piątek, 28 maj 2010 15:39

Robert D. Kaplan: Dla greckiej ekonomii geografia jest przeznaczeniem

Oceń ten artykuł
(1 głos)

alt Robert D. Kaplan

Kryzysowi, który zmusił Greków do zwrócenia się o finansową pomoc, przypisywano wiele przyczyn. Wszystkie jednak są natury ekonomicznej: grecki deficyt budżetowy połączony z brakiem jego przejrzystości, wszechobecna korupcja, określana słowem fakelaki, które symbolizuje łapówki oraz rousfeti – polityczne przysługi. Istnieje jednak dużo głębsza przyczyna greckiego kryzysu, o której nikt nie ma odwagi wspominać, ponieważ oznaczałoby to akceptację przeznaczenia, jakim jest geografia.

Grecja leży na terenach, na których nakładają się dwa zacofane światy Śródziemnomorza i Bałkanów, co ma ogromne konsekwencje w kwestiach politycznych i ekonomicznych. Dla Europy północnej, włączenie do wspólnoty unijnej kraju takiego, jak Grecja, jest demonstracją ambitności projektu jednoczenia Europy. Jednak Niemcom i mieszkańcom innych krajów Europy Północnej ten projekt wydaje się zbyt ambitny.

To, że europejskie problemy ekonomiczne rozpoczęły się właśnie na południu - w Grecji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii - nie jest przypadkiem. Śródziemnomorskie społeczeństwa, na przekór swoim politycznym innowacjom (ateńska demokracja, republika rzymska) były, jak określił to francuski historyk Fernand Braudel, „tradycjonalistyczne i sztywne”.

Relatywnie niska jakość śródziemnomorskich gleb przyczyniła się do powstawania dużych gospodarstw rolnych, które z naturalnej konieczności znalazły się pod kontrolą bogatych warstw. To z kolei przyczyniło się do sztywnego porządku społecznego, w którym klasa średnia rozwinęła się dużo później niż w Europie północnej, co z kolei doprowadziło do statyczności i autokratyzmu. Zaskoczeniem nie jest również to, że przez ostatnie pół wieku grecka scena polityczna pozostawała zdominowana przez dwie rodziny – Karamanlises i Papandreous.

Nie jest również przypadkiem, że w naszych czasach kwitnące „europejskie superpaństwo”, jest skoncentrowane wokół średniowiecznego rdzenia, ze stolicą pochodzącą z okresu państwa Karola Wielkiego – Aix la Chapelle (obecnie Aachen, Niemcy), która znajduje się blisko geograficznego centrum, blisko unijnego łańcucha siły łączącego Brukselę, Hagę, Maastricht i Strasburg. Ten łańcuch, stanowiący kręgosłup cywilizacji starego świata, jest europejskim bogactwem na styku morza i lądu.

Słabiej rozwinięte kraje, ze swoją otwartością na wielki ocean, bogactwem rzek i wodnych szlaków śródlądowych, są wprost stworzone pod handel, transport i polityczny rozwój. Lessowe gleby są ciemne i urodzajne, a porastające je lasy, stanowią naturalną obronę. Europejska starożytność była geograficznie związana ze regionem śródziemnomorskim, a kiedy Rzym stracił swoje nadmorskie tereny, bieg historii skierował się na północ.

Jednak podział, który prześladuje Europę, nie dotyczy jedynie kwestii północy i południa. W czwartym wieku Imperium Rzymskie podzieliło się na część wschodnią i zachodnią, ze stolicami w Rzymie i Konstantynopolu. Zachodniorzymskie imperium otworzyło drogę królestwu Karola Wielkiego i Watykanowi – czyli zachodniej Europie. Imperium wschodniorzymskie — Bizancjum zostało zaludnione przez prawosławnych Greków, a po zdobyciu przez Turków Konstantynopola w 1453 roku – również przez muzułmanów.

Karpaty, które przebiegają przez północno-wschodnie tereny byłej Jugosławii i dzielą Rumunię na dwie części, wcześniej stanowiły częściowo również granicę pomiędzy Rzymem i Bizancjum, a w późniejszym okresie – pomiędzy dobrze prosperującym imperium Habsburgów we Wiedniu, a biedniejszym Imperium Otomańskim w Konstantynopolu. Grecja jest, zatem w większym stopniu dzieckiem bizantyjskiego i tureckiego despotyzmu niż peryklejskich Aten.

W starożytności Grecja korzystała z dobrodziejstw geografii, będąc przedsionkiem Bliskiego Wschodu, miejscem, z którego okrutne systemy Egiptu i Mezopotamii mogły być łagodzone i humanizowane, tym samym stanowiąc miejsce dogodne do odkrywania Zachodu. Jednak w dzisiejszej Europie, Grecja znalazła się w niewłaściwym, „orientalistycznym” końcu. Oczywiście jej sytuacja jest zdecydowanie lepsza niż np. Bułgarii czy Kosowa, jednak jest to jedynie efekt braku spustoszenia, jakiego w innych krajach dokonała stalinowska wersja komunizmu.

Aby dostrzec, w jakim stopniu geografia i dawne imperia kształtują współczesną Europę, należy spojrzeć, jak zmieniły się kraje byłego bloku wschodniego: kraje północy, spadkobiercy pruskich i habsburskich tradycji – Polska, Czechy i Węgry. Kraje te rozwinęły się pod względem ekonomicznym zdecydowanie lepiej niż spadkobiercy Bizancjum i Imperium Tureckiego: Rumunia, Bułgaria, Albania i Grecja. Podobnie wygląda sytuacja pośród państw byłej Jugosławii. Te, które pozostawały pod wpływem Habsburgów – Słowenia i Chorwacja – osiągnęły o wiele więcej niż ich sąsiedzi, pozostający pod tureckim panowaniem - Serbia, Kosowo czy Macedonia. Rozpad Jugosławii w 1991 roku ostatecznie przypieczętował zatem podział pomiędzy Rzymem a Bizancjum.

Od momentu rozpadu Jugosławii i towarzyszących temu secesji, grecki kryzys pozostaje obecnie największym sprawdzianem dla Europy, która usiłuje przezwyciężyć swoje historyczne i geograficzne podziały. Podczas, gdy we wczesnych latach zimnej wojny, europejska inicjatywa gospodarcza miała jedynie zmniejszać przepaść pomiędzy Francją i Niemcami, obecnie kwestia dotyczy Europy Karolingów i Prusaków – Brukseli i Berlina – włączając w to również odległe regiony śródziemnomorskie i bałkańskie peryferia.

Dzieje się tak, ponieważ Europa pierwszy raz w swojej historii, nie stoi w obliczu zewnętrznego zagrożenia, co niesie ze sobą ryzyko pojawienia się „narcyzmu” i wewnętrznych sprzeczności. Północni gracze Unii Europejskiej nie są skłonni do finansowego ratowania Grecji  w całości samodzielnie, lecz również w oparciu o Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który miałby wyłuskać na ten cel 20 miliardów dolarów. Pokazuje to wyraźnie, że istnieją jednak granice w marzeniach o zjednoczonym „superkontynencie”.

Geografia wciąż dzieli Europę, lecz jednocześnie również ją jednoczy. Przykładem jest nizinny korytarz od Atlantyku do Morza Czarnego, który od wieków umożliwiał wygodne i szybkie pokonanie całej szerokości Europy, wpływając tym samym na budowanie europejskiej spójności. Dunaj, jak zachwycał się włoski uczony Claudio Magris – „ przyniósł niemiecką kulturę na wschód, mieszając ją z innymi kulturami”. Centralna Europa, podczas zimnej wojny odłączona od Zachodu, jest uniwersalnym, kontynentalnym złączem – który, to fakt, nakłada odpowiedzialność za przezwyciężanie polityki historycznych podziałów bezpośrednio na barki zjednoczonych Niemiec.

Niemcy powinni uświadomić sobie, że Grecja, z zaledwie 11 milionami obywateli, pozostaje najlepszym wyznacznikiem Europejskiej kondycji. To jedyna część Bałkanów z dostępem do wielu granic morskich na Morzu Śródziemnym, mniej więcej w równej odległości do Brukseli i Moskwy, kulturowo bliska Rosji ze względu na swoją religię. W wieku, w którym widać odradzającą się rosyjską presję na Europę, zwłaszcza w stosunku do byłych krajów bloku wschodniego, europejska polityka wobec Aten może zadecydować o sukcesie lub porażce europejskiej jedności.

Dobra wiadomość jest taka, że Europejczycy z północy o tym wiedzą i nie pozwolą Grekom upaść. Co więcej, pozwolenie na polityczny dryf Grecji w kierunku wschodu może zaprzepaścić nadzieję na silną i zjednoczoną Europę – geograficznie, politycznie i kulturowo.

tłum. Łukasz Reszczyński, New York Times, 25.04.2010, zgoda na publikację dzięki uprzejmości

alt



Czytany 5482 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04