czwartek, 31 lipiec 2014 06:03

Piotr Kwiatkiewicz: Ukraina - na peryferiach rzeczywistości

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

ukraina_riuna  dr hab. Piotr Kwiatkiewicz

Prawda rzadko jest czysta i nigdy nie bywa prosta – te słowa Oskara Wilde’a mogą uchodzić za esencję naszej egzystencji, także w wymiarze społecznym. Precyzyjnie oddają bowiem specyfikę stosunków międzynarodowych, gdzie informacja i dezinformacja splatają się w nierozerwalną całość, tworząc nowy byt polityczno-medialny. Casus Ukrainy może służyć tutaj za przykład.

Ukraińscy politycy o Ukrainie

Złożoność sytuacji, w jakiej znalazła się Ukraina, stoi w sprzeczności z próbami wyjaśnień tego stanu rzeczy, podejmowanymi na forum publicznym przez przedstawicieli gremiów politycznych. W przypadku tamtejszego establishmentu oraz osób pretendujących do tego, by zasilić jego szeregi, postawa ta jest czytelna i jednoznaczna. Nie niesie za sobą żadnej ukrytej treści, ponad tę jawnie prezentowaną. Postępowanie to wpisuje się w schemat walki wyborczej. Znajduje swoje wytłumaczenie w dążeniu do władzy, a w miejscowych warunkach także do nierozerwalnie związanego z nią splendoru i bogactwa.

Politycy zagraniczni o Ukrainie

Odmiennie przedstawia się problem podejścia do tej kwestii czynników zewnętrznych, tj. podmiotów i organizacji politycznych niewywodzących się z obszarów Ukrainy oraz niedających się z nią utożsamić. Jest to zbiór różnych grup interesu, a co z tego wynika – charakteryzuje go znacząca ich dyferencja. Stąd też intencje, którymi kierują się reprezentanci tego grona, przyjmując taką właśnie postawę, są nie są jednorodne. Partykularyzm dążeń oraz determinujących je czynników jest proporcjonalny do ich ilości. Nie sposób zatem odnieść się do każdej z nich z osobna, natomiast konieczne uogólnienia w istotny sposób godzą w trafność samych ustaleń.

W rezultacie deklaracje i oceny dotyczące przebiegu zdarzeń na Ukrainie nie tylko nie odzwierciedlają pełnego stanu wiedzy na ten temat, lecz są cyklicznie modyfikowane. Ich treść jest dostosowywana do aktualnych potrzeb. Są bowiem środkiem realizacji wytyczonego celu. Taka też musi być ich recepcja.

Propaganda

Splot informacji i dezinformacji może, a nawet powinien uchodzić w ostatnim z omawianych kontekstów za standard. Odnosząc go do teorii stosunków międzynarodowych, uznać można go wręcz za cechę własną i element tożsamości. Klasycznym przykładem, mogącym służyć za potwierdzenie słuszności tego twierdzenia pozostaje przekaz tych samych wydarzeń w Doniecku czy Ługańsku przez mainstreamowe media rosyjskie i polskie. Diametralne różnice są tu oczywistą konsekwencją sprzeczności interesów. Istotny dla propagandowego ujęcia pozostaje sposób ich uwiarygodniania przed społeczeństwem.

Emitowane przez stacje telewizyjne, niemal całkowicie jednostronne przekazy sporządzone wbrew jakimkolwiek zasadom reportażu, łamiąc wszelkie reguły dziennikarskiej etyki zawodowej, nie nadają się do tego celu. Nie sposób przekonać wyłącznie przy ich pomocy kogokolwiek, nie wzbudzają bowiem zaufania.

Uwiarygodnienie przekazu

Na gruncie polskim do zdobycia wiarygodności wykorzystuje się autorytet świata nauki, przy czym rzadko sięga się po ludzi z nim związanych. Zwykle są to przedstawiciele instytutów i ośrodków państwowych, które są podmiotami zależnymi od politycznych decydentów i reprezentują wszystko to, z czym nauka nie jest i nigdy nie powinna kojarzona. Brak dystansu i subiektywizm, który to przebija ze sporządzanych tam opracowaniach i raportach, mogą razić, nawet jeśli przypisać im czysto analitycznych charakter. Wychodzące z nich treści muszą zatem zawierać się w obowiązującym tam kanonie, który określany mianem „działalności statutowej” tożsamy jest z poprawnością polityczną. W rezultacie są to teksty pisane pod tezę, której mają dowieść. Stąd też posiadają połowiczną jedynie wartość. Prezentują bowiem argumentację dla pewnego punktu widzenia. Niezwykle istotną, gdyż predestynowaną do tego, by nadać mu obowiązujący charakter.

Niemniej to właśnie zatrudnieni tu i pracujący na ich potrzeby adepci nauki są recenzentami weryfikującymi merytoryczne treści przekazu. Postrzegani przez pryzmat nazw podmiotów, które afiliują, przyczyniają się w odbiorze społecznym uznania komentarza za godny zaufania obiektywny przekaz.

Medianie nobilitowani do miana ekspertów, co – zważywszy na częstokroć ich bardzo młody wiek – poczytywanie musi być jako wyróżnienie, zdają się idealnie dopasowani do takiej roli.

Odpowiedzialność

Zdeformowany tym sposobem przekaz trafia nie tylko do społeczeństwa, lecz także do mniej zorientowanych w problematyce wschodniej polityków, dla których ignorancja nie stanowi wystarczająco istotnej przesłanki, by nie zabierać w tej sprawie głosu na forum publicznym. Nie mając z powodu braków wiedzy nic do zaoferowania, mogą jedynie zwrócić na siebie uwagę, manifestując swoją radykalną postawę w tej kwestii. Cały proces przyczynia się do skrajnego zniekształcenia stanu rzeczywistego, skutecznie odwracając uwagę od intencji partycypujących w kryzysie ukraińskim sił i podmiotów.

Deklaratywne poparcie kierowane do mieszkańców Ukrainy tak ze strony Unii Europejskiej, jak i Federacji Rosyjskiej, ma wieloaspektowy wymiar. Niekoniecznie jednak jest tym, za co nominalnie uchodzi. Istotnym elementem pozostaje zawarta w takim przesłaniu asekuracja. Można ją uznać za ważny, a nawet kluczowy motyw udzielanych zapewnień. Kryje się za nim przeniesienie odpowiedzialności za fiasko przedsięwzięcia z podmiotu stymulującego na realizatora, chociaż conditio sine qua non podejmowanych działań jest właśnie zachowanie stałej obecność tego pierwszego, co jest rękojmią pomyślnego zakończenia całości. Finalny rezultat takiego posunięcia w niniejszym przypadku jest transparentny. Pozwala traktować w kategoriach aksjomatu założenie, zgodnie z którym niepowodzenie każdego planu czy projektu przeprowadzanego w granicach Ukrainy i to bez względu na to, czy był przez wspomnianego patrona animowany, czy też udzielił on swego wsparcia na dalszych etapach wdrażania zamysłu w życie, obciążać będzie jedynie miejscową społeczność. Mechanizm zabezpiecza politycznie stronę wspierającą. Pozwala jej pozostawać aktywną, gdy nie wywiązuje się ze złożonych obietnic, a nawet wtedy kiedy nie przystąpiła do ich wdrażania.

Znaczenie asekuracyjnego aspektu składanych deklaracji poparcia i pomocy odzwierciedla się poprzez brak możliwości osiągnięcia celu, któremu mają służyć. Jest on bowiem tylko nominalny i nie ma swego rzeczywistego wymiaru. Pozostaje przede wszystkim elementem kampanii politycznej i jak większość obietnic stanowi jej narzędzie. Promesy zapowiadające poprawę standardu życia mieszkańców Ukrainy w przewidywalnym dla krótko i średniookresowych prognoz zdają się być bezpodstawne. Nie ma absolutnie żadnych znanych przesłanek makroekonomicznych, które uzasadniałby taki optymizm. Uzyskanie rezultatu w postaci odczuwalnego w społeczeństwie podniesienia nadmienionego poziomu jest wręcz niemożliwe. Tymczasem oczekiwania obywateli Ukrainy, rozbudzone dodatkowo nadzieją, jaką tchnęły w nich składane im głównie z Zachodu obietnice, wydają się bardzo wymierne. Zestawienie ich z rzeczywistością nie będzie dla nich łatwe.

Ceny nośników energii

Za przykład posłużyć mogą ceny nośników energii. Wśród reform, które w oficjalnym ujęciu przedstawiane są i będą jako posunięcia nieodzowne dla ratowania budżetu państwa, znajdzie się znacząca podwyżka m.in. gazu ziemnego. Zmianę obowiązujących taryf jako nieodzowną wskazał m.in. Międzynarodowy Fundusz Walutowy asygnujący pożyczkę, która ma uchronić Ukrainę przed utratą płynności finansowej. Postulat warunkujący uzyskanie dostępu do wspomnianych środków finansowych jest w tym przypadku niczym innym niż wskazaniem przez nadmienioną instytucję narzędzi umożliwiających pozyskanie wpływów, mogących wesprzeć skarb państwa. Bez wgłębiania się w strukturę dochodów i wydatków budżetowych Ukrainy oraz zasadność prowadzonej przez rząd polityki podatkowej nietrudno dostrzec dysonans między składanymi jej mieszkańcom obietnicami a podejmowanymi i planowanymi działaniami. Posunięcie to w swej istocie przyczyni się do dalszej pauperyzacji szerokich mas ludności. Odczuwalność wprowadzanych podwyżek gazu ziemnego dla odbiorców indywidualnych początkowo w znacznej mierze zniwelowana została mniejszym zużyciem tego surowca w sezonie letnim. Podobnie rzecz się ma z energią elektryczną oraz węglem. Późnowiosenny termin, w którym nastąpiła zmiana stawek wymienionych nośników na wyższe, można uznać za optymalny dla podejmowania takich przedsięwzięć i to nie tylko z punktu widzenia polityki społecznej. Nawet jeśli jego wybór wpisuje się w chronologię wprowadzanych reform związanych z przeobrażeniami systemowymi, to jest on ze wszech miar korzystnym zbiegiem.

Stąd też przed końcem trzeciego kwartału trudno spodziewać się w tej sprawie innych reakcji niż odosobnione głosy oburzenia. Do tego czasu bowiem skutki zmian taryf nie będą też, jak wspomniano, dotkliwe dla odbiorców gazu i energii elektrycznej. Co ważne i istotne, poziom, do jakiego zostały podniesione, nie jest ostateczny. O skali i tempie wprowadzania kolejnych podwyżek zadecyduje zapewne odbiór społeczny podniesienia stawek, które dokonane zostało wiosną 2014 roku. W przypadku niekorzystnego dla planów ich wdrożenia rozwoju wypadków bardzo wątpliwe, aby zdecydowano się kontynuować go w bliżej określonym przedziale czasowym.

Od euforii do frustracji

Społeczne koszty wprowadzanych i planowanych reform zostały, póki co, na Ukrainie przytłumione falą entuzjazmu związanego z nowym otwarciem. Jednakże, o czym warto pamiętać, nie pozbyto się ich. Doszło jedynie do przesunięcia w czasie symptomów wystąpienia pejoratywnych następstw realizowanych posunięć gospodarczych. Takie przeniesienie przyczynia się jednak do skumulowania konsekwencji, jakie niosą one za sobą dla obywateli. Ich negatywne reakcje i to znacznie bardziej burzliwe niż te, których należałoby się spodziewać, gdyby odczuwalne skutki przedsięwziętych działań rozłożyły się czasie, zdają się w tych okolicznościach być czymś zupełnie naturalnym.

Zniekształcana dotąd wspomnianą euforią percepcja rzeczywistości jest tu bowiem czynnikiem, który dodatkowo zaognia sytuację i buduje napięcie. Występuje znany i dobrze opisany przez socjologów i psychologów mechanizm, w którym konfrontacja stanu oczekiwanego z istniejącym przeradza się w rozczarowanie, a następnie powszechną frustrację. Gniew mas prawdopodobnie znacznie silniejsze niż ten, który towarzyszył obalaniu Wiktora Janukowycza. Były prezydent nie cieszył się zaufaniem społecznym i de facto nikt nie oczekiwał realizacji składanych przezeń obietnic.

Powodów do rozczarowania nie brak. Mieszkańcy Ukrainy już przed wydarzeniami na Majdanie byli jednym z uboższych społeczeństw półkuli północnej. Pod względem dochodu na głowę mieszkańca według Banku Światowego plasowali się w 2013 roku niżej niż wiele państw afrykańskich. Były to przychody niższe już nie tylko od Egipcjan czy Tunezyjczyków, lecz także mieszkańców tradycyjnie kojarzonej z biedą Mongolii czy Jamajki. Rok 2014 przy najbardziej optymistycznych założeniach przyniesie Ukrainie spadek PKB o kilka procent.

Ku upadłości

Regres zamiast poprawy kondycji gospodarczej państwa i standardu życia jego mieszkańców stawia w bardzo niekorzystnym położeniu politycznych liderów Ukrainy. Naturalnym biegiem rzeczy to przeciw nim skieruje się gniew ludzi, którzy muszą poczuć się wykorzystani i oszukani. Przejmujący władzę nie mogli nie mieć świadomości tego stanu rzeczy. Podobnie rzecz się ma z doradzającymi im przedstawicielami świata zachodniego. Niewiele wskazuje na to, by jedni i drudzy poważnie myśleli o progresie gospodarczym w bliżej określonym horyzoncie czasowym. Brak porozumienia z Federacją Rosyjską w sprawie dostaw gazu, nieodzownego dla funkcjonowania niezwykle energochłonnego miejscowego przemysłu, ma tu specyficzną wymowę. Również konflikt zbrojny ma w tym kontekście swój swoisty wymiar, dla obecnych władz w Kijowie pod wieloma względami wręcz zbawienny. Te ostatnie nie są jednak jego jedynym beneficjantem. Pozostali znajdują się jednak poza granicami Ukrainy i nie muszą brać pod uwagę tamtejszego interesu narodowego.

Fot. catholicglasses.com

Czytany 5874 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04