wtorek, 27 wrzesień 2011 06:54

Stanisław Koziej: O geopolitycznym wymiarze tarczy antyrakietowej i nie tylko...

Oceń ten artykuł
(1 głos)
skoziej
  Piotr A. Maciążek
Bartosz Mroczkowski

Geopolityczny wymiar tarczy antyrakietowej, to wojna informacyjna między Rosją a Zachodem - mówi szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej w rozmowie z Piotrem A. Maciążkiem i Bartoszem Mroczkowskim.

 

Piotr A. Maciążek, Bartosz Mroczkowski: Jakie obecnie są dla Polski skutki odnośnie tarczy antyrakietowej?

 

Stanisław Koziej: Jak wiemy – tarcza antyrakietowa przechodziła dosyć istotną ewolucję. Najważniejszą sprawą jest jednak podjęcie decyzji przez NATO o budowie sojuszniczego systemu,  zintegrowanego z projektem amerykańskim. Natomiast skutki geopolityczne tego faktu mogą dotyczyć w zasadzie tylko relacji między Rosją a NATO lub Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Będą one polegać na tym, że Rosja będzie wykorzystywać ten program, jako pretekst do swego rodzaju wojny informacyjnej z USA, czy generalnie z Zachodem. To jest wymiar geopolityczny tarczy antyrakietowej – spór na tym tle między Rosją a Zachodem.

P.A.M., B.M.: Jak powinny wyglądać nowe polsko-amerykańskie stosunki w tym kontekście, w obliczu ewentualnej zmiany władzy w Rosji?

S.K.: Nie przewiduję jakiejś istotnej zmiany w Rosji – niezależnie od tego, kto personalnie będzie za sterem. Wydaje się, że kurs polityki rosyjskiej ustanowionej przez poprzedniego prezydenta Władimira Putina będzie, najogólniej rzecz biorąc, kontynuowany. Zatem z punktu widzenia wyborów w Rosji, nie tutaj widzę generalnej zmiany. Uważam, że powinniśmy pozostać na dotychczasowej drodze – starać się z Rosją utrzymywać normalne stosunki na zasadzie rozmowy o konkretach, o interesach, o różnicach zdań i o podobieństwach. Powinniśmy jasno starać się zdefiniować to, co nas różni. Wiadomo, że w sprawie tarczy antyrakietowej nie uzyskamy już konsensusu. Powinniśmy jednak dyskutować w innych kwestiach, w których możemy uzyskać jakieś porozumienie.

P.A.M., B.M.: Jak Pan ocenia reformę wojskową w Rosji, przeprowadzoną przez Anatolija Sierdukowa, która ma się zakończyć w 2020 roku. Czy może ona stanowić jakieś zagrożenie dla zmian układu sił w strefie poradzieckiej?

S.K.: Nie koniecznie. Wydaje mi się, że reforma wojskowa w Rosji niestety bardziej będzie posiadała wymiar zmian bardziej papierowych aniżeli realnych. Rosja reformuje swoją armię w taki sposób, w jaki my to robiliśmy w latach 90. – tzn. od jakiegoś jednego rozwiązania do drugiego. Nie sądzę, aby tam była jakaś generalna linia, na której realizację byłyby przewidziane jakieś konkretne środki finansowe.. Na te dwa czynniki trzeba patrzeć razem – pewne koncepcje powinny być wspierane konkretnymi pieniędzmi.

P.A.M., B.M.: Ale środki wciąż wzrastają...

S.K.: Tak, wzrastają, ale to zależy od kondycji gospodarczej i ekonomicznej. Rosja na pewno zrobiła wiele w celu ulepszenia, udoskonalenia i poprawienia swojej armii, tak aby była ona lepszym i skuteczniejszym instrumentem. Z tego powodu musimy ten fakt uwzględnić w swojej strategii. Nie można się obrażać, czy mieć pretensje, że ktoś buduje sobie armię, jeśli uważa, że jemu to jest potrzebne. Problem leży w jakim kierunku ta armia pójdzie. Jeśli Rosjanie budowaliby armię ofensywną i agresywną, to ten proces musiałby wywoływać z naszej strony jakąś reakcję, lub stawiać pytanie „Po co oni to robią?”

P.A.M., B.M.: A wywołało to naszą reakcję np. podczas konfliktu rosyjsko-gruzińskiego w 2008 roku?

S.K.: Jako UE wywołało, ale jak wiemy – nieskutecznie. Dlatego, że porozumienie uzyskane przez UE z Rosją nie jest realizowane i niestety nie mamy możliwości wymuszania jego przestrzegania.

Fot. www.kozej.pl
Wywiad został przeprowadzony na XXI Forum Ekonomicznym w Krynicy.

Czytany 3488 razy Ostatnio zmieniany piątek, 11 marzec 2016 14:49