środa, 16 wrzesień 2015 07:26

Thierry Meyssan: W Syrii trwają przygotowania do zaangażowania wojskowego Rosji

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Thierry Meyssan

Przeciwnicy porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem uruchomili kampanię, mającą na celu oskarżenie Rosji o chęć militarnej aneksji Syrii wedle wzorca krymskiego. W rzeczywistości jednak Moskwa przygotowuje operację nakierowaną na dżihadystów i zgodną z rezolucjami ONZ, którą będzie wdrażać z udziałem Waszyngtonu lub bez niego. Tymczasem Biały Dom już zorganizował operację, którą wspólnie przeprowadziły siły Międzynarodowej Interwencji i Syrii. Francja usiłuje wskoczyć do tego pędzącego pociągu, żywiąc nadzieję, że uda jej się podminować proces pojednania amerykańsko-irańskiego.

Przygotowania do rosyjskiego zaangażowania wojskowego w Syrii trwają w najlepsze i wywołują wściekłość Zachodu. Zapowiedź, którą zamieściłem w moim cotygodniowym felietonie w dzienniku „Al-Watan” [1] odnośnie utworzenia wspólnej syryjsko-rosyjskiej komisji wojskowej, przekazywania przez Rosję danych satelitarnych oraz przybycia licznych rosyjskich ekspertów i dostaw broni bardziej zaawansowanej technologicznie niż uprzednio, wywołała istną burzę po tym, jak została potwierdzona przez izraelskie serwisy internetowe Ynet [2] i DebkaFile [3]. Następnie do tych elementów dorzuciłem jeszcze informację o modernizacji i powiększeniu lotniska w Latakii [4].

Tymczasem jednak dziennikarze izraelscy po raz kolejny wykrzywili rzeczywistość. Dali bowiem do zrozumienia, że Rosja zamierza rozmieścić w Syrii swoje wojska lotnicze i lądowe w celu obrony rządu, który chyli się ku upadkowi. Niektórzy komentatorzy powoływali się na przykład Krymu i mówili o możliwości militarnej aneksji Syrii przez Rosję [5].

Wiele atlantyckich stacji telewizyjnych nadało nagranie wideo z walk pod Latakią, na którym rzekomo słyszy się oficerów Armii Syryjskiej, mówiących po rosyjsku. Według Jurija Artamonowa analiza odgłosów broni pozwala na postawienie wniosku, że głosy te nie należą do personelu armii Republiki, lecz dżihadystów, z którymi walczy [6]. Od dawna zwracamy na tych łamach uwagę na to, że większość oficerów Daeszu porozumiewa się przez walkie-talkie po turecku i rosyjsku, a nie po arabsku.

Ewidentnie nie o to chodzi. Federacja Rosyjska nadal poszukuje politycznego rozwiązania konfliktu między Syryjczykami, organizując dialog między rządem a opozycją w duchu komunikatu końcowego II konferencji genewskiej z 30 czerwca 2012 r. [7].

Jednocześnie, odpowiadając na apele Syryjskiej Republiki Arabskiej w ramach odpowiednich rezolucji Rady Bezpieczeństwa, Federacja Rosyjska zamierza podążać za przykładem Międzynarodowej Interwencji przeciwko Państwu Islamskiemu, której przewodzą Stany Zjednoczone i uruchomić własną operację przeciwko dżihadystom.

O tym wszystkim władze rosyjskie poinformowały amerykańskiego wysłannika specjalnego do Syrii, Michaela Ratneya w czasie jego wizyty w Moskwie 28 sierpnia [8]. Ponadto Siergiej Ławrow publicznie wezwał do koordynacji działań przeciwko dżihadystom z armią USA [9].

Taki rozwój wypadków jest zmorą klanu Petraeus-Allen-Clinton-Feltman-Juppé-Fabius. W Syrii rzeczywistość od medialnej fikcji oddziela przepaść i jak zawsze w takich przypadkach, z biegiem czasu producenci propagandy najpierw stają się zakładnikami własnej retoryki, a na końcu sami ulegają zatruciu własnymi kłamstwami.

Federacja Rosyjska nie zamierza „powstrzymać” Daeshu, ale odnieść całkowite zwycięstwo nad wszystkimi dżihadystami – czy przynależą do Państwa Islamskiego, Al-Kaidy, Frontu Islamskiego czy którejkolwiek innej organizacji. Nagle wszyscy zdali sobie sprawę, że obecnie nie już ani jednego antyrządowego ugrupowania zbrojnego, które nie miałoby powiązań z dżihadystami. Jest to prawdą do tego stopnia, że nawet Pentagon przyznaje, że nie ma już wieści o „umiarkowanej opozycji”, którą sformował celem walki przeciwko Daeshowi, ponieważ wszyscy, bez wyjątku przeszli do Al-Kaidy. Ci Syryjczycy, którzy na początku wojny przyłączyli się do bojowników z zagranicy albo powrócili na stronę Republiki na mocy licznych porozumień pojednawczych, zawieranych z nimi przez rząd syryjski w ciągu trzech ostatnich lat, albo przyswoili sobie cele dżihadystów.

Skutkiem tego, o ile zdecydują się przejść od słów do czynów, Rosjanie przypuszczą atak na całość ugrupowań zbrojnych, które sieją w Syrii terror. Zachód nie będzie mógł dłużej ukrywać, że „Syryjska Koalicja Narodowa na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych”, którą dotąd uznawał za przedstawiciela narodu syryjskiego, wspiera dżihadystów. W związku z tym, chcąc stawić czoła dżihadowi będzie zmuszony wziąć pod uwagę syryjskie partie polityczne, w tym te sprzymierzone z partią Baas.

Błąd absolutny w diagnostyce sytuacji

Zachód, który pozamykał swoje ambasady i tym samym pozbawił się jakiejkolwiek możliwości analizy wydarzeń w kraju, popełnił nie tylko ten błąd w ocenie sytuacji. Przede wszystkim ignorował i dalej ignoruje zmiany w społeczeństwie Syrii, które zachodzą od czterech lat trwania wojny.
Na początek – w Syrii oczywiście istnieją konflikty polityczne, ale nie ma wojny domowej. Prawie sto procent obywateli popiera obecnie prezydenta Baszara al-Asada przeciwko zewnętrznej agresji, która zagraża bytowi cywilizacji w całym Lewancie.

Prasa atlantycka szacuje, że rząd w Damaszku kontroluje jedynie 20% terytorium kraju i w związku z tym wkrótce upadnie. Szkopuł w tym, że w Syrii ilość terenów nadających się do zamieszkania jest ograniczona, a pustynia – rozległa. Republika zdecydowała się raczej bronić ludności, niż ziem, na których mieszczą się jej pola gazowe i naftowe, będące przedmiotem tak wielkiego pożądania. Według danych rządowych 20% populacji Syrii zostało zmuszone do szukania schronienia przed walkami za granicą, 75% znajduje się w strefach chronionych przez Republikę, a najwyżej 5% pozostało na rozległych obszarach, gdzie rozkwita dżihad.

Ponadto, o ile w 2011 r. wielu dawało wiarę mitowi „arabskiej wiosny”, dziś już tak nie jest. Plany Departamentu Stanu przekazania władzy w całym świecie arabskim w ręce Braci Muzułmanów spaliły na panewce, a środkiem odstraszającym stały się doświadczenia Egiptu. W Syrii, od czasu operacji „wulkan damasceński” („Damascus Volcano”) w lipcu 2012 r. konflikt jest wojną dżihadystów; wybór nie polega już na odpowiedzi na pytanie, czy być za, czy przeciwko nacjonalistycznej partii Baas, ale: czy być za, czy przeciw nowoczesności? Dżihadyści proponują model społeczeństwa, w którym władzę sprawują mężczyźni wielożenni, w którym kobiety nie mają prawa wyjść z domu niezakwefione i bez eskorty jednego z mężczyzn z rodziny, w którym homoseksualistów się uśmierca, w którym dozwolony jest tylko islam i tylko w wydaniu wahhabickim. Wziąwszy to wszystko pod uwagę, zaskakujące jest już to, że aż 5% ludności Syrii zgadza się żyć pod panowaniem dżihadystów. Przypuszczenie, że chętnych do udziału w takim społeczeństwie może być więcej, w ogóle zakrawa na absurd [10].

Uczepiwszy się mitu „arabskiej wiosny”, który sam stworzył i sam zniszczył – Zachód utracił kontakt z rzeczywistością. Nadal utrzymuje, że wspiera ruch demokratyczny i wrogo nastawiony do prezydenta B. al-Asada, mimo iż – nawet biorąc poprawkę na to, że w czasie wojny demokracja wydaje się być luksusem – demokraci syryjscy nie tylko popierają B. al-Asada przeciwko dżihadystom, ale wręcz widzą w nim swojego najlepszego wojownika.

Żywiąc się wyłącznie informacjami pochodzącymi od Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka (SOPC), prasa atlantycka świadomie zdecydowała zatruć się sama, jak i opinię publiczną. SOPC nie jest stowarzyszeniem bezstronnym, ale organem propagandowym Bractwa Muzułmańskiego, a Bracia Muzułmanie są z kolei macierzą wszelkich ugrupowań dżihadystycznych – wszyscy ich przywódcy są obecnymi lub byłymi członkami Bractwa, od Ajmana az-Zawahiriego po Zahrana Allusza. Zachód płaci dziś należność za cztery lata propagandy.

Przypadek Francji

Prezydent François Hollande zapowiedział, że upoważni swoje siły zbrojne do przelotów nad terytorium Syrii w celu gromadzenia informacji o działalności Daeshu i że w przyszłości może je upoważnić także do prowadzenia bombardowań przeciwko dżihadystom.

Deklaracja ta jest w znacznej mierze gestem rozpaczy – w sumie F. Hollande usprawiedliwia ją niemożliwością skutecznej walki z Państwem Islamskim przez bombardowanie go tylko w Iraku; tego właśnie argumentu użył prezydent Barack Obama, usiłując przekonać go w 2014 r. i wówczas argument ten prezydent Francji odrzucił. Fanfaronadą zaś jest twierdzenie, że operacja lotnicza przeciwko Daeshowi rozpoczęła się 8 września, kiedy nad Bliskim Wschodem szalała burza piaskowa o rozmiarach historycznych, która zakłócała elektroniczne systemy nawigacji i uniemożliwiała start samolotów. Przede wszystkim jednak wyjątkowym przykładem złej woli jest twierdzenie, że armia syryjska nie będzie zestrzeliwać samolotów francuskich, ponieważ po prostu nie kontroluje już północy kraju; w tym samym czasie F. Hollande wysłał bowiem cichaczem do Damaszku przedstawicieli wojskowych, celem uzyskania niezbędnej autoryzacji przelotów.

Obama wykonuje zapisy porozumienia z Lozanny

Wydaje się jednak, że Francja wyciągnęła wnioski z porozumienia, podpisanego 14 lipca w Lozannie przez Waszyngton i Teheran i nie chce znaleźć się w osamotnieniu w kontekście pełnej reorganizacji porządku na Bliskim Wschodzie.

Podczas gdy Międzynarodowa Interwencja przeciwko Państwu Islamskiemu od roku nie podejmowała żadnych działań bojowych przeciwko Emiratowi ani w Iraku, ani w Syrii – a wręcz przeciwnie, wspierała go zmasowanymi i powtarzanymi dostawami broni – nagle sam prezydent B. Obama rozkazał wspomóc Syryjską Republikę Arabską w obronie Hasaki. 27 i 28 lipca obie armie wspólnie odparły natarcie Daeshu. Bombardowania Interwencji zabiły około 3 tys. dżihadystów.

Logicznym, kolejnym krokiem w tej ewolucji byłoby włączenie armii Federacji Rosyjskiej do sił Międzynarodowej Interwencji. To jednak wydaje się mało prawdopodobne. Chodzi o to, że ci Amerykanie i Francuzi, którzy sprzeciwiają się pokojowi z Iranem, pragną dalej szerzyć chaos nie tylko w Lewancie, ale i w Afryce Północnej i basenie Morza Czarnego i to oni właśnie oskarżają Rosję o chęć „ocalenia Asada” przed „arabską wiosną”. Prawdopodobnie będziemy więc świadkami równoległego bombardowania Daeshu przez dwie różne koalicje, a z czasem także – podziału ról: Stany Zjednoczone zajmą się Irakiem, a Rosja – Syrią.

Do zapamiętania:

• Rosja przygotowuje się do walki w Syrii przeciwko Państwu Islamskiemu, a nie przeciwko demokratycznej opozycji.
• W ciągu czterech lat wojny w społeczeństwie syryjskim zaszły głębokie zmiany. Dziś Syryjczycy nie stoją przed wyborem: za, czy przeciw prezydentowi B. al-Asadowi, ale za czy przeciw modelowi społecznemu Braci Muzułmanów.
• Nie ma już ani jednego antyasadowskiego ugrupowania zbrojnego, które nie byłoby związane z dżihadystami.
• W następstwie swojego porozumienia z Iranem Stany Zjednoczone przeprowadziły w Hasace operację bojową przeciwko dżihadystom we współpracy z siłami Syryjskiej Republiki Arabskiej.
• Na początku września Francja wysłała tajną misję wojskową do Damaszku, gdzie uzyskała pozwolenie na przeloty wojskowe nad terytorium Syrii.

Źródło: „W Syrii trwają przygotowania do zaangażowania wojskowego Rosji”, Thierry Meyssan, Tłumaczenie Euzebiusz Budka, Sieć Voltaire, 14 września 2015, www.voltairenet.org/article188683.html
Fot. www.taringa.net

______________________________________
[1] “Armia rosyjska włącza się do działania w Syrii”, Thierry Meyssan, Tłumaczenie Pokój na Ziemi, Sieć Voltaire, 1 września 2015. Al-Watan.
[2] “Russian jets in Syrian skies”, Alex Fishman, Ynet (Yedioth Ahronot), 31. sierpnia, 2015.
[3] “Russia gearing up to be first world power to insert ground forces into Syria”, DebkaFile, 1. września, 2015.
[4] « La France tente d’entraver le déploiement militaire russe en Syrie », Réseau Voltaire, 6 septembre 2015.
[5] “Putin Sends His Dirty War Forces to Syria”, Michael Weiss & Ben Nimmo, The Daily Beast, September 10, 2015.
[6] “Are there Russian troops in Syria?”, Yuri Artamonov, September 5, 2015.
[7] « Communiqué final du Groupe d’action pour la Syrie », Réseau Voltaire, 30 juin 2012.
[8] “Russia emerges as key player in new round of Syria diplomacy. U.S. diplomat latest to visit Moscow for talks”, Guy Taylor, Washington Times, 28. sierpnia, 2015.
[9] “Russia to U.S.: talk to us on Syria or risk ’unintended incidents’”, Christian Lowe & Julia Edwards, Reuters, September 11, 2015.
[10] “Arabska wojna domowa”, Thierry Meyssan, Tłumaczenie Euzebiusz Budka, Sieć Voltaire, 30 marca 2015.

Czytany 3923 razy