wizytami w Syrii [1], jednocześnie podkreślając, że źródłem zagrożeń dla obywateli polskich przebywających na terenie tego kraju mogą być „akty przemocy, zamachy terrorystyczne oraz realne zagrożenie porwaniami obywateli krajów zachodnich”. Nietrudno się domyśleć, że powyższymi działaniami nie zajmują się raczej władze państwowe, lecz siły tzw. zbrojnej opozycji, w tym rosnące w siłę organizacje takfirystów (sunnickich fundamentalistów muzułmańskich). Samo to stwierdzenie w najmniejszym stopniu nie odbiega od prawdy; polski resort spraw zagranicznych przyznaje tym samym, że istotnym zagrożeniem dla zdrowia i życia obywateli jest aktywność formacji dążących do obalenia prezydenta Baszara al-Asada. Rzecznik Marcin Bosacki sprawia wrażenie, że wspomnianego tekstu nie czytał, lub o jego zawartości zapomniał. Ostrzegając w szeregu wypowiedzi medialnych przed wizytami w Syrii, nie precyzował już bowiem, co stanowi tych ostrzeżeń uzasadnienie. Uczestnicy misji studyjnej ECAG, zachowując przewidziane przez MSZ środki ostrożności, dokonali zgłoszenia swojego wyjazdu na specjalnej poświęconej tego rodzaju sprawom stronie internetowej zawierającej formularze dotyczące podróży.

Po tym krótkim wprowadzeniu warto in extenso zacytować słowa rzecznika Marcina Bosackiego wypowiedziane dla „Gazety Wyborczej” z dnia 20 czerwca br. „taka wizyta nie zgadza się z naszą polityką. Od dwóch lat odradzamy obywatelom RP wszelkie wyjazdy na teren Syrii, w tym podobne inicjatywy polityczne. Zwłaszcza gdy ich uczestnicy biorą udział w przesłuchaniach jeńców bądź sprawiają wrażenie, że reprezentują władze polskie lub europejskie. Polska opowiada się za pokojowym rozwiązaniem konfliktu w Syrii” [2]. Wypowiedź powyższa ma na tyle absurdalny charakter, że warto byłoby pominąć jej egzegezę, gdyby nie fakt, że padła ona z ust urzędnika państwowego reprezentującego odpowiedzialny za politykę zagraniczną Polski resort. W związku z powyższym, ECAG wystosował do szefa MSZ Radosława Sikorskiego pismo z żądaniem jej sprostowania, ostrzegając jednocześnie, że w przypadku braku reakcji podejmie przeciwko ministerstwu przewidziane przez polskie prawo kroki. W dalszym ciągu czekamy na odpowiedź.

„Taka wizyta nie zgadza się z naszą polityką”. Jako obywatele Rzeczypospolitej, a jednocześnie eksperci i naukowcy nie jesteśmy zobowiązani do utrzymywania zgodności z linią i stanowiskami polskiego MSZ. Wręcz przeciwnie – w demokratycznym państwie, do którego ideałów ekipa rządząca obecnie resortem się odwołuje, jednym z niezbywalnych praw obywateli jest możliwość formułowania własnych poglądów i ocen, w tym na temat wydarzeń na arenie międzynarodowej. Rzecznik ministerstwa twierdzi zresztą dalej, iż Polska opowiada się za pokojowym rozwiązaniem konfliktu syryjskiego. Warto zatem zadać kierownictwu resortu zasadnicze pytanie: w którym momencie eksperci ECAG opowiadali się przeciwko takiemu sposobowi zakończenia wojny domowej w Syrii? Jak wspomniano powyżej, ministerstwo spraw zagranicznych ma niezbywalne prawo do formułowania ostrzeżeń dla obywateli polskich podróżujących zagranicę. Z troski MSZ przedstawiciele ECAG skorzystali. Decyzję o wyjeździe studyjnym podjęli wyłącznie na własną odpowiedzialność, zdając sobie sprawę z ryzyka, przed którym przestrzegał resort. Ministerstwo nie ma wszakże żadnego tytułu prawnego do zabronienia obywatelom polskim jakichkolwiek podróży zagranicznych.

Rzecznik MSZ odradza Polakom podejmowanie na terytorium Syrii, jak się wyraził, inicjatyw politycznych. Doprawdy, tylko o wyjątkowej ignorancji może świadczyć fakt, iż wyjazd studyjny traktowany jest przez Bosackiego jako „inicjatywa polityczna”. W takim wypadku każda ekspedycja badawcza i każdy wyjazd reporterski można by określić w ten właśnie sposób. Tymczasem działania polityczne leżą właśnie w sferze kompetencji ministerstwa przez rzecznika reprezentowanego, a członkowie delegacji ECAG w żaden sposób nie dysponowali tytułem, by resort w nich wyręczać. „Inicjatywa polityczna” polskiego MSZ w Damaszku polegała do tej pory m.in. na wyrzeczeniu się dorobku, który polska dyplomacja miała w stolicy Syrii, wypracowanego przez profesjonalnych przedstawicieli służby zagranicznej przez lata. Przypomnijmy tylko, że w ramach umowy pomiędzy amerykańskim Departamentem Stanu a polskim MSZ z 2012 roku ambasada RP zmuszona została do reprezentowania interesów Waszyngtonu w państwie syryjskim. Jako, że nie była to najlepsza rekomendacja w oczach władz syryjskich, a dodatkowo zagrożenie dla bezpieczeństwa polskich dyplomatów, wkrótce placówka została de facto zlikwidowana. Dziś interesy Unii Europejskiej w Damaszku reprezentuje ambasada Republiki Czeskiej. Intelektualny potencjał i wiedza znakomitych polskich ekspertów ds. bliskowschodnich zmarnowano w imię niezrozumiałego dla nikogo układu z USA, mocarstwem w konflikt syryjski jednoznacznie zaangażowanym.

Warto następnie zwrócić uwagę na inne kuriozalne sformułowanie rzecznika Bosackiego. Wspomina on o przesłuchiwaniu przez polskich ekspertów jeńców. W tej krótkiej wypowiedzi rażąco biją po oczach aż dwa ewidentne chyba dla średnio rozgarniętego studenta błędy. Po pierwsze, rzecznik MSZ myli pojęcie „przesłuchanie” z pojęciem „rozmowa” i „wywiad”. Z podobnym powodzeniem można by użyć sformułowania, iż pana Bosackiego „przesłuchiwali” dziennikarze „Gazety Wyborczej” (być może torturami wydobywając z niego powyższy zacytowany bełkot). Wyjaśniamy: przesłuchania prowadzą organy państwa, w tym wypadku syryjskiego, do tego upoważnione. Grupa ekspertów i dziennikarzy odbyła z więźniami rozmowę, w której pytała m.in. o warunki, w jakich przebywają, oraz okoliczności ich zatrzymania. Mówimy przy tym celowo o więźniach, bo ludzi podejrzewanych o prowadzenie działalności terrorystycznej lub przynależność do formacji zbrojnych, nie sposób nazwać „jeńcami”. Do wiadomości pana Bosackiego: status jeńca określa bardzo precyzyjnie art. 4 i art. 5 Konwencji Genewskiej przyjętej 12 sierpnia 1949 roku. W świetle ich zapisów żaden cudzoziemiec przebywający na terytorium danego kraju nie może być uznany za jeńca wojennego, jeśli nie spełnia całego szeregu warunków. Jedynymi okolicznościami usprawiedliwiającymi w danym kontekście używanie takiego określenia byłoby uznanie, że

a) zagraniczni najemnicy i bojownicy stanowią część zorganizowanych sił zbrojnych państwa zewnętrznego; lub

b) władze syryjskie okupują terytorium… Syrii. Czy zatem któreś z powyższych twierdzeń rzecznik MSZ istotnie podziela?

I na koniec, sfera wrażeń. Zapewniamy rzecznika MSZ, że nikt z członków delegacji nie piastuje żadnych stanowisk w administracji rzadowej, czy państwowej, a zatem nie reprezentuje państwa polskiego. Nie reprezentuje również struktur europejskich, ani jakichkolwiek innych podmiotów rządowych lub międzyrządowych. Powracamy tu do niezrozumienia przez Bosackiego elementarnego zdawałoby się pojęcia organizacji pozarządowych. Po lekturze wypowiedzi rzecznika resortu spraw zagranicznych pojawia się ponadto nieuchronna satysfakcja z tego powodu. Cieszymy się niezmiernie, że polskiego MSZ pod obecnym kierownictwem reprezentować nie musimy. Nie dlatego, że nie podobałoby się to syryjskim gospodarzom. Powód jest bardziej prozaiczny: poziom intelektualny niektórych reprezentantów MSZ sprawia, że obrona racjonalności ich wypowiedzi byłaby zadaniem zbyt karkołomnym.

Fot. wawalove.pl

____________________________________       
1. http://www.msz.gov.pl/pl/p/msz_pl/informacje_konsularne/ostrzezenia/syria___aktualizacja_ostrzezenia_dla_podrozujacych aktualizacja 19.IV.2013)
2. http://wyborcza.pl/1,75478,14133678,_Prawdziwi_Polacy__z_Falangi_pojechali_do_Syrii_na.html#ixzz2WmXz2RDH
Czytany 5144 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04