piątek, 31 maj 2013 08:06

Robert D. Kaplan: Zalety twardej siły

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Aircraftcarrier_4geopolityka  Robert D. Kaplan

Twarda siła (ang. hard power) nie jest popularna od 2004 r., kiedy to wojna w Iraku poszła w złym kierunku. W czasopismach poświęconych polityce zagranicznej i na konferencjach od lat mówi się o „miękkiej sile” (ang. soft power), „sile perswazji” i o potrzebie ożywienia działalności raczej Departamentu Stanu USA, niż Pentagonu. Nie wiedzieliście? Liczy się dyplomacja, a nie siła militarna. Z wyjątkiem przypadków, kiedy tak nie jest; kiedy członkowie tej samej elity opowiadają się za interwencją humanitarną w takich miejscach, jak Libia czy Syria. Do diabła wtedy z miękką siłą.

Rzeczywistość jest taka, że, z przyczyn nie mających nic wspólnego z interwencją humanitarną, twarda siła jest w dzisiejszym świecie niezwykle potrzebna. Nawet Joseph S. Nye Jr, profesor harwardzki i były urzędnik państwowy, który w książce z 2004 r. ukuł tytułowy termin „miękka siła”, zawsze był wystarczająco wnikliwy w swoim toku rozumowania, by zdawać sobie sprawę, jak ważna pozostaje twarda siła.

W czasie kiedy piszę ten tekst, w Azji i Europie, dwóch rejonach świata ważnych w kontekście długoterminowej polityki ekonomicznej i politycznej Ameryki, dokonują się zmiany u władzy. Wzrost chińskiej potęgi morskiej i powietrznej [1] jest przyczynkiem do zmiany układu sił w Azji, podczas gdy geopolityczne osłabienie Unii Europejskiej [2], spowodowane kryzysem fiskalnym, jest okazją dla Rosji, aby uzyskać nową strefę wpływów w Europie Środkowej i Wschodniej. Oczywiście oba wyzwania wymagają silnej dyplomacji ze strony Ameryki, ale to, czego zasadniczo potrzeba, to zdecydowanego zaangażowania amerykańskiej twardej siły. A kraje z tych dwóch najważniejszych regionów nie wstydzą się do tego przyznać.

Urzędnicy służb bezpieczeństwa w różnorodnej grupie krajów takich, jak Japonia, Polska, Wietnam czy Rumunia, mają desperacką nadzieję, że to całe gadanie o dominacji miękkiej siły nad twardą w Ameryce to tylko gadanie. To co jest ważne dla większości tych państw, to rozmieszczenie amerykańskich okrętów wojennych i wojsk lądowych. Nawet pomimo tego, że zakończenie wojen w Iraku i Afganistanie rozczarowuje, rzadko kiedy wcześniej twarda siła Ameryki była tak pożądana w miejscach, które rzeczywiście mają znaczenie.

Azja to światowe centrum pod względem demograficznym i ekonomicznym, a także region, w którym łączą się duże morskie linie komunikacyjne [3]. I dopóki Chiny nie doświadczą poważnego wstrząsu ekonomicznego lub politycznego – w skali, której nie widać na razie na horyzoncie – Państwo Środka będzie największym konkurentem Stanów Zjednoczonych w XXI w. W obliczu wzrostu siły militarnej Chin Japonia porzuca quasi-pacyfistyczne nastawienie [4] i staje się przychylna rozwojowi militarnemu. Z psychologicznego punktu widzenia, obecność amerykańskich sił powietrznych i morskich w Azji Północno-wschodniej nie jest już dla Japonii czymś oczywistym. W obliczu sporu terytorialnego z Chinami o wyspy na Morzu Wschodniochińskim kraj ten energicznie zabiega o względy amerykańskiej twardej siły. Japonia wie, że ostatecznie to ona może przechylić szalę na swoją korzyć w regionie. Także dla Korei Południowej amerykańska twarda siła jest ważna. Pomimo tego, że południowokoreańska armia może z łatwością obronić się przed Koreą Północną, tu także obecność amerykańskich sił powietrznych i morskich w regionie zapewnia korzystną dla Korei Południowej równowagę sił. Broni tym samym Seul przed Pjongjangiem i jego sojusznikiem, Pekinem [5]. W przypadku Tajwanu jego państwowość zależy od militarnej obecności Amerykanów na Pacyfiku [6].

Nie trzeba tłumaczyć filipińskim urzędnikom, że amerykańska twarda siła ma równie duże znaczenie jak w poprzednich dekadach. Manila, taka samo jak Japonia, po latach brania obecności marynarki i sił powietrznych Stanów Zjednoczonych za pewnik, dosłownie desperacko pragnie wsparcia militarnego [7] i obecności Ameryki przeciwko Chinom, z którymi spiera się o potencjalnie bogate w surowce wyspy i tereny na Morzu Południowochińskim. Filipiny, podobnie jak Japonia i Korea południowa, są formalnie sojusznikiem USA, tzn. te kraje są ważne. Jeśli chodzi o Tajwan, jest to prawdopodobnie jeden z najlepszych przykładów na funkcjonowanie demokracji świecie poza Zachodem. Jest on także istotny geopolitycznie z powodu jego pozycji obok głównych morskich dróg komunikacyjnych. A więc Tajwan także ma ogromne znaczenie.

Wietnam, ze swojej strony, okazał się de facto najistotniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Jest to najważniejszy kraj południowoazjatycki, który zatrzymuje dominację Chin na strategicznie ważnym Morzu Południowochińskim. A co robi Wietnam? Przekształca zatokę Cam Ranh w port głębokowodny, oficjalnie aby przyciągnąć statki z Indii, Rosji i innych krajów; w rzeczywistości głównie po to, by przyciągnąć marynarkę USA.

Malezja pomniejsza znaczenie swoich bliskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi, jako część delikatnych manewrów dyplomatycznych, mających na celu utrzymanie dobrych stosunków zarówno z Chinami, jak i ze światem Islamu. Pomimo tego liczba wizyt amerykańskich okrętów wojennych w portach malezyjskich wzrosła z trzech rocznie w 2003 r. do ponad 50. Jeśli chodzi o Singapur, jeden z jego dyplomatów powiedział mi: „Uważamy, że amerykańska twarda siła przynosi korzyści. Poprzez ochronę dróg wodnych marynarka USA broni globalizację, na czym zyskujemy bardziej niż ktokolwiek inny. Dla nas nie ma nic niejasnego ani podejrzanego, jeśli chodzi o Stany Zjednoczone i ich rozległy aparat bezpieczeństwa”.

W 1998 r. Singapurczycy zbudowali w Changi bazę morską wyłącznie po to, aby przyjmować amerykańskie lotniskowce atomowe i okręty podwodne. W 2011 r. amerykańskie okręty wojenne odwiedziły Singapur 150 razy. Tego samego roku ogłoszono, że 4 amerykańskie okręty wojenne Straży Przybrzeżnej będą stacjonować w Singapurze.

Na drugim końcu Eurazji, mimo publicznych wypowiedzi, dyplomaci z Europy Centralnej i Wschodniej są zaniepokojeni odwrotem Amerykanów od twardej siły. W latach 90. kwestia bezpieczeństwa wydawała się dla nich korzystna. Były one wówczas w trakcie procesu akcesyjnego do NATO i Unii Europejskiej, i to w czasie, gdy Rosja była osłabiona chaosem spowodowanym przez niezdyscyplinowane rządy Borysa Jelcyna. Innymi słowy, po wiekach nieustających wojen, w końcu uciekły historii. Teraz NATO i Unia Europejska – tak żywiołowe i onieśmielające w latach 90., wydają się w zasadzie zniedołężniałe [8]. Obecnie  Rosja odzyskała siły dzięki połączeniu dochodów, pochodzących z naturalnych złóż gazu i energicznemu autorytaryzmowi Władimira Putina w wersji lite. Rosja ponownie wita u drzwi Europy, a Polacy, Rumuni i inni są wystraszeni.

Zapomnijmy o NATO. Wraz ze zmniejszaniem się budżetów obronnych prawie wszystkich europejskich państw członkowskich NATO traktowane jest coraz mniej poważnie. Polacy, Rumuni i inni potrzebują teraz unilateralnej twardej siły USA. Przez lata Polacy i Rumuni brali udział w amerykańskich misjach wojskowych w Afganistanie, Iraku i Afryce subsaharyjskiej. Robili to głównie nie dlatego, że naprawdę wierzyli w te misje, ale po to, żeby udowodnić ich zapał do stania się sojusznikami Stanów Zjednoczonych, na których można polegać; po to, aby armia USA służyły im w przyszłości pomocą w godzinę potrzeby.

Jeśli chodzi o Bliski Wschód, Izrael, Jordanię, Arabię Saudyjską i kraje Zatoki, one wszystkie desperacko potrzebują twardej amerykańskiej siły: jeśli nie po to, aby zaatakować ośrodki atomowe Iranu, to z pewnością po to, by promować równowagę sił na niekorzyść hegemonii Iranu w regionie [9].

Miękka siła stała się modną koncepcją jako rezultat militarnego nadwyrężenia Stanów Zjednoczonych w Iraku i Afganistanie. Jednak miękka siła, właściwie zastosowana, miała być ważnym towarzyszem twardej siły. Miała przenieść nacisk z twardej siły, ale nie ją zastępować. Twarda siła najlepiej jest używana nie kiedy Ameryka dokonuje inwazji na jakiś kraj siłami naziemnymi, ale kiedy codziennie pokazuje swoją militarną potęgę nad szerokimi połaciami ziemi, głównie za głównie pomocą przewagi w postaci sił powietrznych i morskich; w celu ochrony sojuszników USA, handlu światowego i liberalnego porządku morskiego. Dlatego też amerykańska twarda siła nigdy nie powinna wyjść z mody.

Tłum. Jakub Iwanowski
Fot. www.wallpapergate.com

This report is republished with permission of STRATFOR

_______________________________
1. http://stratfor.us4.list-manage.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=3eaf24b4c0&e=682f3c8a9d
2. http://stratfor.us4.list-manage.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=0839c1f86e&e=682f3c8a9d
3. http://stratfor.us4.list-manage1.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=7c926cd4f2&e=682f3c8a9d
4. http://stratfor.us4.list-manage2.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=8c27baf1a0&e=682f3c8a9d
5. http://stratfor.us4.list-manage2.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=127036dceb&e=682f3c8a9d
6. http://stratfor.us4.list-manage.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=ca953cc7b7&e=682f3c8a9d
7. http://stratfor.us4.list-manage1.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=fdaaf06d73&e=682f3c8a9d
8. http://stratfor.us4.list-manage.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=199163d796&e=682f3c8a9d
9. http://stratfor.us4.list-manage.com/track/click?u=74786417f9554984d314d06bd&id=2d9b6c2a60&e=682f3c8a9d

Czytany 4525 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04