wtorek, 24 sierpień 2010 10:41

Piotr A. Maciążek: Rosyjski Kaukaz?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
altgeopolityka Piotr A. Maciążek

Rosyjska próba monopolizowania systemu bezpieczeństwa w regionie poradzieckim ma ścisły związek z mediacyjnym charakterem rosyjskiej dominacji. Swój geopolityczny Plan Rosja realizuje z dużą konsekwencją. Jest już arbitrem konfliktu gruzińsko-osetyjsko-abchaskiego oraz armeńsko-azerbejdżańskiego.

System bezpieczeństwa Kaukazu Południowego został zmonopolizowany przez Kreml podczas wojny z Gruzją w 2008 roku, która wyeliminowała zagrożenie rozciągnięcia wpływów NATO i UE nad regionem. Rosja rozbudowuje konsekwentnie swoje placówki wojskowe na terytorium Kaukazu Południowego. Przedłużenie działalności rosyjskiej bazy w Armenii do 2044 roku i ujawnienie istnienia takich ośrodków w Abchazji to najlepsze przykłady procesu jaki zachodzi w strategicznym dla dywersyfikacji źródeł energii regionie świata. Bardzo ciekawie prezentuje się brak przeciwdziałania takiemu zjawisku ze strony administracji amerykańskiej.

Niedawna wizyta Hillary Clinton w Gruzji przyniosła jedynie gołosłowne zapewnienia o „nieuznawaniu stref wpływów” przez Waszyngton i zapewnieniu, że poprawa stosunków USA z Rosją „nie odbywa się kosztem Tbilisi”. Amerykańska sekretarz stanu stwarzała przy tym wrażenie kompletnie nie zorientowanej w sytuacji całego regionu po cenzurze roku 2008. Bardzo trafnie zdefiniował ją gruziński minister stanu ds. reintegracji Temur Iakobaszwili, który rosyjskie rakiety obrony powietrznej S-300 rozmieszczone w Abchazji nazwał "zmianą równowagi sił w regionie". Co ciekawe wtórował mu prezydent Miedwiediew, który podczas wizyty w Armenii stwierdził, że „misją Rosji jako największego i najpotężniejszego państwa w regionie (...) jest zapewnienie pokoju i porządku na Kaukazie.”

Arbitraż to kolejna po monopolizowaniu systemu bezpieczeństwa skuteczna i atrakcyjna wizerunkowo forma dominacji rosyjskiej nad regionem. Trzeba pamiętać, że jego polem działania jest konflikt, który nawet w sytuacji próżni należy wzniecić. Rosja jest tlenem, który starannie podsyca kaukaski kocioł bałkański i sprawuje pieczę nad nie uznawanymi przez ONZ obszarami separatystycznymi, których Kaukaz staje się prawdziwą wylęgarnią (Abchazja, Osetia, Górski Karabach). Przykładem nowego rozdania w geopolitycznej układance Kremla może, być patronat Medwiediewa nad porozumieniem podpisanym w 2008 roku przez Armenię i Azerbejdżan w sprawie rozpoczęcia rozmów dotyczących ciążącego w stronę Armenii Górskiego Karabachu. Mediacyjny charakter dominacji rosyjskiej w pełni uwidoczni się zapewne po zakończeniu ostatniej, drugiej kadencji przez prezydenta Saakaszwilego. Będzie to okres, w którym zostaną podjęte próby narzucenia rosyjskich interesów Gruzji - kluczowemu państwu na południowym Kaukazie.

Najważniejszy jest brak realnego czynnika, który hamowałby poczynania Moskwy w regionie. USA koncentruje swoją uwagę nad Pacyfikiem, działania Turcji tradycyjnego gracza na Kaukazie wyglądają bardzo blado. 16 sierpnia z oficjalną wizytą w Azerbejdżanie zjawił się prezydent Turcji Abdullah Gul. Wizyta wyprzedzała o kilka dni prezydenta Miedwiediewa. Tym samym Turcja podjęła próbę aktywniejszej dyplomacji w regionie, ale reakcja Azerbejdżanu jest dość umiarkowana. Niedawne „pojednanie” turecko-armeńskie umniejszyło rolę Ankary w potencjalnym rozwiązaniu kwestii Karabachu.

Czy Kaukaz stanie się rosyjską strefą wpływów?

Wiele czynników potwierdza taki obrót sprawy. W przeciwieństwie do Europy Wschodniej, Azji Centralnej czy Dalekiego Wschodu właśnie w miejscu swojego „miękkiego podbrzusza” Moskwa nie napotyka jak na razie na polityczne przeszkody i kontrkandydatów pretendujących do odgrywania znaczącej roli w regionie. Determinacji, konsekwencji oraz środków gospodarczych i militarnych Rosjanom nie zabraknie. Wiedzą, że Kaukaz jest ważny.

Czytany 6590 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04