środa, 27 maj 2015 07:02

Oleg Cariow: Rok Noworosji

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Oleg Cariow

Niemal rok temu podpisaliśmy umowę o konfederacji między Doniecką (DRL) a Ługańską Republika Ludową (ŁRL). Dokument w imieniu republik podpisało sześciu ludzi: Aleksandr Borodaj, Walery Bołotoj, Aleksiej Kariakin, Denis Puszilin, Paweł Gubariew i ja. Jestem dumny, że pod wspomnianym dokumentem jest i mój podpis. Noworosja pojawiła się jako odpowiedź na budowę „antyruskiej” Ukrainy, po zakończeniu rewolucji w Kijowie, jako [kontr]projekt zmierzający do powołania prorosyjskiej, bądź przynajmniej, nie antyrosyjskiej Ukrainy na części lub całości terytorium kraju.

Utworzenie Noworosji ogłoszono 24 maja 2014 roku. Odpowiednia umowa została podpisana pomiędzy DRL a ŁRL w donieckim hotelu „Szachtar Plaza”. Jeszcze tego samego dnia, we wspomnianym hotelu, podjęto decyzję o przekształceniu kontestacji Południowego Wschodu w ruch Ludowy Front Noworosji z uwzględnieniem szerokiej bazy społecznej. Protesty Południowego Wschodu zostały ujęte w ramy organizacyjne Rady Koordynacyjnej, która składała się z przedstawicieli prawie wszystkich południowo-wschodnich obwodów Ukrainy w tym Donbasu.  Podczas mojej kampanii wyborczej [na urząd prezydenta Ukrainy] udało mi się odwiedzić wszystkie wspomniane obwody i tym samy nawiązać kontakty z prawie wszystkimi liderami protestów obywatelskich. Ostatecznie też wybrano mnie na przewodniczącego wspomnianego forum.

Ruch obywatelskiego nieposłuszeństwa sformułował nasze postulaty adresowane do „reżimu kijowskiego”, które zostały ogłoszone przez [szefa MSZ FR Sergieja] Ławrowa podczas [międzynarodowego] szczytu w Genewie: (1) federalizacja Ukrainy, (2) nadanie językowi rosyjskiemu statusu państwowego oraz (3) ogłoszenia amnestii dla uczestników Ruskiej Wiosny. Mieliśmy nadzieję na osiągnięcie porozumienia i byliśmy [wówczas] gotowi na opuszczenie, zajmowanych przez kontestatorów, gmachów publicznych w Doniecku i Ługańsku, w zamian za spełnienie wspomnianych oczekiwań. Byliśmy gotowi na wygaszenie protestów w południowo-wschodnich regionach Ukrainy. Ile istnień lidzkich można było uratować, gdyby tylko władze ukraińskie wysłuchały nas wówczas? A przecież wyrażałem wspomniane postulaty i oczekiwania najpierw jako parlamentarzysta Rady Najwyższej, a następnie jako kandydat na urząd prezydenta Ukrainy.

Wszyscy regionalni koordynatorzy ruchu kontestacyjnego weszli w skład Ludowego Frontu Noworosji, a  niektórzy z nich zostali później nawet deputowanymi w parlamencie noworosyjskim. Tym samym nasza legislatura posiadała reprezentację społeczną znacznie wykraczającą poza terytorium Donbasu. Posłami zostali wówczas: Aleksandr Kofman, Aleksandr Zacharczenko, Aleksiej Kariakin i Władysław Dajnieko. Aneks do umowy o utworzeniu Noworosji został zatwierdzony przez zgromadzenie ustawodawcze, w skład którego weszło sześć osób, które sygnowały swym podpisem wspomniany dokument o konfederacji. Parlament zobowiązał mnie do przedłożenia i dopilnowania ratyfikacji układu państwowego, a następnie przygotowania i zatwierdzenia konstytucji Noworosji przez Rady Ludowe DRL i ŁRL.

Zgodnie z ustawą zasadniczą Noworosji, został wybrany jej parlament, który tworzyli reprezentanci poszczególnych republik – delegowani do niego przez Rady Ludowe DRL i ŁRL. Opracowano regulamin obrad oraz wytypowano przewodniczącego i jego zastępców. Rolę spikera przyznano mi, zaś moimi pomocnikami zostali: Aleksandr Kofman i Gienadij Cypkałow. Zgodnie z prawem, sesje parlamentarne na przemian obywały się w Doniecku lub Ługańsku. Wymóg ten, uwzględniając dalszy bieg wypadków, przysporzył nam wielu problemów. Kiedy [bowiem] podróżowaliśmy miedzy miastami, niejednokrotnie znajdowaliśmy się pod ostrzałem, wpadaliśmy w zasadzki a nawet okrążenia.

To był bardzo trudny rok. Wielu moich towarzyszy z czasów kontestacji i kolegów z parlamentu tego nie doczekało. Wielu z nich zostało, [w międzyczasie] aresztowanych i znajdują się w więzieniach. Protesty się nie skończyły a wojna nie ma końca. Miejmy nadzieję, że kolejny rok pozwoli na wyjście z fatalnego położenia, w jakim znalazła się Ukraina. Miejmy nadzieję, że przyniesie on mniejsze straty i ofiary. Głównym osiągnięciem tego czasu było jednak to, że nie daliśmy się zagłuszyć, zastraszyć, sterroryzować – nie musimy też udawać, że nic się nie stało.

Spotykając się z mieszkańcami Donbasu – co nie powinno dziwić, pomimo obiektywnych trudności i ofiar ponoszonych przez ludzi – potwierdzają ono nadal swoje stanowisko wyrażone w referendum niepodległościowym, [nawet] gdyby jeszcze raz przyszło do powtórnego głosowania. Podobnie rzecz wygląda w przypadku wyborów regionalnych w DRL i ŁRL. Kolejną niespodzianką jest także, że mieszkańcy Donbasu, pomimo działań wojennych, ostrzału i bombardowań starają się normalnie żyć. Rozumieją, że armia Noworosji służy obronie kraju – to raczej Kijów pierwszy złamie zawieszenie broni, niż „nasi obrońcy”.

Nie ma niczego dobrego w tym, aby obywatele Ukrainy musieli iść na wojnę i wzajemnie się zabijali – jak brat brata. Ale w każdym razie Noworosja, jako idea prorosyjskiej Ukrainy, lub jak zaznaczyłem – nie antyrosyjskiej Ukrainy (lub jej części) „zapuściła korzenie”. Zwolennicy tej koncepcji ostali się, przy czym nie tylko Ukrainę, lecz i cały świat zmusili do jej uznania za fakt [geopolityczny].

Źródło: http://svpressa.ru/politic/article/122806/
tł. Robert Potocki
Autor był deputowanym z Partii Reionów w ukraińskiej Radzie Najwyższej poprzedniej kadencji, kandydatem na prezydenta Ukrainy, który w wyniku gróźb wycofał się z wyścigu o ten urząd. Następnie objął funkcję przewodniczącego parlamentu separatystycznej Federacyjnej Republiki Noworosji.

Czytany 4283 razy Ostatnio zmieniany środa, 27 maj 2015 07:05