środa, 16 grudzień 2009 11:09

Vladimir Špidla: Tylko wiedza zwalczy dyskryminację

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt WYWIAD. Vladimir Špidla, komisarz Unii Europejskiej, opowiada Pawłowi Rogalińskiemu o celach i założeniach listopadowego szczytu w Sztokholmie poświęconemu równości i walce z dyskryminacją.
Paweł Rogaliński: Co chce osiągnąć Komisja Europejska przez organizowanie szczytów takich jak ten?
Vladimir Špidla: Obecnie mamy bardzo dobre warunki prawne by zwalczać nietolerancję. Nieustannie pracujemy nad nowymi rozwiązaniami legislacyjnymi i w związku z tym potrzebujemy wielu konsultacji ze społeczeństwem. Według naszych badań co szósty Europejczyk doświadczył dyskryminacji w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Jak widać, wciąż jest dużo do zrobienia, więc tego rodzaju spotkania są konieczne, a wysłuchanie problemów, jakie dotykają obywateli Unii, to nasz priorytet.
PR: Ile osób uczestniczy w szczycie?
VŠ: Jest to około 300 gości reprezentujących po kolei: poszczególne kraje członkowskie Unii, państwa należące do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, organizacje międzynarodowe oraz naszych partnerów socjalnych i biznesowych. Oczywiście nie można też zapomnieć o przedstawicielach mediów, a dokładnie o zaproszonych 11 dziennikarzach z różnych państw UE.
PR: Co powinniśmy zrobić, by wypracować założony cel?
VŠ: Przede wszystkim musimy bardziej zmobilizować całe nasze społeczeństwo i użyć wszelkich możliwych środków, by ostatecznie przezwyciężyć panoszącą się na kontynencie dyskryminację. Ważnym elementem są tu również media podejmujące tematykę dyskryminacji, gdyż to one mają bezpośredni kontakt z milionami ludzi.
PR: W jaki sposób działania te mogą wpłynąć na życie zwykłego człowieka, dajmy na to kasjera w supermarkecie?
VŠ: Jeśli, dzięki nagłośnieniu szczytu, przyłączą się do nas partnerzy socjalni, związki zawodowe i pracodawcy, wówczas dużo łatwiej będzie wyglądało życie pracowników w Unii. Zaangażowanie we współpracę z Komisją Europejską z pewnością zaowocuje pozytywną zmianą w miejscu pracy zwykłych ludzi.
PR: Czy problem powszechnej dyskryminacji imigrantów, na przykład w Europie Zachodniej, jest również na celowniku Komisji Europejskiej?
VŠ: To nie kwestia Europy Zachodniej. Imigranci są dyskryminowani wszędzie, również w Europie Wschodniej - w Rosji, Estonii, Polsce, Czechach... Najczęściej porusza się tę kwestię podczas rozmowy o krajach zachodnich, ale zjawisko to występuje wszędzie. Tym bardziej zatrważający jest fakt, że w całej Unii ponad 50% ludności uważa, że obecny kryzys jedynie pogłębi wykluczenie mniejszości, w tym oczywiście imigrantów. A to z kolei spowoduje gwałtowny wzrost napięcia między narodami.
PR: Czyli nie unikniemy pogłębiającej się dyskryminacji imigrantów w krajach Unii?
VŠ: Sformułowanie odpowiednich zapisów prawnych jest niezwykle trudne, ponieważ nie można przewidzieć wszystkich ewentualnych rodzajów nietolerancji. W związku z tym dyskryminacja wobec słabszych i mniej licznych grup jest niestety powszechna. Poza tym dotyka ona nie tylko imigrantów, ale również osoby starsze czy choćby niepełnosprawne. Ważne jest to, aby doprowadzić do sytuacji, w której ludzie ci przychodząc do nowego miejsca pracy byli akceptowani od samego początku. Dużo gorzej wygląda to w przypadku osób spoza Unii, które pracują nielegalnie i przez to nie są chronione przed dyskryminacją wszelkiej maści.
PR: Jak więc rozwiązać problem nielegalnych imigrantów?
VŠ: Wiemy o konkretnych przypadkach nadużyć w miejscach pracy, z którymi musimy sobie prawnie poradzić. W wyniku tego francuski komisarz Jacques Barrot, któremu podlega m.in. wymiar sprawiedliwości, wydał ostatnio dyrektywę nakładającą sankcje na tych pracodawców, którzy w sposób nielegalny zatrudniają imigrantów. Dzięki temu chcemy odzyskać kontrolę nad całym rynkiem pracy i przez to mieć wpływ na zwalczanie nietolerancji w pracy.
PR: Które kraje Unii są najbardziej ksenofobiczne?
VŠ: Aby to określić potrzeba daleko idących badań. Komisja Europejska używa wielu pomiarów dyskryminacji i mimo wszystko nie da się jednoznacznie wskazać epicentrum ksenofobii. Sondaże, które posiadamy, wykazują jedynie to, jak konkretne społeczeństwo w badaniu opinii publicznej określiło swoje własne poglądy, co nie zawsze zgadza się z rzeczywistością. Poza tym dyskryminacja ma swoje wielorakie wymiary i w każdym kraju dyskryminuje się inną mniejszość.
PR: A jak jest w Pana ojczyźnie, Czechach?
VŠ: W moim rodzinnym kraju powszechna jest nietolerancja wobec ludzi starszych, natomiast nie ma większego problemu z nieprzyjaznym traktowaniem osób homoseksualnych. W wielu innych krajach jest dokładnie odwrotnie. Każde państwo ma swój indywidualny problem z akceptacją konkretnej mniejszości. Wówczas tylko wysoka świadomość swoich praw i dobre poinformowanie o działalności organizacji wspierających różnorodność mogą wpłynąć na polepszenie obecnej sytuacji. Gdy społeczeństwo jest świadome i wrażliwe na nietolerancję, jest dużo bardziej skłonne do radzenia sobie z wszelkimi problemami wykluczenia.
PR: Czyli całość problemu rozbija się o niewiedzę?
VŠ: Dokładnie! Musimy walczyć z dyskryminacją i stereotypami. Musimy niszczyć wszelkie objawy wykluczenia i nierównego traktowania innych. Ale musimy to robić poprzez szersze informowanie o tych problemach, poprzez dyskusję na tematy rodzące niezgodności. I wreszcie poprzez uświadamianie i przekazywanie wiedzy o mniejszościach. Bo to właśnie wiedza jest najlepszym rodzajem oręża przeciwko nietolerancji.

Rozmawiał: Paweł Rogaliński, www.rogalinski.com.pl
Czytany 5606 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04