poniedziałek, 28 marzec 2011 18:58

Marcin Toboła: Syria - kolejna arabska rewolucja?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

syriaautor Marcin Toboła

„Bóg, Syria i wolność” – to najbardziej charakterystyczne spośród wielu haseł wznoszonych już niemal od tygodnia przez uczestników demonstracji w mieście Dera (południowa Syria, ok. 120 km na południe od Damaszku) przeciwko panującej w kraju dyktaturze Baszara Al-Asada. Wśród wielu innych okrzyków można również usłyszeć dobrze znane z innych arabskich rewolucji wezwania „Lud chce upadku reżimu”, a także takie zawierające w sobie konkretne postulaty polityczne: „Lud chce zniesienia stanu wyjątkowego”, „(…) skończenia z korupcją”, „(…) zmniejszenia bezrobocia i biedy”.

Syryjskie „dni gniewu”

Początek „syryjskich dni gniewu” miał miejsce już w środę 16 marca. Tego dnia, grupa kilkuset osób, głównie obrońców praw człowieka, domagała się przed gmachem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zwolnienia więźniów politycznych, których liczbę w 2004 roku Syryjska Rada Praw Człowieka oszacowała na 17 tys[1]. Władze za pośrednictwem mediów publicznych, które prawie w całości są im podporządkowane, starała się minimalizować znaczenie tych wydarzeń ograniczając się do zdawkowych komentarzy mówiących o „nieznaczących incydentach” prowokowanych przez „garstkę błądzących elementów”[2]. Jednocześnie na miejsce wysłano liczne oddziały policji i służb bezpieczeństwa , które za pomocą pałek rozpędziły protestujących.

Do następnych demonstracji doszło w piątek 18 marca. Podobnie jak w Tunezji, Egipcie i innych krajach arabskich, piątek – pierwszy dzień arabskiego weekendu został wyznaczony przez organizujących się przeciwników reżimu na początek szerszej ogólnokrajowej akcji. Wzorem innych rewolucji otrzymał on również charakterystyczną nazwę, w tym przypadku był to „piątek godności”. Ludzie ponownie wyszli na ulicę w stolicy, Damaszku a także w nadmorskim Banjas, Homs na zachodzie kraju, w położonej na północ od Homsu Hamie, w Aleppo na północnym zachodzie, w Ar-Raqqa na północy, w Al-Hasaka na północnym wchodzie oraz w Deir Ez-Zor na wschodzie. Damaszek był świadkiem dwóch demonstracji, anty i prorządowej, w których brało udział po kilkaset osób. Według agencji AFP, zatrzymano 2 osoby spośród przeciwników rządzącej partii Baas zgromadzonych pod zabytkowym meczetem Ummajadów.

Zdecydowana reakcja władz

Jednak najsilniejsze protesty wybuchły właśnie w Dera. Katalizatorem gwałtownej reakcji mieszkańców, było aresztowanie kilkunastu nastolatków – wszystkich w wieku poniżej siedemnastu lat, za wypisywanie na murach hasła powtarzanego ostatnio jak mantra we wszystkich niemal krajach arabskich – „Lud chce upadku reżimu”[3].  Wśród kilku tysięcy protestujących, których większość starała się pokojowymi metodami wyrazić swoje niezadowolenie z sytuacji w kraju, znalazła się także grupa wandali popalających samochody, budynki i plądrujących sklepy. Być może niektórzy z nich posługiwali się też bronią palną. Siły bezpieczeństwa użyły ostrej amunicji a agencje podały informację o trzech zabitych i kilkudziesięciu rannych.

Należy w tym miejscu zwrócić uwagę, że w krajach arabskich dostęp do broni jest o wiele łatwiejszy niż w Europie. W związku z tym nie można wykluczyć jej użycia przez część demonstrantów, co prowadzi czasami do zbyt brutalnej reakcji ze strony policji lub służb bezpieczeństwa. O tym niestety zdają się zapominać relacjonujące przebieg arabskich rewolucji agencje prasowe. Między wierszami można czasem wyczytać, że obecność broni u protestujących nie została wykluczona, jak podaje arabskojęzyczna strona Al-Dżaziry w dzisiejszej relacji z Dera: „Mieszkańcy powiedzieli agencji Reuters, że pośród zabitych był (…) lekarz, który udał się do Starej Dzielnicy, aby udzielić pomocy rannym w atakach. Nie zostało natychmiast wyjaśnione, czy protestujący posiadali jakąkolwiek broń”[4]. W inny przypadkach fakt posiadania broni jest oczywisty – jak np. wśród części demonstrantów w Jemenie. Nie odbiera to oczywiście legitymacji protestom, których zasadnicze postulaty i metody są słuszne i dopuszczalne. Trzeba natomiast rozpatrywać każdy przypadek zgonu w wyniku starć indywidualnie. W sytuacji, gdy demonstranci posługiwaliby się bronią palną, użycie ostrej amunicji przez służby bezpieczeństwa przeciwko konkretnym jednostkom mogłoby być uzasadnione[5].

Dalszy rozwój wydarzeń

W sobotę 19 marca, świat obiegła wiadomość o kolejnych starciach w Dera.  Policja użyła gazu łzawiącego przeciwko uczestnikom manifestacji zorganizowanej przy okazji pogrzebu dwóch z czterech zabitych poprzedniego dnia demonstrantów. Według szacunków liczba  protestujących sięgała około dziesięciu tysięcy[6]. Po tym jak żałobnicy zaczęli skandować rewolucyjne hasła, do akcji wkroczyły siły bezpieczeństwa co doprowadziło do powstania obrażeń u co najmniej kilku osób. Agencja Reutera, powołując się na działaczy opozycyjnych doniosła również o aresztowaniach dokonanych przez funkcjonariuszy tajnej policji[7].

Następnego dnia, w niedzielę 20 marca w mieście doszło do podobnych wydarzeń, w których śmierć poniosła według agencji AFP co najmniej jedna osoba a ponad sto zostało rannych. Służby bezpieczeństwa wspierane przez policję użyły ostrej amunicji i gazu łzawiącego przeciwko jeszcze liczniejszemu niż poprzednio zgromadzeniu liczącemu do dwudziestu tysięcy osób.

W ostatni poniedziałek na rogatkach miasta została rozmieszczona syryjska armia. Mimo tego, tysiące żałobników uczęstniczących w pogrzebie zabitego w niedzielę dwudziestotrzyletniego mężczyzny wyszło na ulice żądając wolności politycznej, poprawy warunków bytowych, zahamowania korupcji i przemocy skierowanej przeciwko demonstrantom.

Protesty ogarnęły również miasto Quneitra leżące w syryjskiej części Wzgórz Golan.  Natychmiast wysłano w ten rejon dodatkowe odziały wojska, aby zabezpieczyć granicę z Izraelem. Dodatkowe siły rozmieszczono również na granicy z Libanem i Jordanią. Syryjskiej Czwartej Dywizji powierzono tymczasem zadanie odcięcia południowej Syrii od reszty kraju[8]. Duże siły zostały również użyte do otoczenia ochronnym kordonem Damaszku. Kolejne oddziały zajęły się blokowaniem dróg prowadzących z Dżabal Ad-Duruz, Góry Druzów, którzy w 1925 r. wzniecili wielką rewoltę przeciw Damaszkowi o czym pamięta się w Syrii do dziś, a powtórzenia której Asadowie na pewno by nie chcieli.

Wczoraj, tj. wtorek 22 marca protesty w samym mieście straciły na sile, ale jednocześnie rozszerzyły się na kilka sąsiednich miast, m.in. na pobliskie Nawa. Manifestanci zostali rozproszeni przez wojsko i siły bezpieczeństwa po tym jak wyruszyli spod Meczetu Umaryjskiego, który stał się ich głównym punktem oporu, miejscem gdzie mieści się „kwatera” przywódców opozycyjnych oraz prowizoryczny szpital. Demonstranci utworzyli wokół meczetu z własnych ciał kordon ochronny (nomen omen kordon po arabsku to „dera”). Jak podała stacja Al-Arabiyya, w mobilizacji uczestniczą również imamowie z meczetu, zachęcający do wytrwałości celem niedopuszczenia sił rządowych do wnętrza budynku[9]. Doniosła również o toczących się negocjacjach pomiędzy przedstawicielami demonstrantów i władzy, przedmiotem których miałaby być karta żądań opozycji oraz obietnica ich spełnienia przez stronę rządową[10].

Równocześnie Rada Praw Człowieka ONZ wezwała do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w związku z metodami tłumienia protestów przez syryjskie siły bezpieczeństwa, policję i wojsko. Wyraziła ona przede wszystkim zaniepokojenie z powodu wzrastającej liczby ofiar ostatnich wydarzeń będącej następstwem użycia przez formacje rządowe ostrej amunicji przeciwko pokojowym demonstrantom. Rada wezwała również władze Syrii do respektowania prawa narodu syryjskiego do pokojowego wyrażania swoich postulatów. W obliczu tego co napisano powyżej w związku z kwestią użycia ostrej amunicji, należy uznać oświadczenie RPC za wyważone.

Tego samego dnia, internetowa Agencja Prasowa Asz-Szam, podała informację o rozmowie telefonicznej, którą przeprowadził prezydent Baszar Al-Asad z szejchami z otoczonego meczetu. Złożył on kondolencję rodzinom ofiar, obiecał ukaranie winnych oraz przeprowadzenie gruntownych reform. Nie wydaje się żeby do tego kroku skłoniło go tylko wymienione wyżej oświadczenie Rady. Najpewniej, nie wpłynęły na niego zbyt znacząco głosy potępiające przemoc jego podwładnych płynące z Waszyngtonu. Prezydent zdecydował się zastosować w zaistniałej sytuacji podobną strategię werbalnego appeasmentu wobec protestujących, do tej stosowanej przez królów Bahrajnu, Omanu i Maroka. Tymczasem zarówno na południu kraju, jak w innych miastach objętych protestami, w tym w Aleppo trwały aresztowania, określane przez organizacje praw człowieka jako „brutalne”.

Dzisiaj, tj. 23 marca uwaga obserwatorów koncentruje się niezmiennie na wydarzeniach w Dera. Agencja Asz-Szam oraz Al-Dżazira informują od samego rana o nowych ofiarach starć, których liczba sięga przynajmniej dziesięciu. Sytuacja w pozostałej części kraju wydaje się być opanowana przez władze, które osiągnęły względny spokój za pomocą licznych aresztować najbardziej widocznych działaczy opozycyjnych.

Niepokój Turcji

Na płaszczyźnie międzynarodowej obok płynących z Unii Europejskiej głosów potępiających przemoc stosowaną przez syryjski reżim na uwagę zasługuje wypowiedź premiera Turcji Reczepa Tayyipa Erdogana udzielona tureckiej gazecie „Hurriyat”. Erdogan powiedział, że podczas swojej ostatniej wizyty w Damaszku ostrzegał Baszara Al-Asada, że jeśli nie przeprowadzi demokratycznych reform w państwie, może się to skończyć falą protestów podobnych do tych z Egiptu i Tunezji. Przestrzegł go również przed niebezpieczeństwem zamieszek na tle etnicznym. Turecki polityk wzywał również wtedy prezydenta Syrii do poszukiwania „dróg zbliżenia z narodem za pomocą metod demokratycznych” i „wyciągnięcia lekcji z tego co dzieje się w regionie”. Dzisiaj turecki premier wyraził swoje ubolewanie z powodu tego, że adresat jego rad z nich nie skorzystał[11].

Wywiad ten może świadczyć o tym, że Turcja, która buduje przyjazne stosunki z Syrią od 2000 roku, jest dość mocno zaniepokojona ostatnimi wydarzeniami. Niepewność Ankary wynika głównie z faktu, iż zamieszkujący pogranicze turecko-syryjskie Kurdowie mogą wykorzystać ogólnokrajowe niepokoje, mające potencjał rozwojowy i podjąć zdecydowane działania, nie wykluczając zbrojnych, przeciwko Damaszkowi. Wzrost pozycji tej grupy etnicznej w Syrii, przy stabilnej sytuacji w kontrolowanym przez Kurdów i szybko rozwijającym się północnym Iraku, stwarzałby im coraz dogodniejsze warunki dla starań o budowę niepodległego państwa w Kurdystanie.

Wydarzenia syryjskie na tle rewolucji arabskich

Od początku rewolucyjnych wystąpień, które od stycznia przetaczają się przez kolejne kraje arabskie a także w mniejszym stopniu przez Iran analitycy starają się znaleźć dla nich wspólną grupę przyczyn powodujących te gwałtowne protesty, zespół czynników przyspieszających lub hamujących zmiany, czy fakty przesądzające o sukcesie bądź porażce demonstrantów. Na podstawie analizy dotychczasowych wydarzeń oraz danych ekonomicznych, demograficznych i politologicznych powstają również modele mające z jednej strony wyjaśniać przyczyny rewolucji, opisywać ich przebieg, oraz przedstawiać prognozę dla dalszego rozwoju wypadków z drugiej. W tworzeniu takich teoretycznych konstrukcji pomocnymi mogą być zestawienia różnych faktów, w tym wizualizacje, z których jedna zostanie teraz omówiona.

slate

Schemat, który pierwotnie ukazał się na stronie slate.com[12] został sporządzony przez N. Roubini na podstawie danych Światowego Forum Ekonomicznego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego, oraz lokalnych rządów i ONZ.

Uwzględnia on szereg kluczowych według autora zmiennych takich jak: PKB per capita (nominalne), medianę wieku, poziom bezrobocia a także rozróżnia kraje importujące i eksportujące ropę naftową.

Wskaźnik PKB opierający się na średniej arytmetycznej oddaje tylko w przybliżeniu poziom zamożności społeczeństwa. Lepszym rozwiązaniem byłoby na pewno przytoczenie mediany dochodu gospodarstwa domowego (median household income), czyli podanie takiej wielkości, która dzieliłaby społeczeństwo na dwie równe grupy – pierwsza uwzględniałaby gospodarstwa o dochodzie niższym niż mediana, druga wyższym. Podstawowym problemem jest niestety brak ogólnodostępnych danych uwzględniających medianę dla krajów arabskich[13].

Wadą schematu jest również brak zestawienia poziomu bezrobocia w odniesieniu do różnych grup wiekowych. Dobrym rozwiązaniem byłoby również przytoczenie danych o odsetku ludności żyjących poniżej poziomu ubóstwa – w Syrii według CIA Factbook odsetek ten wynosił w 2006 r. 11,9%[14].

Niewątpliwą zaletą tej wizualizacji jest natomiast zebranie w jednym miejscu kilku kluczowych wskaźników dla niemal wszystkich krajów arabskich (brakuje tu niestety Jemenu) oraz Iranu. Jest ona również zgodnie z zamierzeniem autora, dobrym przyczynkiem do pogłębionej analizy.

Przyglądając się schematowi i mająć równocześnie na uwadze przebieg i efekt poszczególnych rewolt ludowych, od razu rzuca się w oczy wspólny czynnik łączący kraje, w których protesty zakończyły się do tej pory największymi sukcesami – odsunięciem od władzy głowy państwa. Jest to niski poziom PKB przypadający na osobę. W Egipcie wynosi on 2,450$, w Tunezji 3,852$. Kraje te łączy też dość wysoki poziom bezrobocia ok. 9-15%, przy czym w Egipcie istnieje silne zjawisko tzw. ukrytego bezrobocia.

Istotnym czynnikiem wpływającym na kształt i przebieg wystąpień jest czerpanie przez kraj zysków z eksportu ropy. Kraje, gdzie doszło do najgwałtowniejszych wystąpień są w większości importerami ropy netto. Wyjątkiem jest z jednej strony Bahrajn, z drugiej Libia. Owe odstępstwa od postulowanej reguły mogą wynikać, m.in. z tego powodu, że dochody z ropy nie są równomiernie redystrybuowane wśród społeczeństwa oraz problemy etniczno-religijne w obu krajach. W Libii mimo wysokiego PKB per capita – 9,529$, (liczba ta jest swoją drogą zaniżona – według CIA wskaźnik ten wynosił w 2010 r.  13,800$ przy uwzględnieniu siły nabywczej[15]), odsetek ludzi żyjących poniżej poziomu ubóstwa wyniósł ok. 30%. Do tego doszła rywalizacja plemion przychylnie i negatywnie nastawionych do Muammara Kadafiego oraz fakt dyskryminacji Berberów przez wodza rewolucji. W Bahrajnie, dochodziło natomiast do wyraźnej dyskryminacji mniejszości szyickiej, w aspekcie politycznym oraz ekonomicznym.

Jak na tle tych czynników prezentuje się Syria. Jej PKB sytuuje się między Egiptem a Tunezją i wynosi według schematu 2,579$. Kraj jest ten importerem ropy netto, o ok. 10% poziomie bezrobocia, niskiej medianie wieku i relatywnie wysokim poziomie ubóstwa. Zatem, opierając się wyłącznie na tych danych można wysnuć wniosek, że Syria cechuje się wysokim stopniem ryzyka wystąpienia społecznej rewolty. Ostatnie wydarzenia potwierdziły tę diagnozę. Czy zatem prezydent Al-Asad może obawiać się o swoje stanowisko?

Sytuacja wewnętrzna i stosunki międzynarodowe

Aby odpowiedzieć na pytanie kończące poprzedni akapit trzeba nakreślić kontekst historyczny, polityczny i socjologiczny w jakim znajduje się Syria. Początki nowoczesnego, państwa sięgają 1946 r., gdy uzyskało ono niepodległość z rąk Francji, która sprawowała mandat Ligi Narodów nad jej terytoriami. Od tego momentu, aż do roku 1970 krajem wstrząsały wewnętrzne walki o władzę oraz konflikt z Izraelem, który trwa do dziś. W 1963 r. jeden z przewrotów zakończył się sukcesem Arabskiej Socjalistycznej Partii Odrodzenia (Al-Ba’s), która od tego czasu rządzi niepodzielnie w kraju. W 1970 r., w wyniku wewnętrznego przewrotu w partii, władzę w państwie przejął ojciec obecnego prezydenta Hafez Al-Asad, który rządził aż do swojej śmierci w 2000 r. O tym jak silną pozycję zajmuje rodzina Asadów i jak daleko jest im do standardów demokratycznych świadczą okoliczności w jakich doszedł do władzy Baszar. Po śmierci Hafeza, aby umożliwić sukcesję jego trzydziestoczteroletniego syna, parlament przeprowadził zmianę w Konstytucji Syryjskiej Republiki Arabskiej obniżając granicę wieku z 40 do 34 lat.

Asadowie rządzą Syrią żelazną pięścią, w czym pomaga im, m.in. ogłoszony w 1963 r. stan wyjątkowy pozostający w mocy aż do dziś. Niewątpliwie na charakter sprawowanych przez nich rządów wpływa fakt, iż należą oni do liczącej ok. 11% ludności kraju mniejszości religijnej Alawitów, podczas gdy 74% stanowią sunnici, 10% chrześcijanie, 3% Druzowie, 2% szyici dwunastkowcy i ismailici. Ta synkretyczna, ezoteryczna religia czerpie elementy zarówno z islamu, jak i chrześcijaństwa. Nie jest jednakowoż uważana przez ortodoksyjnych sunnitów za odłam islamu, a przez ortodoksyjnych chrześcijan nawet za sektę chrześcijańską. Sami Alawici określają siebie jako szyitów. Biorąc to wszystko pod uwagę, Asadowie od początku swoich rządów obsadzali kluczowe stanowiska w armii i służbach bezpieczeństwa ludźmi dzielącymi z nimi tę samą wiarę.

Hafez Al-Asad potrafił wykorzystać wierną mu armię do rozprawy z przeciwnikami w 1982 r. Rifat Al-Asad, brat Hafeza a wujek Baszara poprowadził szturm na miasto Hama, w wyniku którego została stłumiona rewolta Bractwa Muzułmańskiego szerząca się w kraju od 1986 r., a liczbę ofiar, z których większość stanowili cywile oszacowano na od 15-20 tys. Członkowie tego sunnickiego ugrupowania przeprowadzili do tego momentu wiele zamachów na członków partii i lokalnych oficjeli związanych z Asadami. Nie mogli również znieść laickiej i nacjonalistycznej ideologii Ba’su oraz heterodoksji Alawitów. Od niesławnej masakry w Hamie, wszelkie związki z Bractwem karane są przez władzę więzieniem.

Jeśli chodzi o relację z sąsiadami, to są one delikatnie mówiąc nienajlepsze, choć można zaobserwować pewną poprawę od 2000 roku. Dość powiedzieć, że Izrael był uważany przynajmniej do 2008 roku gdy Baszar Al-Asad podjął z tym państwem na nowo za pośrednictwem Turcji negocjacje pokojowe, za wroga numer jeden, do tego stopnia, że każdy kto miałby pieczątkę izraelską w paszporcie był uważany za potencjalnego szpiega. Ziarnem niezgody jest tu status Wzgórz Golan okupowanych od 1967 r. przez Izrael, które są doskonałą lokalizacją do ostrzału artyleryjskiego i gdzie znajdują się obfite źródła słodkiej wody.

Syria jest również oskarżana o udział w zabójstwie premiera Libanu Rafika Al-Haririego w 2005 r., w kraju okupowanym aż do „cedrowej rewolucji” przez armię syryjską. Nierozstrzygnięty pozostaje również spór o Iskenderun (arab.) / Hatay (tur.) przyznany przez Francję Turcji w latach 30-tych ubiegłego wieku. Z tą decyzją Damaszek nigdy się nie pogodził, chociaż za rządów Baszara doszło do ocieplenia stosunków z Turcją, zwłaszcza w zakresie zwalczania kurdyjskich separatystów.

Kurdowie obok Druzów[16], o których była już wcześniej mowa w niniejszej rozprawie, to kolejny istotny problem dla Damaszku. Do ostatnich demonstracji tego irańskiego ludu doszło w 2004 r. na północy w miastach Al-Qameszli i Ar-Raqqa w pobliżu granicy z Tucją. Ówczesne zamieszki doprowadziły do śmierci dziesiątek osób i aresztowań kilkuset. Obecnie, władze bojąc się powtórzenia takich incydentów rozmieściły tam oddziały wojska.

Wreszcie dochodzimy do kwestii sojuszu na linii Damaszek – Teheran. Podstawy tego sojuszu tkwią w obustronnej nienawiści do Izraela, uznaniu przez USA oba kraje za część „osi zła”, a także w bliskość w aspekcie religijnym. Damaszek z radością przywitał rewolucję Chomeiniego w 1979 r. a następnie poparł Iran w wojnie iracko-irańskiej. To współpraca tych państw doprowadziła do powstania i rozkwitu potęgi Hezbollahu w południowym Libanie. Oba państwa utrzymują ze sobą bardzo dobre relacje polityczne potwierdzone licznymi wzajemnymi wizytami, zwłaszcza w XXI wieku[17]. Prowadzą także współpracę na polu gospodarczym, kulturalnym i militarnym. Teheran udziela Damaszkowi pomocy finansowej sięgającej miliarda dolarów rocznie[18]. Damaszek w zamian za to, popiera irański program nuklearny.

Mit odporności na rewolucję

Jeszcze dwa miesiące temu, na wspomnianym spotkaniu Baszara Al-Asada z Reczepem Erdoganem, syryjski prezydent chwalił się, że jego kraj jest odporny na głosy wzywające do gruntowych zmian w strukturach władzy[19]. I aż do teraz miał on solidne podstawy do tego, aby tak twierdzić. Po pierwsze, ma on w zanadrzu potężny aparat bezpieczeństwa i tajną policję polityczną (muchabarat) opartej na ogromnej sieci informatorów, co bardzo utrudnia wyrażanie opinii nieprzychylnych władzy, nie mówiąc nawet o protestach. Po drugie, młody prezydent ma generalnie opinię reformatora[20], lecz mimo pewnych kroków mających na celu ożywienie gospodarki, poprzez liberalizację rynku i budowę zalążków systemu finansowego z jednej oraz dopłaty dla najuboższych z drugiej strony, nie doszło do istotnej poprawy warunków socjalnych społeczeństwa a owe zmiany są uważane przez opozycję za czysto kosmetyczne. Wreszcie Baszar Al-Asad ma za sobą całą liczącą ok. dwumilionową grupę Alawitów.

Na przekór temu wszystkiemu grupa ok. 20 tys. osób regularnie wychodzi na ulicę domagając się, inter alia odejścia Asada. Ogień kiełkującej rewolucji podsyca gwałtowna reakcja służb bezpieczeństwa i wojska, których ofiarą pada codziennie od kilku do kilkunastu osób – następnego dnia demonstracje odbywają się łącznie z procesjami pogrzebowymi ku czci poległych (zwanych przez muzułmanów męczennikami). Oczywiście, na razie skala protestów w porównaniu z tym, z czym mieliśmy do czynienia w Egipcie, czy Tunezji jest niewielka, mówiąc eufemistycznie. Należy jednak wziąć poprawkę na wspomniane już wcześniej czynniki, a także na wysoki poziom strachu wśród społeczeństwa (stopniowo przełamywanego), niski stopień informatyzacji i powszechną cenzurę Internetu – co ciekawe, blokadę na portale społecznościowe zniesiono w lutym bieżącego roku. Obecnie liczbę użytkowników facebooka w Syrii szacuje się na 0,1% populacji[21]. Tymczasem na tym portalu społecznościowym, grupa pod nazwą: "The Syrian Revolution 2011: Ath-thawra Asz-Sza’biyya didda Baszar Al-Asad" – „Syryjska Rewolucja 2011: Rewolucja Ludowa przeciw Baszarowi Al-Asadowi” zgromadziła już 75 tys. fanów. Dla porównania, podobna grupa przed egipskimi „dniami gniewu” liczyła ok. 150 tys. sympatyków. Niemniej jednak, podstawowym środkiem organizowania się opozycji pozostają telefony komórkowe i ustne przekazy, przy czym te pierwsze są dużo mniej bezpiecznym i łatwiejszym do namierzenia przez władze środkiem komunikacji niż Internet, który również nie daję stuprocentowej gwarancji anonimowości. Przekonał się o tym ostatnim Mazen Darwisz, najbardziej znany syryjski dziennikarz niezależny, tworzący głównie w Internecie.

Perspektywy rozwoju sytuacji

Czy scenariusz egipski może się powtórzyć w Syrii? Jest to wątpliwe. Podstawową różnicą między Hosnim Mubarakiem a Baszarem Al-Asadem jest fakt, iż ten pierwszy miał podpisany rozejm z Izraelem, którego przestrzegał. Pozbawiało to jego reżim uzasadnienia dla opresywnej polityki wobec dysydentów i braku demokratycznych reform. Mubarak szukał takiego uzasadnienia w wojnie z terroryzmem, co przysporzyło mu tyle samo zwolenników, co wrogów i istnieją oskarżenia o udział jego współpracowników w niektórych zbrodniach o charakterze terrorystycznym[22]. Tymczasem Baszar chce być postrzegany jako dowódca ostatniego bastionu walki z „międzynarodowym syjonizmem”, co osiągą, m.in. poprzez wspieranie Hezbollahu, Hamasu i Islamskiego Dżihadu. Po wtóre, prezydent Syrii ma dopiero 45 lat – dla porównania Mubaraka przekroczył granicę lat 80, podobnie Ben Ali. Sprawia to, że Al-Asad nie będzie skłonny szybko oddać władzy i będzie elastycznie reagował stosownie do sytuacji, podobnie jak królowie Jordanii, Maroka czy Omanu, którzy są w podobnym wieku.

Bardzo ważnym czynnikiem, mogącym pozwolić Baszarowi na utrzymanie się u steru władzy jest wierność wojska i służb. W Egipcie i Libii to właśnie brak subordynacji ich szeregach pozwolił na trwanie protestów minimalizację ofiar w ludziach. W Syrii, jak już wcześniej powiedziano resorty siłowe są całkowicie podporządkowane Alawitom.

Kolejnym faktem przemawiającym na korzyść Asada jest poparcie silnej Turcji i Iranu, który prawdopodobnie inspirował w pewnym zakresie rozruchy w Bahrajnie i być może również w Jemenie. Inaczej wyglądają relacje Syrii z Irakiem. Są one co najmniej chłodne. Wydaje się, że bardziej istotny jest tu fakt, obecności na terenach Syrii ok. 1,3 mln uchodźców z tego ogarniętego wojną domową kraju. Istotny dlatego, że ci ludzie doświadczeni traumą nie będą raczej skłonni do uczestnictwa w ewentualnych zamieszkach. Damaszek będzie dokładał wszelkich starań, aby stłumić w zarodku wszelkie próby organizowania się przez Kurdów, którzy rozpowszechniają w Internecie materiały wzywające do powstania[23], są z natury dobrze zorganizowani i co ważne posiadają wiele broni palnej.

Wreszcie, trzeba się przyjrzeć nastrojowi panującemu wśród Syryjczyków. Z wypowiedzi przeciętnych obywateli przytaczanych przez arabskojęzyczną Al-Dżazirę wynika może, że zdania są podzielone. „Może” z tego względu, że należy uwzględnić czynnik strachu i lęk przed destabilizacją, która mogłaby przynieść w krótkiej perspektywie czasowej więcej złego niż dobrego. Z wypowiedzi wynika także, że Syryjczycy bacznie przyglądają się dramatycznym wydarzeniom z Libii i mają poczucie, że dopóty Kadafi utrzyma się przy władzy, dopóki Asad i jego ludzie będą się czuli niezagrożeni[24].

Podsumowując, w obecnej chwili szanse na dalszy rozwój protestów i ewentualne przekształcenie się lokalnych rozruchów w ogólnokrajową rewoltę są niewielkie. Wiele będzie zależało od powodzenia operacji „Świt Odysei” w Libii, oraz od zachowania Kurdów i w mniejszym stopniu Druzów. Być może okazję na destabilizację sytuacji u swojego odwiecznego wroga będzie się starać wykorzystać Izrael. Nie wykluczone również, że swoją rolę dopiero zaczną odgrywać zaangażowane gdzie indziej Stany Zjednoczone.

Artykuł ukazał się w nr 7/2011 "Biuletynu Opinie" Fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae alt

fot. Wikipedia

Tekst zosytał pozyskany do publikacji w ramach programu analitycznego Syria 2012.

______________________________________________
[1] Detainees and Missing Persons. Unlawful Detention Files. 2003 Annual Report, SHRC, p. 9.
[2] Taheri, A., Days of Rage erupt in Syria,  NY Post, http://tiny.pl/hdf87. Dostęp: 23.03.2011.
[3] http://www.time.com/time/world/article/0,8599,2060788,00.html#ixzz1HR0zQDjv.
[4] وات الأمن السورية تقتل ستة بدرعا S Syryjskie siły bezpieczeństwa zabiły 6 osób w Dera. Aljazeera.net, http://tiny.pl/hdf8k. Dostęp: 23.03.2011.
[5] Niedopuszczalne byłoby zatem otwarcie ognia w stronę bliżej nieskonkretyzowanej grupie protestujących. Samo użycie ostrej amunicji powinno być przedmiotem postępowania wyjaśniającego, ale nie można w każdej sytuacji przesądzać z góry o bezprawności tego zachowania. Por. Toboła, M. Asz-sza’b yurid isqat an-nizam, http://politykawschodnia.pl/?p=23, dostęp: 23.03.2011.
[6] http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/327005,zamieszki-podczas-wielotysiecznego-protestu-w-syrii.html.
[7] http://wyborcza.pl/1,91446,9288795,Syria__Jedna_osoba_zginela_po_ostrzelaniu_demonstracji.html#ixzz1HRNxyzHI.
[8] http://www.debka.com/article/20788/
[9] http://www.alarabiya.net/articles/2011/03/22/142536.html آلاف المحتجين السوريين في درعا يشكلون درعاً بشرياًحول الجامع العمري Tysiące demonstrantów syryjskich w Dera tworzą kordon ochronny wokół Meczetu Umaryjskiego. Dostęp: 23.03.2011.
[10] Tamże.
[11] Syryjskie siły…, Aljazeera.net, http://tiny.pl/hdf8k. Dostęp: 23.03.2011.
[12] http://www.slate.com/id/2287598/ Dostęp: 23.03.2011.
[13] Dostępne są jedynie statystyki z krajów, gdzie przeprowadzono cenzus. Są to głównie kraje anglosaskie, Szwajcaria, azjatyckie tygrysy, kraje UE. Jedynym przedstawicielem Bliskiego Wschodu jest Izrael. Zob. http://en.wikipedia.org/wiki/Median_household_income
[14] https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/sy.html.
[15] https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/ly.html.
[16] Druzowie – grupa wyznaniowa i etniczna, która wyłoniła się z egipskiego isma’ilizmu w XI wieku na Bliskim Wschodzie. Ich religia jest jeszcze bardziej tajemnicza i synkretyczna od rel. alawickiej.  Uznają oni fatymidzkiego kalifa Al-Hakima (zm. 1021) za inkarnację Boga, wierząc, że żyje on dalej w ukryciu. Uznają siedmiu nieomylnych i pozbawionych grzechów proroków, m.in. Adama, Abrahama i Jezusa. Wierzą w wędrówkę dusz (reinkarnację). Źródło: wikipedia.
[17] http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,stosunki_dwustronne,Syria.
[18] Taheri, A., Days of Rage…
[19] http://www.haaretz.com/print-edition/news/syria-proves-not-immune-to-pro-democracy-calls-1.350336 Syria proves not immune to pro-democracy calls Zvi Bar’el.
[20] http://www.bbc.co.uk/news/world-middle-east-12639025 Syria: Why is there no Egypt-style revolution? By Lina Sinjab.
[21] http://www.haaretz.com/print-edition/news/syria-proves-not-immune-to-pro-democracy-calls-1.350336 Syria proves not immune to pro-democracy calls Zvi Bar’el.
[22] Na temat niejasnej polityki władz i tajnych dokumentów zob. Toboła, M., Walka o (nowy) Egipt, http://politykawschodnia.pl/?p=169. Dostęp: 22.03.2011.
[23] Czy Dera stanie się kolebką syryjskiej intifady?. Aljazeera.net, http://tiny.pl/hd5wb. Dostęp 23.03.2011.
[24] Tamże.

Czytany 6594 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04