poniedziałek, 21 listopad 2011 06:06

Marcin Toboła: Syryjska partia szachów

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

chess_02autor Marcin Toboła

Rosja zrobi wszystko żeby pomóc utrzymać się Asadowi przy władzy – tak należy interpretować przekaz płynący z Kremla wyartykułowany ustami rosyjskiego Ministra Spraw Zagranicznych Siergieja Ławrowa w ostatnich dniach. 

Podczas spotkania z szefową dyplomacji UE Catherine Ashton, które odbyło się 17 listopada w Moskwie odniósł się do bieżącej sytuacji w Syrii w następujący sposób: „Wszyscy odpowiedzialni politycy będą dążyć do zrealizowania tej inicjatywy, którą wysunęła Liga Arabska”. Stwierdził również, że „proces reform w Syrii się toczy” i że „opozycja nie powinna go bojkotować”. Powiedział także: „Jeśli ktoś postawi na to, że zagranica pomoże obalić reżim, to będzie to absolutnie nieodpowiedzialne. Widzieliśmy to już w Libii. Bardzo byśmy nie chcieli, aby coś takiego powtórzyło się w Syrii”. Potępił również przemoc, zarówno po stronie rządowej, jak i opozycji.

Gdy osiem miesięcy temu, w połowie marca bieżącego roku wybuchły w Syrii protesty przeciwko rządom partii Ba’s na czele z prezydentem Baszarem Al-Asadem, nie brakowało głosów wieszczących rychły upadek dyktatora i zmianę systemu politycznego w kraju, co miało stanowić przejaw konieczności dziejowej i realizację potrzeb i ambicji arabskiego ludu aspirującego ku demokracji, domagającego się poszanowania swojej godności. Wizja ta szybko została brutalnie skonfrontowana z rzeczywistością geopolityczną, którą często słusznie porównuje się do szachów rozgrywanych przez światowe potęgi na szachownicy kuli ziemskiej. Na możliwy przebieg tej gry autor niniejszego tekstu wskazywał już w marcu [1], co potwierdziło się półtora miesiąca później.

W poprzednich rozważaniach zabrakło jednak oceny polityki rosyjskiej wobec Syrii, co wywołało wśród części czytelników wrażenie jakoby autor celowo starał się kreować pozytywny jej wizerunek kosztem Stanów Zjednoczonych, których stanowisko wobec wydarzeń w tym bliskowschodnim kraju krytykował z pozycji moralnych, zarzucając im m.in. cynizm oraz podwójne standardy z uwagi na brak podjęcia zdecydowanych działań i czerpanie pewnych strategicznych korzyści z napiętej sytuacji w regionie. Dlatego tym razem, także z tego powodu, iż pewne postulowane przez analityków scenariusze nabierają realnych kształtów, a Rosja może odegrać wkrótce kluczową rolę w kwestii konfliktu na linii USA, Izrael – Iran [2], autor zdecydował się poświęcić eurazjatyckiemu mocarstwu i jego roli niniejszy wywód.

Rozwijając metaforę szachów, głównym graczem w tej partii obok Rosji są oczywiście Stany Zjednoczone. Oba mocarstwa posługują się odpowiednio figurami – sojusznikami, starając się zyskać przewagę pozycyjną. Damaszek pełni w tej konwencji rolę wieży Kremla, podczas gdy opozycja syryjska pionka po stronie Waszyngtonu. A więc na przeciw silnej figury staje pionek, który w zdecydowanej większości przypadków musi ulec. Gracz nie jest w stanie obronić pionka, chyba że zrównoważy szanse przesuwając w zagrożony rejon szachownicy silniejsze figury ryzykując jednocześnie utratę przewagi w innym sektorze. Przeciwnik natomiast odda wieżę wtedy i tylko wtedy, gdy jej strata zostanie odpowiednio zrekompensowana.

Powyższy opis stanowi właściwie streszczenie całej analizy. Nie należy jednak rozumieć go tak, jakoby dwa wymienione mocarstwa miały całkowitą kontrolę nad sytuacją jak ma to miejsce podczas gry. Syria – zarówno jej organizm państwowy jak i obywatele to autonomiczne podmioty, pozostające pod pewnym wpływem ze strony wielu podmiotów zagranicznych, w tym dwóch supermocarstw, przy czym wpływy cechują się różnym stopniem bezpośredniości. W przypadku relacji rosyjsko – syryjskich, o których ma być ten tekst, ustalane są one na drodze dyplomatycznej poprzez spotkania twarzą w twarz najwyższych przedstawicieli lub środki telekomunikacyjne.

Oba państwa mają sobie również do zaoferowania dobra, z których płyną obopólne korzyści. Podstawowym z nich jest sprzęt wojskowy, wprawdzie jeszcze nie ten najnowszej generacji, którego Rosja chętnie się pozbywa za relatywnie niską cenę. Są to głównie czołgi i transportery opancerzone używane dzisiaj do rozprawy z niepokornymi obywatelami, ale również systemy obrony przeciwlotniczej i pociski balistyczne krótkiego i średniego zasięgu. Rosja zapewnia też Syrii ochronę morską – rosyjska flota śródziemnomorska lada dzień wpłynie na wody terytorialne swojego protegowanego. Syria oprócz tego zapewni jej, jak miało to miejsce dotychczas wsparcie logistyczne i niezbędne zaopatrzenie poprzez port w Tartus.

Współpraca morska między nimi nabiera szczególnego znaczenia w obliczu upadku Muammara Kaddafiego oraz przeciągających się protestów i starć w Jemenie. Marynarka Federacji miała uzyskać zgodnie z planem z 2009 roku bazy w Trypolisie w Libii. na należącej do Jemenu wyspie Sokotrze i właśnie w syryjskim Tartus. Miało stanowić to krok na drodze do rozbudowy zdolności rosyjskiej armii do przeprowadzania operacji militarnych z dala od swoich granic, co służyłoby w dłuższej perspektywie utrzymaniu mocarstwowego statusu. W tej chwili pozostała już tylko ostatnia opcja.

W związku z powyższym Kreml nie może sobie pozwolić na zmianę rządów w Syrii, a co za tym idzie orientacji politycznej swego lewantyńskiego podopiecznego. Obok utraty bazy w Tartus mogłoby oznaczać to także utratę strategicznego partnera w regionie służącego do neutralizacji wpływów Izraela i Stanów Zjednoczonych oraz łącznika z Iranem. Taką postawą Rosja na pewno traci w oczach tzw. „arabskiej ulicy”, przedkładając własne interesy nad dobro prostych Syryjczyków. Tym niemniej jest to konieczne dla utrzymania względnej równowagi sił i stanowi mocną kartę przetargową w relacjach Rosja-USA. Czy Waszyngton zdobędzie się na jej wykupienie? Jeśli tak, cena będzie niezwykle wysoka, gdyż ewentualne oddanie Syrii odbyłoby się kosztem Iranu, w którym Federacja ma ulokowane jeszcze poważniejsze interesy, co jednak musi być przedmiotem osobnej analizy.

Tekst zosytał pozyskany do publikacji w ramach programu analitycznego Syria 2012.

Fot. sxc.hu/Patrick Hajzler

________________________________________________
1http://politykawschodnia.pl/wp-content/uploads/2011/05/BIULETYN_OPINIE_FAE_Syria_kolejna_rewolucja.pdf
2 http://politykawschodnia.pl/index.php/2011/11/15/maciazek-atak-na-iran-to-zalezy-od-rosji%E2%80%A6/

Czytany 4700 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04