czwartek, 06 sierpień 2009 13:57

Mateusz Piskorski: Dziś Bandera - jutro wpuścimy Hitlera?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt

Mateusz Piskorski

Rajd ukraińskiej młodzieży do Monachium szlakiem Stepana Bandery to przede wszystkim rezultat wieloletniego pobłażania i ugłaskiwania ukraińskich elit politycznych przez władze polskie. Po latach haseł o partnerstwie, przyjaźni i dialogu, zapomniano już o historii. Dziś skutkuje to akceptacją przez część polskich elit jawnie antypolskich manifestacji ukraińskich szowinistów.

 

 Dopiero banderowski rajd i odważna działalność ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego przypomniały polskiej opinii publicznej szokującą prawdę: ukraiński mit narodowy ocieka polską krwią, a ludobójcy są przez część tamtejszych polityków uznawani za narodowych bohaterów. To tak, jakby współcześni Niemcy budowali swą narodową tożsamość w oparciu o „dorobek" Adolfa Hitlera.

Za organizacją szowinistycznego rajdu kryje się szerzej nieznana fundacja „Eko-Miłosierdzie". Inicjatywa zyskała jednak poparcie władz okręgu lwowskiego, a zatem uznać można, iż cieszy się poparciem oficjalnych władz Ukrainy. Banderowskiej marszrucie patronuje bowiem przewodniczący rady okręgu Mirosław Senik, działacz prezydenckiej partii Nasza Ukraina, oraz związek rad powiatowych Ziemi Lwowskiej. Władze okręgu już wcześniej ogłosiły rok 2009 rokiem Stepana Bandery, nie kryjąc nawet swojego stosunku do patrona ukraińskich szowinistycznych nacjonalistów.

Nie ma większego sensu przypominanie o ludobójstwie Polaków na Wołyniu dokonanym z inspiracji lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Ukazało się na ten temat wiele interesujących i bogatych w materiały źródłowe prac, na czele z monumentalnym dziełem Ewy i Władysława Siemaszków. Warto tylko wspomnieć, iż jeszcze przed II wojną światową organizacja Bandery dokonywała zamachów na tych spośród polskich polityków, którzy dążyli do kompromisowego rozwiązania sporów polsko-ukraińskich. Ofiarą tej taktyki OUN był m.in. zamordowany 29 sierpnia 1931 roku wieloletni poseł na Sejm, działacz niepodległościowy i jeden z twórców piłsudczykowskiego BBWR Tadeusz Hołówko. 15 czerwca 1934 roku w Warszawie doszło do zabójstwa polskiego ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Bandera był jednym z jego organizatorów, za co skazany został na 25 lat więzienia.

Organizowany przez współczesnych ukraińskich nacjonalistów rajd kończy się w Monachium, gdzie 15 października 1959 roku agent KGB Bohdan Staszynski dokonał skutecznego zamachu na Stepana Banderę. Było to jedno z ostatnich zabójstw politycznych za granicą dokonanych przez radzieckie służby specjalne. Odznaczony wyróżnieniami od ówczesnego kierownictwa KGB, Staszynski wkrótce przeszedł na stronę wroga i został pod zmienioną tożsamością przewieziony do Stanów Zjednoczonych. Banderę przedstawiano dzięki temu jako niewinną ofiarę krwiożerczego radzieckiego aparatu bezpieczeństwa, podobnie jak innego z ideologów OUN Lwa Rebeta, również zabitego w Niemczech.

Budowa brakującej nadal tożsamości narodowej Ukrainy na wynoszonych na piedestały mitach bohaterskich nacjonalistów nie może nie zaszkodzić ukraińsko-polskim relacjom. Kijów powinien w sposób wyraźny zdystansować się od lwowskich inicjatyw. Warszawa zaś zareagować powinna w sposób adekwatny, choćby uznając za persona non grata i odmawiając wydania wiz politycznym inicjatorom rowerowego rajdu. Gdyby reakcja odpowiednich służb polskich była wcześniejsza, możliwe byłoby też negatywne rozpatrzenie wniosków wizowych uczestników banderowskiej rowerowej wycieczki. Pozwoliłoby to co najmniej na zachowanie szacunku dla Państwa Polskiego przez tysiące tych Polaków, których rodziny bestialsko zamordowano ponad sześćdziesiąt lat temu na Wołyniu.

Czytany 9595 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04