środa, 16 marzec 2011 10:01

Stanisław Niewiński: Szczypta refleksji o protestach społecznych w Chinach

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

rfch  Stanisław Niewiński

Chcemy jedzenia, chcemy mieszkań, chcemy sprawiedliwości oraz Niech żyje wolność i demokracja - do skandowania takich haseł podczas demonstracji w 13 największych chińskich miastach zachęcał internetowy apel, opublikowany 20 lutego. Nie wiadomo kto był jego autorem. Przypuszcza się, że mogli nimi być chińscy dysydenci mieszkający zagranicą [1]. Niewykluczone, iż liczyli na spowodowanie w Państwie Środka wydarzeń podobnych do tych, które przeżywa obecnie świat islamski.

Od prawie półtora miesiąca jesteśmy świadkami fali gwałtownych protestów, przewijających się przez Maghreb, a także Bliski i Środkowy Wschód. Zaczęło się od Tunezji, gdzie 14 stycznia, po masowych demonstracjach, na ucieczkę z kraju zdecydował się, piastujący od 1989 roku funkcję prezydenta Zin Al – Abidin Ben Ali. Od końca stycznia do burzliwych napięć społecznych dochodzi w Egipcie. Doprowadziły one do ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka, ważnego sojusznika Waszyngtonu w regionie. Płomień „arabskiej wiosny ludów” dotarł także do Libii, przynosząc temu państwu wojnę domową. Rządzący tym krajem ponad 40 lat płk Muammar al–Kaddafi, za wszelką cenę usiłuje utrzymać się przy władzy. Rozkazał nawet podległym sobie siłom powietrznym zbombardować protestujących cywilów. Wszystko wskazuje jednak na to, że i on będzie musiał pożegnać się z władzą. Do protestów o mniejszej skali doszło również w Jemenie, Bahrajnie, Iraku i Iranie. Sporo komentatorów politycznych zadaje sobie pytanie, czy do podobnych wydarzeń może dojść w największym autorytarnym państwie świata, będącym jednocześnie najludniejszym krajem globu – Chińskiej Republice Ludowej?

 

Chiny, dzięki swojej interesującej i liczącej ok. 5 tys. lat cywilizacji, od stuleci fascynują ludzi z innych kręgów kulturowych. Nie inaczej jest współcześnie, a dzieje się tak m.in. za sprawą tego, że dzisiejsze Chiny wydają się zaprzeczać w znacznym stopniu panującym od dwudziestu lat w naukach społecznych teoriom m.in. odnośnie zmian systemów politycznych. Wydają się one kwestionować tezę słynnego amerykańskiego politologa Francisa Fukuyamy. W swej znanej pracy „Koniec historii” stwierdził, że wolnorynkowa demokracja jest najdoskonalszym ustrojem w dziejach ludzkości, aczkolwiek nie pozbawionym wad. Narody decydujące się na modernizacje (jak powiada Fukuyama) z czasem postanawiają zdemokratyzować swój system polityczny.

W Chinach teoria „Końca historii” póki co się nie sprawdza. Od grudnia 1978 roku, kiedy władzę nad Państwem Środka przejęła ekipa związana z Deng Xiaopingiem, przeprowadzono tam eksperyment będący ewenementem na skalę światową. Połączono elementy, których teoretycznie ze sobą połączyć nie można – rządy partii komunistycznej z rynkową gospodarką. Pomimo upadku, ponad dwadzieścia lat temu, komunistycznych dyktatur w Europie Środkowo-Wschodniej, KPCh nadal panuje nad Chinami. Ówczesne protesty w Chinach, których symbolem stała się okupacja pekińskiego placu Tiananmen, zostały przez partię stłumione. Uwolnienie gospodarki spowodowało wyjście z nędzy kilkuset milionów Chińczyków, zaś Państwo Środka stało się „fabryką świata”, jednym z najistotniejszych elementów globalnej ekonomii.

Chiny, jak w czasach cesarskich, stają się ponownie światową potęgą. W ubiegłym roku awansowały do pozycji drugiej gospodarki świata. Stały się także największym eksporterem na naszym globie. Warto pamiętać, że gospodarka Chin umyka jednoznacznym klasyfikacjom. Nie jest już gospodarką centralnie sterowaną, ale do miana w pełni wolnorynkowej również trudno ją zaliczyć. W Chinach nadal istnieje planowanie gospodarcze. Szacuje się, że ok. 70% gospodarki jest w rękach państwa [2]. Tym samym panujący w Chinach system wydaje się być porządkiem trwałym. Pojawiają się nawet głosy, iż model polityczny wypracowany za Wielkim Murem może stać się konkurencją dla demoliberalizmu. Jednakże ostatnio pewne wydarzenia mogą świadczyć o pojawianiu się na nim rys.

Echa arabskiej zawieruchy dotarły także do Państwa Środka, pomimo tego, że władze chińskie starają się za wszelką cenę blokować informacje o zajściach w Afryce Północnej oraz na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Na internetowy apel odpowiedziały tylko nieliczne grupki osób. Kilkadziesiąt osób zebrało się na pekińskiej ulicy Wangfujing – głównej arterii handlowej chińskiej stolicy. Miejsce to znajduje się w pobliżu osławionego placu Tiananmen. Policja rozpędziła demonstrację. Do podobnych wydarzeń doszło także w Szanghaju, gdzie siły porządkowe zatrzymały kilka osób. W całym kraju aresztowano ponad 100 osób [3]. W kilka dni po powyższych wydarzeniach pojawiły się w Internecie ponowne nawoływania do urządzenia demonstracji [4]. Podobnie jak wcześniej policja zdusiła wszelkie próby publicznej kontestacji w zarodku. Przekonał się o tym boleśnie m.in. dziennikarz Bloomberg News. W niedzielę, 27 lutego, usiłował relacjonować próby protestów w Pekinie. Został pobity przez funkcjonariuszy bezpieki [5].

Wydarzenia z końca lutego pokazały, że w Chinach na protesty, rodem ze świata islamskiego, póki co się nie zanosi. Rozbudowane siły bezpieczeństwa pokazały swój potencjał podczas protestów w Tybecie w 2008 oraz prowincji Sinciang rok później [6]. Z niewielkimi grupkami protestujących potrafią sobie poradzić tym bardziej.

Ponadto Państwo Środka to nie kraje Maghrebu. Chiny są państwem autorytarnym, niemniej trudno je porównywać do rządzonych często w sułtański sposób reżimów, które upadają na naszych oczach. Satrapia pułkownika Kaddafiego charakteryzuje się zawłaszczeniem państwa przez dyktatora i jego rodzinny klan. Wpływy z ropy naftowej są dzielone bardzo nierówno - naturalnie najwięcej zyskiwał tu pułkownik sam Kaddafi [7]. Oczywiście błędem byłoby sądzić, że profity z chińskiego wzrostu ekonomicznego są rozdzielane w sposób równomierny. Wręcz przeciwnie – w Chinach występują ogromne przepaści społeczne. Przebywając w okolicach Szanghaju, można zobaczyć zadbane domki jednorodzinne, obraz znany z naszego kraju. Przedmieścia usytuowanego w środkowych Chinach Xi’aniu nie prezentują się już tak okazale, zaś zachód Państwa Środka jest jeszcze uboższy. Jednakże z owoców „cudu gospodarczego” w postaci np. szybko rozbudowywanej infrastruktury (m.in. autostrad, czy linii kolejowych) korzystają coraz szersze kręgi społeczeństwa.

Należy dodać, że powodzenie protestów w świecie muzułmańskim było możliwe dzięki połączeniu się szerokich sił społecznych – zarówno klas niższych, jak i klasy średniej. W Chinach coś takiego jest mało prawdopodobne. Bogatsza część ludności pamięta czasy rewolucji kulturalnej. Wówczas Mao Zedong podburzył prosty lud przeciwko elitom społecznym. Dzisiaj klasa wyższa i klasa średnia upatrują w partii swego obrońcę przed roszczeniowo nastawioną większością społeczeństwa. Poza tym pomimo całej masy nieprawości, których dopuszcza się partia komunistyczna, to nie sposób odmówić jej kierownictwu osiągnięć w dziedzinie modernizacji Chin. Zorganizowanie olimpiady w Pekinie w roku 2008 oraz Wystawy Światowej EXPO 2010 w Szanghaju w roku ubiegłym było niejako symbolicznym podsumowaniem procesu, który Państwo Środka przechodzi od trzydziestu lat. Chińska Republika Ludowa rozwija także z powodzeniem własny program kosmiczny. Chińczycy są dumni z osiągnięć swojej ojczyzny. Rządy w Egipcie, czy w Libii nie potrafiły przeznaczyć z sukcesem wpływów z eksportu surowców energetycznych na unowocześnienie państwa. Społeczeństwa potrafią znosić okrucieństwo władzy, ale nie jej nieudolność.

Komunistyczna Partia Chin nie musi się raczej obawiać wybuchu protestów w skali podobnej, co w świecie muzułmańskim. Niemniej nie oznacza to, że jej przywódcy mogą spać spokojnie. Fenomenalny chiński wzrost gospodarczy, w poprzednim roku miał wynieść 10,3%, jest jednym z obrazów przedstawiających chińską rzeczywistość ekonomiczną [8]. Ale część wskaźników trudno uznać za optymistyczne. Susza, która dotknęła prowincję Shandong - nazywaną spichlerzem Chin – spowodowała gwałtowny wzrost cen żywności. W górę poszły również ceny mieszkań i paliw, te drugie spowodowane zamieszkami w świecie islamskim. Szacuje się, że ogólny wzrost cen żywności w ubiegłym roku wyniósł 10,3% [9]. Dla w większości wciąż ubogiego społeczeństwa Państwa Środka, taki wzrost cen jest dużym problemem. Dlatego partia na każde (nawet bardzo niewinne, jak opisywane powyżej niewielkie pikiety) próby publicznego manifestowania niezadowolenia reaguje zdecydowanie.

Należy podkreślić w powyższym kontekście, że Chiny są nadal, pod wieloma względami, krajem bardzo specyficznym. Nowoczesność miesza się tutaj z tradycją, zaś zachodni racjonalizm z wschodnią mistyką. W chińskim społeczeństwie do dziś funkcjonuje pojęcie „mandatu niebios”. Niebiosa obdarzały swym mandatem władców dobrych, zaś pozbawiały go tych którzy panowali w sposób zły. Wiele dynastii cesarskich upadało z powodu m.in. kłopotów ekonomicznych państwa. Klęsce rządzącej Chinami w latach 1927-1949 Partii Narodowej towarzyszyły rosnące problemy gospodarcze. Jeśli KPCh nie zdoła zahamować wzrostu cen, to może liczyć się z poważnymi napięciami społecznymi. Komuniści zdają sobie z tego faktu sprawę. W Chinach dochodzi rocznie do nawet 80 000 protestów [10]. Dlatego w walce z rosnącą inflacją są gotowi sięgnąć nawet po olbrzymie nadwyżki budżetowe, które Chiny zgromadziły podczas lat wzrostu gospodarczego [11].

Państwo pod rządami przewodniczącego Hu Jintao kontynuuje politykę „Harmonijnego społeczeństwa”. Władze pragną schłodzić gospodarkę – spowolnić wzrost gospodarczy do 7% rocznie do roku 2015 – oraz przeciwdziałać niezrównoważonemu rozwojowi kraju i pogłębiającej się degradacji środowiska [12]. Trwają prace nad rozbudową systemu opieki społecznej. W obawie przed zmniejszaniem się liczby rąk do pracy oraz rosnącą dysproporcją płci, partia zdecydowała się też na pewne złagodzenie polityki kontroli urodzin w pięciu prowincjach [13]. Być może opisane powyżej ekonomiczne problemy nie okażą się na dłuższą metę niczym poważnym. Warto pamiętać, iż stopniowo z kryzysu wychodzą Stany Zjednoczone. W roku ubiegłym osiągnęły wzrost gospodarczy na poziomie 2,7% (w roku 2009 USA zanotowały spadek PKB o 2,6%) [14]. Chińska gospodarka, aby się rozwijać potrzebuje chłonnego rynku amerykańskiego. Wzrost konsumpcji społeczeństwa amerykańskiego spowoduje najpewniej wzrost produkcji i zatrudnienia w Państwie Środka.

Warto pamiętać, że elity Komunistycznej Partii Chin liczą się z tym, iż system polityczny najpewniej nie będzie trwał w nieskończoność w obecnej formie. Społeczeństwo chińskie staje się coraz zamożniejsze. Wzrasta liczba Chińczyków podróżujących po świecie. Wielu z nich studiuje zagranicą, bardzo często w demokratycznych krajach zachodu. Ich aspiracje stopniowo rosną – także te o charakterze politycznym. W 2008 roku naukowcy ze Szkoły Głównej Kadr Partyjnych opublikowali raport w którym przestrzegli, że Chinom grozi destabilizacja, jeśli partia nie zgodzi się na ograniczenie swej władzy, zwiększenie wolności wypowiedzi oraz pluralistyczne wybory [15]. Idealnym rozwiązaniem dla KPCh byłoby dopuszczenie w jakimś stopniu społeczeństwa do władzy, przy utrzymaniu decydującej roli partii. Pojawiają się pomysły na pewną polityczną liberalizację kraju. Jedną z koncepcji jest wprowadzenie większego pluralizmu wewnątrz samej partii. W mieście Pingchang w prowincji Sichuan zezwolono członkom partii na wyłanianie sekretarzy gminnych w wyborach [16]. Inną koncepcją jest projekt „dyktatury deliberatywnej” [17]. Idea ta opiera się na konsultacjach władzy ze społeczeństwem w kontrowersyjnych sprawach. Eksperymenty tego typu są przeprowadzane w mieście Chongqing. Konsultacje przeprowadzało się z losową grupą mieszkańców, a dotyczyły one takich spraw jak odszkodowania dla rolników, płace minimalne, ustalanie cen za wodę, elektryczność, gaz, drogi, mosty, naukę, opiekę zdrowotną, transport publiczny, kanalizację oraz wywóz odpadów [18]. Dodać należy, iż wybory przeprowadzane do zgromadzeń lokalnych mają nieco bardziej pluralistyczny charakter, aniżeli te występujące na szczeblach wyższych [19]. Powyższe eksperymenty mają naturalnie zasięg lokalny, ale są pewnym krokiem w dziedzinie reform. Trudno jednoznacznie stwierdzić na przeprowadzenie jak daleko idących zmian KPCh jest gotowa.

Historia pokazuje, że ustroje polityczne podlegają modyfikacji. Prędzej, czy później dotkną one także Chińską Republikę Ludową. Jest mało prawdopodobne, aby gwałtowne zmiany polityczne nastąpiły w Chinach już teraz. Państwo Środka znajduje się w innej sytuacji, aniżeli arabskie despotię. Niemniej kraj ten od większych, bądź mniejszych reform politycznych nie ucieknie. Prawdopodobnie będą one trwały dość długo, gdyż społeczeństwa Dalekiego Wschodu są zachowawcze. Dobrym przykładem jest Japonia, gdzie co prawda po II wojnie światowej został narzucony system demoliberalny, ale faktyczny pluralizm polityczny zaczął się wyłaniać dopiero w latach 90 ubiegłego wieku. Czas pokarze, czy liberalizacja (a może i demokratyzacja) systemu politycznego ChRL nastąpi w wyniku decyzji partii, czy wystąpień społeczeństwa.

fot. sxc.hu

_____________________________________________
1 Por. M. Kruczkowska, Chińczycy jak Arabowie?, „Gazeta Wyborcza” 2011 nr 42 z 21 II, s. 11.
2 Korporacja Partia. Wywiad Macieja Nowickiego z Richard’em McGregor’em, „Newsweek Polska”, 2011 nr 1, 9 I, s. 56-59.
3 Por. M. Kruczkowska, dz. cyt., s. 11.
4 http://www.psz.pl/tekst-36554/Chinscy-internauci-nawoluja-do-antyrzadowych-demonstracji, 6 III 2011.
5 http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/323966,dziennikarz-bloomberg-news-pobity-w-pekinie.html , 6 III 2011.
6 Za bezpieczeństwo narodowe w ChRL odpowiada kilka organów. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwa (Guo Jia Anquan Bu, w skrócie Guoanbu) zajmuje się wywiadem, kontrwywiadem i zwalczeniem szeroko rozumianej opozycji. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego (Gong An Bu) zarządza policją oraz zajmuje się m.in. cenzurą internetu. Oczywiście własnymi tajnymi służbami dysponuje także Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza.
7 W. Kedaj, Libia – państwo ludu, „Wprost”, 2011 nr 9, 28 II – 6 III, s. 56-58.
8 https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/ch.html, 6 III 2011.
9 D. Walewska, Chiński PKB będzie rósł tylko po 7 proc. rocznie, „Rzeczpospolita” 2011 nr 49 z 1 III, s. B9.
10 J. Fenby, Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi, Kraków 2009, s. 882.
11 M. Potocki, Chiny obawiają się rosnących cen żywności, „Dziennik Gazeta Prawna” 2011 nr 41 z 1 III, s. A9.
12 Tamże.
13 http://www.rp.pl/artykul/541789.html, 6 III 2011.
14 https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/us.html, 6 III 2011.
15 J. Fenby, dz. cyt., s. 882.
16 M. Leonard, Zrozumieć Chiny, Warszawa 2009, s. 119.
17 Tamże, s. 158.
18 Tamże, s. 142-143.
19 Red. Thierry Sanjuan, Leksykon wiedzy o Chinach współczesnych, Warszawa 2009, s. 171.

Czytany 4710 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04