piątek, 30 listopad 2012 08:50

Piotr Rapkowski: Klimat w Polsce sprzyja azerbejdżańskiej ropie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

oil_refinery  Piotr Rapkowski

Sięgnijmy pamięcią nie dalej niż 5 lat wstecz, aby przypomnieć sobie wypowiedzi i spór, jaki dotyczył możliwości powstania ropociągu Odessa Brody Płock.

Projekt jest nieracjonalny ekonomicznie; Azerbejdżan nie ma ekonomicznych podstaw dla takiego przesyłu; Lepiej pozostać przy pewnych dostawach z Rosji i nie marnować pieniędzy na chore pomysły stojące w miejscu – brzmiał ogólny wydźwięk. Trudno więc się dziwić, że przy ogólnie niesprzyjającym klimacie dla projektu określanego jako powiedzmy – szczytny ale nie realny – przez długi czas nie podejmowane były faktyczne działania skutkujące np. teraz jego realizacją. Dziś (chociażby na przykładzie gazu łupkowego) świetnie widać jak wielkie znaczenie ma właśnie klimat i nastawienie do konkretnej inwestycji.

Za ważny moment dla rozwoju koncepcji importu do Polski kaspijskiej ropy uznać należy medialnie wyśmiewany Krakowski Szczyt Energetyczny, zorganizowany jeszcze przez już nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego. To wtedy po raz pierwszy od dawna starano się stworzyć pozytywny polityczny klimat dla współpracy energetycznej z państwami rejonu Morza Kaspijskiego i choć oceny samego Szczytu ze względu na konflikty partyjne były podzielone, dziś wyszydzana idea partnerstwa wydaje się silniejsza niż kiedykolwiek.

Na taki stan rzeczy składa się kilku czynników

Po pierwsze, urealnianie rosyjskich planów zmniejszania znaczenia krajów tranzytowych, czego Polska w przypadku dostaw ropy naftowej jest świetnym przykładem (nie wspominając już o sytuacji Ukrainy). Moskwa postawiła na eksport drogą morską, dzięki otwarciu dodatkowego terminalu – Ust Ługa nad Zatoką Fińską oraz uruchomieniu, od marca 2012 r. BTS 2. Jednocześnie rurociąg "Przyjaźń" traci na znaczeniu. Rosjanie zainwestowali 3,3 mld dolarów – tyle kosztowało uruchomienie nowego ropociągu. Pieniądze olbrzymie, ale nie o rachunek ekonomiczny chodzi Rosjanom, lecz o strategię. Wpływy z opłat przesyłowych "Przyjaźnią" są głównym źródłem przychodów PERN-u, a dostawy do polskich rafinerii stanowią ok. 30 proc. Z drugiej jednak strony, zyska gdański Naftoport (należący do PERN-u), bo krajowe rafinerie będą musiały odbierać więcej surowca drogą morską. PERN liczy więc, że wynik tegoroczny nie będzie gorszy od tego za 2011 rok.

Kolejny czynnik związany jest z zachodnioeuropejskim trendem do upatrywania w rejonie kaspijskim alternatywy dla rosyjskich dostaw. Azerbejdżanowi, w kontekście zaangażowania w wiele projektów energetycznych, jak chociażby TANAP, jak nigdy, zależy dziś na kształtowaniu wizerunku wiarygodnego dostawcy, mogącego gwarantować niezależność od rosyjskich zasobów. Pojawia się więc pole do popisu dla polskiej dyplomacji, która na razie wydaje się podejmować odpowiednie kroki. W lipcu bieżącego roku z wizytą w Baku przebywał Radosław Sikorski. Wiadomo że podczas wizyty z prezydentem Ilhamem Alijewem, zadeklarował że Polska może pomóc Azerbejdżanowi w sprzedaży zwiększającej się ilości gazu i ropy do Europy Środkowej.

Konkretne decyzje nie zapadły, ale deklaracja stworzyła dogodne warunki dla dalszych rozmów, czego przykładem było V posiedzenie Polsko-Azerbejdżańskiej Komisji Międzyrządowej do spraw Współpracy Gospodarczej, zorganizowane przy okazji Polsko-Azerbejdżańskiego Forum Gospodarczego na początku tego tygodnia. Stojący na czele azerbejdżańskiej delegacji, minister ds. przemysłu i energetyki, Natiq Alijew stwierdził wprost, że „Do Polski może trafiać ropa z Azerbejdżanu, ale także z Kazachstanu i Turkmenistanu.” Dodaje, że aby tak się stało konieczne są jednak działania i tu pojawia się kwestia tak krytykowanego przez wielu wspomnianego na wstępie projektu. "Polska i Ukraina potrzebują nowego, niezależnego korytarza przesyłowego. Potrzebują dywersyfikacji dostaw surowca. (...) Stworzyliśmy wspólną spółkę Sarmatia, w której swoje udziały mają Polska, Ukraina, Litwa, Gruzja i Azerbejdżan. Prace idą w dobrym kierunku. To bardzo poważny projekt" – powiedział N. Alijew. Co więcej, stwierdził że połączenie ukraińskiego ropociągu Odessa-Brody z systemem rurociągów przesyłowych "Przyjaźń" w Polsce jest niezbędne. Dzięki temu kaspijska ropa mogłaby popłynąć do Płocka, Gdańska i trafiać np. do Niemiec. Alijew podał również konkretne daty, według niego projekt ma być gotowy do końca 2015 r., a ewentualne dostawy miałyby się rozpocząć już rok później.

Pora więc na kolejny ruch ze strony rządu. Eksperci, na czele z Marcinem Moskalewiczem, prezesem spółki Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych „Przyjaźń” zgodnie stwierdzają, że dopóki nie zostaną zawarte międzyrządowe porozumienia projekt dalej będzie stał w miejscu.

Jednym z pierwszych tegorocznych impulsów do działania był 5 kwietnia, kiedy to akcjonariusze spółki Sarmatia, której udziałowcami są ukraińska Ukrtransnafta, polski PERN Przyjaźń i SOCAR z Azerbejdżanu podjęli decyzję o podniesieniu kapitału zakładowego wspólnego przedsiębiorstwa o kwotę 6 milionów zł (ponad 1,8 milionów USD) do 20 milionów złotych (ponad 6,2 mln USD). "Jeśli projekt EAOTC nie byłby ważny dla PERN Przyjaźń, firma nie decydowałaby się na podniesienie kapitału zakładowego” – tłumaczył Moskalewicz.

Kolejny czynnik sprzyjający powstaniu ropociągu to polityka energetyczna zmierzająca do jak największego uniezależnienia od Rosji jaką prowadzi obecnie Ukraina. 23 listopada br. z ust azerskiego ambasadora na Ukrainie Einulla Madatliego padła deklaracja, że w 2017 roku powinny rozpocząć się dostawy gazu z pola Szah Deniz II do kraju nad Dnieprem. Kijów otwarcie zgłasza chęć przyłączenia się do TANAP. Podczas rozmów dotyczących ewentualnego zaangażowania się Ukrainy w projekt, Azerbejdżan podkreśla od dłuższego czasu możliwość współpracy energetycznej uwzględniającej również projekt Sarmatii.

Pozostaje więc działać, gdyż międzynarodowa sytuacja stwarza dziś dogodne warunki do zawarcia konkretnych wiążących już porozumień miedzy krajami.

Fot. sxc.hu

Czytany 4035 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04