piątek, 20 listopad 2009 08:36

Zygmunt Słomkowski: Więcej lęków niż nadziei

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt Zygmunt Słomkowski Druga kadencja afgańskiego prezydenta Hamida Karzaja
Czwartek, z okazji zaprzysiężenia Hamida Karzaja na drugą kadencję prezydencką, został ogłoszony dniem święta narodowego. Powodem nie jest jednak radość z powodu tej ceremonii. Można powiedzieć, że wprost przeciwnie. Ma to być jeden z środków zapewnienia bezpieczeństwa afgańskim notablom i ok. 300 dygnitarzom z ponad 40 państw uczestniczących w tej uroczystości.
Wolny dzień ułatwi bowiem realizację apelu władz, by mieszkańcy Kabulu raczej pozostali w domach, co usprawni kontrolę miasta przez mające zapobiec zamachom afgańskie posterunki wojskowe i policyjne oraz patrole żołnierzy ze 110-tys. międzynarodowego korpusu interwencyjnego. Afgański płk Sanam Gul wyjaśnia: „Przeciwnik próbuje przeniknąć do Kabulu, by zakłócić inaugurację prezydencką”. Rzecznik ministerstwa obrony Mohamad Zahir Azimi zapewnił: „Stworzyliśmy system bezpieczeństwa w Kabulu, wokół miasta i poza nim”. Lęk jest tak ogromny, że uroczystość odbędzie się bez mediów, bowiem wśród dziennikarzy i ekip telewizyjnych może się znaleźć terrorysta. Takie obawy sprawiły, że w czwartek zawieszono wszystkie loty samolotów cywilnych.
Bieda gorsza od Talibów
Atmosferę panującą w stolicy po ponad ośmiu latach wojny prowadzonej przez wojska USA i sojuszników z NATO ilustrują przytoczone przez amerykańską agencję AP słowa Ghulama Sakhi Wardaka, który stojąc przed betonowym murem chroniącym przed eksplozjami jego sklep mówił: „Jeden Bóg wie tylko, co się zdarzy. Jak dotąd ataki (rebeliantów) nie zmniejszają się”. Szwaczka z Kandaharu na południu kraju Zubeida żali się zaś: „Nie mamy nic. Ani elektryczności, ani wody, ani pieniędzy, by kupić żywność. Mamy tylko brak bezpieczeństwa, grabież i korupcję. Mamy nie rząd, lecz złodziei”. Związane są ręce ONZ-owskich i pozarządowych organizacji charytatywnych. Po niedawnym zamachu na hotel dla zagranicznych pracowników ONZ rozważa wycofanie z Afganistanu swego kilkusetosobowego personelu. Ashley Jackson z międzynarodowej organizacji pomocowej Oxfam pyta: „Zobaczymy, co się stanie, szczególnie zimą. Afgańczyków drąży niepewność. Czy Karzaj coś zmieni? Czy cokolwiek się poprawi? Wiemy, że Obama przygotowuje nową strategię, ale co ona będzie oznaczać?”. Kupiec Nadar sam sobie odpowiada na to pytanie: „Jeśli nie będzie bezpieczeństwa, nie można prowadzić żadnego biznesu”. Wątpliwości i obawy przenikają żołnierzy z sił międzynarodowych. Sierżant francuskiej Legii Cudzoziemskiej Olivier opowiada, że krewni w kraju ostrzegają go: „Nie daj się ranić, lub zabić za tych Afgańczyków, którzy nie nie są w stanie działać wspólnie”.

Sprzeczne sygnały
Niepokoje i krytyczne uwagi pod adresem władz wyrażają wątpliwość, czy Hamid Karzaj w drugiej kadencji będzie rządzić efektywnie, a nie tak bezskutecznie jak dotąd. Pytanie to umocniły okoliczności przedłużenia jego rządów – jaskrawe nadużycia wyborcze, które m.in. dały mu prawie milion sfałszowanych głosów. Niechęć Karzaja do naprawy tych nieprawidłowości sprawiła, że jego główny rywal dr Abudllah Abdullah wycofał się z drugiej tury wyborów, wskutek czego Karzaj powtórnie zajął siedzibę prezydenta jakby tylnymi drzwiami. A teraz, jak go oskarża opozycja, nie chce współdziałać z wyborczymi konkurentami i zamyka drogę do urzędów technokratom i i reformatorom, którzy w administracji są nieodzowni, bowiem mogą poskromić korupcję i nepotyzm. Zaś w odbiorze społecznym, jak wykazał ostatni sondaż, to korupcja i nieskuteczność rządu są przede wszystkim powodem walk. Tak uważa 48 proc. ankietowanych, gdy winę talibów upatruje tylko 36 proc. A ogólnie aż 70 proc. uczestników sondażu powody anarchii i przemocy upatruje w biedzie i bezrobociu. Między innym dlatego – jak pokazały ogłoszone we wtorek wyniki sondażu „Washington Post” i ABC News – 52 proc. Amerykanów uważa, że wojna ta jest bezcelowa, choć 55 proc. ma nadzieję, iż prezydent Obama zdecyduje się na taką strategię, która pomoże rozplątać afgański węzeł. Ale tylko 26 proc. ankietowanych jest zdania, że prezydent Karzaj to wiarygodny partner Stanów Zjednoczonych.

Gdzie szczęśliwa gwiazda?
Według sekretarz stanu Hillary Clinton, Afganistanowi może pomóc przesunięcie decyzyjnych procedur do dystryktów, gdzie lokalne władze lepiej wiedzą, jak wyjść naprzeciw potrzebom ludności. Jednakże w USA i w całym NATO nie ma zaufania do aparatu władzy prezydenta Karzaja i jego zręczności. Wiara w opcję militarną nadal jest silna, gdyż nowa strategia Obamy przewiduje zwiększenie liczebności wojsk USA – rozważa się tylko liczbę dodatkowych żołnierzy (bliżej 10 tys. czy 40 tys.). Na konieczność wzmocnienia innych kontyngentów wskazał we wtorek sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, choć dzień wcześniej brytyjski premier Gordon Brown nakreślił plan „afganizacji” bezpieczeństwa kraju, aby jak najszybciej rozpocząć ewakuację sił międzynarodowych. Rasmussen uznał jednak, że to nie takie proste i najpierw trzeba umocnić siły międzynarodowe. Te sprzeczne sygnały ukazują brak w NATO wizji dalszych działań, a przede wszystkim przekonania, że władze afgańskie będą w stanie odegrać decydującą rolę w stabilizowaniu i porządkowaniu kraju. Trudno powiedzieć, by druga kadencja prezydenta Karzaja rozpoczynała się pod szczęśliwą gwiazdą.

Artykuł ukazał się nr 271 (5996) dziennika altz dnia 19.11.2009. Publikacja za zgodą wydawcy.


Czytany 6435 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Najnowsze od Zygmunt Słomkowski