czwartek, 24 kwiecień 2014 06:08

Tomasz Skowronek: Peru - Viva la coca

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

coca_plant  Tomasz Skowronek

Od lat 90. ubiegłego wieku największym producentem koki na świecie była Kolumbia. Jednak w ostatnich latach trend zaczął się zmieniać. Od 2011 roku niechlubny tytuł największego producenta tego narkotyku na świecie zyskało Peru. Potwierdzają to raporty opublikowane przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC).

Według danych od 2000 roku, produkcja kokainy w Peru wzrosła aż o 40 proc., a uprawy liści koki zajmują obecnie około 60 tysięcy ha ziemi (dla porównania – w Kolumbii to 48 tys. ha). Tylko w 2011 roku Peruwiańczycy wyprodukowali o 143 tony więcej tego środka niż Kolumbijczycy. Skąd ten wzrost?

Tres Fronteras

Eksperci twierdzą ze to efekt tzw. balonika. Kolumbijscy handlarze narkotyków od lat są nękani przez Amerykanów i miejscowe władze. Dlatego swój biznes przenieśli do sąsiedniego Peru, głównie do regionu Dolnej Amazonki, gdzie prowadzenie interesu jest znacznie łatwiejsze. Dolna Amazonia to strategiczne miejsce dla handlarzy narkotyków głównie dlatego że spotykają się tam granice trzech państw – Peru, Kolumbii i Brazylii. Obszar ten nosi nazwę Tres Fronteras. Dzięki takiemu położeniu miejsce to jest kluczowym punktem tranzytowym dla wszelakich towarów nielegalnych. Przemyt odbywa się drogą lądową, morską i powietrzną. Malutkie awionetki lądują i startują z małych lotnisk ukrytych w dżunglach. Potem z towarem zmierzają w kierunku sąsiednich państw. Do przemytu nadal używa się cudzoziemców którzy za hojne wynagrodzenie przewożą narkotyk wewnątrz własnych ciał.

VRAEM

Jednak prawdziwym narkotykowym zagłębiem jest region zwanym VRAEM (Valle de los Ríos Apurímac, Ene y Manrato). Jednocześnie to bastion maoistowskiej partyzantki Sendero Luminoso (Świetlisty Szlak), która w latach 80. terroryzowała całe  państwo, pragnąc z Peru uczynić drugą Kambodżę z czasów rządów Pol Pota bądź Chiny Mao Tse-Tunga. Po aresztowaniu w 1992 roku lidera grupy Abimaela Guzmana, grupa niemal się rozpadła. Część rebeliantów zaszyła się w górach, spośród lasów deszczowych. Kontrolują oni część obszaru i przejęli kontrolę nad produkcją kokainy. Oprócz tego ochraniają (oczywiście za opłatą) rolników którzy uprawiają i sprzedają kokę narkohandlarzom.

Dobre ukształtowanie terenu, bujna roślinność, lasy deszczowe, dogodny klimat i wilgotne doliny sprawiają że VRAEM jest miejscem największych upraw tej rośliny. Jedna piąta światowej produkcji kokainy pochodzi właśnie stąd, ale tylko 4 proc. peruwiańskiej koki jest przeznaczona na rynek amerykański. Kokaina pochodzenia peruwiańskiego trafia głównie do krajów Ameryki Południowej i do Europy (ponad 60%). Jednak co należy podkreślić, Peru zazwyczaj dostarcza tylko liście koki bądź pastę kokainową (głównie do Kolumbii, Brazylii i Boliwii) a nie sam narkotyk w czystej postaci. Kokę w Peru można uprawiać legalnie. Przestępstwo zostaje popełnione wtedy, gdy liście przetwarzane są na kokainową pastę. Do malutkiego baseniku wrzuca się liście, które zalewa się roztworem benzyny i wody. Następnie dodaje się jeszcze wapno i amoniak. Tak powstaje narkotykowe mazidło.

„Święta roślina”

Pod naciskiem Stanów Zjednoczonych, peruwiańskie władze coraz częściej podejmują się niszczenia plantacji koki. W 2012 roku udało się zmniejszyć obszar upraw o około 3 proc. Obecnie państwo chce wziąć się za regon VRAEM. W tym celu w ubiegłym roku w „narkotykowym zagłębiu” zbudowano 10 nowych antyterrostycznych baz. Problem polega na tym że w państwach andyjskich (Peru, Boliwia) koka jest rośliną, która tradycyjnie towarzyszy mieszkańcom od 5 tys. lat. Przez miejscowych nazywana jest „świętą rośliną”, żucie jej liści ułatwia życie w wysokich górach, zabija głód i choroby, łagodzi objawy choroby wysokościowej. Poza tym dla cocaleros, jak nazywani są tutaj hodowcy koki, uprawa jest głównym źródłem utrzymania. Za pieniądze z upraw są w stanie zapewnić swoim dzieciom wykształcenie, a rodzinom chleb. Rząd proponuje rolnikom aby zaczęli hodować owoce, kawę czy kakao. Jednak produkty te są mniej dochodowe. Ponadto nie istnieje odpowiednia infrastruktura w dżunglach, które pozwoliłyby wywieźć taki towar do miasta i go sprzedać. Co prawda skupem liści koki zajmuje się państwowa firma ENACO, która z rośliny produkuje herbatę i inne produkty, ale sęk w tym że ENACO płaci zdecydowanie gorzej niż narkohandlarze. Do tego wybiera tylko liście dobrej jakości. W tej sytuacji większość  wyhodowanych przez cocaleros liści, niezależnie od ich jakości, służy do produkcji kokainy lub innych nielegalnych używek. Tylko bardzo mała część przeznaczana jest do legalnego użycia.

Nie tylko Machu Picchu

Czy Peru może - podobnie jak Kolumbia czy Meksyk - stać się narkopaństwem i mieć problemy z kartelami, które są w stanie destabilizować kraj od środka? Bardzo wątpliwe, Peru to jednak nie Meksyk ani nie Kolumbia. Nie ma tu krwawych walk pomiędzy gangami. Rodziny, które uprawiają kokę, nie konkurują o wpływy z zagranicznymi kartelami. Dostarczają produkt za przyzwoite pieniądze. To im w zupełności wystarcza. Co prawda w państwie grasuje jeszcze Świetlisty Szlak, ale to de facto partyzantka licząca 400 osób. Nie stanowi więc bezpośredniego zagrożenia dla tak dużego państwa, jakim jest Peru. Owszem istnieje pewne ryzyko, że region VRAEM może być całkiem kontrolowany przez partyzantów. Już teraz niemała część regionu jest przez nich kontrolowana. Lecz peruwiańskie władze robią pierwsze kroki, aby to zmienić.  Tak więc wojny narkotykowej, jaka ma miejsce teraz w Meksyku, nie należy się spodziewać, co nie oznacza wcale, że biznes narkotykowy zaniknie. Przeciwnie, będzie trwał w najlepsze. Tym bardziej, że handlarze narkotyków z Kolumbii i z innych krajów, którzy coraz mocniej są naciskani przez rodzime władze, będą swoje biznesy przenosić do Peru. Dobre położenie geograficzne, korupcja i słabość instytucji państwowych sprawiają, że kraj słynący dotąd z Machu Picchu, zacznie być sławny także z ogromnych plantacji koki.

Fot. www.factmonster.com

Tekst został opublikowany w numerze 73–74/2014 logo_dziennik_trybuna

Czytany 3602 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04