niedziela, 10 czerwiec 2012 10:08

Rafał Zgorzelski: Alternatywa dla Zachodu?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

putin_Hu_jintao  dr Rafał Zgorzelski

Trzydniowa wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach pokazuje to, jak ważne zmiany zachodzą na mapie światowej polityki. Dawna rywalizacja sowieckiej Rosji i Chin przechodzi do historii.

Rosja i Chiny intensyfikują współpracę w najważniejszych międzynarodowych organizacjach, a wspólne stanowisko w sprawie konfliktu w Syrii na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych wskazuje na to, że zamierzają również skutecznie przeciwdziałać polityce USA oraz ich sojuszników. Obydwa kraje wielokrotnie i, co najważniejsze, efektywnie przeciwstawiały się USA, Wielkiej Brytanii czy Francji w trakcie głosowań w gronie stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Stają w obronie swoich aliantów w Iranie i Syrii oraz nie akceptują pomysłów na międzynarodowe interwencje w tych krajach.

Sytuacja ta potwierdza jak skutecznym politykiem jest Władimir Putin, który potrafi przekonywać do swych koncepcji prezydenta Chin Hu Jintao. Ongisiejsi współzawodnicy w walce o przywództwo w świecie komunistycznym zacieśniają coraz bardziej więzy współpracy. To w dużej mierze osobista zasługa Putina, który od początku pierwszej swej prezydentury zabiega o względy Pekinu. Prezydent Rosji kontestuje dziś państwa zachodnie i NATO, na którego ostatni szczyt w Chicago w ogóle się nie wybrał, a ciepłe słowa kieruje w stronę Chin. Obydwa kraje zamierzają intensyfikować współpracę nie tylko w zakresie polityki, lecz również gospodarki. Chcą zwiększyć obrót handlowy, a państwo chińskie jest idealnym rynkiem zbytu dla rosyjskich surowców, w tym gazu. Rosja i Chiny planują też zbudować wspólnie samolot transportowy, który będzie stanowił przeciwwagę dla boeingów i airbusów. Nie da się nie zauważyć, że Rosja, przez poszerzanie relacji z Chinami, stara się podbić swoją pozycję w międzynarodowej polityce. Wydaje się, że Chiny są dziś zdecydowanie bardziej potężniejszym państwem niż Rosja, jednakże również i one zyskują na tej współpracy wzmacniają swoją pozycję w międzynarodowej polityce oraz indykują państwom Zachodu to, iż możliwe jest powstanie alternatywnego do zachodniego politycznego bloku. Mimo tej dobrej współpracy państwa te mają też odrębne interesy, ponieważ żaden z tych krajów nie będzie zainteresowany tym, aby w tym układzie druga strona uzyskała pozycję dominującą. Dziś jednak interesy obu tych krajów są zbieżne na wszystkich najważniejszych płaszczyznach, a konsekwencją tej współpracy jest też wzmocnienie ich pozycji w negocjacjach z UE, NATO i USA. Ponadto możliwość skutecznego, o czym wcześniej, przeciwdziałania USA na forum RB ONZ. To także dużo większe możliwości w ramach G20, BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA) i Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW), w szczycie której to uczestniczył Putin obok choćby prezydenta Iranu Mahmuda Ahmadineżada.

Chiny to największa produkcyjna i dynamicznie rozwijająca się gospodarka świata, która dysponuje ogromnymi zasobami ludzkimi. Rosyjskie surowce naturalne dają im rękojmię stworzenia potężnego przemysłu, który będzie pomnażał zamożność i siłę tego państwa. Zasoby przyrodnicze Rosji dodają im mocy, jednakże warto pamiętać i o tym, że w interesie Chin leży dobra współpraca z UE i USA, które są aktualnie głównymi rynkami zbytu dla przemysłu przetwórczego Chin. Niemniej jednak Chiny uważają dziś Stany Zjednoczone Ameryki Północnej za głównego inicjatora zbrojnych konfliktów w świecie oraz mentora rewolucji w różnych krajach. Ewidentnie w ich interesie leży bliski sojusz z Rosją, który znacznie utrudni USA kreowanie akcji zmierzających do obalania układów politycznych, niesprzyjających Zachodowi. Chiny są dziś także, obok Niemiec, najważniejszym partnerem gospodarczym Rosji. Rosję i Chiny pchają sobie w ramiona również międzynarodowe media, które bardzo krytycznie oceniają wspólne stanowisko tych państw w sprawie konfliktu w Syrii. Krytyka ta motywuje je do jeszcze bliższej współpracy, a także minimalizuje zapędy USA, które najprawdopodobniej już wcześniej przystąpiłyby do wdrożenia siłowych scenariuszy w Iranie i Syrii, lecz powściągają emocje w związku ze wspólnym stanowiskiem Kremla i Pekinu.

Należy też dodać, że Władimir Putin, od chwili zaprzysiężenia na urząd prezydenta Rosji, prowadzi bardzo ekspansywną politykę zagraniczną. Uczestniczył już w szczycie Organizacji Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego, był w Niemczech, Uzbekistanie, i na Białorusi. Potem wziął udział w szczycie Rosja-Unia Europejska, a teraz w SzOW i odwiedził Chiny. Potwierdza to, że coraz bardziej Rosja myśli o odzyskanie swojej dawnej pozycji w polityce międzynarodowej. Ponadto zabiega o swoje narodowe interesy i bezpieczeństwo, ponieważ uzyskuje poparcie Chin, które opowiadają się przeciwko budowie przez USA systemu obrony przeciwrakietowej wymierzonej bezpośrednio w Rosję. Chiny natomiast nie są zainteresowane wzmacnianiem pozycji USA w regionie Azji i Pacyfiku, a administracja prezydenta Baracka Obamy nie pozostawia złudzeń, że w tych obszarach właśnie Waszyngton dostrzega realizację swoich narodowych interesów oraz zamierza umacniać tu sojusze wojskowe i zwiększać siły zbrojne.

Rosja stara się także ocieplić relacje z państwami, które uchodzą za najwytrwalszych sojuszników Stanów Zjednoczonych. Władimir Putin oświadczył chociażby w liście urodzinowym do prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego, że jest zainteresowany dalszym umacnianiem stosunków z Warszawą, zarówno w sferze gospodarczej, jak i kulturalnej oraz w innych obszarach. Biorąc pod uwagę to, że podobne deklaracje złożył podczas odbywającej się w maju br. w Warszawie wizyty chiński minister obrony gen. Lianga Guanglie – wyłania się taka to sytuacja, iż Polska ma szansę nieco wydobyć się z kleszczy dyplomacji USA. Zresztą wydaje się, że czasy bezkrytycznego i bezrefleksyjnego sojuszu z USA, w którym to Polska od początku nie była traktowana poważnie – mijają. Takim kolejnym wiadrem zimnej wody na głowę polskiej dyplomacji była wypowiedź Obamy o „polskich obozach śmierci”. Również i w sprawie syryjskiej Polska, podobnie jak Czechy, nie popiera w ciemno wszystkich pomysłów USA. To dobry znak, choć szkoda, że do takiej postawy dyplomacja polska dojrzewała tak długo, znosząc tak liczne upokorzenia. Wizyta gen. Guanglie umocniła polskie relacje z Chinami w dziedzinie obronności zapoczątkowaną podpisaniem w grudniu 2009 roku umową o współpracy. W konfiguracji z udziałem Chin i Rosji, Polska nie jest równorzędnym krajem, jako państwo zdecydowanie słabsze we wszystkich obszarach, jednakże ta współpraca jest bardzo wskazana. Zresztą podobnie jak dobre stosunki Polski z USA. Dobre, a nie wasalne.

Reasumując te rozważania należy dodać, iż ChRL oraz Federację Rosyjską łączy wiele interesów. Obydwa te państwa mają duże aspiracje w polityce międzynarodowej. Są zainteresowane też utrzymaniem swojej dominacji w Azji Środkowej. Prezydent Chin Hu Jintao zaoferował państwom Azji Środkowej pożyczkę 10 mld dolarów USD w celu wsparcia kooperacji gospodarczej w ramach Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Zadeklarował także rozwój współpracy gospodarczej, handlowej i wspólne działanie przeciwko zjawiskom terroryzmu oraz separatyzmom. W taki to sposób chcą wspierać Chiny swoich regionalnych sojuszników, aby przeciwdziałać wpływom USA w tym rejonie globu. Rosja i Chiny mają też za sobą manewry wojskowe (choćby w 2005 roku) wg scenariusza przewidującego wspólną interwencję w kraju trzecim. Scenopisy pisze życie, jednak z całą pewnością można stwierdzić, iż kraje te będą zacieśniały jeszcze bardziej swoją współpracę i stworzą de facto antyzachodni sojusz. Nie przeszkodzą im w tym rozbieżne interesy oraz dawne urazy i konflikty, które przezwyciężają po prostu wspólne aspiracje i chęć przeciwdziałania potędze USA oraz ich sojuszników. Raczej mniej realny wydaje się wariant, w którym Rosja, która przecież ma prawo być zaniepokojona wzrostem potęgi Chin oraz de facto „utratą” znacznej części Syberii na skutek wzrastającego chińskiego nielegalnego osadnictwa na tym terytorium, będzie szukała zakopania wojennego topora z USA oraz bliższej współpracy z tym kraje celem osłabienia pozycji Chin.

Na naszych oczach zachodzą poważne zmiany w światowej polityce, w której rolę hegemona odgrywają Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Dawny jej przeciwnik Rosja, wprawdzie nie sowiecka, lecz jednak wracają jednak do gry.

Fot.: kremlin.ru

Czytany 4782 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04