wtorek, 28 wrzesień 2010 11:44

Piotr A. Maciążek: Jak to zrobić na Putina?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

altPiotr A. Maciążek

24 września parlament Gruzji przyjął w pierwszym czytaniu projekt poprawek do obowiązującej konstytucji. Zmiany osłabią rolę prezydenta i wzmocnią stanowisko premiera i parlamentu. Opozycja twierdzi, że zostały one skrojone na potrzeby prezydenta Micheila Saakaszwilego, który nie może kandydować na najwyższe stanowisko państwowe trzeci raz pod rząd. Czy postanowił więc wzorem Putina zostać premierem?

Zgodnie z konstytucją Gruzji z 24 sierpnia 1995 roku Gruzja to republika o modelu prezydenckim. Prezydent jest wybierany w wyborach powszechnych, co daje mu silny mandat społeczny a dodatkowo to na jego wniosek Rada Najwyższa (parlament) powołuje premiera. Zmiany przegłosowane 24 września (dokument przyjęto 123 głosami przeciw 4) muszą przejść jeszcze przez drugie czytanie podczas, którego być może zostaną uwzględnione uwagi Komisji Weneckiej Rady Europy, która opiniowała projekt. Władza zadbała też o konsultacje społeczne dokumentu jednak bardzo silne poparcie obozu rządzącego podczas niedawnych wyborów samorządowych wskazuje, że Gruzini i tak zaakceptują wszelkie poczynania Saakaszwilego.

Część wyborców poparła obóz obecnego prezydenta szczerze, ale sporo z nich zrobiło to w obawie przed ewentualnym chaosem jaki powstałby po upadku Saakaszwilego. Gruzja straciła już sporo (Abchazja, Osetia Południowa), ale nadal ma wiele do stracenia, bo nie jest przecież krajem jednolitym. Adżaria, która pod kontrolę Gruzji wróciła dopiero w 2004 roku jest tego najlepszym przykładem. Wojska rosyjskie opuściły jej terytorium (a tym samym Gruzji) dopiero w 2007 roku, rok później były już w Abchazji i Osetii. Właśnie dlatego dla Gruzinów najważniejszy jest spokój i stabilizacja a Saakaszwili je zapewnia. Zresztą wzrost autorytaryzmu prezydenta nie przeczy rozwojowi gospodarczemu Gruzji, o czym przekonali się np. Swanowie zamieszkujący Swanetię, obszar na wschód od Abchazji wpisany na listę UNESCO. Rządy Zjednoczonego Ruchu Narodowego (partii rządzącej) uczyniły z tego obszaru atrakcję turystyczną i wizytówkę Gruzji.

Zmiana konstytucji Gruzji pociągnie za sobą przekształcenie państwa z republiki prezydenckiej w parlamentarno-gabinetową. Premier ma być powoływany przez większość parlamentarną a nie prezydenta. Znacznie łatwiejsze dla parlamentu ma być także odrzucanie wet prezydenckich. Wydaje się, że poprawki konstytucyjne są mieczem obosiecznym. Takie zmiany mogą ułatwić Saakaszwilemu długofalowe reformy modernizujące kraj lub wręcz przeciwnie skazać jego partię na kosztowne koalicje parlamentarne. Czy zmiany są kolejnym elementem wzmacniającym autorytaryzm prezydenta? A może są krokiem ku demokratyzacji, która scentralizowane poradzieckie rządy prezydenckie przekształci w demokrację parlamentarną?

Czytany 5359 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04