niedziela, 16 marzec 2014 13:50

Walerij Lubczenko: Smutne dzieje narodów krymskich

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Crimea_mapka  Walerij Lubczenko

Po tym, jak Józef Stalin deportował krymskich Tatarów, Półwysep Krymski w całości był przekazany Ministerstwu Obrony ZSRR. Krymskim Tatarom w ogóle zabroniono nie tylko tam wracać, ale nawet przyjeżdżać na Krym. W ich domach osiedlili się oficerowie służący na Krymie i wojskowi emeryci.

Na koniec swojej służby emeryci wojskowi w Związku Radzieckim mieli prawo wyboru miejsca stałego zamieszkania. Wszyscy, bez wyjątku, chcieli trafić na Krym, ale nie wszystkim to się udawało. Dlatego nowymi mieszkańcami półwyspu zostawali albo prawdziwi bohaterowie, albo prawdziwe „męty”, co jest zrozumiałe.

Ci, którym nie udało się „okopać” na południowym brzegu Krymu, a właśnie tam marzyli zamieszkać emerytowani pułkownicy i generałowie radzieckiej armii, osiedlali się w miastach południowo-wschodniej Ukrainy. Tutaj oni zajmowali przestrzeń życiową po Ukraińcach, którzy byli poddawani represjom, zsyłani na Syberię, w głodne stepy Powołża, czy północnego Kazachstanu itp. Przypomnijmy, że południowy wschód i centrum Ukrainy było niszczone masowym głodem w latach 1932–33 i w 1947 r., a jego mieszkańcy oskarżani o kolaborację podczas okupacji Ukrainy przez faszystowskie Niemcy. Aby zostać wrogiem ZSRR, wystarczyło wówczas mieć w osobistej ankiecie zapis „żył na okupowanym terytorium”...

Kosztem Ukraińców, wielu Rosjan, którzy przyjechali na Ukrainę, nawet w czasie pokoju rozwiązywało swoje problemy mieszkaniowe przez pisanie donosów do KGB na danego Ukraińca stwierdzając, że jest on rzekomo „burżuazyjnym nacjonalistą” albo jest „niezadowolony z radzieckiej władzy”. Wskutek tego często już następnego dnia mieszkanie komunalne przechodziło w ręce nowego rezydenta.

Wróćmy jednak do Krymu. Mieszkając w Ałuszcie (miasto w południowo-wschodniej części Półwyspu Krymskiego – przyp. red.), w czasach Leonida Breżniewa, często słyszałem we wpół pustych sklepach i na rynkach Jałty, następujące wypowiedzi: „Wrócą Tatarzy i wszystkich nas nakarmią!”. Oznaczało to, że rosyjskojęzyczni mieszkańcy Krymu pamiętali o pracowitym charakterze krymskich Tatarów i po cichu żałowali deportowanych, ponieważ na ich miejsce przyjeżdżali leniwi, złośliwi dobosze o "czarnym podniebieniu emerytowanej kozy”, przyzwyczajeni tylko walczyć, wymachiwać pięściami i wszystkim grozić.

Co w tym czasie robili Tatarzy?

Znając wszystkie miejscowe dziewczyny, czasami dostrzegałem przyjezdną piękność, która na moje pytanie: „A wy skąd jesteście?”, odpowiadała: „Stąd”. Robiłem okrągłe oczy, a ona mi wyjaśniała, że przyjechała z rodzicami popatrzeć na swój dom… Na to, jak jego utrzymują ci, co dzisiaj w nim mieszkają… Po takim wyjaśnieniu, między nami od razu otwierała się ogromna przepaść i nie mogło już być mowy o żadnych kontaktach! Przecież ja, mimo, że jestem Ukraińcem, to przecież rosyjskojęzycznym…

Co robili Ukraińcy na Krymie?

Władza radziecka pozwalała Ukraińcom pełnić na Krymie funkcje „milczących niewolników”, którym pozwalano żyć tylko w stepowej części Krymu, hodować tam bydło, owoce i warzywa sprzedawane później na rynkach krymskich miast. Żyjąc kilka kilometrów od Ałuszty, w malutkich osiedlach, Ukraińcy nie mieli prawa do meldunku w tejże miejscowości. Nie mogli kupić sobie tutaj domu, uzyskać zatrudnienia. Meldunek otrzymywali tylko młodzi specjaliści, którzy trafiali na Krym w wyniku przydziału. Po ukończeniu wyższych uczelni przecież ktoś musiał na Krymie pracować.

Wojskowi emeryci z armii radzieckiej ciągnęli za sobą swoje dzieci, bliskich. Wszyscy oni, tak jak i ich rodzice, zawsze pamiętali o tym, że żyją w cudzych domach, jedzą z cudzych talerzy cudzymi łyżkami! Oni nikomu, nawet przed samym sobą, nie przyznawali się, że znajdują się na ziemi odebranej deportowanemu narodowi. Stąd taka ich agresja, która zawsze pojawia się, gdy tylko rozmowa schodzi na temat powrotu krymskich Tatarów.

Nienawiść do Ukrainy u rosyjskich przesiedleńców pojawiła się od pierwszego dnia przekazania Krymu Ukrainie, chociaż sama Ukraina na tym przekazaniu nic nie zyskała. Mam nadzieję, że młody czytelnik teraz zrozumie skąd wziął się taki agresywny, prorosyjski charakter Krymu i południowo-wschodniej Ukrainy i dlaczego stalinowcy wraz z przesiedleńcami i ich rodzinami z całego radzieckiego okresu chcą odejść do Rosji, razem z ziemią krymskich Tatarów i Ukraińców. Dzieje się tak, ponieważ wszyscy oni urodzili się w Rosji i zostaną Rosjanami, przekazując swoim dzieciom i wnukom nostalgię do swojej ojczyzny. Dlatego daremnie im coś dzisiaj mówić i wyjaśniać. Ukraina powinna uczynić życie swoich obywateli lepszym niż w Rosji. Jednak tak się nie stało! Stało się wręcz odwrotnie! Życie wszystkich obywateli pod uciskiem przestępczości i korupcji, stawało się w ostatnich latach coraz gorsze i gorsze!

Przegrzmiał Majdan. Co później nastąpiło? Nowa władza Ukrainy otwarcie „pocieszyła” swoich obywateli, że będzie wprowadzać niepopularne reformy. Razem z tym oficjalny Kijów przez wszystkie 22 lata ukraińskiej niezależności na tyle doświadczył i ekonomicznie wykończył ludność swojego kraju, że tym razem nie tylko u etnicznych Rosjan, ale i u rosyjskojęzycznych Ukraińców wzbudził całkowicie nieprzyjazne uczucia. Dlatego właśnie Krym i południowy wschód, a za nimi i centralna Ukraina, dzisiaj gotowa jest wejść choćby diabłu do gardła, byle tylko więcej nie słyszeć i nie widzieć, i na koniec, nie być zależnym od tego wszystkiego, co nazywa się władzą Ukrainy.

Krym muzułmański?

Zawsze optowałem za tym, aby Ukraińcy, od pierwszego dnia  powrotu krymskich Tatarów na Krym, powiedzieli: „Przyjaciele! My rozumiemy, że dzisiaj jesteście słabi, lecz pamiętajcie o tym, że jak tylko będziecie przygotowani do państwowości, my ją Wam nadamy.”. Jednak, jak tylko zaczynałem mówić, że Krym powinien powrócić we władanie swojego rdzennego narodu, ze wszystkich stron sypały się na mnie gromy. Co teraz?

Zrozumiałe, że w chwili obecnej sytuacja dla krymskich Tatarów gorsza być już nie może. Lecz ile by teraz tacy Ukraińcy, tacy jak ja, nie życzyli krymskim Tatarom odrodzenia swojej państwowości – Rosja podobnej myśl nigdy do siebie nie dopuści.

Co na to Ukraina?

Gdyby państwo ukraińskie zagwarantowało krymskim Tatarom prawo swobodnego wyboru – my, Ukraińcy, na wieki byśmy zyskali najwdzięczniejszego i wiernego sojusznika, dobrego sąsiada-partnera, gdyż na Krymie wiele moglibyśmy budować razem itp. Mało tego – Ukraina zyskałaby szacunek, wsparcie i obronę – REALNĄ OBRONĘ (a nie „być może”) – całego muzułmańskiego świata, co dzisiaj jest o wiele droższe od każdego złota.

Gdyby Ukraina przez wszystkie te lata słyszała i słuchała tej idei – dzisiaj Rosja nie ośmieliłaby się napaść na Krym! Na Kremlu wiedziano by, że swoją agresją na Półwysep Krymski wypowiada się wojnę całemu muzułmańskiemu światu. To byłaby śmierć dla Rosji!

Obecnie Ukraina nie tylko utraciła Krym, ale i stoi o jeden krok od straty swojego południowego wschodu, bez którego półwysep nie da rady żyć…  Wszystkie patriotyczne apele Rady Najwyższej (tej samej, która rozgrabiła zawodową armię ukraińską), aby Ukraińcy umierali w nierównej walce z Rosją – pachną przestępstwem. Pospolite ruszenie w dzisiejszych czasach byłoby niczym więcej, jak tylko prawdziwym „mięsem armatnim”.

Ciekawe, że synów i córek ukraińskiej władzy wszystkich poziomów w wojskowych komendach uzupełnień spotkać nie można! Oni od dawna żyją w swoich „londynach” i „paryżach”… Zwykłym Ukraińcom przyświeca już nawet nie przetrwanie, a nowe Kruty [1].

Autor jest ukraińskim publicystą i geopolitykiem.
Z rosyjskiego tłumaczyła Anna Pawłowska.
Fot. kids.britannica.com

___________________________________
1. Bitwa pod Krutami – stoczona 29 stycznia 1918 r. między oddziałem bolszewickiej armii a ukraińskimi ochotnikami. W czasie, kiedy ginęli i byli rozstrzeliwani wszyscy walczący ukraińscy studenci, władza pakowała walizy i uciekała z Kijowa na Zachód...

Czytany 3628 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04