sobota, 27 luty 2010 09:37

Witold Szirin Michałowski: Holokaust w Chojaly

Oceń ten artykuł
(3 głosów)
alt Witold Szirin Michałowski Niedawno, od niestety byłego już przyjaciela, otrzymałem list. Był wyjątkowo perfidnie skonstruowany. Przed jego lekturą należało się wyposażyć w specjalny słownik oraz zastosować „zmniejszalnik" ilości ofiar - i to w skali od 3 do 10. Temat dotyczył wydarzeń z lat wojny domowej w osmańskiej Turcji, gdzie Ormianie, zajmujący wyjątkowo uprzywilejowana pozycje i mający praktycznie w swoim ręku finanse imperium otomańskiego, zamierzali w początku ubiegłego wieku, powołując się na precedens historyczny sprzed dziesięciu wieków, utworzyć własne państwo z dostępem do Morza Śródziemnego. geopolityka
Wdrożenie pomysłu w życie oznaczałoby jednak faktyczny rozbiór ówczesnej Turcji. W wojnie zginęły setki tysięcy ludzi. Mimo upływu blisko wieku od tamtych tragicznych wydarzeń do dziś nie udało się wskazać miejsc, gdzie spoczywają zwłoki rzekomo wielu milionów ormiańskich ofiar.
Ofiary w tej wojnie domowej, krwawej i okrutnej, jak zwykle w dziejach, były po obu stronach. Winą za nie obciążano głownie rzekomo dzikich Kurdów - naród z rodowodem cywilizacyjnym dłuższym niż Słowianie.
Nie ulega wątpliwości, że Ormianie, których władcy, jako pierwsi w dziejach, uczynili chrześcijaństwo wyznaniem panującym, mieli pod koniec XIX wieku znakomity PR we Francji - tym bardziej, że kajzerowskie Niemcy wspierały Turków. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że krematoriów jeszcze nie znano, zatem kości w suchej i pustynnej ziemi Anatolii powinny się zachować. Niestety -nie zachowały się. Mimo gotowości Ankary do udostępnienia dla celów badań archeologiczno-sądowych, wskazanych przez międzynarodowe zespoły miejsc rzekomych, zbiorowych pochówków ormiańskich ofiar, ich potomkowie nadal preferują medialną wrzawę, niż uczciwe wyjaśnienie przyczyn i skutków tragicznych wydarzeń.
Na początku XIX wieku (po podpisaniu umowy gulistańskiej (1813 r.) i Turkmeńskiej (1828 r.) o podziale terytorium Azerbejdżanu z Iranem) carska Rosja zaczęła wprowadzać w życie plany związane z utworzeniem „państwa ormiańskiego" na terytorium azerbejdżańskim. W pierwszej połowie XIX w. około 300 tys. Ormian, żyjących głównie w Iranie i Turcji zostało przesiedlonych do Azerbejdżanu i rozmieszczonych na terytorium Irewanu (dzisiejszy Erewan), Górnego Karabachu, Nachiczewania, Zangezura, Dereliazu, Ordubadu, Bedibasaru. Chociaż Ormianie zajęli całe obszary w Azerbejdżanie, liczba Azerów w tych okręgach mimo wszystko nadal przewyższała liczbę Ormian. Np. w 1886 roku w powiecie Zangiezurskim z 326 wsi tylko 81 było ormiańskich. Ludność Irewańskiego powiatu składała się w 66% z Azerów i w 34 procentach z Ormian. Aby stworzyć liczebną przewagę Ormian na tych terytoriach, została zastosowana polityka ludobójstwa; Ormianie, uzbrojeni przez Rosję, zaczęli organizować oddziały wojskowe.
Masowe wypędzenie Azerów z terytorium obecnej Armenii i Górnego Karabachu, przemoc i okrucieństwo w stosunku do ludności cywilnej osiągnęły niezwykłe rozmiary pod patronatem Rosji na początku XX wieku, a zwłaszcza w latach 1905-1907. W tym okresie ormiańscy separatyści, przy pomocy carskiej Ochrany, inicjowali krwawe pogromy w Baku, Szuszy, Nachiczewaniu, Giandży i innych regionach Azerbejdżanu.
W marcu 1918 roku Lenin, wyznaczywszy bolszewika Stiepana Szaumiana na nadzwyczajnego komisarza Kaukazu, skierował go do Baku. Siły zbrojne ormiańskich dasznaków otrzymały wsparcie. 31 marca w Baku rozpoczęła się masowa rzeź Azerów, w wyniku której zginęło 12 tys. ludzi. Ogółem w kolejnych rzeziach, na Zakaukaziu (w latach 1905-1907 i 1918-1920), Ormianie zabili, poddali torturom i wypędzili z domów rodzinnych około 2 mln Azerów.
W czasie kolejnej deportacji Azerów, zarządzonej przez Stalina w latach 1948-1953, podstawowym problemem, do którego Ormianie przywiązywali szczególną wagę, było usunięcie Azerów z mających strategiczne znaczenie terenów Armenii. W pierwszym etapie oczyszczone zostały zamieszkiwane przez nich od stuleci, tereny znajdujące się niedaleko Erewanu. Ludność azerską wysiedlano też z rejonowych centrów oraz przyległych wsi i osad. Od stycznia 1988 roku rozpoczęła się planowa realizacja polityki „Armenia bez Turków". Rząd Armenii, komitety „Karabach" i „Krunk", przedstawiciele eczmiadzyńskiej cerkwi, cieszącej się patronatem armii radzieckiej, Gorbaczowa i jego popleczników, wypędzając Azerów, zrealizowali tysiące krwawych prowokacji. Etnicznej czystce poddano w Armenii w latach 1988-1990 185 miejscowości. Ponad 250 tys. Azerów i 18 tys. Kurdów-muzułman wypędzono z domów rodzinnych, 41 osób zmarło w wyniku okrutnego pobicia, 35 osób zmarło w rezultacie tortur, 115 osób spalono, 16 osób rozstrzelano, 10 osób, nie wytrzymawszy tortur i śledztwa, zmarło na zawał, 2 osoby uśmiercili lekarze w szpitalu, a pozostałych utopiono w wodzie, powieszono, zabito prądem elektrycznym, obcięto im głowy. Jedną z najstraszniejszych tragedii, z którymi naród azerbejdżański zetknął się w XX wieku jest holokaust w Chojaly. Tragedia w Chojaly to krwawe wydarzenie, które weszło do historii ludzkości na równi z holokaustem w Chatyni, Lidicy, Oradurze, Songmi, Sabrze i Szatila.
W nocy z 25 na 26 lutego 1992 roku siły zbrojne Armenii, oraz zbrojne ormiańskie oddziały z Górnego Karabachu, przy bezpośrednim uczestnictwie składu osobowego i techniki wojennej 366 pułku strzeleckiego armii byłego ZSRR znajdującego się w Chankendi napadły na miasto Chojaly, położone pomiędzy Chankendi i Askeranem.
Tylko w ciągu jednej nocy zamordowano 613 osób, 106 kobiet, 70 starców, 83 dzieci, z których 56 zabito z wyjątkowym okrucieństwem. W 8 rodzinach zabito wszystkich dorosłych; 25 dzieci pozostało sierotami; 130 - utraciło jednego z rodziców; 487 osób pozostało inwalidami różnych kategorii, a 1275 osób wzięto jako zakładników. Los 150 do tej pory jest nieznany. Tych strasznych okrucieństw dokonano tylko dlatego, że mieszkańcami tego miasta byli Azerowie. Wszyscy byli zamęczeni, zabici z wyjątkowym bestialstwem: ludziom obcinano głowy, wydłubywano oczy, kobietom w ciąży bagnetami przebijano brzuchy. Część mieszkańców, która próbowała ratować się ucieczką od bestialskiej przemocy, wpadła w specjalnie przygotowaną zasadzkę i też została wymordowana. W napadzie, również bezpośrednio brał udział 2 batalion 366 pułku, pod dowództwem majora Oganiana Sejrana Muszegowicza (Oganian Sejran jest obecnie „ministrem obrony" reżimu Górnego Karabachu), 3 batalion 366 pułku pod dowództwem Jewgienija Nabokichina, naczelnik sztabu 1-go batalionu Czitczjan Walierij Isajewicz i ponad 50 oficerów i chorążych ormiańskiej narodowości z tego pułku.

Warto odnotować i zapamiętać relacje niektórych świadków wydarzeń:
Jamil Mamedow (mieszkaniec Chojaly): „Wjeżdżając do miasta, czołgi i transportery broni burzyły domy dusząc ludzi. Za rosyjskimi żołnierzami szli ormiańscy separatyści. Zabrawszy ze sobą 5-letniego wnuka i 14 tysięcy rubli, uciekłem w stronę lasu. Rano, zrozumiawszy, że dziecko nie wytrzyma chłodu, skierowałem się do najbliższej ormiańskiej wsi Nachiczewanik, gdzie spotkali nas uzbrojeni Ormianie. Błagałem ich, nawet za pieniądze, aby, ze względu na dziecko, przepuścili nas do Agdamu. W odpowiedzi wyzwali mnie, pobili, okradli i odprowadzili do komendanta wioski. Po czterech dniach zawieźli mnie z wnukiem do askerańskiego rejonu. Tu zagraniczni najemnicy (znam język ormiański i odróżniam miejscowego Ormianina od przyjezdnego) powyrywali mi paznokcie u nóg. Natomiast Murzyni, przebywający u Ormian, wysoko podskakując kopali mnie po twarzy. Po przesłuchaniu, trwającym kilka godzin, zamienili mnie na aresztowanego Ormianina, zaś wnuka mi odebrali. Do dzisiaj nic nie wiem o losach jego, mojej żony i córki".
Chingiz Mustafajew (był korespondentem Azerbejdżańskiej Telewizji Narodowej) zginął na froncie, wypełniając swoje obowiązki zawodowe): „...Wiele dziesiątków rozstrzelanych (w większości przypadków - w przód głowy) dzieci od 2 do 15 lat, kobiet, starych ludzi. Sposób ułożenia martwych ciał świadczy o tym, iż ludzi zabijano z zimną krwią i z wyrachowaniem, żadnych oznak walki czy prób ucieczki. Do niektórych strzelano pojedynczo odprowadzając na bok, wielu zabijano całymi rodzinami, wszystkich razem. Na niektórych ciałach widoczne jest kilka ran, z których jedna bezwzględnie w głowę - oznacza to, iż rannych dobijano. Kamera nagrała kilkoro dzieci z odciętymi uszami. Mężczyzn skalpowano. Ciała po śmierci okradano. Pierwszy raz pod osłoną dwóch wojskowych śmigłowców przybyliśmy na miejsce kaźni 28 lutego. Z góry zobaczyliśmy placyk o promieniu około 500 metrów, który prawie cały usiany był martwymi ciałami. Piloci bali się wylądować, ponieważ terytorium kontrolowali ormiańscy separatyści. Kiedy w końcu wylądowaliśmy i wyszliśmy ze śmigłowca, zaczęła się strzelanina. Ochraniający nas milicjanci powinni byli załadować ciała, aby odesłać je rodzinom. Zdążyli przenieść do śmigłowca tylko czterech zabitych. Wszyscy byliśmy w szoku. Dwóch chłopców zemdlało na widok takiej ilości zabitych i zbezczeszczonych ciał, wielu z nas mdliło. To samo powtórzyło się i 2 marca, gdy przylecieliśmy razem z zagranicznymi dziennikarzami. Oni też zobaczyli jak ciała były bezczeszczone".
Sarija Talybowa (mieszkanka Chojaly): „Przyprowadzili nas na ormiański cmentarz. Czterech młodych Turków-meschetyńców, wypędzonych w latach „pieriestrojki" z Uzbekistanu, którzy znaleźli schronienie w Azerbejdżanie i trzech Azerów zostało złożonych w ofierze na grobie ormiańskiego separatysty. Obcięto głowy. Potem żołnierze i separatyści na oczach rodziców zaczęli torturować i zabijać ich dzieci. Ciała, za pomocą buldożera, zrzucili do wykopu. Nie nasyciwszy się krwią, przyprowadzili dwóch Azerów w mundurach Armii Narodowej i wydłubali im oczy."
W. Bielych (korespondent „Izwiestii") „... Czasami do Agdamu przywożą wymienione na żywych zakładników ciała swoich zmarłych. Ale coś takiego nie przyśni się nawet w sennym koszmarze: wykłute oczy, odcięte uszy, zdjęte skalpy, odrąbane głowy... związane razem kilka ciał, które długo ciągnięto na sznurku za transporterami broni... Wymyślnym torturom nie ma końca".
Szeregowy 366-go pułku Jurij Jachowicz: „...Wkładali nam do głów, że jesteśmy chrześcijanami i powinniśmy walczyć z muzułmanami. Przetrzymywali nas w nieludzkich warunkach. Nie mogliśmy wytrzymać tego wszystkiego i byliśmy zmuszeni opuścić pułk i uciec do Chojaly".
Jan-Iv Yunet, francuski dziennikarz: „... Byliśmy świadkami tragedii w Chojaly, widzieliśmy setki ciał zabitych ludzi - starców, kobiet, dzieci i obrońców Chojaly. Udostępniono nam śmigłowiec i filmowaliśmy z lotu ptaka wszystko, co widzieliśmy wokół Chojaly. Jednak Ormianie zaczęli ostrzeliwać nasz śmigłowiec i nie mogliśmy dokończyć zdjęć. To straszny widok. Wiele słyszałem o wojnach, o okrucieństwie niemieckich faszystów. Ale Ormianie przewyższyli wszystkich, zabijając 5-6-letnie dzieci, ludność cywilną. Widzieliśmy wielu rannych w szpitalach, w wagonach, nawet w przedszkolach i szkołach".
Leonid Krawiec, major: „... 26 lutego wywoziłem rannych ze Stepankiertu i wracałem z powrotem przez Askierańską bramę. W oczy rzuciły mi się w dole jakieś plamy. Zniżyłem lot i nagle mój mechanik krzyknął: „Niech pan spojrzy, tam są kobiety i dzieci". Wtedy zobaczyłem około dwustu zabitych, rozrzuconych na zboczu, pomiędzy którymi chodzili ludzie z bronią... Później lataliśmy i staraliśmy się zabrać ciała. Był z nami miejscowy kapitan milicji. Znalazł swojego czteroletniego syna z roztrzaskaną głową i oszalał. Inne dziecko, którego zwłoki zdążyliśmy zabrać, zanim zaczęli nas ostrzeliwać, miało odrąbaną głowę. Wszędzie widziałem okaleczone ciała kobiet, dzieci i starców..."
Wydarzenia końca XX stulecia jeszcze raz pokazały całemu światu prawdziwą naturę Ormian oraz istotę ormiańskiego „nacjonalizmu", próbujących pokazać się całemu światu jako „kulturalny" naród, który „wiele wycierpiał". Wydarzenia w Chojaly są wyjątkowo nikczemnym przestępstwem popełnionym nie tylko przeciwko azerskiemu narodowi, ale i całej ludzkości. Jego sprawcy naruszyli Konwencję Haską i Genewską o zasadach prowadzenia wojny i prawnym statusie zakładników. Tym samym rzucili wyzwanie całemu światu. Morderstwa kobiet i dzieci popełnionych z wyjątkowym okrucieństwem w czasie tych wydarzeń pozostaną na zawsze krwawą kartą w historii ludzkości.
Jakie polityczne i geostrategiczne cele stały za holokaustem w Chojaly:
1. Chęć Rosji odzyskania utraconego wpływu w regionie, zachowując swoje interesy na Południowym Kaukazie i ukarania Azerbejdżanu, który odmówił wejścia do WNP;
2. Próba stworzenia w Azerbejdżanie niestabilnej społeczno-politycznej sytuacji z jednoczesnym rozognieniem etnicznego separatyzmu;

3. Pogodzenie się narodu azerbejdżańskiego z faktem okupacji jego terytoriów, przedstawienie Armenii szerokich możliwości dalszej agresji na terytorium swojej ofiary - Azerbejdżanu.
Widocznym staje się fakt, iż w wielu aspektach stanowisko Rosji i agresora - Armenii zgadzały się ze sobą i obu stronom udało się częściowo zrealizować swoje interesy. W ten sposób rosyjsko-ormiańskie siły zbrojne okupowały jeszcze siedem sąsiadujących z Górnym Karabachem rejonów - Kelbadżarski, Laczyński, Agdamski, Fizuliński, Dżebrailski, Zangilański i Gubadliński, dopuszczając się masowych mordów i wypędzając mieszkańców z ich siedlisk.
Od czerwca 1993 roku po przejęciu władzy przez Heydara Alirza ogly Aliyeva, w rezultacie przeprowadzonych na wielką skalę reform, i podpisania Kontraktu Stulecia oraz w jego konsekwencji zbudowania rurociągu naftowego BTC Baku Tbilisi Ceyhan Azerbejdżan przekształcił się w silne państwo w tym regionie. 24 lutego 1994 roku Milli Medżlis przyjął uchwałę o ustanowieniu „Dnia holokaustu w Chojaly", Do Azerów na całym świecie skierowano odezwę. Cztery lata później prezydent Heydar Aliyev wydał specjalne orędzie w którym domagał się sprawiedliwego ukarania odpowiedzialnych za zbrodnie, które nigdy nie ulegną przedawnieniu. W czasie, gdy postępowa ludzkość ziemskiego globu zjednoczyła się we wspólnym froncie walki z terroryzmem, wyznającym zasady jedności terytorialnej i pokojowego rozstrzygania konfliktów, Armenia nadal okupuje Górny Karabach i 20 procentów sąsiadujących z nim terytoriów Azerbejdżanu Społeczeństwo tego kraju jednak nadal wierzy, że państwa-członkowie ONZ, OBWE, UE, a zwłaszcza międzynarodowe organy sądowe sprawiedliwie ocenią wydarzenia w Chojaly, jako Kaukaski Holokaust.

Czytany 8427 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04