sobota, 11 wrzesień 2010 18:21

Piotr A. Maciążek: Przyszłość Rosji

Oceń ten artykuł
(1 głos)

alt Piotr A. Maciążek

Przyszłość Rosji to temat niezliczonych analiz i setek spekulacji. Nie ma spójnego obrazu nadchodzących dekad, który zarysowałby los tego wielkiego państwa i narodu.

 

Przedstawiając kilka poglądów najbardziej popularnych autorów na ten temat, warto zaznaczyć, że mocarstwowa pozycja Moskwy, tradycja samodzierżawia i inne powszechnie znane przymioty „cywilizacji prawosławnej” mają zaledwie 300 lat. Nic nie jest wieczne, nawet Rosja, a przynajmniej jej kształt, charakter i otoczenie geopolityczne, które po upływie stuleci zaczęło się na naszych oczach gwałtownie zmieniać…

Quo Vadis Rosjo?

Większość politologów zajmujących się futurologią polityczną widzi w Rosji kraj, w którym wszelkie zmiany są niemożliwe. Lilia Szewcowa, rosyjska politolożka pisze o tym wprost: „Rosja jest zawieszona w historycznej próżni: ani krok do przodu, ani krok do tyłu. Może się wydawać, że ten kraj jest skazany na bycie cywilizacyjnym monstrum, wzbudzającym niepokój i strach”. W dalszej perspektywie może to oznaczać zachowanie euroazjatyckiego status quo dzięki w miarę dużej i nadal technologicznie zaawansowanej jak na azjatyckie standardy armii (w tym arsenał jądrowy). Bardziej prawdopodobny jest jednak spadek znaczenia Rosji lub wręcz jej dezintegracja.

Wątek dezintegracji podejmuje już Szewcowa, która twierdzi, że „regionalne elity sprywatyzowały już swoje Wołczyny i jedność Federacji Rosyjskiej stoi pod jeszcze większym znakiem zapytania niż za czasów Borysa Jelcyna. Może Federacja jest skazana na przegraną, a zapowiedzią klęski są na przykład sułtańskie dyktatury typu państwa Ramzana Kadyrowa w Czeczenii? Funkcjonują one według własnych praw, ale za pieniądze z rosyjskiego budżetu”.

Rosjanka nie jest jednak w swoim zdaniu odosobniona. Raport Narodowej Rady Wywiadu USA o wymownym tytule „Świat w 2025 roku” prognozuje, że przyczyną dezintegracji Federacji Rosyjskiej będzie struktura demograficzna naszego wschodniego sąsiada, a w konsekwencji także problemy etniczne i religijne. Dziś Federację zamieszkuje 141 mln obywateli, w 2025 roku jeżeli trendy demograficzne utrzymają się na obecnym poziomie będzie ich już tylko 130 milionów. W 2005 roku udział muzułmanów w ogóle społeczeństwa tego kraju wynosił 14%, przy obecnych tendencjach w 2030 będzie ich 19% a w 2050 - 23%. Czy Rosji grozi wieloetniczność i powolna atrofia? Trudno przewidzieć możliwe scenariusze rosyjskiej przyszłości w najbliższych dekadach, ale dane statystyczne nie są dla Kremla korzystne.

Spadek znaczenia Rosji na arenie międzynarodowej także stanowi scenariusz wnikliwie badany przez wszelkiej maści futurologów. Polski politolog Sławomir Dębski uważa, że „minęła koniunktura dla rosyjskiej ekspansji, która przez wieki kompensowała Rosji zapóźnienia rozwojowe”. Świadczą o tym w pewnym sensie wytaczane w ostatnim roku linie demarkacyjne i korekty granic Rosji z bliską zagranicą (Ukraina, Białoruś). Przecież jeszcze kilka lat temu ponad 15% poradzieckich granic nie było uregulowanych prawnie. Dębski zwraca też uwagę na to, że zmieniła się geopolityczna sytuacja Moskwy, która po setkach lat znajduje w Chinach realnego konkurenta na terenie Eurazji. Kreml - naturalny eksporter technologii na tereny azjatyckie, gracz który od wieków wykorzystywał swoje związki z Europą, dziś czuje się zagrożony. Pekin zmniejsza technologiczny dystans a jedną z najważniejszych tego przyczyn jest rosyjski system polityczny. Korupcja, odgórnie sterowana gospodarka, produkcja innowacyjnych technologii w zamkniętych zonach pokroju Skołkowa to jak pisze Szewcowa „rosyjska Panama”… Narodowa Rada Wywiadu USA formułuje jasny pogląd na rosyjską przyszłość, jest nim „autorytarne, nacjonalistyczne państwo naftowe (petro-state)”, które może stać się dyktaturą nastawioną na sprzedaż surowców. Uzyskane w ten sposób wpływy będą stabilizatorem reżimu. Nie ma w tym raporcie nawet jednego słowa o rosyjskiej technologii, innowacjach i modernizacji.

Nacisk chiński i spadek znaczenia rosyjskiego wieścił także Zbigniew Brzeziński, który zagrożenie dla Moskwy widział w świecie muzułmańskim, mnożących się narodach azjatyckich (Indie, Chiny) i w odtrąceniu Zachodu... O Rosji i Zachodzie powiemy sobie jednak w następnej części futurologii Rosji.

Sojusz z Zachodem

Dekadę temu Zbigniew Brzeziński zapowiedział, że jedyną szansą dla Rosji jest jej zbliżenie z Zachodem. Odtrącenie Zachodu, byłoby równoznaczne z „fatalizmem [rosyjskiej] antyzachodniej sytuacji geopolitycznej” i właśnie dlatego zbliżenie niedawnych adwersarzy w obliczu wzrastającego potencjału Chindii jest nieuniknione. Ten wątek futurologii politycznej jest dziś powszechnie znany dzięki zręcznym działaniom prezydenta Miedwiediewa, który z modernizacji i zbliżenia ze światem Zachodu uczynił priorytet rosyjskiej polityki. Realne działania Kremla nie pokrywają się jednak z tezą Brzezińskiego, który stawiał ewentualnemu ociepleniu relacji Rosja-Zachód kilka warunków. Wyzbycie się imperializmu przez Moskwę i demokratyzacja, bez której modernizacja to jedynie karykaturalne innowacje jakie miały w Rosji miejsce w epoce Piotra Wielkiego i Józefa Stalina to najważniejsze z warunków Brzezińskiego. De facto oznacza to upodobnienie się Federacji do zachodniego wzorca, jest ono według Zbiga nieuniknione w obliczu braku wiary Zachodu „w zdolność Rosji do odbudowy imperium” oraz „chińską konkurencję” na terenie rosyjskiego dalekiego wschodu.

Podobne rozwiązanie problemu ewentualnej marginalizacji Rosji przewiduje Sławomir Dębski, który konieczność zbliżenia z Zachodem argumentuje zaprzestaniem ekspansji terytorialnej przez Moskwę, konkurencję euroazjatycką w postaci Chin oraz zagrożeniem Rosji ze strony środkowoazjatyckiego islamu. Krótko mówiąc na naszych oczach zanikają wszelkie czynniki, które umożliwiły Rusi uzyskanie statusu mocarstwa na przestrzeni ostatnich 300 lat. Najbliższą przyszłość opisują słowa Dębskiego, który twierdzi, że „dążenie [Rosji] do zawarcia swoistego „sojuszu z Sojuszem” w celu zapewnienia sobie wsparcia w Azji Środkowej lub też wynegocjowania przedłużenia sił NATO w Afganistanie w ramach nowych relacji Rosja-NATO” zmusi Kreml do zrezygnowania z postrzegania sojuszu jako wroga. Być może niedawna parada zwycięstwa w Moskwie z udziałem wojsk NATO jest zwiastunem nadchodzących zmian?

Ciekawie na kwestię rosyjską patrzył Francis Fukuyama, dla którego Rosja nie była wyjątkiem w „nieuniknionym światowym pochodzie demokracji liberalnej”. Jak zaznaczył w swoim Końcu Historii - demokratyzacja nie jest wyznacznikiem sukcesu gospodarczego. Z tego punktu widzenia ewentualna westernizacja rosyjskiego ustroju niekoniecznie zakończyłaby się rozwojem i modernizacją kraju. Niemniej umożliwiłaby zbliżenie z technologicznie zaawansowanymi krajami Zachodu. Wspólny ustrój i ideały mogłyby stworzyć nowy układ sił na świecie, w którym Rosja sprzymierzona z Zachodem urzeczywistniłaby idee prestiżowego amerykańskiego pisma Foreign Affairs, które ustami Charlesa Kupchana mówi już otwarcie o możliwości członkostwa Rosji w NATO.

Geopolityczne położenie Rosji wymusi ekspansję i wzrost jej potęgi

Pozytywnie postrzega przyszłość Rosji także amerykański politolog i analityk George Friedman, który przyszły wzrost siły państwa rosyjskiego upatruje w jego położeniu geopolitycznym (tereny kontrolowane przez Kreml to jeden ośrodek siły). Kluczem rosyjskiej potęgi są granice Federacji (paradoksalnie pomimo ich wielkości), o czym Friedman pisze w swojej książce „Następne sto lat”. Wg Friedmana Rosja zabezpieczona na niemal wszystkich odcinkach swoich granic w Europie Wschodniej dostrzega najniebezpieczniejszą dla siebie lukę, którą mogą wykorzystać jej potencjalni wrogowie.  Od północy chroni ją wieczna zmarzlina, ze wschodu Pacyfik, od strony granicy z Chinami tajga i pustkowia Syberii. W końcu granica Rosji z wolna opiera się o grzbiety Himalajów. Niewielka luka niezabezpieczona przez przyrodę, otwierająca się na Afganistan często motywowała Rosjan do ekspansji w tym kierunku. Pozostaje ona niebezpieczna ze względu na obecność wojsk USA w tym regionie, zbyt uwikłanych jednak w walkę z Talibami i problem pogrążającego się w chaosie Pakistanu. Przed Iranem chronią prawosławne imperium wody Morza Kaspijskiego, przed Turcją niedostępny Kaukaz. Tylko tereny Europy wschodniej stanowią dla Rosji niebezpieczeństwo.

Właśnie w kontekście swojego położenia Friedman snuje plany rosyjskiej ekspansji (a nie sojuszu z Zachodem), która ma postępować trójfazowo. Rosja będzie starała się odzyskiwać swoje wpływy na terenie byłego ZSRR, poza jego obszarem będzie wywierała presję za pomocą eksportowanych do Europy źródeł energii. Ostatnią fazą będzie próba skłócenia ewentualnych wrogich dla Rosji sojuszy i budowa własnego bloku sprzymierzeńców.

Potęga to przeznaczenie Rosji

Zupełnie inaczej na kwestię rosyjskiej przyszłości zapatruje się wpływowy, rosyjski politolog związany z Kremlem Aleksander Dugin. Według niego historia powszechna to konflikt dwóch cywilizacji walczących o hegemonię światową. Cywilizacji morskiej (rozwinięcie teorii Mahana) i lądowej (McKindera). „Morze to dla Dugina symbol wartości płynnych i zmiennych (liberalizm), ląd to wartości stałe i niezmienne (konserwatyzm). Ludzi morza charakteryzuje chaos, nowoczesność, demokracja, anarchia, kapitał i indywidualizm. Ludzi lądu określa ład, tradycja, hierarchia, porządek, praca i wspólnota.” Rosjanin przypisuje cechy przeciwstawne obu cywilizacjom zaznaczając, że konflikt interesów jest wpisany w ich współistnienie. Ich rywalizacja napędza wydarzenia polityczne na świecie. Współzawodnictwo morza i lądu pozostaje niezmienne od czasu konfrontacji Kartaginy i Rzymu. Zmieniają się tylko pretendenci dążący do globalnej hegemoni. Z tego punktu widzenia Rosja, była i jest „skazana na wielkość”.

Abstrahując od ideologii stworzonej przez Dugina (wykładanej w rosyjskich akademiach wojskowych) w jego teoriach pojawiają się także bardziej racjonalne argumenty wzrostu znaczenia Moskwy. Dugin twierdzi, że Rosja stara się zawładnąć Eurazją dzięki swojemu centralnemu położeniu w samym sercu kontynentu oraz dzięki bogactwom naturalnym. Surowce stanowią jej najpoważniejszą broń w obliczu światowego zapotrzebowania na energię. Jak widać zacofanie technologiczne państwa rosyjskiego zostało „przewidziane” przez ideologię walki morza z lądem. Postęp i technologia są dla Dugina pojęciami relatywnym, szczególnie w obliczu „kwitnącej cywilizacji euroazjatyckiej” zagrożonej przez morską anarchię.

Epilog

Całość artykułu opisującego pozytywny scenariusz rozwoju Rosji w przyszłości podsumujmy słowami Sławomira Dębskiego, który stwierdził, że „de facto [Rosja] stoi przed wyborem: albo zdecyduje się stać częścią Zachodu, co oznacza konieczność stopniowego przyjmowania jego zasad, albo nadal będzie szukać własnej drogi rozwoju, co jednak może doprowadzić do uzależnienia się od Chin, a przy ekstremalnym scenariuszu nawet do dezintegracji Federacji”. Droga na Zachód wydaje się być jedynym pozytywnym scenariuszem Rosji na najbliższe dekady. No może nie jedynym, ale najbardziej racjonalnym…

Czytany 7471 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04