środa, 16 maj 2012 08:54

Rafał Zgorzelski: Oblicza islamskiego terroryzmu

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

adelene  dr Rafał Zgorzelski

Adlène Hicheur, fizyk jądrowy o podwójnym, algiersko-francuskim obywatelstwie, którego sprawa elektryzowała przez szereg tygodni wszystkie kręgi zaciekawione problematyką międzynarodowego terroryzmu, został uznany kilka dni temu (wyrok zapadł pomiędzy pierwszą, a drugą turą wyborów prezydenckich we Francji) przez sąd francuski za winnego zarzucanego mu czynu, to jest kontaktów z Al-Kaidą Islamskiego Maghrebu (AQMI). Główna oś oskarżenia wymierzonego przeciw fizykowi oscylowała wokół wątku, w jakim zakresie jego alianse z AQMI przekładały się na zagrożenie terrorystyczne z jego udziałem.

Sąd uznał, że było ono na tyle duże, iż skazał obwinionego o terroryzm Hicheura na pięć lat więzienia, w tym rok w zawieszeniu, aczkolwiek postępowanie nie wykazało bezpośredniego zaangażowania fizyka w akcje terrorystyczne.

 

W tym kontekście warto przyjrzeć się temu, w jakim zakresie stawiane fizykowi zarzuty mogą być zasadne, a na ile stał się on niejako ofiarą trwającej we Francji kampanii prezydenckiej, w której ważną rolę wiodła tematyka imigrantów oraz zagrożenia terroryzmem, bezpieczeństwa narodowego kraju nad Sekwaną. Rzeczą oczywistą jest, że tak zdecydowana reakcja państwa Sarkozy’ego w sprawie domniemanych związków Hicheura z terroryzmem miała również pokazać i to, że Francja będzie konsekwentnie przeciwdziałała i zwalczała terroryzm, a władza troszczyła się o bezpieczeństwo obywateli.

Wyrok sądu francuskiego został uznany przez prawnika Hicheura, Patricka Baudouin’a, za skandaliczny. Czy wyrażane przez adwokata fizyka opinie są bezpodstawne? Czy zasadne jest porównywanie tej sprawy ze sprawą Lotfiego Raissa, który był pierwszą, i jak się okazało niesłusznie, oskarżoną osobą o związek z zamachami z 11 września 2001 roku?

Hicheurowi udowodniono, wg francuskiego wymiaru sprawiedliwości, kontakty z przedstawicielami algierskiego skrzydła Al-Kaidy, z którą miał prowadzić zaszyfrowaną korespondencję mailową poruszając w niej tematykę antymuzułmańskich, według jego opinii, wystąpień militarnych państw Zachodu w Iraku i Afganistanie. Zdaniem fizyka zaangażowanie Zachodu w wojnę w Iraku i Afganistanie miało (również) podłoże religijne. Oczywiście taki tok rozumowania fizyka wydaje się być pozbawiony sensu, ponieważ w żadnym razie nie można wiązać udziału wojskowego państw zachodnich w tych dwóch państwach z kwestiami wyznaniowymi. Nie były to krucjaty religijne, tak jak niejako interpretuje problem Hicheur. Samo korespondowanie i wyrażanie krytycznych opinii, o ile mieści się ona w cywilizowanych, zgodnych z prawem i dobrym zwyczajem, ramach, na temat polityki nie może stanowić podstawy do zamykania w więzieniach.

W korespondencji fizyka, przechwyconej przez francuskich śledczych, miała być mowa o ewentualnych celach zamachów, których intencją byłoby wymierzenie Zachodowi kary za antyislamskie działania. Hicheur został uznany też przez francuski sąd za współudział w 2009 roku w zamachu na koszary strzelców alpejskich w Cran-Gevrier, ponieważ w jednym z maili miał zasugerować uderzenie na tę właśnie bazę. Prawnicy Hicheura nie zgadzają się z taką interpretacją korespondencji naukowca z Al-Kaidą, wskazując na jej typowo badawcze, religijne aspekty, gdyż ma on się żywo interesować ideami dżihadyzmu. Niemniej jednak, choć Hicheur wykluczył opcję sprzecznego z zasadami islamu samobójczego zamachu, do którego namawiał go Mustafa Debchi, domniemany członek AQMI, to w jednym z maili miały znaleźć się zapiski wskazujące na to, że poddał myśl ataku na wymienioną wcześniej bazę. Sam obwiniony zaprzeczył jednak, że intencją jego domniemanych związków z Al-Kaidą było inspirowanie zamachów terrorystycznych. Tyle, że nie dał temu wiary sąd francuski. Francuski wymiar sprawiedliwości podejrzewa, że fizyk zamierzał również wspierać Al-Kaidę finansową, o czym miało świadczyć wypłacenie bezpośrednio przed aresztowaniem z konta 19,5 tys. dolarów, które, jak objaśniał Halim Hicheur, brat planował przeznaczyć na zakup ziemi w Algierii.

Sprawa, która ma swe początki w październiku 2009 roku, kiedy to Adlène Hicheur, ten były pracownik laboratorium fizyki cząstek Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) w Genewie, został zatrzymany przez francuską policję we Vienne. Policja aresztowała go, po ponad rocznej obserwacji, wraz z bratem Halimem, którego po kilku dniach zwolniono, do domu. Jej finał nastąpił po przebywaniu przez niego w areszcie dwa i pół roku, które zostaną oczywiście zaliczone mu na poczet zasądzonej kary pozbawienia wolności. Na chwilę obecną Hicheur nie podjął jeszcze decyzji czy będzie składał apelację od wyroku.

Warto dodać, że mamy tu do czynienie ze świetnie wykształconym naukowcem, zaangażowanym w islam, usposobionym negatywnie do międzynarodowej aktywności Zachodu; człowiekiem, który na co dzień we Francji realizował swoje badania i życiowe cele oraz był uznawany za normalnego obywatela, kolegę, przyjaciela, sąsiada. Terroryzm islamski wiąże się często z typami pod ciemnej gwiazdy bez specjalnego wykształcenia i perspektyw życiowych. Takie jest stereotypowe myślenie, które jednak nie znajduje uzasadnienia, ponieważ w działalność organizacji, bądź akcje terrorystyczne zaangażowani są najczęściej ludzie kształcący się lub bardzo dobrze wykształceni, znający języki obce, oczytani, pełniący różne ważne funkcje społeczne. Ludzie, chciałoby się zauważyć, w pełni świadomi swego zaangażowania, zainspirowani islamem. Osoby tego rodzaju są bardzo cenne dla terrorystów, ponieważ mogą prowadzić dla nich sabotaż, bądź przekazywać wyniki swych badań i wspierać organizacje finansowo. Dodatkowo tego rodzaju ludzie kreują opinię publiczną. Są bardziej gotowe do poświęceń. W akcje terrorystyczne byli zaangażowani inżynierowie Khalid Sheik Mohammed, Mohammed Atta, który rozbił się o jedną z wież World Trade Center, matematyk dr Theodore Kaczyński, i wiele innych, świetnie wykształconych osób. W dżihad są zaangażowani ludzie świadomi swych celów, którzy wierzą w to, co robią uznając to za swój obowiązek.

Adlène Hicheur został uznany przez francuski wymiar sprawiedliwości za winnego zarzucanych mu czynów, i jeżeli nie odwoła się od tego wyroku, to spędzi kolejne lata w więzieniu. Należy przypuszczać, iż korespondencja naukowca, do której nie mamy dostępu, z domniemanym uczestnikiem Al-Kaidy nie budziła żadnych wątpliwości sądu, choć przecież z informacji, które można było wyczytać we francuskich gazetach wynika, że pojawiały się też stosunkowo liczne głosy kwestionujące zasadność oskarżenia. Pozostaje wierzyć w to, że były one błędne.

Foto: www.lavoixdunord.fr

Czytany 4615 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04