środa, 29 styczeń 2014 06:10

Kornel Sawiński: Negocjacje Genewa 2 - geopolityczne przeciąganie liny

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

tugwar  Kornel Sawiński

22 stycznia, w szwajcarskiej miejscowości Montreux, rozpoczęto oficjalnie międzynarodową Konferencję Genewa-2 w sprawie Syrii. To jest kontynuacja rozmów Genewa-1 z czerwca 2012 r. i próba wprowadzenia w życie jej dotychczasowych postanowień. 

Formalnym celem głównych organizatorów spotkania, czyli szefów MSZ Stanów Zjednoczonych i Federacji Rosyjskiej jest zakończenie rozlewu krwi w Syrii poprzez powołanie „syryjskiego rządu tymczasowego”. Za fasadą amerykańsko-rosyjskiej inicjatywy, w której biorą udział przedstawiciele 45 krajów świata, kryje się jednak „geopolityczne przeciąganie liny” pomiędzy organizacyjnym tandemem.

Nie ma, jak wielu obserwatorów oczekuje, znaczącej zmiany strategicznych wektorów NATO w kwestii syryjskiej. Zmianie uległa przede wszystkim taktyka. „Wariant libijski”, zakładający stworzenie strefy zakazu lotów nad Syrią odrzucono z różnych przyczyn, głównie ze strachu przed reakcją Iranu, Hezbollahu czy przed syryjską bronią chemiczną. Bashar Al-Assad, po trzech latach „zastępczej wojny”, cieszy się wciąż poparciem Syryjczyków, o jakim zachodni przywódcy mogą tylko pomarzyć.

Amerykanie zostali zmuszeni do organizacji konferencji Genewa 2 również z innego powodu. Były ambasador USA w Syrii Robert Ford skomentował politykę Arabii Saudyjskiej, jednego z głównych podwykonawców amerykańskiej strategii na Bliskim Wschodzie, w następujących słowach: „Plan księcia Bandara (szefa saudyjskiego wywiadu, przyp. K. S.) w kwestii konfliktu syryjskiego, wprowadzony w 2012 roku, miał katastrofalne skutki dla Syrii i regionu. Spowodował, że Syria stała się bazą Al-Kaidy w regionie, z czym USA muszą się liczyć” [1].

"Umiarkowana opozycja", utworzona w większości z ludzi mieszkających poza Syrią i kontrolowanych przez Zachód, nie ma realnego wpływu na sytuację w kraju. Nie jest w stanie wywierać nacisku na watażków, najemników z całego świata, którzy tworzą niespójne, kilkudziesięcio i kilkusetosobowe, powiązane radykalizmem religijnym, grupy. Również amerykański sekretarz stanu John Kerry musiał przyznać, że Syria stała się „bastionem terrorystów”, zapominając dodać, dzięki komu stało się to możliwe. Wspomniany R. Ford, podczas ostatniego spotkania Grupy Przyjaciół Syrii w Stambule, ostrzegł przed możliwością cofnięcia wsparcia finansowego, jeśli marionetkowa Syryjska Koalicja Narodowa nie weźmie udziału w obecnych rozmowach pokojowych.

Amerykanie, chcąc nadal realizować plan budowy „Wielkiego Bliskiego Wschodu”, boją się zamiany „kontrolowanego chaosu” w „chaos niekontrolowany”. W związku z czym próbują nadać nowy, wzmocniony kształt sterowanej przez siebie opozycji. Jej celem miałoby być stworzenie tymczasowego rządu, wraz z wewnętrzną syryjską opozycją i elementami obecnego rządu w Damaszku. Amerykanie próbują również w ten sposób rozbić scementowaną władzę wykonawczą w Damaszku, okrzepłą przez doświadczane, w ciągu ostatnie trzech lat, „próby bólu”. Naprzeciwko siebie mają jednak dyplomatów „starej szkoły”, z dużym doświadczeniem, na czele z Walidem al Muallemem, pracującym dla syryjskiego MSZ od 1964 r. Naciski kontrolowanej przez Amerykanów opozycji na wykluczenie B. Al-Assada z uczestnictwa w postulowanym rządzie tymczasowym są wystarczającym dowodem na to, by sądzić, że mamy do czynienia z polityczną intrygą, mająca na celu „dekompozycję opornego reżimu”, który już dawno miał upaść.

Syryjski kryzys w fazie rozpoczęcia się obrad konferencji Genewa-2 dodatkowo zacieśnił związki polityczne Iranu i Rosji. Bezkompromisowa postawa Moskwy, która w ciągu trzech lat stała murem za władzami w Damaszku, nie dopuszczając do powtórzenia „libijskiego scenariusza” była dużym zaskoczenie dla władz w Teheranie. Rosjanie, wyznaczając Amerykanom „czerwoną linię” w Syrii, zdali sobie sprawę z konsekwencji destabilizacji obszaru „wrót Bliskiego Wschodu” również dla bezpieczeństwa własnego „miękkiego podbrzusza” w okolicach Kaukazu. Podobnie było ze zdecydowaną postawą w kwestii wsparcia uczestnictwa Islamskiej Republiki w procesie uregulowania syryjskiego problemu. Zacieśnienie związków między Rosją i Iranem spowodowało w konsekwencji odwilż na linii Iran-USA, którą można odczytywać również jako próbę odciągnięcia Persów od Rosji. Amerykanie uznali za fakt wzrost politycznego znaczenia Iranu nie tylko w regionie, w znacznym stopniu dzięki wytrzymałości władz w Damaszku.

Rozpoczęta druga tura genewskich rozmów w stopniu zdecydowanie bardziej znaczącym jest formą dyplomatycznej konfrontacji między USA i Rosją. Nie jest prawdą, jak chcieliby widzieć niektórzy obserwatorzy, że obydwa mocarstwa posiadają wspólny obszar zainteresowań, którym jest izolacja islamskich radykałów nie tylko w Syrii. Jedynie Rosjanie są w tej sprawie konsekwentni. USA rękoma Arabii Saudyjskiej, wspierają jednych radykałów (Front Islamski), próbując izolować drugich, w mniejszym stopniu podatnych na kontrolę (Islamskie Państwo Iraku i Lewantu). Genewa-2, mimo koncyliacyjnej retoryki amerykańsko-rosyjskiej, jest formą konfrontacji geopolitycznej między oboma ośrodkami siły, ich sojusznikami i państwami próbującymi poszerzać zakres własnej autonomii. Efekt tych rozmów zależeć będzie od umiejętności dyplomatycznych i analizy sytuacji, dyplomatycznej intuicji oraz jasno określonych celów na poziomie zarówno strategicznym, jak i taktycznym. Konferencja może równie dobrze zakończyć się czystym popisem politycznego PR, bez wiążących decyzji politycznych, oddając inicjatywę nagiej sile militarnej na syryjskiej ziemi.

_________________________
1.  http://geopolityka.org/wojna-w-syrii/2656-ecag-amerykanski-szantaz-finansowy-w-genewa-2?

Czytany 5286 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04