sobota, 05 listopad 2011 07:13

Piotr A. Maciążek: Geopolityczny aspekt akcesji Rosji do WTO

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Russi_WTO  Piotr A. Maciążek

Negocjator z ramienia Kremla - Maksim Miedwiedkow stwierdził, że osiągnięto porozumienie w kwestii akcesji Federacji Rosyjskiej do WTO. Tbilisi, jako jedyny członek Światowej Organizacji Handlu, blokowało wejście Moskwy do tej organizacji. Powyższa sprawa posłuży nam jako przykład tłumaczący geopolityczny kontekst działań gruzińskiej dyplomacji.

Gruzja, jako państwo sezonowe

Określenie „państwo sezonowe” budzi negatywne skojarzenia, związane z monachijską wypowiedzią Władimira Putina. Tymczasem posiada ono swoje geopolityczne znaczenie. Jest to ośrodek polityczny, istniejący wyłącznie dzięki dobrej koniunkturze międzynarodowej, niepodejmujący w czasie i przestrzeni ekspansji terytorialnej na większą skalę, cyklicznie podbijany przez ościenne mocarstwa.

Gruzja – to w ostatnim tysiącleciu klasyczny przykład państwa sezonowego, położonego między rosyjskim, tureckim a perskim ośrodkiem siły. To byt polityczny niepodejmujący znaczącej ekspansji przez większość swojej historii. Jedynie okres świetności, związany z hołubionym przez obecnego prezydenta Micheila Saakaszwilego, królem Dawidem IV Budowniczym, odznacza się wzmożoną aktywnością na Kaukazie. Mimo to wspomniany, czołowy władca „złotego okresu” gruzińskiej historii większość swojego panowania spędził na jednoczeniu swojego kraju, zdominowanego przez Turków Seldżudzkich. Następne wieki to okres niewoli perskiej, osmańskiej, rosyjskiej i radzieckiej, przetykany sprzyjającą koniunkturą międzynarodową.

Los Gruzji, jak wykazano powyżej - uwarunkowało jej położenie przestrzenne. Biegnąca przez kaukaskie szczyty (od Władywostoku do Tbilisi) „Gruzińska Droga Wojenna” zdefiniowała już w starożytności geopolityczny los Gruzji, znajdującej się na dogodnej trasie dla wszystkich armii, przekraczających Kaukaz. Współczesną jej inkarnacją jest Tunel Rokijski, przez który wojska rosyjskie dokonały inwazji w 2008 roku (tzw. Wojna Pięciodniowa). To właśnie dlatego „niepodległa” Gruzja do swojego istnienia zawsze potrzebowała możnych patronów. Pół wieku przed narodzinami Dawida IV Budowniczego było to Imperium Bizantyjskie. A dziś?

Skąd zgoda na cofnięcie gruzińskiego veta?

Współczesna Gruzja swoje istnienie zawdzięcza rozpadowi ZSRR, które nie wytrzymało zimnowojennej rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi. Waszyngton - jako mocarstwo ekspedycyjne stanowi gwarant gruzińskiej niepodległości. Jaka siła zatrzymała rosyjskie czołgi w 2008 roku, które utrzymywały pozycje na przedpolach Tbilisi? Z pewnością nie była to Unia Europejska, która do dzisiaj nie jest w stanie wymusić respektowania status quo ante bellum wynegocjowanego przez prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego.

Gruzja jako państwo - z geopolitycznego punktu widzenia - sezonowe musi w swojej bieżącej polityce uwzględniać czynnik amerykański. Próba prowadzenia suwerennej polityki od wiosny do sierpnia 2008 roku pokazała, że może grozić to likwidacją struktur państwowych. Wsparcie polityczne, militarne (głównie broń i szkolenia) i gospodarcze (choćby otwarte niedawno za amerykańskie pieniądze laboratorium kryminalistyczne) jest konieczne z punktu widzenia gruzińskiej niepodległości. To dlatego naciski Waszyngtonu na władze w Tbilisi, związane z cofnięciem veta wobec rosyjskiej akcesji do WTO, są w zasadzie rozstrzygające dla całej linii politycznej Saakaszwilego.

Trudno uznać za sukces ewentualny audyt niezależnej firmy kontrolującej przepływ towarów na granicy z Abchazją i Osetią Południową. Stronie gruzińskiej nie udało się przecież przeforsować udziału UE w kontroli granic republik, nominalnie należących do Tbilisi. Jest to porażka „Miszy”, który wielokrotnie doświadczył już na własnej skórze „bezstronności” niezależnych instytucji, monitorujących terytoria utracone przez Gruzję w 2008 roku. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

Oczywiście rozpatrując porażkę w kontekście geopolitycznym należy przyjąć odmienną percepcję zaistniałych wydarzeń… Gest „gruziński” z pewnością przysłuży się promowanemu przez Obamę resetowi amerykańsko-rosyjskiemu. To „cukierek” dla Moskwy, która przełyka właśnie gorycz tarczy antyrakietowej, czy procesu handlarza bronią Wiktora Buta.


Czytany 4782 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04