Wydrukuj tę stronę
wtorek, 12 styczeń 2010 07:45

Paweł Luty: Gorący biegun Arabii

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
altalt Paweł Luty
Nieudany zamach oraz wojna z terrorystami raz jeszcze wysunęły Jemen na czołówki wszystkich dzienników na świecie. To jednak nie jedyne problemy związane z tym państwem.
 
Położony na południu Półwyspu Arabskiego, na styku Azji i Afryki, w jednym z najbardziej niestabilnych regionów świata Jemen to państwo wyjątkowe. Jego problemy też są wyjątkowe. Ostatnio media zainteresowały się terroryzmem w tym kraju, lecz większej uwagi nie przykuły inne, zapewne ważniejsze i bardziej skomplikowane bolączki Jemeńczyków.
 
Według magazynu „Foregin Policy” i Funduszu dla Pokoju, Jemen to tzw. państwo „upadłe”. Oznacza to w praktyce, iż rząd tego kraju nie jest zdolny sprawować skutecznie swej władzy na całym terytorium. W przypadku Jemenu bezpośrednim powodem „upadku” państwa jest chęć secesji jednej z północnych prowincji – Saady. Od 2004 roku toczy się tam wyniszczająca wojna domowa. Od lipca 2008 roku trwa zawieszenie broni, choć nie jest ono oparte na solidnych fundamentach.
 
 
Wojna w Saadzie nie jest pierwszym wewnętrznym konfliktem zbrojnym do jakiego doszło w Jemenie. W przeszłości rozegrały się tam dwie wojny domowe: w 1962 i 1994 roku. Konflikt z lat sześćdziesiątych doprowadził do podziału państwa na Jemeńską Republikę Arabską (północ kraju) i Jemeńską Republikę Ludowo – Demokratyczną (południe). Dwa państwa jemeńskie istniały do 1990 roku, gdy w wyniku zakończenia zimnej wojny zjednoczyły się. W 1994 roku południowa część kraju dokonała secesji, lecz rebelia została zdławiona, a jedność państwa przywrócona siłą.
 
 
Jemeńskie zmartwienia
Poważnym problemem, który destabilizuje Jemen i stał się przyczyną aż trzech wojen domowych jest podział religijno – światopoglądowy kraju na Północ i Południe. Północ jest bardziej konserwatywna i religijna, podczas gdy Południe w większym stopniu sekularyzowane oraz liberalne. W Jemenie dominują dwie odmiany islamu: zajdyzm (odłam szyizmu) i szafi’izm (odłam sunnizmu). Trzecią odmianą religii muzułmańskiej obecną w tym państwie jest wahhabizm (najbardziej ortodoksyjna odmiana islamu).
 
Kolejnym czynnikiem konfliktogennym w Jemenie jest plemienny podział społeczeństwa. W samookreśleniu Jemeńczyków większe znaczenia ma przynależność plemienna niż państwowa. W jemeńskich realiach można wyróżnić trzy główne grupy konfliktów: wewnątrzplemienne (rozgrywające się najczęściej o władzę w plemieniu), międzyplemienne (o ziemię bądź dostęp do wody) i toczące się między plemionami a władzami centralnymi.
 
 
Palącymi bolączkami Jemeńczyków są także: braki w zasobach wody pitnej, ubóstwo i głód. Dużym zagrożeniem dla stabilności w tym państwie jest również powszechny dostęp do broni palnej. Większość prowincji w kraju funkcjonuje w ramach tzw. gospodarki „wojennej”. Przeszkodą na drodze do zrównoważonego rozwoju jest również technologiczne zacofanie.
 
 
Jemen posiada także zasoby ropy naftowej oraz gazu ziemnego. W obawie o swoją pozycję potentata na rynku naftowym, poprzez związki kulturowo – religijne oraz bezpośrednie sąsiedztwo, wewnętrzną sytuację w Jemenie stara się kontrolować na swoją korzyść Arabia Saudyjska. W sprawy Jemeńczyków angażują się także rządy Kataru, Jordanii i Syrii. Te działania mają bardzo różny wpływ na funkcjonowanie państwa.
 
 
Terroryzm i niepewna przyszłość
O jemeńskich terrorystach zrobiło się głośno w mediach po nieudanym zamachu na samolot lecący z Amsterdamu do Detroit, który miał miejsce 24 grudnia 2009 roku. Na początku tego roku nagłośniono z kolei perturbacje związane z funkcjonowaniem ambasad Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji i Czech w stolicy kraju – Saanie.
 
 
Al – Kaida, Islamski Ruch Dżihadu oraz Islamska Armia Adenu i Abjanu – oto najbardziej znaczące ugrupowania terrorystyczne działające na terytorium Jemenu. Ich główną bronią nie są wbrew pozorom samobójcze zamachy bombowe, lecz porwania. Od początku lat dziewięćdziesiątych Jemeńczycy wykorzystują porwania w walce wewnętrznej oraz w ramach działań terrorystycznych. Ich ofiarami stają się urzędnicy administracji państwowej, żołnierze walczący po różnych stronach konfliktu międzyplemiennego bądź cudzoziemcy – od turystów po misjonarzy i uczestników misji humanitarnych. W Jemenie znajdują się także ośrodki szkoleniowe Al - Kaidy.
 
 
Prezydent Barack Obama ogłosił zaś, że Jemen stał się nową areną wojny z terroryzmem. Co ciekawe ani Stany Zjednoczone, ani Wielka Brytania nie mają zamiaru wysłać tam swoich żołnierzy. Udzielą za to hojnego wsparcia finansowego jemeńskiemu rządowi. Brak zaangażowania militarnego ze strony Waszyngtonu jest zrozumiały, lecz trudno jest uwierzyć w to, że władze w Sannie będą sobie w stanie bez niego poradzić z rozbiciem jemeńskich struktur Al – Kaidy. Ważną rolę w rozwiązaniu problemów Jemenu może odegrać ONZ i inne organizacje międzynarodowe, które będą niosły pomoc humanitarną Jemeńczykom.
 
 
Pobudkami, które pchają Jemeńczyków w stronę terroryzmu są najczęściej ubóstwo i społeczne wykluczenie. Nie bez znaczenia jest również religijny fundamentalizm. Były premier rządu Jej Królewskiej Mości Tony Blair stwierdził niedawno, że „nie pokonamy terroryzmu jeśli nie zrozumiemy, iż ma on charakter globalny”. Jest to niewątpliwe prawda, lecz należy pamiętać, że głównym zagrożeniem dla pokoju na świecie nie jest terroryzm sam w sobie, lecz ludzie, którzy się nim posługują - terroryści. Gdy zrozumiemy i rozwiążemy ich zmartwienia wtedy dopiero wygramy te najważniejszą walkę. Nie jest to jednak zadanie proste, ani osiągalne w niedalekiej przyszłości.
 
Artykuł pochodzi ze strony Miesięcznika Stosunki Międzynarodowe
redagowanego przez Instytut Badań nad Strosunkami Międzynarodowymi.
Czytany 5518 razy Ostatnio zmieniany piątek, 11 marzec 2016 14:39