niedziela, 22 sierpień 2010 09:42

Piotr A. Maciążek: Rosyjska pożoga

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

alt Piotr Maciążek

Czeczeni  powiadają, że to rozgniewany Prometeusz sprowadził ze szczytów Kaukazu ogień na rosyjskie przestrzenie. Inni tak jak szef agroholdingu „Russkoje Mołoko” twierdzą, że to kara za grzechy Rusi i grozi zwolnieniami wszystkim pracownikom żyjącym na „kocią łapę”. Jaki jest prawdziwy powód niewyobrażalnych rozmiarów pożogi, która objęła 856 tys. km2 największego państwa świata?

Straty rosyjskie już dziś szacuje się na 1% rosyjskiego PKB. Dopełnieniem tragedii staje się panika wywołana artykułem gazety "Komsomolskaja Prawda", który opisał zniknięcie kaszy gryczanej ze sklepowych półek. Jest ona podstawowym składnikiem mniej zamożnej części rosyjskiego społeczeństwa, które doświadcza także dramatycznych wzrostów cen chleba. Sytuacji nie poprawia nawet doraźny zakaz eksportowania płodów rolnych z terenu Rosji.

Głównym problemem pożogi i jej konsekwencji dla gospodarki jest postępująca od dekady centralizacja władzy przez Putina. Faktyczny brak samorządności i nagminne łamanie zasady subsydiarności przynosi tragiczne żniwo, którego nie zasypie kwota 5 mld rubli, przeznaczonych przez Dumę na odbudowę kraju. Główny winowajca pożogi siada dziś za sterami samolotu gaśniczego, zamazując swoją rolę we wprowadzeniu nowego Kodeksu Leśnego w 2007 roku, który zmniejszył liczbę rosyjskich leśniczych z 200 na 50 tysięcy osób.

Również prowadzenie rabunkowej polityki osuszania torfowisk, które stanowią istotny surowiec energetyczny, jest zbywane dziś milczeniem. Namaszczanie przez Kreml lokalnych liderów powoduje, że przestają się liczyć z interesem lokalnych społeczności, a niedawny dobór kandydatów na stanowisko gubernatora Obwodu Kaliningradzkiego jest jedynie wyjątkiem od reguły. Każdy z ubiegających się o to stanowisko polityków jest autochtonem, co może oznaczać ukłon Kremla w stronę miejscowej ludności, która stanowiła trzon sporych demonstracji antyrządowych kilka miesięcy temu. Także rosyjskie służby, jak się okazało, nie zdały egzaminu podczas walki z pożogą. Przykładem może, być ministerstwo do spraw nadzwyczajnych (istnienie takiego ministerstwa świadczy o specyfice rosyjskiej demokracji), w którym stosunek kadry dowódczej do zwykłych mundurowych jest siedem razy wyższy niż w skorumpowanej armii rosyjskiej.

Czy będziemy świadkami „wyciągnięcia konsekwencji” wobec winnych tej tragedii?

Nie sądzę. Postępowanie rosyjskiej Dumy, która zastanawia się nad odgórnym wprowadzeniem ograniczeń marż handlowych w sklepach świadczy o tym, że władza postanowiła kontynuować trend centralizacji władzy i gospodarki za wszelką cenę. Jakie efekty przynosi wprowadzanie odgórnych cen w gospodarce — wie każdy ekonomista, ale nie Kreml… Władza nie „wyciągnie konsekwencji” wobec siebie samej, można spodziewać się jedynie dymisji urzędników mniejszej rangi. Kwestia pożogi może stać się jednak kluczowym elementem przyszłej kampanii prezydenckiej. Konsekwentnie uważam, że Miedwiediew nie jest awatarem Putina a jego aspiracje polityczne dadzą o sobie znać.

Czytany 4379 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04