wtorek, 02 czerwiec 2015 07:13

Matteo Tacconi: Rosja gospodarczo odżywa...

Oceń ten artykuł
(15 głosów)

Matteo Tacconi

Słaby rubel, zachodnie sankcje i spadek cen ropy osłabiły Moskwę, ale jej nie złamały. Póki co działa prowadzona na boku gra z Pekinem. Recesja jednak się zbliża wielkimi krokami. Pytanie brzmi, jak sobie Rosja z nią poradzi...?

„Najgorsze już za nami” – stwierdził 16 kwietnia Władimir Putin w trakcie telekonferencji z Rosjanami, medialnego maratonu, podczas którego rezydent Kremla odpowiadał na pytania zadane przez rodaków z każdego zakątka kraju. Przysłano ich ponad trzy miliony. „Najgorsze już za nami” miało odnosić się do stanu gospodarki. W. Putin uważa, że Rosja przezwyciężyła trudności, przechodząc przez najbardziej krytyczny i niebezpieczny punkt kryzysu.

Liczby okazują się być mniej ekscytujące. W pierwszych trzech miesiącach roku PKB zmniejszył się o 2%, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) skorygował prognozy dla Rosji, obniżając je do -3,8% (z wcześniejszych -3%). Według MFW ujemny wzrost gospodarczy utrzyma się także w roku 2016 (-1,1%). Natomiast rosyjski rząd zakłada, że możliwy będzie powrót do dodatnich wartości.

Niemniej jednak oczywistym jest, że spadek cen ropy w połączeniu z jednoczesnym oddziaływaniem zachodnich sankcji, nałożonych w związku z rosyjską polityką wobec Ukrainy, był potężnym ciosem. Przyznał to także premier Dmitrij Miedwiediew podczas przemowy w parlamencie, przedstawiając deputowanym raport w skali makro oraz mikro. „Po raz pierwszy od upadku ZSRR nasz kraj jest pod wpływem dwóch zewnętrznych wstrząsów. Nigdy dotąd nie staliśmy w obliczu takiego wyzwania” – podsumował, dodając, że na tę chwilę krajowi nie udało się wyzwolić od zewnętrznych nacisków, które w przyszłości mogą stać się jeszcze silniejsze.

Czy to oznacza, że W. Putin skłamał? Nie do końca. Nawet jeśli z jednej strony jego optymizm zdaje się być przesadny, z drugiej – zauważalne są pozytywne sygnały. Rubel umacnia się względem dolara, moskiewska giełda rośnie, a czwarty kwartał 2014 przyniósł wzrost o 0,4%, wbrew powszechnie podzielanemu przekonaniu, które przewidywało stagnację.

Nie oznacza to także, że rok 2015 przyniesie wyłącznie pozytywne niespodzianki. Recesja jest pewna, zwłaszcza że właśnie w tym roku odczuwalna będzie fala uderzeniowa powstała na skutek owych zewnętrznych wstrząsów. Jednak 3-4 punkty procentowe, które może stracić Moskwa, nie są katastrofą w porównaniu do scenariuszy zakładających, że wartość rubla oraz ceny ropy pójdą na dno, skazując kraj na wiele dotkliwszy kryzys.

Sytuacja jest, jaka jest. Mimo wszystko, nie jest całkowicie beznadziejna – otworzył się spadochron. Rosyjska gospodarka, wprawiając w osłupienie najbardziej doświadczonych analityków, udowodniła swoją elastyczność, przystosowując się do nowych warunków. W jednym z ostatnich artykułów „Newsweeka” podkreślono, że istnieje równowaga między niedogodnościami wynikającymi ze spadku waluty (wysokie koszty importu i inflacja) oraz zyskami, jakie tani rubel przynosi w zakresie eksportu. Ponadto amerykański tygodnik zwrócił uwagę na zmianę konsumenckich zwyczajów. Rosjanie kupują produkty pochodzące z rynku wewnętrznego, które są gorszej jakości, ale bez wątpienia mają bardziej atrakcyjne ceny w stosunku do tych proponowanych przez międzynarodowych konkurentów. Korzystają na tym lokalne przedsiębiorstwa.
To mogłoby stanowić punkt wyjścia dla optymistycznych rozważań. Podwójny nacisk wywierany poprzez spadek cen ropy oraz sankcje przynosi straty, ale stwarza też potencjalne możliwości. Może być impulsem do rozwoju bardziej dynamicznej przedsiębiorczości a także lepiej rozbudowanej sieci małych i średnich firm. Zgodnie z danymi Europejskiego Banku Inwestycyjnego z 2011 w Europie na 1000 mieszkańców przypadają 42 małe i średnie przedsiębiorstwa. W Rosji 17. To za mało.

Gdyby zwiększyła się ich liczba i wzrosła jakość dostarczanych przez nie towarów oraz produktów, rynek wewnętrzny mógłby stać się mniej zależny od importu. W ostatnich latach Rosjanie kupowali i konsumowali dobra pochodzące z zagranicy. Dzieje się tak za sprawą „syndromu holenderskiego”, tzn. nadmiernego uzależnienia gospodarki od sektora ropy i gazu, które doprowadziło m.in. do tego, że bardziej opłacało się kupować za granicą, niż rozwijać lokalną produkcję, na co zwrócił uwagę Leonid Bershidsky z portalu Bloomberg View. Ludzi zadawalał boom energetyczny, nikt zbytnio nie przejmował się tym, by wyswobodzić system od dyktatury ropy i gazu. Teraz można zmienić kurs, dzięki sytuacji na Ukrainie.

Tutaj rodzą się typowe pytania. Jak długo Moskwa jest w stanie toczyć dyplomatyczne i handlowe potyczki z Europą? Czy elastyczność, jaką przejawia system, sprawdzi się w długoterminowej perspektywie? Jakie konkretne działania podjąć, by zminimalizować uzależnienie od sektora energetycznego?

W. Putin szuka schronienia pod wielkimi skrzydłami Chin. Moskwa i Pekin wciąż prowadzą na boku swoją grę i robią interesy, mimo wszystkich wzajemnych uprzedzeń. Rosjanie obawiają się, że azjatyckie mocarstwo chciałoby znaleźć sposób, by zagarnąć bogactwa Syberii, „uśpionej ziemi”. Natomiast Chińczycy ze swojej strony robią wszystko, by w przyszłości uczynić Rosję wspólniczką w umacnianiu antyzachodniej osi. Na obecną chwilę obie strony nawzajem się wspierają.

9 maja podczas parady w Moskwie z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej, z udziału w której zrezygnowało wiele zachodnich osobistości, uwagę przykuwała obecność prezydenta Chin Xi Jinpinga, który podpisał w tym czasie kilka intratnych umów gospodarczo-energetycznych.

Europa też zadaje sobie pytania. Czy można zrezygnować z kontaktów gospodarczych z Rosją? Jakim kosztem? Ile będzie kosztować łatanie dziur budżetowych Kijowa? Tymczasem sytuacja na Ukrainie jest bardzo niestabilna. Walki w Donbasie mogą zostać wznowione, a gospodarka popada w ruinę.

Przekład: Martyna Pałys
Tekst pochodzi ze strony internetowej Limes Rivista Italiana di Geopolitica
Tytuł oryginalnego tekstu: Il peggio è passato: l’ottimismo di Putin sull’economia russa
Fot. www.saint-petersburg.com

Czytany 4248 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 01 czerwiec 2015 20:29