środa, 02 maj 2012 08:10

Za wezwaniami do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie stoi geopolityka

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

M_Domagala_Panorama05  ECAG

1 maja w programie informacyjnym Panorama w TVP2 ekspert ECAG Marcin Domagała skomentował płynące ze strony unijnych polityków wezwania do bojkotu mistrzostw Europy w piłce nożnej Euro 2012. Jego zdaniem postępowanie, zwłaszcza ze strony polityków niemieckich, jest wyrazem nie tyle chęci obrony skazanej za oszustwa byłej ukraińskiej premier, co wynikiem geopolitycznych nacisków rosyjskich na Ukrainę za pomocą niemieckich partnerów.

Prezentujemy niżej pełną wypowiedź eksperta:

Warto zwrócić uwagę, że obecne stosunki ukraińsko-rosyjskie pozostają w nadzwyczaj złej kondycji - stwierdził w krótkiej rozmowie ekspert ECAG. – Kreml wszelkimi metodami stara się wpłynąć na Kijów, aby ten poszedł na jeszcze dalsze ustępstwa gospodarcze, a także zrezygnował ze starań o renegocjację umów gazowych. Wykorzystuje do tego również swoich partnertów w Berlinie, dla których potencjalne włączenie ukraińskiego rynku do unijnej wspólnoty gospodarczej mogłoby się stać zagrożeniem w wymiarze gospodarczym, zwłaszcza w dziedzinie silnego ukraińskiego przemysłu cieżkiego. Nie dziwi zatem, że w efekcie jednym z elementów nacisków stała się właśnie kwestia piłkarska – podkreślał Marcin Domagała.

Łączenie polityki ze sportem nigdy nie przynosiło dobrych efektów. Kwestie sportowe można jednak doskonale wykorzystywać do budowy wzajemnych relacji na szczeblu polityczno-gospodarczym. Ten właśnie moment przegapiła polska dyplomacja podczas igrzysk w Pekinie w 2008 r., kiedy na fali bojkotu światowego letnich igrzysk w Państwie Środka w 2008 r. z powodu m.in. kwestii tybetańskiej, można było rozpocząć pogłębione rozmowy gospodarcze. Takie kontakty zostały nawiązane dopiero niedawno na fali kryzysu, podczas wizyty chińskiego premiera Wen Jiabao w Polsce. Tymczasem profity z tytułu takiej współpracy można byłoby czerpać już od lat – ocenił ekspert.

Bardzo podobnie wygląda sprawa z Ukrainą. Polskie MSZ zajęło słuszne stanowisko w kwestii wezwania unijnych polityków w celu rezygnacji z bojkotu. Warto także zauważyć, że zapowiedziany brak uczestnictwa niektórych najważniejszych europejskich przywódców jest ważnym sygnałem, wskazującym, że Unii Europejskiej tak naprawdę nie zależy na bliższych relacjach z Ukrainą. Państwa głównego jądra unijnego bardziej bowiem są zainteresowane południowym wymiarem polityki sąsiedztwa, aniżeli kwestiami związków z Ukrainą, która dla nich pozostaje równie egzotycznym partnerem. Sprawa Julii Tymoszenko jest dla nich nader wygodną fasadą dla odmowy zawiązania bliższych kontaktów z państwem, o którym panuje opinia, że jest mało uprorządkowane i na potęgę skorumpowane – zaznaczył Domagała.

Gdyby państwom Unii Europejskiej rzeczywiście zależało zarówno na Ukrainie, jak i na Julii Tymoszenki, to mistrzostwa Euro 2012 stałyby się doskonałą okazją do wręcz zmasowanego najazdu unijnej dyplomacji, w której efekcie sama była ukraińska premier mogłaby zostać uwolniona w wyniku bezpośrednich  nacisków politycznych. Unia widzi jednak w sprawie Tymoszenki bardziej kazus Michaiła Chodorkowskiego, z którego próbuje się uczynić rzekomą ofiarę łamania praw człowieka, a co de facto w przypadku Ukrainy jest wygodną wymówką dla wykluczenia tego państwa z grona bliższych współpracowników – wskazywał ekspert ECAG.

Dla Polski, której zależy na jak najsilniejszych związkach z Ukrainą, sprawa Tymoszenki powinna być kwestią jak najbardziej uboczną. Ważniejszym problemem są kwestie ukraińskiej korupcji, czy tzw. rejderstwa, które wciąż nękają polskich inwestorów w tym kraju. Poza tym nie wolno zapominać, że mistrzostwa Euro 2012 Polska uzyskała głownie dzięki zabiegom ukraińskim. Potencjalna tym samym organizacja tego przedsięwzięcia z opóźnieniem  lub wyłącznie na terenie Polsce, w efekcie doszczętnie zrujnowałaby relacje na linii Warszawa-Kijów, nie mówiąc już o istotnych kwestiach wizerunkowych dla obydwu państw, jeszcze bardziej odsuwając Ukrainę od Unii Europejskiej i oddalając w czasie niebędne w tym kraju zmiany – podsumował Marcin Domagała.  

 

Czytany 2806 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04