wtorek, 18 czerwiec 2013 09:20

ECAG na spotkaniu z Wielkim Muftim Syrii

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

mufti  ECAG

13 czerwca eksperci ECAG spotkałali się w Damaszku z Wielkim Muftim Syryjskiej Republiki Arabskiej dr. Ahmadem Badrem Al-Din Hassounem. Delegacja z Polski miała okazję poznać sposób myślenia i język najważniejszego sunnickiego duchownego w, trapionym przez kryzys, syryjskim państwie. 

Aksjologia muftiego zasadza się na perspektywach pojednawczych i ekumenicznych, co podkreśla również deklaracja o wybaczeniu mordercom jego syna. Przypomnijmy, że mord był efektem odmowy wsparcia przez muftiego islamistycznych radykałów, walczących od 2 lat z rządem Bashara al-Assada i wspieranych m.in. przez państwa zachodnie.

Podczas spotkania mufti zadeklarował się jako głęboki humanista, wzywając do przekraczania religijnych podziałów: „Nie powinno być świętych miejsc, święta jest ludzkość. Pamiętajmy, że Mahomet nie był ani szyitą, ani sunnitą, ani salafitą”.

Mufti przypomniał również swoją wizytę w parlamencie brytyjskim i brak zrozumienia przez europejskich polityków dominujących nurtów (zarówno chadecji jak i socjaldemokracji) charakteru tarć na tle religijnym, podsycanych celowo na Bliskim Wschodzie. Mufti A. B. Hassoun przestrzegał także, przed rozpętaniem totalnej wojny religijnej, która również dla Europy byłaby całkowitą zgubą. W kontekście syryjskiego konfliktu przypomniał podsycane z zewnątrz konflikty bałkańskie.

Język używany przez muftiego miał charakter sakralizujący ludzkość jako ostatecznie jedną, ponadreligijną wspólnotę. „Jestem przeciwnikiem monopolizowania Słońca przez jakiekolwiek religie. Jestem zwolennikiem wolnego wyboru religii zgodnie z własnymi wewnętrznymi odczuciami” – stwierdził duchowny, dodając że religijna dyfuzja, przenikanie kultur na wszystkich poziomach od duchowego do materialnego jest rzeczą absolutnie naturalną. Przypomniał również, że chrześcijaństwo miało swoje początki właśnie na terenie dzisiejszej Syrii. Odnośnie obecnego konfliktu mufti podkreślał, by nie postrzegać go jako wojny religijnej: „To nie jest święta wojna w imię chrześcijaństwa, islamu czy jakiejkolwiek innej religii”.

Duchowny wyraził również swoje przywiązanie do „ziemskiej ojczyzny” i zrozumienie istoty tożsamości narodowej – „pamiętajcie, że nie było nigdy abstrakcyjnych islamskich kalifatów, były za to ummajadzkie, abbasydzkie, otomańskie. Ja kocham Syrię, ona zasługuje na to by żyć w pokoju, by być bezpieczną. Uwierzcie, że prezydent Al-Assada płacze nad tym co dotknęło Syrię.”

Według duchownego fanatyzm religijny, reprezentowany przez ruchy wahhabickie czy Bractwo Muzułmańskie, jest sponsorowany przez USA i Wielką Brytanię a bezpośrednim beneficjentem ich działalności jest Izrael. Taki fanatyzm nie ma poparcia u syryjskiego społeczeństwa: „tylko 5% meczetów znajdujących się w Syrii jest zdominowanych przez salafickich takfirystów” – podkreślił mufti.

Czytany 3213 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04