czwartek, 13 czerwiec 2013 07:36

Natalia Rybacka: Najemnicy naszych czasów

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

mercenary  Natalia Rybacka

Ich misją jest utrzymywanie pokoju, wspomaganie logistyczne, nadzór techniczny i tworzenie oprogramowań dla służb specjalnych. W teorii. W praktyce prywatne firmy wojskowe to rozbudowane armie, które w myśl współczesnego najemnictwa, walczą o surowce i stabilną pozycję na arenie światowej.

Proces globalizacji implikuje szereg zmian na arenie międzynarodowej. Powoduje „odterytorialnienie” podejmowanych działań, ścieśnia czas i przestrzeń. Część życia społecznego przenosi się do niesuwerennej cyberprzestrzeni, co umożliwia transnarodową penetrację, a w skrajnym przypadku sterowanie i wpływanie na decyzje podejmowane przez jednostki rządowe. Globalizacja dotyczy wszystkich aspektów życia, jednocześnie generując nowe potrzeby i usługi. Proces ten zdeterminował również kreację nowych aktorów światowych, jakimi są prywatne firmy wojskowe, a wojnę utożsamił z usługą.

Najemnictwo towarzyszy człowiekowi od momentu wykształcenia się pierwszych ludzkich społeczności. Zmieniając się przez wieki, modyfikacje zachodziły zarówno w uzbrojeniu, jak i w postrzeganiu najemnictwa i jego funkcji. Pierwszym przekazem, który traktuje o najemnictwie, jest historia o Dawidzie, który zasiadał na tronie Izraela, odsuwając starszą rodzinę królewską. Czynnikiem motywującym była wtedy chęć przetrwania, a nie skarby i bogactwo. Dziś prywatne firmy wojskowe w dużej mierze uczestniczą w procederze handlu bronią – nawet 2/3 pochodzi od prywatnych handlarzy. Zapłatą często są narkotyki, diamenty, surowce czy drewno tropikalne - dlatego też zjawisko to głównie występuje w krajach niedemokratycznych czy państwach upadłych, takich jak Sierra Leone, Somalia, Liberia czy Demokratyczna Republika Konga. Notabene, to właśnie w Afryce odbywa się główna walka międzynarodowych koncernów o zasoby surowcowe.

Po zakończeniu w latach 90. konfliktu Wschód – Zachód, kraje zdekolonizowane zostały pozostawione same sobie, pozbawione protekcji wielkich mocarstw. Ujawniła się ich słabość i niestabilność systemowa, gospodarcza i społeczna, co uwydatnił wzrost liczby konfliktów zbrojnych na tych terenach. Przyspieszony upadek państw doprowadził do wykształcenia się na ich terenach „rynków siły”: tam, gdzie rządy nie są w stanie kontrolować działań w państwie, gwarantować bezpieczeństwa, porządku, dobrobytu i poszanowania praw człowieka, tam rozwijają się nielegalne grupy przejmujące stopniowo władzę nad surowcami, gospodarką, bronią, w ostateczności armią i społeczeństwem. Zjawisko to na masową skalę dotknęło kontynentu afrykańskiego. W konsekwencji doszło do wykształcenia się systemu klienteli, opartego na nepotyzmie i hierarchii finansowej. Dlatego też, pomiędzy prywatnymi konsumentami a przedstawicielami siły i religijnymi radykalistami oraz zorganizowaną przestępczością, wykształciły się nielegalne sieci powiązań, które dziś stanowią rozgałęzione relacje obejmujące cały świat. W ten sposób grupy rebelianckie czy terrorystyczne są w stanie przeniknąć do legalnej sfery państwa. Wiąże się to z ekonomią cienia, czyli zjawiskiem polegającym na nielegalnych obrotach kapitałowych czy surowcowych, wzmaganym przez globalizację – znoszenie licencji na eksport i import czy otwarcie granic.

Podmioty państwowe często zlecają prywatnym firmom wojskowym zadania opierające się na nielegalnych obrotach pieniężnych. Ze względu na status „kontraktora” firmy te cieszą się wieloma przywilejami, co oznacza, że w razie „wpadki” nie zostaną pociągnięte do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Błędem byłoby jednak myśleć, iż jedynie słabe czy niestabilne państwa korzystają z usług prywatnych firm wojskowych. Potrzeby i interesy organizacji humanitarnych czy uniwersalnych, takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, są bardzo zróżnicowane. Powierzenie wszystkich zadań „współczesnym najemnikom” byłoby jednak jednoznaczne z uznaniem ich za legalnych. ONZ w skrajnych przypadkach korzystała z ich usług, np. podczas misji pokojowej w Somalii czy Timorze Wschodnim. Ma to związek z krytyką opinii publicznej w sprawie nieskuteczności misji ONZ i marnotrawieniem pieniędzy. Innym przykładem jest Międzynarodowy Czerwony Krzyż, który, aby kontynuować misje pokojowe, zmuszony jest do korzystania z usług prywatnych firm militarnych. Najemni żołnierze mają zagwarantować bezpieczeństwo misji na zagrożonych terenach. Dlatego właśnie prace w Somalii MCK przeprowadza pod okiem uzbrojonych pracowników prywatnej firmy, tak samo jak w Kongo czy Iraku.

Oficjalną misją prywatnych firm wojskowych jest utrzymywanie pokoju na niestabilnych terenach, wspieranie bezpieczeństwa narodowego czy wypracowywanie rozwiązań logistycznych dla współczesnej dyplomacji. W praktyce jest jednak inaczej. Państwa o nieugruntowanej pozycji na arenie międzynarodowej dają zatrudnienie prywatnym firmom, aby zapełnić lukę w aparacie bezpieczeństwa. Dzięki lukom prawno-administracyjnym firmy te mają swoisty monopol na działania. Przykładowo, w Stanach Zjednoczonych prywatne firmy ze względu na status „kontraktora” w ogóle nie podlegają jurysdykcji państwowej. Ich pracownicy, w odróżnieniu od żołnierzy, policjantów czy urzędników państwowych, nie są zobowiązani do składnia oficjalnych raportów ze swoich misji. Państwo może jedynie wymagać przestrzegania krajowego prawa i zasad międzynarodowych, jednak za działania współczesnych najemników podczas wykonywania ich pracy w całości odpowiedzialny jest pracodawca. Brak możliwości kontroli powoduje, że czują się oni bezkarni. Jednym z przejawów tego stanu rzeczy jest sprawa ujawniona przez irackie ministerstwo spraw wewnętrznych, które ujawniło, że rozpatruje 40 – 50 przypadków, w których pracownicy prywatnych firm wojskowych strzelali bez uzasadnienia do cywilów. Problem sięga jednak głębiej. Często bowiem zdarza się, że obywatele danego państwa, pracujący dla zagranicznej firmy wojskowej, zostają uprowadzeni podczas wykonywania swych obowiązków. Trudnym do ustalenia jest, kto w takim przypadku odpowiada za bezpieczeństwo najemnika, państwo czy firma, dla której pracuje.

Kilka lat temu amerykańskie media donosiły o skandalu w firmie DynCorp, który ujawnił jeden z pracowników firmy. Prywatni żołnierze na zlecenie amerykańskiego rządu szkolili nową bośniacką policję. Okazało się jednak, że firma nie wywiązywała się ze swoich obowiązków, a prowadziła handel seksualnymi niewolnicami, które kupowała od serbskiej mafii. Podczas śledztwa prowadzonego przez amerykańską armię okazało się, że czyny karalne, takie jak niewolnictwo i gwałt, dokonywane przez pracowników DynCorp, nie podlegały amerykańskiemu systemowi prawnemu, ponieważ nie zostały popełnione na terenie USA. Być może to Bośnia powinna tę sprawę rozpatrzeć, ze względu na to, iż to na jej obszarze dokonano zbrodni. Pracownicy DynCorp ze względu na status „kontraktora” nie mogli zostać pociągnięci do odpowiedzialności, ponieważ cieszyli się immunitetem. Jedyne, co w takiej sytuacji można było uczynić, to wywarcie presji na firmie, aby zwolniła kilka osób zamieszanych w proceder. DynCorp funkcjonuje do dziś, dobrze prosperując i działając w myśl swej dewizy „We Serve Today For a Better Tomorrow”.

Firmy wojskowe oskarżane są o powodowanie erozji demokracji. Mimo iż osoby prywatne czy stowarzyszenia stanowią najmniej liczną grupę ich klienteli, nie znaczy to, że nie korzystają z ich usług. Postępujące rozczłonkowanie społeczeństwa, wzrost nierówności społecznych i ekstremalnie szybko wzrastające zagrożenia terrorystyczne powodują spadek bezpieczeństwa zamożnych grup społecznych.

Rozwój współczesnego najemnictwa stawia wiele pytań, w tym o miejsce regularnej, narodowej armii podczas konfliktów zbrojnych oraz jej efektywności i ogólnej przydatności. Poddaje w wątpliwość wszelkie oficjalne działania, dokonywane przez aktorów stosunków międzynarodowych. Korzystanie z usług prywatnych firm jest bowiem niczym innym, jak czystą kalkulacją, politycznym oportunizmem, który w dzisiejszych czasach staje się zjawiskiem coraz bardziej popularnym.

Materiał pochodzi z magazynu kontrast
Fot. www.globalresearch.ca

Czytany 3782 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04