środa, 30 czerwiec 2010 13:02

Stanisław Niewiński: II wojna koreańska?

Oceń ten artykuł
(3 głosów)
alt Stanisław Niewiński

27 marca bieżącego roku świat obiegła wiadomość o tragicznym wydarzeniu na Morzu Żółtym. W pobliżu wyspy Baengnyeong zatonęła korweta Cheonan należąca do Marynarki Wojennej Republiki Korei. Z załogi liczącej 104 marynarzy, śmierć poniosło 46. geopolityka

Podawano różne powody zatonięcia jednostki np. zwracano uwagę na możliwość wejścia okrętu na minę będącą pozostałością po wojnie koreańskiej[i]. Z czasem międzynarodowa ekipa prowadząca śledztwo w tej sprawie uznała, że za zatonięciem korwety stoi Korea Północna[ii]. Kraj ten od lat jest oskarżany od proliferację broni jądrowej. Śledczy badający wrak okrętu znaleźli w nim ślady heksogenu[iii]. Jest to środek używany m.in. przy produkcji torped[iv]. Znaleziona w pobliżu wraku śruba torpedy jest podobna do części północnokoreańskich torped pozyskanych przez Koreę Południową kilka lat temu[v]. Prawdopodobnie torpeda została wystrzelona z niewielkiego okrętu podwodnego[vi]. Siły Morskie Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej posiadają tego typu okręty[vii].

W wyniku incydentu oraz śledztwa mającego wyjaśnić jego przyczyny, stosunki międzykoreańskie (do sielankowych nigdy nie należały) gwałtownie się pogorszyły. Na terenie półwyspu swoje interesy mają mocarstwa tj. Stany Zjednoczone, czy Chińska Republika Ludowa (dalej: ChRL), incydent więc może mieć poważne implikacje międzynarodowe. Czy możemy spodziewać się powtórzenia wydarzeń z lat 1950-1953, wojny koreańskiej, której wybuchu obchodzimy w tym roku 60 rocznicę?

Podział Korei na kapitalistyczne południe oraz komunistyczną północ, to relikt doby zimnowojennej oraz tragicznej historii półwyspu. Szczycący się tradycjami państwowymi sięgającymi drugiego tysiąclecia p.n.e. Koreańczycy musieli się zmagać się w przeszłości z agresywnym sąsiedztwem Chin oraz Japonii. Latem 1945 roku dwie amerykańskie bomby atomowe oraz radziecka inwazja na Mandżurię przekreśliły japońskie marzenia o imperium, w skład którego od 1907 wchodziła Korea. Na terytorium półwyspu wkroczyli alianci - od północy armia sowiecka, zaś od południa amerykańska. Wraz z owymi wojskami podążały sympatyzujące z nimi środowiska koreańskie. Na północy kierowani przez Kim Ir Sena komuniści proklamowali Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną (dalej: KRL-D)[viii]. Na południu politycy skupieni wokół Yi Seungman powołali Republikę Korei (dalej: RK)[ix]. W lecie 1950 roku komunistyczna północ podjęła próbę podporządkowania sobie południa. Po początkowych sukcesach (m.in. zajęcia Seulu) z pomocą siłom republiki przybyły wojska ONZ (siły amerykańskie oraz 15 innych państw). Komunistyczny reżim został uratowany przez interwencję chińską. W lecie 1953 roku obie strony podpisały zawieszenie broni w Panmundżom. Traktatu pokojowego nie podpisano…

Taki stan trwa po dzień dzisiejszy. Pomimo upływu 57 lat oraz upadku w międzyczasie żelaznej kurtyny. Republika Korei dzięki reformom gospodarczym oraz pomocy krajów zachodu stała się z czasem jednym z azjatyckich tygrysów. Na północy rozbudowano totalitarny i autarkiczny system, przypominający świat stworzony przez Georga Orwell’a w Roku 1984. Typowa dla krajów komunistycznych gospodarka niedoborów od lat 90 przeżywa bardzo głębokie i permanentne załamanie. W latach 1996-1998 umrzeć z głodu miało ok. 2 mln obywateli KRL-D[x]. W roku 2004 liczba niedożywionych sięgała 37 %[xi].

Relacje pomiędzy północą i południem charakteryzuje stan ciągłego napięcia. Co jakiś czas dochodzi do pewnego ocieplenia stosunków – pod tym względem zwłaszcza zaznaczyły się lata 90 ubiegłego stulecia. Wówczas także Kim Dzong Il wpadł na pomysł oparcia swej polityki wobec społeczności międzynarodowej na szantażu atomowym[xii]. Grożąc rozwijaniem programu jądrowego, reżim mógł wymuszać na Korei Południowej, Stanach Zjednoczonych oraz innych państwach przekazywanie pomocy humanitarnej. W pierwszej połowie lat 90 władze KRL-D zgodziły się na dopuszczenie kontroli MEA do reaktora na własnym terytorium, a później na zawieszenie własnego programu nuklearnego[xiii]. W zamian Amerykanie obiecali zbudować dwa reaktory na „lekką wodę” oraz dostarczyć Korei ok. 3 mln baryłek ropy naftowej na czas wyłączenia reaktora w Jongbion[xiv]. Państwa koreańskie wznowiły także rozmowy o zjednoczeniu. Nadzieje na bardziej pokojowe współistnienie (a być może w przyszłości także zjednoczenie) obu krajów podtrzymywała współpraca gospodarcza. W roku 2002 utworzono Obszar Przemysłowy Kaesong. Pozwolono w nim inwestować przedsiębiorstwom z południa. W roku 2007 działało tam już 250 firm południowokoreańskich. Władze w Seulu planowały przeprowadzenie ekonomicznej transformacji północy[xv]. W ciągu 15 lat chciały zainwestować w Korei Północnej ok. 460 mld$[xvi].

I nagle sytuacja rozpoczęła się znowu pogarszać. Po 11.09.2001 roku administracja George’a Bush’a nie wierzyła w zapewnienia reżimu o zaprzestaniu badań nad bronią jądrową. Naciski na Pjongjang, aby m.in. ponownie wpuścił międzynarodowych inspektorów na swoje terytorium zostało poczytane za zamach na swoją suwerenność[xvii]. W 2002 roku reżim przyznał się do prac nad bronią jądrową. Rok później wycofał się z Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej[xviii]. Zresztą nadal KRL-D co jakiś czas groziła dalszym rozwijaniem programu nuklearnego, aby po otrzymaniu pomocy humanitarnej nieco złagodnieć. Wydarzenia z początku obecnego roku wydają się wpisywać w ten sformowany w poprzednich latach schemat nowy wątek. Reżim zaproponował południu zawarcie traktatu pokojowego wieńczącego wojnę lat 1950-1953[xix]. Korea Południowa i USA odmówiły podpisania pokoju zwracając uwagę na potrzebę wcześniejszego rozbrojenia oraz denuklearyzacji Korei Północnej[xx]. W marcu siły zbrojne RK i USA przeprowadziły wspólne manewry. Być może zatopienie południowokoreańskiej korwety, poza chęcią zaszantażowania sąsiada, miało być też formą odwetu za manewry wojskowe...

Reakcje Korei Południowej oraz Stanów Zjednoczonych po tym wydarzeniu są naturalnie bardzo ostre. Południe wstrzymało współpracę ekonomiczną dla północy. Ok. 200 firm kooperujących z północą zostało wezwanych do zaprzestania prowadzenia interesów na jej terenie[xxi]. Decyzja ta uderza w Okręg Przemysłowy Kaesong. Władze Korei Północnej postanowiły zerwać wszelkie kontakty z Południem. Uchylono np. pakt o nieagresji[xxii]. Pojawiły się także pogłoski o mobilizacji Koreańskiej Armii Ludowej (dalej: KAL)[xxiii]. Podróżująca po Azji wschodniej (odwiedziła też Chiny) amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton oświadczyła w Seulu, że Świat ma obowiązek odpowiedzieć na zatopienie w marcu na Morzu Żółtym okrętu południowokoreańskiego[xxiv]. Na początku czerwca wojska Republiki Korei dokonały nad granicą sąsiada pokazu siły[xxv]. Władze tego kraju umieściły także przy granicy z północą megafony w celu prowadzenia audycji propagandowej[xxvi]. Natomiast Pjongjang  zagroził Seulowi morzem płomieni[xxvii]. Cały świat zadaje sobie pytanie, czy napięcia na półwyspie zakończą się ugodą, czy też nastąpi zbrojna eskalacja sporu? Przy próbie odpowiedzi na to pytanie należy przyjrzeć się sytuacji państw zaangażowanych w spór.

Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy za północnokoreańskimi przechwałkami o zamianie Seulu w morze płomieni pójdą realne kroki. O kierującym totalitarnym państwem Kim Dzong Ilu wiemy niewiele, poza tym, że jest krwawym tyranem, prawdopodobnie paranoikiem. Nie wykluczone, iż jest zdolny do rozpętania wojny na kontynencie. Charakter reżimu, którym rządzi, implikuje posługiwanie się groźbą i przemocą tak w sprawach wewnętrznych, jak i zagranicznych. Niemniej poza straszeniem środowiska międzynarodowego oraz zabiciem południowokoreańskich marynarzy do otwartej wojny nie doprowadził. Ponadto Kim jest już stary, jego stan zdrowia do najlepszych już nie należy. Można więc przypuszczać, że pewien wpływ na władzę państwową ma jego otoczenie. Ci ludzie zdają sobie sprawę z faktu, że wojna ze Stanami Zjednoczonymi oraz RK oznacza klęskę. Prawdopodobnie utracą w jej wyniku władzę. KRL-D jest „rajem” dla kilkuset ludzi. I tych kilkuset ludzi nie chcę tegoż „raju” stracić. Ponadto, gdyby władze Korei Północnej zachowywały się niebezpiecznie, to swój wpływ na to państwo okaże także ChRL.

Chiny traktują Północną Koreę jako swoją strefę wpływów. Ma to historyczne uzasadnienie. Dynastie cesarskie rządzące Chinami gdy tylko stawały się dość silne, podporządkowywały sobie półwysep. Półwysep koreański w jego dzisiejszym stadium można określić jako amerykańsko-chińskie kondominium. Pekin w pełni zdaje sobie sprawę, że do międzykoreańskiego konfliktu zbrojnego dołączyłyby Stany Zjednoczone. Korea Północna zapewne w takim konflikcie poniesie porażkę. Oczywiście istnieje możliwość, że ChRL udzieli swemu protektoratowi pomocy militarnej. Ale Chiny pomimo zwiększania swego potencjału gospodarczego i militarnego wciąż są słabsze aniżeli USA. Z tego też powodu kierujące się politycznym realizmem chińskie elity polityczne postarają się przekonać Pjongjang  do przyjęcia łagodniejszej postawy. Podczas wizyty Kim Dzong Ila w Pekinie w maju władze chińskie przekonywały go, aby wrócił do rozmów[xxviii]. Zapewne będą także oferować Korei Północnej pomoc gospodarczą. Mogą także stosować naciski np. kilka dni temu odmówiły temu krajowi sprzedaży nowoczesnego myśliwca J-10[xxix]. W sytuacji gdyby tego typu działania zawiodły, Chińczycy mogą posłużyć się sporą paletą bardziej zdecydowanych posunięć.

Stwierdzenie, że istnienie północnego sąsiada jest dla Korei Południowej dużym problemem, jest stwierdzeniem banalnym. Mniej banalną wydaje się teza, że upadek totalitarnego reżimu może przysporzyć południu wielu kłopotów. Powszechnie wiadomo, jak wielkie koszty zjednoczenia musiały ponieść Niemcy. Niemcy Wschodnie zaś był w znacznie lepszej kondycji, aniżeli dzisiejsza Korea Północna. Około roku 2007 PKB per capita na południu było dziesięciokrotnie większe niż na północy[xxx]. Dla porównania w RFN przed zjednoczeniem było czterokrotnie wyższe, aniżeli w NRD. Po upadku komunistycznej Korei nastąpiłby ogromny exodus mieszkańców północy na południe[xxxi]. Gwałtownie wzrosłoby bezrobocie, a dotychczasowy ład społeczny uległby załamaniu[xxxii]. To są ogromne koszta, pomijając nawet straty i zniszczenia spowodowane wojną. Nie można wykluczyć, iż działania zbrojne objęłyby jakąś część terytorium RK. Jej stolica, Seul położona jest w pobliżu granicy. Nie wolno zapomnieć o zagrożeniu dla południa ze strony arsenału nuklearnego północy. Korea Południowa nie jest gotowa na złożenie wymaganej przy takim obrocie spraw daniny krwi. Przynajmniej nie teraz. Z powyższych powodów prezydent Lee Myung-bak będzie najpewniej odradzał swym amerykańskim sojusznikom zbrojną wyprawę na północ.

Stany Zjednoczone również podchodzą do Korei Północnej w sposób dość ambiwalentny. Z wielu względów chciałyby obalić komunistyczny reżim. Chociażby dlatego, aby co jakiś czas nie dochodziło w tym regionie świata do atomowego szantażu. Niemniej ewentualna zbrojna rozprawa z tym państwem w obecnej chwili nie jest dobrym pomysłem. Stany Zjednoczone (podobnie, jak Korea Południowa i Chiny) borykają się z kryzysem gospodarczym. Rząd federalny ma obecnie poważniejsze wyzwania, aniżeli łożenie pieniędzy na nową wojnę. Tym bardziej, że Amerykanie od niemal 10 lat są zaangażowani militarnie w dwóch krajach. Wojna w Afganistanie toczy się nie po myśli Waszyngtonu. W Iraku po kilku latach spokoju ponownie robi się niebezpiecznie. Ponadto prezydent Barack Obama wygrał wybory pod hasłem prowadzenia bardziej pokojowej polityki zewnętrznej. Rozpętanie nowej wojny może mu poważnie utrudnić reelekcję. Ponadto eksperci Pentagonu zdają sobie sprawę, że KAL jest dużo poważniejszym wrogiem, aniżeli armia iracka, czy wojska talibów. Armia Iraku w właściwie rozsypała się po tygodniu (opór stawiały głównie oddziały elitarne), zaś siły talibów trudno nazwać armią w rozumieniu standardów XXI wieku. Wojsko Korei Północnej dysponuje (w porównaniu do USA oczywiście) uzbrojeniem przestarzałym, niemniej lepszy niż talibowie w roku 2001, bądź Irakijczycy w 2003. Żołnierze (jak i całe społeczeństwo Północy) poddawani są niewyobrażalnej indoktrynacji. Reżim posiada broń atomową i w ostateczności może jej użyć. Istnieje też groźba chińskiej interwencji zbrojnej. Naturalnie Stany Zjednoczone posiadając najlepiej na świecie uzbrojoną, świetnie wyszkoloną oraz dysponującą dużym doświadczeniem armią są w stanie pokonać połączone siły chińsko-północnokoreańskie. Będzie to jednak pewnie zwycięstwo okupione sporymi stratami, a amerykańskie społeczeństwo ma na jakiś czas dość widoku powrotów swych żołnierzy w metalowych trumnach. W Białym Domu zdają sobie z tego faktu sprawę. Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Wraz z upadkiem Północnej Korei i jej złowieszczym, grożącym światu bronią jądrową reżimem, Stany Zjednoczone utracą powód, aby przebywać militarnie na półwyspie. I wreszcie zjednoczona Korea, po poniesieniu oczywistych kosztów unifikacji, stanie się ważnym graczem regionalnym. Wówczas elity polityczne tego państwa mogą zapragnąć uniezależnić się od Waszyngtonu. Dzisiejsza sytuacja na półwyspie jest naturalnie trudna dla USA. Niemniej przyszłość może być trudniejsza.

W jakim kierunku mogą się potoczyć wydarzenia na Półwyspie Koreańskim w świetle incydentu z korwetą Cheonan? Jest to bardzo trudno przewidzieć. Niemniej na najbliższe kilka, kilkanaście lat można podać trzy scenariusze.

Scenariusz I – wojenny.

W tym scenariuszu dochodzi do wojny na półwyspie. Może zostanie on rozpoczęty przez Koreę Północną. Niemniej agresorem może też być sojusz USA-RK, aczkolwiek ich ewentualna inwazja, jeśli nastąpi, to nie wcześniej, niż w roku 2013/2014. Wówczas wojska amerykańskie powinny już wycofać się z Iraku i Afganistanu, Barack Obama zaś będzie rozpoczynać swoją drugą kadencję (o ile ją wygra). Niewykluczone, że Korea Północna zostanie wsparta przez Chiny. Jaki może być wynik starcia? Stany Zjednoczone dysponują najlepiej na świecie uzbrojonym, świetnie wyszkolonym oraz dysponującą dużym doświadczeniem wojskiem. Armia Korei Południowej także posiada zaawansowany technicznie sprzęt. Koreańska Armia Ludowa jest uważana za piątą pod względem liczebności armię świata, aczkolwiek jej wyposażenie jest mniej nowoczesne aniżeli jej przeciwników. ChALW jest stale modernizowana, część jej oddziałów dysponuje sprzętem najwyższej klasy światowej. Wojskom Korei Północnej, jak i Chin brakuje doświadczenia bojowego[xxxiii]. US Army ma nad nimi przewagę. Najpewniej strona amerykańsko-koreańska odniosłaby zwycięstwo, aczkolwiek okupione horrendalnymi stratami. Chociaż, podczas wojny lat 1950-1953 udało się połączonym wojskom koreańsko-chińskim utrzymać front w okolicach 38 równoleżnika …

Scenariusz II – pokojowy. W tym wypadku udaje się skłonić Koreę Północną do złagodzenia swej postawy. Do wojny nie dochodzi, i zarówno komunistyczna Korea, jak i sojusz amerykańsko-południowokoreański odkładają broń. Sprawdzoną metodą kija i marchewki (groźby oraz obietnice pomocy humanitarnej) udaje się przekonać Pjongjang  do przyjęcia bardziej ugodowej postawy. Szczególnie ważna będzie tutaj rola Pekinu. Z pewnością obieca on pomoc gospodarczą. Niewykluczone, że władze ChRL zaproponują swemu protektoratowi utworzenie kolejnych stref ekonomicznych, prowadzenie bardziej tolerancyjnej polityki wobec prywatnej inicjatywy gospodarczej. Innymi słowy przeprowadzenie reformy, które w Chinach przeprowadziła w latach 80 i na początku 90 ekipa Denga Xiaopinga. W sytuacji w której reżim z Północy nadal będzie postępował w agresywny sposób, Chińczycy mogą sięgnąć po bardziej stanowcze środki. Nie można wykluczyć zainspirowanie oraz wsparcia przewrotu pałacowego w Pjongjang przez Biuro II Ministerstwa Bezpieczeństwa ChRL[xxxiv]. Kim Dzong Il jest już stary, zaś jego synowie mają opinie hedonistów i utracjuszy. Możliwe że na szczytach władzy Północnej Korei dochodzi do rywalizacji. Chińczycy mogą spróbować wynieść do władzy bardziej umiarkowaną frakcję.

Scenariusz III – interwencji chińskiej.

Próba zainspirowania i wsparcia przewrotu pałacowego w kraju do tego stopnia izolującym się od świata, jak komunistyczna Korea, może się oczywiście nie powieść. Obawiając się, że Kim Dzong Il rozpęta wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i Koreą Południową, Biuro Polityczne KPCh decyduje się na radykalniejsze kroki. ChALW dokonuje inwazji na swego południowego sąsiada. Korea Północna najpewniej zostanie pokonana, aczkolwiek (podobnie, jak w przypadku wojsk USA i Republiki Korei) wojska chińskie mogą ponieść niemałe straty. Komuniści chińscy, wzorem swych cesarskich poprzedników, zainstalują w Pjongjangu bardziej uległy wobec siebie rząd. Zastanawiającą kwestią będzie reakcja Waszyngtonu na chińską interwencję. Jak zostało to już napisane wcześniej upadek Pjongjangu w jakimś stopniu wytrąci Amerykanom argument o potrzebie militarnej obecności na półwyspie. Zwłaszcza że prochiński rząd będzie znacznie bardziej przewidywalny. Trudno więc prorokować, jak taka interwencja mogłaby wpłynąć na relacje amerykańsko-chińskie.

Który z powyższych scenariuszy może zostać zrealizowany przez rzeczywistość? Każda z opisanych powyżej sytuacji może nastąpić. Niewykluczone że owe scenariusze stworzą pewną większą całość. Jeśli reżim północnokoreański nie zdecyduje się na podjęcie wojennych kroków (z woli własnej, bądź chińskiej sugestii), to strona amerykańsko-południowokoreańska raczej na inwazję się nie zdecyduje. W każdym razie nie przed rokiem 2014. Po tej dacie Barack Obama będzie sprawował swą drugą kadencję (o ile wygra wybory w 2013), oraz US Army powinna wycofać się z Afganistanu i Iraku. Nie wiadomo, jak zareagowałyby USA, gdyby Chiny dokonały inwazji na Koreę Północną celem obalenia Kim Dzong Ila, chociaż nie należy się raczej spodziewać zbyt radykalnych reakcji.

To, jak potoczy się sytuacja na półwyspie, zależy w bardzo dużym stopniu właśnie od relacji na linii Waszyngton-Pekin. Oba mocarstwa mają naturalnie sporo przeciwnych interesów. Niemniej konflikt zbrojny się im nie opłaca. Przynajmniej na razie. Ponadto w czasach globalizacji mamy do czynienia z olbrzymim wzrostem współzależności pomiędzy państwami. Dotyczy to oczywiście także Stanów Zjednoczonych i Chin. Państwo Środka od czasu reform gospodarczych i związanego z nimi boomu ekonomicznego zaczęło dysponować sporymi nadwyżkami budżetowymi. Te masy pieniędzy chiński rząd inwestuje w rozwój gospodarki, infrastruktury, rozbudowę swego potencjału militarnego. Wysyła je także za granicę, wykupując amerykańskie obligacje skarbu państwa[xxxv]. W ten sposób KPCh sfinansowała niektóre konsumpcyjne szaleństwa Amerykanów[xxxvi]. Obecnie ChRL jest największym pożyczkodawcą Stanów Zjednoczonych[xxxvii]. Nie mniej Chińczycy, aby rozwijać swój eksport potrzebują amerykańskiego rynku dla swoich towarów. Znany brytyjski historyk, Niall Ferguson stwierdził, że oba kraje są tak mocno ze sobą związane, że można je nazwać wspólnym terminem – Chinameryka[xxxviii]. Kontakty gospodarcze obu potęg wpływają na sytuację ekonomiczną całego globu. Ewentualna wojna wpłynęłaby negatywnie na kondycje gospodarczą obu krajów oraz reszty świata. Z tego powodu zarówno USA, jak i ChRL będą najpewniej czynić wszelkie starania, aby skłonić oba państwa koreańskie do bardziej pokojowej postawy.

W najbliższym czasie przekonamy się, jak rozwinie się sytuacja w relacjach międzykoreańskich. Gdy 60 lat temu dywizje północy przekraczały 38 równoleżnik, świat znajdował się w trakcie formowania się ładu dwubiegunowego. Na koreańskich polach bitew spotkały się siły reprezentujące dwa kompletnie różne modele społeczno-gospodarcze. Dziś poza wyjątkiem w postaci Korei Północnej - USA, ChRL i RK są połączone sieciami globalnej ekonomii. Przyszłość pokaże, czy zostanie ona zakłócona przez polityczną rywalizację.



[i] http://www.polska-azja.pl/2010/04/15/korea-pd-wyciagnieto-wrak-okretu-wciaz-sa-tam-ciala-marynarzy/ , 22 VI 2010.

[ii] http://www.polska-azja.pl/2010/05/20/korea-pd-polnoc-na-100-winna-zatopienia-okretu-cheonan/ , 22 VI 2010.

[iii] http://www.polska-azja.pl/2010/05/11/slady-materialow-wybuchowych-we-wraku-poludniowokoreanskiego-okretu/ , 22 VI 2010.

[iv] Tamże, 22 VI 2010.

[v] http://www.dziennik.pl/swiat/article609843/Nasz_okret_zatopila_Korea_Polnocna.html , 22 VI 2010.

[vi] http://www.polska-azja.pl/2010/05/20/korea-pd-polnoc-na-100-winna-zatopienia-okretu-cheonan/ , 22 VI 2010.

[vii] Flota Korei Północnej ma dysponować 10 mini-łodziami podwodnymi klasy Yeno.

[viii] W Polsce znany bardziej, jako Kim Ir Sen.

[ix] W Polsce znany bardziej, jako Li Syng Man.

[x] P. Ostaszewski, Kraj Orwella contra mundum. Problemy z Koreą Północną w: Konflikty kolonialne i postkolonialne w Afryce i Azji, 1869-2006, red. P. Ostaszewski, Warszawa, 2006, s. 755.

[xi] Tamże.

[xii] Syn i następca Gim Ilseonga. W Polsce znany, jako Kim Dzong-il.

[xiii] Tamże, s. 761.

[xiv] Tamże.

[xv] K. Kubiak, Wojny, konflikty zbrojne i punkty zapalne na świecie, Warszawa, 2007, s. 352.

[xvi] Tamże.

[xvii] P. Ostaszewski, Kraj Orwella contra …, s. 762.

[xviii] K. Kubiak, Wojny, konflikty …, s. 354.

[xix] http://www.polska-azja.pl/2010/01/11/korea-pd-zakoncza-60-letnia-wojne/, 24 VI 2010.

[xx] http://www.polska-azja.pl/2010/01/12/korea-pokoju-nie-bedzie-wojna-trwa-od-60-lat/ , 24 VI 2010.

[xxi] http://www.polska-azja.pl/2010/05/17/korea-poludniowa-zakreca-kurek-z-pieniedzmi-dla-polnocy/ , 24 VI 2010.

[xxii] http://www.dziennik.pl/swiat/article614714/Korea_Pln_zrywa_kontakty_z_Seulem_Wojna_.html , 24 VI 2010.

[xxiii] Tamże, 24 VI 2010.

[xxiv] http://www.dziennik.pl/swiat/article614988/Clinton_prze_do_wojny_z_Kim_Dzong_Ilem_.html , 24 VI 2010.

[xxv] http://www.polska-azja.pl/2010/06/01/coraz-wieksza-determinacja-ze-strony-korei-poludniowej-w-probie-przekonania-opinii-publicznej-ze-to-wlasnie-korea-polnocna-przyczynila-sie-do-zatoniecia-statku/ , 24 VI 2010.

[xxvi] http://www.dziennik.pl/swiat/article625581/Phenian_grozi_Seulowi_morzem_plomieni.html , 24 VI 2010.

[xxvii] Tamże, 24 VI 2010.

[xxviii] http://www.polska-azja.pl/2010/05/10/korea-pn-korea-pln-zapowiada-wspolprace-z-chinami/ , 25 VI 2010.

[xxix] http://www.polska-azja.pl/2010/06/17/chiny-nie-dostarcza-korei-pln-mysliwcow-nowej-generacji/ , 25 VI 2010.

[xxx] K. Kubiak, Wojny, konflikty …, s. 352.

[xxxi] Tamże.

[xxxii] Tamże.

[xxxiii] Wojsko Korei Północnej walczyło ostatni raz podczas wojny koreańskiej. ChALW brała udział w poważnych walkach ostatnio podczas granicznej wojny z Wietnamem w 1979 roku. Wyniszczona podczas rewolucji kulturalnej armia chińska poniosła wtedy upokarzającą porażkę.

[xxxiv] Wywiad zagraniczny ChRL.

[xxxv] F. Zakaria, Koniec hegemonii Ameryki, Warszawa, 2009, s. 22.

[xxxvi] Tamże.

[xxxvii] Tamże, s. 23.

[xxxviii] Tamże.

Czytany 8244 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04