wtorek, 15 marzec 2016 08:27

Shaun Riordan: Sześć prowokacyjnych idei w sprawie kryzysu migracyjnego

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Shaun Riordan

Nadszedł czas na autentyczną, pozarządową dyplomację, aby nadać bieg debacie o problemie migracji. Przyszli historycy będą porównywać nasze reakcje odnośnie kryzysu imigracyjnego z reakcjami naszych dziadków na sytuację Żydów w latach 1930’. Możliwym jest, że nie wyszlibyśmy z twarzą w tym porównaniu. Musimy zatem prowokować siebie nawzajem, by podjąć inicjatywę nowego sposobu myślenia, a co najważniejsze – działania.

Teza nr 11 filozofa Ludwiga Feuerbacha mówi: celem filozofii jest zmienianie świata, a nie wyłącznie interpretowanie go. Nasze elity polityczne udowodniły już, że nie są zdolne do stawienia czoła problemowi, stawiając swoje prywatne ambicje ponad poczucie ludzkiej solidarności. Jednak nie doceniają oni niebezpieczeństwa. Ich własne interesy, które prowadzą, mogą być zniszczone przez formujące się siły w Europie, którym sami pozwalają na zniewolenie jej. Nadszedł właśnie czas na prawdziwą pozarządową dyplomację cyfrową, umożliwiającą postęp debaty i pobudzającą do działania. Oto sześć prowokacji zmierzających w owym kierunku:

1. Kryzys emigracyjny to inaczej kryzys egzystencjalny dla Unii Europejskiej

Już na długo przed kryzysem emigracyjnym istniały podziały polityczne, ekonomiczne i społeczne pomiędzy dwudziestoma ośmioma państwami członkowskimi. Również wprowadzenie waluty euro doprowadziło do nierównomiernego postępu integracyjnego pomiędzy trzema strefami: strefa euro, strefa północno-zachodnia państw eurosceptycznych i najbiedniejsza strefa wschodnia. Kryzys ekonomiczny (w szczególności kryzys dotyczący stref euro) pogłębił poczucie poróżnienia w Europie. Aktualna sytuacja migracyjna wywiera ogromną presję na podziały, co w jeszcze większym stopniu osłabia solidarność europejską. W momencie, gdy przepisy Schengen są zawieszane, zamyka się granice państw oraz „buduje mury". Nieudolność Brukseli w skutecznym opanowaniu kryzysu zwiększyła tylko prawdopodobieństwo, że Brytyjczycy zagłosują za zamknięciem Unii Europejskiej. O ile pozostałe państwa członkowskie są w stanie przebrnąć przez kryzys mniej inwazyjnie (samodzielnie bądź też kolektywnie), te również ponoszą ryzyko ich istnienia UE.

2. Unia Europejska stanowi część Bliskiego Wschodu (Afryki Północnej i Eurazji)

Przywódcy i obywatele Unii Europejskiej wciąż uważają i traktują Unię, jak gdyby była odizolowana od reszty świata. Wszystko, co aktualnie dzieje się w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie oraz Eurazji wydaje im się interesujące, lecz jednocześnie przysparza im nieco obaw. Ostatecznie jednak mają nadzieję, że wydarzenia te nie będą miały żadnego wpływu na Europę. Można byłoby tutaj użyć terminologii Roberta Coopera – Unia Europejska czuła się bezpiecznie w środku swojej własnej, postmodernistycznej bańki mydlanej. Myśl ta jest odzwierciedleniem po części działań UE podczas Zimnej Wojny i po części poczucia panującego bezpieczeństwa w czasie hegemonii Stanów Zjednoczonych w latach 1990’. Jednak zarówno kryzys emigracyjny, jak i terroryzm dżihadystów pokazują, w jakim stopniu rzeczywiście Bruksela jest zintegrowana ze swoimi politycznymi sąsiadami. Odpowiedź wskazuje, że niestety nie powinna ślepo wierzyć, że będzie odizolowana od swych konsekwencji politycznych.

3. Europa straciła zdolność strategicznego myślenia

Europa już nie stosuje żadnych strategii ani geopolityki. Przywódcy europejscy przechodzą z jednego tematu lub aspektu na drugi, nie potrafiąc uświadomić sobie, że pomiędzy nimi istnieją powiązania. Narracja bez motywu przewodniego sprawia, że tematy przez nich poruszane zbyt często zbiegają torów w wyniku pewnych zdarzeń. Logika, jaką kierują się politycy, brzmi następująco: „trzeba coś zrobić, to jest coś, a więc dlatego trzeba zrobić to". Ta droga logiki często zastępuje prawdziwie przemyślaną i zaplanowaną politykę. W celu rozwiązania konfliktu migracyjnego konieczne jest wielowymiarowe, strategiczne podejście, obejmujące złożeniowość problemu. Polega na podjęciu się sprawy od strony jej przyczyny (np. wojna domowa w Syrii, niestabilna sytuacja w Libii). Europejska opinia publiczna wykazuje współczucie dla ofiar kryzysu humanitarnego. Jednak wyrazy współczucia wkrótce się wyczerpią, jeśli będziemy mieć do czynienia z niekończącą się perspektywą wiąż rosnącego napływu imigrantów w przeciągu najbliższej dekady.

4. Rozmawiajmy z imigrantami

Jedyny głos, którego nigdy nie słyszymy podczas debat o imigrantach, to głos samych uchodźców. A przecież to właśnie oni tak na prawdę wiedzą, dlaczego porzucili swoje państwa, podejmując wszelkie ryzyko, by dotrzeć do Europy, nie wspominając już o powodach, które przekonałyby ich do zmiany decyzji lub powrotu do swoich krajów. Tymczasem oni powinni brać udział w tego typu dyskusjach. Takie działanie zapewniłoby możliwość rozwoju dyplomacji, która wykroczyłaby poza ramy blogów prowadzonych przez ambasadorów, czy sekretarzy tweetujących swoje opinie. Cyfrowe platformy oferują możliwość zrzeszania się imigrantów – zarówno tych, którym już udało się trafić do Europy, jak i przebywających w przejściowych obozach na Bliskim Wschodzie czy tych, którym wciąż nie udało się opuścić rodzinnych domów ze względu na tok postępowania spraw. W związku z projektem Mont Fleur, przeprowadzono ćwiczenia dotyczące przewidywanych scenariuszy wobec post-apartheidowej Afryki Południowej. W przedsięwzięciu zgromadziło się całe spektrum polityczne, by wspólnie spróbować przewidzieć, w jakim punkcie znajdzie się Republika Południowej Afryki za 10–15 lat. To cenne ćwiczenie pomogło jego uczestnikom zwrócić uwagę na konsekwencje bieżąco podejmowanych decyzji politycznych, a także umożliwiło odnalezienie wspólnego języka w działaniu. Elektroniczna metoda wykonania projektu typu Mont Fleur mogłaby odegrać równie ważną rolę w poszukiwaniu rozwiązania dla kryzysu migracyjnego.

5. Jedynie łączność ( E.M. Foster) – wspomóż łączność geopolityczną

Angielski powieściopisarz Edward Morgan Forster stwierdził kiedyś: „Jedynie łączność" – to bardzo przydatna lekcja dla liderów UE. Unia Europejska musi nauczyć się nawiązywać kluczowe połączenia geopolityczne w celu rozwiązania kryzysu politycznego. Problemy w Syrii i Iraku należałoby traktować jako jedną kwestię, a upadek Daeshu powinien stanowić sprawę fundamentalną w przypadku obu państw. W zakresie działań prezydenta Rosji Władimira Putina, który stał się nieodzowną częścią problemu w Syrii, Zachód powinien utrzymywać stosunki z państwem rosyjskim. Tylko w ten sposób istnieje szansa nakłonienia syryjskiego przywódcy Bashara Al-Asada do współpracy przy zmianie reżimu. Dotyczy to także kwestii Iranu. Dodatkowo Moskwa, w odróżnieniu od Zachodu, jest gotowa do rozmieszczenia swojej siły militarnej w Syrii. Jednakże, podczas prowadzenia dialogu politycznego odnośnie Syrii, nie można pominąć sprawy Ukrainy. Jak widać, prezydent Rosji potrafi dostrzec powiązanie geopolityczne między wyżej wymienionymi państwami – Zachód niestety nie.

Natomiast Bruksela powinna powrócić do ścisłej współpracy z Turcją, która przedstawia się w przyszłości jako wielki przegrany w jakichkolwiek transakcjach w Syrii i Iraku. Zamknięty krąg przekupstwa i pustych obietnic nie stanowi żadnego rozwiązania.

Również należy powrócić do kwestii Libii. Tradycyjnie stosowana bezstronność ONZ w tej sprawie nie daje żadnych efektów. Zachód musi w końcu zdecydować, po której stronie zamierza opowiedzieć się (rząd Tobruku) i upewnić się, że faktycznie prowadzi politykę popierającą daną stronę.

6. Wskrzeszenie Unii na Rzecz Regionu Morza Śródziemnego

Unia Europejska stworzyła Unię na Rzecz Regionu Morza Śródziemnego (Euromed), której siedzibę ustanowiono w Barcelonie. Nigdy jednak nic w tej kwestii nie dokonano, chociaż organizacja ta mogłaby wykonać znaczące ruchy w zwalczaniu kształtującego się kryzysu migracyjnego. Celem Euromed powinno być kreowanie wspólnego obszaru gospodarczego w obszarze Morza Śródziemnego. To zapewniłoby przepisy ramowe, dążące do pogłębiania stosunków między Unią Europejską, a krajami Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Byłoby to korzystne gospodarczo zarówno dla krajów południowoeuropejskich, jak i państw znajdujących się poza UE. Bruksela powinna postawić na rozwój Euromed, a tym samym stworzyć nowy Plan Marshalla XXI wieku, proponując członkostwo również W. Putinowi. Jeżeli prezydent Rosji odrzuciłby zaproszenie, kierując się polityką Józefa Stalina, koniecznym byłoby powiadomienie wszystkich dwudziestu ośmiu państw członkowskich UE, które muszą być świadome kierunku polityki zagranicznej Rosji.

Źródło: http://www.esglobal.org/seis-provocaciones-sobre-la-crisis-migratoria/
Przekład: Aneta Husejko
Fot. www.nydailynews.com

Czytany 2743 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 14 marzec 2016 19:36