wtorek, 31 lipiec 2012 09:03

Rafał Zgorzelski: Kolejne starcie Orbana z unijnym establishmentem

Oceń ten artykuł
(14 głosów)

hungary_flag  dr Rafał Zgorzelski

Konsekutywne napięcia między węgierskim premierem Viktorem Orbanem a establishmentem Unii Europejskiej nie tworzą korzystnej atmosfery służącej rozwiązaniu kryzysu gospodarczego we Wspólnocie Europejskiej. Niewybredne epitety pod węgierskiego premiera w postaci określania stylu uprawianej przez niego władzy mianem „Viktatury”, a Węgier „Orbanistanem” pokazują, na jakim poziomie znajduje się i funkcjonuje część unijnych elit  – socjety, która skutków kryzysu gospodarczego osobiście w żaden sposób bynajmniej nie odczuwa.

Premier Węgier skrytykował instytucje unijne oraz negatywnie ocenił zdolność UE do rozwiązania problemów ekonomicznych Europy. Wygłaszając przemówienie do akademików zgromadzonych w Baile Tusnad Orban nie szczędził gorzkich słów Brukseli. W jego ocenie, miast zajmować się poważnymi kwestiami, unijni biurokraci poświęcają swój czas na błahostki. Orban zasugerował też, że politycy ci nie mają koncepcji na to jak wyjść z kryzysu oraz rozwiązać unijne problemy. Viktor Orban zakwestionował też pośrednio obecny model demokracji, która de facto często przypomina odwróconą technokrację, sugerując potrzebę poszukiwania nowych rozwiązań, co natychmiast wywołało falę krytyki, głównie ze strony lewicowych środowisk.

Premier Viktor Orban skrytykował też Międzynarodowy Fundusz Walutowy, ponieważ wg niego to właśnie ta instytucja utrudnia prowadzenie efektywnej polityki ekonomicznej. Węgry zabiegają w MFW o kredyt w wysokości 15 mld euro. MFW stawia bardzo surowe warunki, żądając od Orbana korekty polityki budżetowej Węgier, głównie zaś zmniejszenia nakładów na edukację, transport publiczny i opiekę zdrowotną. Negocjacje w tej materii będą długie, twarde i żmudne, ponieważ Orban nie chce odstąpić od koncepcji podatku od transakcji finansowych. Europejski Bank Centralny zarzuca węgierskiemu szefowi rządu, że dąży sukcesywnie do ograniczania niezależności Węgierskiego Banku Centralnego, czemu ma służyć również objęcie tej organizacji wspomnianym podatkiem.

Organy UE nie chcą, aby instytucje finansowe ponosiły konsekwencje kryzysu gospodarczego, którego to przecież w dużej mierze, przez swoją pazerność i błędy w zarządzaniu, stały się jednym z najpoważniejszych źródeł. Tego rodzaju myślenia nie podziela Orban, co sprowadza na niego lawinę krytyki. Szef węgierskiego rządu uważa, że instytucje finansowe także, a może nawet przede wszystkim, powinny ponosić konsekwencje ekonomicznej recesji. Instytucje unijne szantażują natomiast Orbana usiłując wymusić na nim rozwiązania, które będą zabezpieczały interesy finansjery. Zarówno środki, które pragną Węgry pozyskać z MFW, jak i pieniądze pochodzące z podatków od transakcji finansowych, mają być przeznaczone na walkę z bezrobociem oraz rozwój węgierskiej gospodarki, a więc faktycznie na ograniczanie skutków gospodarczej recesji. Niewybredne epitety pod adresem Orbana w postaci określania stylu uprawianej przez niego władzy mianem „Viktatury”, a Węgier „Orbanistanem” pokazują, na jakim poziomie znajduje się i funkcjonuje część unijnych elit  – socjety, która skutków kryzysu gospodarczego osobiście w żaden sposób bynajmniej nie odczuwa.

Viktor Orban nie jest dziś ulubieńcem europejskich salonów. Jest za to politykiem, który ma godność osobistą i silne poczucie tożsamości narodowej, a także głębokie przywiązanie do tradycyjnych wartości oraz zasad, na których budowano przez całe stulecia cywilizację europejską.

Konflikty, o czym wcześniej, w Europie nie sprzyjają UE, jednakże w związku współtworzonym przez szereg organizmów państwowych będą zawsze występowały rozbieżności i ścierały się różnorakie koncepcje. Najważniejsze, aby dyskusje te były toczone na odpowiednim poziomie i służyły wzmacnianiu Wspólnocie Europejskiej, a nie jej destabilizacji. Niemcy, czy Francja nie są jedynymi państwami, które posiadły wiedzę na to jak powinna funkcjonować i w którym kierunku winna rozwijać się Europa. Unia Europejska jako związek niezależnych państw, który, i o ile, będzie chciał również i w przyszłości odgrywać ważną rolę w gospodarce światowej musi występować jako bardziej spójny oraz zwarty organizm. Wiele przesłanek wskazuje bowiem na to, że pozycja Unii Europejskiej jest dziś poważnie zagrożona. Zarówno gospodarcza, jak i polityczna. Nie ma również miejsca na Unię Europejską, w której państwa zachodniej Europy i brukselscy urzędnicy będą występowali z pozycji siły oraz tych, którzy posiadają monopol na Europę. Traktując kraje Europy Środkowo-Wschodniej jak ubogich krewnych, z którymi liczyć się nie trzeba.

Wbrew pozorom straszak w postaci Orbana oraz stawianie premierowi Węgier absurdalnych często zarzutów nie działa już na Europejczyków. Niegdyś obiegowa informacja potrafiła zdezawuować polityka w oczach opinii publicznej. Dziś odbiorcy informacji podchodzą do nich w bardziej wyważony sposób. W dobie mediów społecznościowych – Facebooka, Twittera etc. dostęp do informacji jest na tyle prosty, iż można po nie sięgać odwołując się do różnych, zupełnie niezależnych od siebie źródeł oraz wypracować na podstawie ich lektury własny pogląd na rzeczywistość. Europejczycy są coraz mniej naiwni i będzie im coraz trudnie wciskać kit w postaci przyprawiania jakiemukolwiek politykowi, który ośmiela się mieć czasami odmienne zdanie od Brukseli, gębę bądź łatkę wywrotowca. Media społecznościowe, to potężne dziś narzędzie – przyczyniły się w znacznej mierze do obalenia reżimów na Bliskim Wschodzie w trakcie tzw. Arabskiej Wiosny. Stąd dziś przez narody europejskie ze spokojem przyjmowane są informacje o podejmowanych rzekomo próbach zamachu na demokrację przez polityków pokroju Viktora Orbana, które to są lansowane przez główne europejskie media. Informacje te można w bardzo szybki i sprawny sposób skonfrontować z zawartością innych publikatorów, tak tradycyjnych, jak i bardziej nowoczesnych. Dowiedzieć się co dany polityk w rzeczywistości powiedział oraz jak uzasadnił postawioną tezę.

Oczywiście, że Viktor Orban zabiegający w imieniu Węgier o kredyt w MFW jest tym, który wnosi w imieniu swego państwa o pożyczkę, lecz nie znaczy to wcale, iż ma dać traktować Węgry przedmiotowo. Są one bowiem w demokracji stroną w rozmowach. W Polsce ten, kto ma dziś kontakt z instytucjami finansowymi i zabiegał kiedykolwiek o kredyt doskonale wie, w jaki sposób jest traktowany obywatel, bądź instytucja starająca się o wsparcie finansowe dla określonej inwestycji. Organizacja bądź indywidualna osoba, która zebrała w tej materii doświadczenia lepiej zrozumie postawę Orbana.

Viktor Orban nie stanowi większości w Europie, jednakże zarówno jego głos, jak i poglądy tych polityków, którzy chcą się w sprawach jej przyszłości wypowiadać powinien być traktowane poważnie. To, na co stać obecne elity europejskiej władzy, już doskonale znamy. Trudno przypuszczać, aby problemy Wspólnoty rozwiązali politycy, którzy przez kreowanie złych rozwiązań prawnych oraz tolerowanie samowoli instytucji finansowych mają swój udział w zainicjowaniu kryzysu. Zjawiska, którego przecież nie odczuwają absolutnie na własnej skórze.

Fot. sxc.hu/Alex Bruda

Czytany 6996 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04