wtorek, 21 czerwiec 2011 08:01

Piotr A. Maciążek: Nadwiślańska metapolityka

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

sejm  Piotr A. Maciążek

W tym miesiącu minęło już 400 lat od zdobycia Smoleńska, czyli de facto ostatniego okresu mocarstwowej aktywności polskiej dyplomacji w Europie Wschodniej. Niezrażeni tym nadwiślańscy politycy snują nadal wizje jagiellońskiej współpracy i geopolitycznej ekspansji na tym terenie.

Metajęzyk funkcjonuje dziś doskonale w polskim dyskursie politycznym. Rzeczpospolita to językowo tyle, co republika, ale w metamowie to „najjaśniejsza” emanująca potęga i chwałą dawnych dni. To wschodni kolos rozlewający się po mitycznych, majaczących kresach.

Kresy są kolejnym elementem metaukładanki. Od nich już prosta droga do Polski Jagiellońskiej i wypływających z niej idei polskiej polityki wschodniej. Czy Austria prowadzi dziś politykę habsburską? Nie, ale nad Wisłą dalej lansuje się politykę jagiellońską.

W tym miesiącu minęło już 400 lat od zdobycia Smoleńska, czyli de facto ostatniego okresu mocarstwowej aktywności polskiej dyplomacji w Europie Wschodniej. Niezrażeni tym nadwiślańscy politycy snują nadal wizje jagiellońskiej współpracy i geopolitycznej ekspansji na tym terenie. Współpraca to dziwna, oparta na „aktywnym liderowaniu”, na „szczególnej roli”, na „najlepszym przykładzie transformacyjnym” czy „archetypicznej demokracji na eksport.” Promowaną przez Warszawę solidarność i współpracę także opanował metajęzyk, który nie mówi nic o potencjale, środkach, planach. To język sloganów, który w geopolitycznym wymiarze stanowi kod obcej proweniencji.

Znów czujemy się przedmurzem - tym razem świata atlantyckiego. Właściwie przedmurze to złe słowo - my jesteśmy Pytią na trójnogu, ustawionym nad wulkaniczną szczeliną - jak w Delfach. Mamy wiedzę o Rosji, wulkanicznej szczelinie, która nas odurza, która stanowi temat naszych politycznych wizji. Polska jest Pytią narodów, która, wdychając wulkaniczne opary, formułuje swoje prognozy z pomocą metajęzyka Rzeczpospolitej, kresów, czy Jagiellonów.

To z metajęzyka rodzi się metageografia, nasze elity wyobrażają sobie, że w Europie Wschodniej nadal o wszystkim decyduje Polska i Rosja. „Nie zareagowaliśmy odpowiednio”, „na wschodzie padliśmy na kolana”, „upokorzono nas a mogliśmy…”, „dlaczego nie sprowadzili wraku, bo my zrobilibyśmy to dzięki…” - wrzeszczą bez końca na wiecach i ze szklanych ekranów. Czujemy się „równi wojewodzie”, choć nasze PKB nie dorównuje magnaterii. Nie kreślimy planów na przyszłość, nie myślimy w kategoriach geopolityki, nie zastanawiamy się nad kierunkami rozwoju naszego pństwa. Zachłyśnięci prasą wyobrażamy sobie epokową rolę polskiej prezydencji w UE, zapominając o Traktacie Lizbońskim. Prezydencję także opanował metajęzyk.

Na Wawelu jest taka sala, w której królowie polscy przyjmowali posłów. Na suficie miała zamontowane groźne głowy, spoglądające na wysłanników obcych mocarstw - głowy wzbudzające strach. Dziś wielu polityków nie zauważa, że w sali tej zostało już tylko kilka wspomnianych głów, resztę wyłupili zaborcy. Polska też się zmieniła (jak ta sala) jest inną, III Rzeczpospolitą. Ma inny skład terytorialny, nakreślony ołówkiem Gruzina i Anglika, ma inny skład etniczny dzięki pewnemu Austriakowi… Dzisiejsza Polska ma inny potencjał i wymaga porzucenia matahaseł. Ona wymaga planowania i konkretu.

Czytany 4895 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04