sobota, 03 wrzesień 2011 07:43

Tomasz Otocki: Swatkow, czyli o pożytkach rozmowy z radykałami...

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

microfon  Tomasz Otocki

Za trzy tygodnie wybory na Łotwie, nic zatem dziwnego, że coraz bardziej zerkający w stronę naddźwińskiej polityki portal „geopolityka.org” zamieścił wywiad z pretendentem do mandatu poselskiego z listy PCTVL („O Prawa Człowieka w Zjednoczonej Łotwie”) 32-letnim Eduardem Swatkowem – polemika z wywiadem przeprowadzonym przez dr Mateusza Piskorskiego.

W lipcu b.r. kierowane przez Swatkowa ugrupowanie „Zjednoczona Łotwa” („Vienota Latvija”/” Единая Латвия”) – swego czasu młodzieżówka Łotewskiej Partii Socjalistycznej – postanowiło podjąć wyborczą współpracę z partią Tatiany Żdanok. W wyniku porozumienia młody lider polityczny otrzymał drugie miejsce na stołecznej liście wyborczej „pszczół”, zaraz po wieloletnim pośle na Sejm RŁ i kandydacie na szefa MSZ w wyborach 2010 r. Jakowie Plinerze. Sam Swatkow dał się już poznać jako energiczny organizator zbiórki podpisów na rzecz referendum o wprowadzenie do konstytucji rosyjskiego jako języka państwowego (od akcji zdystansowało się „Centrum Zgody”). Jego ugrupowanie – protestujące przeciwko sytuacji socjalnej Łotwy pod rządami „neoliberałów” – aktywnie działa w sferze symboliki: młodzi działacze pojawiają się na wszystkich ważnych świętach radzieckich obchodzonych na Łotwie – 23 lutego, 8 marca czy 9 maja – skrzętnie pomijając daty ważne dla Łotyszy takie jak choćby 4 maja czy 11 i 18 listopada. Ich znak firmowy to przypinane w ważnych momentach zamiast łotewskiego „trikolor” wstążeczki św. Jerzego. „Zjednoczona Łotwa” współpracuje z Białoruskim Republikańskim Związkiem Młodzieży, a także – sporadycznie – z organizacją „Nocznoj Dozor” w Estonii.

Eduard Swatkow odnosi się w wywiadzie do wyników referendum z lipca b.r., które wygrali zwolennicy rozwiązania Sejmu, dodając, że posłowie X kadencji nie powinni ponownie ubiegać się o mandaty poselskie (przy okazji: czy można sobie wyobrazić powołane do tworzenia prawa ciało złożone z samych nowicjuszy?). Swatkow trafnie ocenia aktualną politykę rządu moskiewskiego wobec tzw. rosyjskojęzycznych na Łotwie – władze na Kremlu już dawno postawiły na bardziej pragmatyczny i strawniejszy dla pewnych grup Łotyszy sojusz wyborczy „Centrum Zgody”, pozostawiając bez wsparcia organizacje uznawane za radykalne tj. PCTVL. Należy zgodzić się z daną przez Swatkowa oceną decyzji prezydenta Zatlersa z maja b.r. o poddaniu pod głosowanie rozwiązania Sejmu – wiele wskazuje, że głosowanie nad zgodą na przeszukanie mieszkania Ainārsa Šlesersa było jedynie pretekstem do rozwiązania parlamentu i założenia nowej siły politycznej. Dyskutant Mateusza Piskorskiego zaskoczył nieco krytyczną oceną szans wyborczych listy, z której ubiega się o mandat („niestety, ale żadna z tych partii nie zdoła zjednać ludności rosyjskojęzycznej. Wszystkie one miały 20 lat, by to uczynić, więc jeśli nie udało im się tego dokonać do tej pory, to sądzę, że w przyszłości także tego nie zrobią.”) – choć jeszcze w lipcu mówił, że PCTVL uzyska co najmniej 8 mandatów.

Gdy oceny sytuacji przedwyborczej i rosyjskiej polityki wobec Łotwy A. D. 2011 są trafne, kandydata na posła ponoszą wodze fantazji, gdy mówi o wzroście znaczenia „faszyzmu” na Łotwie. Skądinąd użycie wyświechtanego w czasach ZSRR, a obecnie nic nie mówiącego, sformułowania „faszyzm” utrudnia rozpoznanie o jakie ruchy konkretnie Swatkowowi chodzi (a prowadzący wywiad nie dopytał). Mówiąc anegdotycznie, takiego Ulmanisa za wzór polityka stawia nie tylko nacjonalistyczna „Wszystko dla Łotwy”, ale także b. szef KPŁ Alfrēds Rubiks (por. art. „Mums nav Kārļa Ulmaņa kaluma cilvēku”, „Neatkarīgā Rīta Avīze”, 4.III.2011 r.). O wiele bardziej delikatna jest sprawa demonstracji z 16 marca (nieoficjalne Święto Legionistów SS, gromadzące kombatantów i młodsze osoby chcące oddać im cześć): dyskutant Piskorskiego myli – świadomie lub nie – udział w manifestacji szacunku dla żołnierzy Legionu SS jako szansy na wyrwanie się spod podległości Moskwie ze wsparciem dla „faszyzmu” („narodowego socjalizmu”?). Upraszczając sprawę: jeśli nazwiemy marcowych demonstrantów „faszystami”, to czy na zasadzie symetrii mamy określić świętujących tzw. Dzień Zwycięstwa z 1945 r. (w maju b.r. 200 tys. osób – kilkadziesiąt razy więcej niż w manifestacji z 16.III.2011 r.) „stalinistami” i „zwolennikami okupacji Łotwy”? Brzmi absurdalnie. Przy okazji: żal, że Swatkow nie wspomniał o agresji tzw. antyfaszystów podczas marcowych marszów – kilka ciekawych rzeczy pokazała w tym roku TV.

Nawiązując do politycznych wykładni posła in spe należałoby dopytać, gdzie w poglądach i działaniach liderów „Jedności” – weźmy np. Dombrovskisa, Āboltiņię, Pabriksa czy Ēlerte – widzi „faszyzm”. O ile młodych działaczy „Wszystko dla Łotwy!” można krytykować za wiele – choćby wybujały nacjonalizm czy przerysowaną do karykatury antyrosyjskość – trudno w ich publicznych wypowiedziach znaleźć pochwały pod adresem np. Mussoliniego, o innych dyktatorach nie wspominając. O czczeniu zbrodniczych wodzów wiedzą mniej niż Swatkow, który w dniu 22.IV.2010 r., gdy jego organizacja składała kwiaty na miejscu po byłym pomniku Lenina w Rydze dowodził: „współczesna młodzież zapomniała historię i wybitne osoby, które tę historię tworzyły. Lenin nie był jednoznaczną postacią, ale abstrahując od tego, był człowiekiem genialnym, od którego współcześni politycy mogliby się tylko uczyć. Dziś nie czcimy komunizmu, ale geniusza i wielkiego człowieka” (cyt. umieszczony na stronie vienotalatvija.lv). Choć Swatkow nieco się asekurował w słowach, obok takiej wypowiedzi demokratyczne państwo nie powinno przechodzić obojętnie, a warto i zauważyć, że kierujący rewolucją dyktator uczynił Rosjanom o wiele więcej złego niż operetkowi łotewscy nacjonaliści. Wielu z tych Rosjan w międzywojennej Łotwie znalazło schronienie, po 1940 r. dzieląc los etnicznych Łotyszy. Z litości nie będę opisywać udziału lidera „Zjednoczonej Łotwy” w pogrzebie skazanego za masakrę na łatgalskich wieśniakach Wasilija Kononowa: sowieckiego partyzanta, a po 1945 r. działacza KPŁ. Mimo faktu, że wyrok skazujący wydany przez krajowy sąd podtrzymał w 2010 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka, Kononow stał się dla rosyjskojęzycznych politycznym narzędziem wykorzystywanym do wzbudzenia poczucia frustracji wśród elektoratu. Sprawę wydaje się dostrzegać burmistrz stolicy Uszakow, który nie zjawił się na pogrzebie.

Kończąc: idea przeprowadzenia wywiadu z liderem „Единой Латвии” ciekawa, choć mam nadzieję, że nastąpią też rozmowy z działaczami innych sił politycznych, także łotewskich. Należy w tym kontekście pamiętać, że to „Centrum Zgody”, a nie PCTVL, rozpocznie we wrześniu negocjacje nad współtworzeniem rządu. Warto w rozmowach z radykałami zadawać trudne pytania, niekoniecznie wierząc na słowo we wszystkie podawane przez nich interpretacje. Ważna jest także precyzja w tłumaczeniu: parlament na Łotwie jest od samego powstania kraju jednoizbowy, zaś „Instytut Nie-Obywateli Łotwy” na szczęście nie istnieje, choć istnieje instytucja nie-obywatela Łotwy, będąca tematem ciekawym samym w sobie.

Tekst pochodzi z portalu PolitykaWschodnia.pl. Pełny tekst wywiadu z Eduardem Svatkowem dostępny jest TUTAJ.

Czytany 5867 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04