czwartek, 27 grudzień 2012 08:01

Stanisław Tarasow: 'Wyspa Azerbejdżan': Iwaniszwili może zrezygnować z sojuszu z Alijewem

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

azerbejdzandr Stanisław Tarasow

Sprawdzają się na naszych oczach prognozy byłego szefa CIA i Pentagonu Roberta Gatesa, które przedstawił on niedawno w czasie międzynarodowego Forum Kaspijskiego w Stambule. Pierwszym elementem tej prognozy było twierdzenie, iż nowe władze Gruzji podejmą już wkrótce próby odzyskania utraconej przez M. Saakaszwilego przestrzeni geopolitycznej na Zakaukaziu, rozpoczynając nową, wielką grę. 

Tak też się stało. W przeddzień planowanej wizyty w Baku premier Bidzina Iwaniszwili postawił pod znakiem zapytania sens budowy trasy kolejowej Baku-Tbilisi-Kars. „Być może będę zmuszony poruszyć tą kwestię w czasie mojej nadchodzącej wizyty w Azerbejdżanie” – powiedział dla jednej z gruzińskich gazet – „Delikatnie wyjaśnimy naszym przyjaciołom, że projekt ten niekoniecznie jest dla nas opłacalny, a całą kwestię trzeba jakoś uregulować”.

Tymczasem prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, poddając ostrej krytyce oświadczenie szefa rządu, przyznał bez ogródek: „Jestem bardzo zaniepokojony możliwością wstrzymania budowy połączenia kolejowego. Projekt ten pozwala na związanie Gruzji z Europą, omijając Rosję”. Istotnie trasa Baku-Tbilisi-Kars stanowi część większego projektu połączenia sieci kolejowej Zakaukazia przez Turcję z Europą. W jego ramach planuje się również budowę trasy kolejowej z Karsu do Republiki Nachiczewańskiej Azerbejdżanu. Baku zatem raczej nie przyjmie ze spokojem wywodów B. Iwaniszwiliego o jego „nieopłacalności” dla Gruzji. Nieprzypadkowo wcześniejsze podobne wahania Tbilisi jeden z azerbejdżańskich parlamentarzystów Musa Gasanly uznawał za „proormiańskie”, apelując przy tym do rządu o zastanowienie się nad adekwatnym sposobem reakcji.

Ponadto, B. Iwaniszwili oznajmił, że po wizycie w Azerbejdżanie planuje – widocznie dla zachowania równowagi interesów – wyjazd do Armenii, a następnie do Turcji – w celu wypracowania ostatecznej strategii w regionie. Tymczasem, jeszcze niedawno mówiło się o tym, iż z pierwszą wizytą uda się do USA.

Teraz jednak nie ma już takiej potrzeby. Tym bardziej, że w Waszyngtonie ogłoszono, że Barack Obama zaproponuje kandydaturę Johna Kerry’ego na sekretarza stanu. Informacja ta przyjęta została z radością, zarówno przez przedstawicieli ormiańskiego lobby w USA, jak i w samej Armenii. W oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej komisji Aj Data USA, jej dyrektor wykonawczy Aram Gambarian wyraził satysfakcję z powodu propozycji nominacji J. Kerry’ego, który „przez ostatnie trzydzieści lat wspierał Armenię i jej politykę zagraniczną”. Co więcej, wśród amerykańskich Ormian krąży opinia, że wkrótce na stanowisko przewodniczącego Komisji Stosunków Zagranicznych USA wybrany zostanie senator Robert Menendez, kolejny polityk wspierający „ormiańskie interesy”.

W tym przypadku realizuje się jeszcze jedna prognoza Roberta Gatesa, który mówił o prawdopodobnej zmianie podstawowych konturów amerykańskiej polityki zagranicznej na Zakaukaziu. Rzeczywiście, jak twierdził, przemiany w Gruzji stanowią „rezultat sojuszu rosyjsko-francuskiego, przy zachowaniu amerykańskiej formuły”. B. Iwaniszwili przekonująco twierdzi, że „ma nadzieję na spotkanie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w najbliższym czasie”. Jednocześnie rosyjski prezydent na niedawnej konferencji prasowej również nie wykluczył możliwości spotkania z gruzińskim premierem, dodając, że „powinno ono być dobrze przygotowane i przynieść pozytywne rezultaty”.

Powstają dla tego odpowiednie warunki. W Genewie doszło do pierwszych rozmów specjalnych wysłanników Gruzji i Rosji do spraw uregulowania stosunków pomiędzy obydwoma krajami – byłego ambasadora Gruzji w Federacji Rosyjskiej i przy Organizacji Narodów Zjednoczonych Zuraba Abaszydze i rosyjskiego wiceministra spraw zagranicznych Grigorija Karasina.

Co znamienne, Z. Abaszydze jest w określonych moskiewskich kręgach politycznych dobrze znany i cieszy się dużym szacunkiem oraz zaufaniem politycznym. Termin kolejnego spotkania jest jeszcze oficjalnie nieznany, ale kontakt został nawiązany i – jeśli wierzyć pojawiającym się informacjom – do kolejnej rundy rozmów Moskwa – Tbilisi ma dojść za dwa miesiące. W tym celu, jak zauważył B. Iwaniszwili, należy przystąpić do tworzenia warunków, w których „rosyjski biznes będzie miał dostęp do Gruzji, a gruziński będzie mógł działać na rynku rosyjskim”. Na tej płaszczyźnie pojawił się pierwszy konkretny efekt.

Jak oświadczył pierwszy wiceminister spraw zagranicznych Rosji Andriej Denisow, kwestia dopuszczenia na rosyjski rynek gruzińskich produktów rolnych i wina, została już „uregulowana na poziomie politycznym”. Według niego, „pozostały tylko czysto techniczne procedury, które należy ustalić, podobnie jak czyni się to w przypadku innych państw”. Potwierdził to też prezydent Władimir Putin, który oznajmił, iż „Rosja dopuści gruzińskie produkty na swój rynek w ramach wypełnienia obowiązków związanych z członkostwem w Światowej Organizacji Handlu”.

Ale najważniejsze jest dziś co innego. Jak twierdzi Z. Abaszydze, „naszemu skomplikowanemu, obciążonemu konfliktami regionowi, zagrażają nowe niebezpieczeństwa, których skalę i niszczącą siłę trudno dziś nawet przewidzieć”. Dlatego zadaniem Tbilisi jest „minimalizacja ryzyka dla bezpieczeństwa państwa”. Przy czym Abaszydze przekonuje, że „rozpocząwszy dialog z Rosją, Gruzja weszła na trudną drogę; nie będzie to proces, który mógłby szybko przynieść efekty”.

Oczywiście, głównym problemem dla Gruzji jest uznanie przez Rosję niepodległości Osetii Południowej i Abchazji. Ale tak było wczoraj. Dziś wyzwaniem jest zachowanie gruzińskiej państwowości jako takiej, jej rozumne i rzeczywiste przetrwanie w strefie nieuniknionej regionalnej transformacji geopolitycznej. Dlatego właśnie dywersyfikacja projektów geopolitycznych i logistycznych oraz nawiązywanie nowych stosunków w regionie przez Tbilisi będą polegały przede wszystkim na zmianie istniejących asymetrycznych relacji z Baku.

Tak czy inaczej, dyrektor Centrum Badań Europejskich Fundacji Badań Strategicznych i Międzynarodowych Gruzji Kacha Gogolaszwili uznaje, że najbardziej wiarygodnym scenariuszem jest dziś współpraca na linii Gruzja-Armenia-Rosja. Ale to będzie tylko początek.

Tekst ukazał się na portalu iarex.ru.
Fot. GoogleMaps
Czytany 4984 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04