piątek, 20 lipiec 2012 12:29

Al-Asad w rosyjskich oczach

Oceń ten artykuł
(1 głos)

miting_ros  ECAG

Rosyjski serwis Argumenty nedieli zamieścił wywiad z Eleną Gromową – pisarką i dziennikarką, która w zeszłym roku współtworzyła i była jednym z moderatorów strony "Za Kaddafiego i jego naród". Obecnie rosyjska żurnalistka prowadzi stronę poświęconą wydarzeniom w Syrii, bezpośrednio z miejsca zdarzeń relacjonując wydarzenia w tym kraju.

Niżej przedstawiamy obszerne fragmenty wywiadu z nią, który został przeprowadzony przez Oksanę Sazonową, w którym dziennikarka pyta swoją koleżankę po fachu o obecny kształt wydarzeń w Syrii.

Oksana Sazonowa: Czym różni się realna sytuacja w Syrii od tej, którą serwuje oficjalnie ta, jak Pani się wyraziła, „antysyryjska histeria'?

Elena Gromowa: Mówi się jakoby wojsko zabijało zwykłych obywateli. W rzeczywistości to tzw. "Wolna Armia Syryjska", którą popiera Zachód, dokonuje aktów terrorystycznych i zabija ludzi. Wszystkich: żołnierzy, policjantów, cywilów. Następnie zabitych przedstawia się jako ofiary reżimu al-Asada. Np. masakra w Huli, gdzie zginęło ponad sto osób, posłużyła jako potworne antysyryjskie show. Z początku winą obarczono wojsko, a potem, kiedy ta wersja legła w gruzach, bo ofiary miały rany od noża i od kul, a nie od ostrzału artyleryjskiego, ad hoc stworzono nową wersję wydarzeń. Rzekomo sprawczynią miała być prorządowa milicja Shabiha. A przecież ofiary to zwolennicy władzy... Na wideo nakręconym przez samych buntowników to widać: jeden z zabitych chłopców ma na ręku bransoletkę z narodową flagą Syrii. Opozycja ma inny sztandar – z okresu, kiedy Syria znajdowała się pod wpływami Francji. Tacy to właśnie 'bojownicy o wolność"... Byłam też w szpitalu w Homsie, opowiadano mi, że ostatnio mnóstwo jest ciężko rannych żołnierzy. Jeśli wcześniej były to rany od kul, to teraz żołnierze są wysadzani w powietrze, jeśli ktoś przeżyje, zostaje inwalidą na całe życie. Najwyraźniej buntownikom dostarczono z Zachodu wiele nowoczesnej broni...

O.S.: Jak Pani uważa, dlaczego Zachód chce destabilizacji takiego niedawno jeszcze spokojnego kraju?

E.G.: Zachód po prostu chce zniszczyć kraje, które nie przyjmują jego "demokracji". Syrię chciano zniszczyć już wcześniej, zresztą tak jak i Libię, na długo przed rozpoczęciem zbrojnej agresji. To zemsta za jej niezależną politykę. I za przyjaźń z Rosją. Naczelny mufti Syrii opowiadał, że kiedy al-Asad objął władzę, USA próbowały go sobie podporządkować. Collin Powell dostarczył mu spis „rekomendacji'” Wśród nich: Syria powinna zrezygnować ze związków z Rosją i usunąć bazę w Tartusie. Al-Asad odmówił, wkrótce potem Syrię włączono do tzw, "osi zła".

O.S.: Czy konflikt może być rozwiązany bez interwencji z zewnątrz?

E.G.: Bez niej by tego konfliktu nie było. Gdyby nikt się nie pchał ze swoimi pouczeniami i groźbami – z terroryzmem poradzonoby sobie w kilka tygodni. Ale zobowiązania międzynarodowe wiążą ręce i rządowi i armii. Ignorować ich także nie można: nikt nie chce zbrojnej agresji. Al-Asad, który stara się uniknąć agresji NATO, musi lawirować. Sytuacja jest trudna właśnie z powodu mieszania się sił zewnętrznych i ciągłych gróźb. Chciałoby się powiedzieć Zachodowi, ludziom, którzy utrzymują, że chcą wstrzymać przemoc: "Zostawcie ten kraj w spokoju!" Wtedy przemoc szybko ustanie. Inna sprawa, że oni wcale tego nie chcą. Jeszcze przed wydarzeniami w Huli była nadzieja. Obserwatorzy ONZ i nawet sam sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon przyznali, że w Syrii grasują terroryści. Tak więc może trzeba pozwolić, by kraj sam się z nimi rozprawił. I właśnie by do tego nie doszło, przydała się prowokacja w Huli... potworna prowokacja, która kosztowała życie ponad stu osób.

Teraz wszystko wisi na włosku. Jeśli będzie wojna, zginie najstarsza cywilizacja, kolebka ludzkości. Gdyby Rosja pomogła przy śledztwie w sprawie incydentu w Huli, zwiększyła liczbę swoich obserwatorów a w końcu postawiła sprawę twardo: napaść na Syrię to napaść na Rosję, to tego strasznego pożaru można by było uniknąć.

O.S.: Jeżeli mimo wszystko dojdzie do interwencji z zewnątrz, czy Syria jest gotowa do takiej sytuacji? Czy to prawda, że armia syryjska jest znacznie silniejsza niż na przykład była armia libijska?

E.G.: Liczba ludności jest czterokrotnie większa, więc i armia jest liczniejsza. Kaddafi stawiał na uzbrojenie ludności, rachuby te okazały się chybione. Rosja dostarczyła broń może nie najwyższej jakości, ale to już coś. Syria to też nie taki pustynny kraj jak Libia, która była idealnym obiektem ataków z powietrza. Oczywiście, jeśli USA i NATO rzucą wszystkie swoje siły, mogą zdobyć kraj, nierównowaga jest przecież kolosalna. Ale cena będzie straszna. A jeśli stanowisko Rosji okaże się bardziej zdecydowane i nieustępliwe, to wojny może nie być. Rosja może zapobiec wielkiej tragedii.

Rozmawiała: Oksana Sazonowa
Cała rozmowa w j. rosyjskim znajduje się TUTAJ.
Tłumaczenie: Maria Walczak
Fot. http://argumentsweek.ru

 

Czytany 5719 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04