×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

czwartek, 20 maj 2010 08:26

Mariusz Janicki: Oskarżone państwo

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

fot. tk.gov.pl

Mariusz Janicki

Państwo jest formą zbiorowej umowy, a nie dobrym wujkiem. Może tyle dać, ile wszyscy mu damy.

geopolityka

 

 

Politycy, publicyści, ludzie na ulicy powtarzają dzisiaj przy każdej okazji: państwo nie działa. Byle afera – państwo nie działa. Katastrofa lotnicza – państwo nie działa. Żołnierz ranny w Afganistanie – jak to, ranny na wojnie? To skandal! Państwo polskie nie zapewnia bezpieczeństwa polskim żołnierzom! Śledztwo się przeciąga – jasne, że nie działa państwo. Od razu całe państwo. Z miejsca wszystko się sypie, wszystko trzeba zmienić. Nie wystarczą naprawy, poprawki, punktowe zmiany, rozsądne korekty. Nic z tych rzeczy, do wymiany są od razu klasa polityczna, wszystkie instytucje, a nawet konstytucja i urząd do spraw instrumentów dętych, gdyby był. To taka nasza narodowa specjalność, ulubiona histeria.

Nie tolerujemy połowiczności, spokojnej refleksji, namysłu nad mechanizmami funkcjonowania kraju. Lepiej wziąć brzytwę albo wręcz sekator i ciąć równo, jak leci, przy łopocie narodowej flagi i z pieśnią na ustach. A potem dostawić nową cyfrę przy nazwie Rzeczpospolita. To, że na razie skończyło się na „IV”, jest jakimś cudem. Gdyby podobna histeria występowała także gdzie indziej, to po zabójstwie Kennedy’ego mielibyśmy II USA, po aferze Lockheeda Martina w latach siedemdziesiątych – już III USA, a po Iran–Contras – oczywiście IV. Nie mówiąc o tym, że od razu po przegranej wojnie wietnamskiej Ameryka powinna się podać do dymisji i przejść proces oczyszczania układu.

Każde z tych wydarzeń, z całym szacunkiem, miało jednak nieco większy wymiar niż afera Rywina, choć wiem, że dla części najbardziej zagorzałych polskich „reformatorów” może to być teza dyskusyjna. A co ma powiedzieć Wielka Brytania, gdzie przez wiele lat działało na wysokich stanowiskach, także w służbach specjalnych, pięciu radzieckich agentów? Wyspiarze powinni się zapaść pod ziemię. Wielkie afery, zbrodnie polityczne, terroryzm, tajemnicze katastrofy wstrząsały Francją, Niemcami, Włochami, ale traktowano je tam jak przejawy patologii, wymagające energicznych działań, a nie całkowity rozpad kraju. Przeciwnie, to, że z tymi dramatami sobie radzono, było dowodem siły i sprawności państwa, którego struktury są w stanie poradzić sobie z najtrudniejszymi wyzwaniami. Ale nie u nas.

Tak się zresztą składa, że największe pretensje mają ci, którzy uważają się za czołowych państwowców. To oni nieustannie podważają kompetencje instytucji, autorytet urzędników, niezawisłość prokuratury i sądów, uczciwość służb specjalnych, apolityczność armii. Czyli państwo ogólnie, teoretycznie – tak, jak najbardziej, ale nie to, które jest. To zaś trzeba dokładnie zburzyć, zaorać, wypalić grunt i na ubitym klepisku budować nowe, już całkiem ładne, pasujące do obrazka burzycielo-odnowicieli. Chciałoby się powiedzieć: spokojniej, panowie. Rzeczpospolitą po 1989 roku budowało wiele rządów i partii wszelkich ideowych proweniencji, wybieranych w wolnych wyborach. Także tych, które dzisiaj najgłośniej tę Rzeczpospolitą krytykują. Każdy mógł dołożyć swoją cegiełkę. Takiego państwa w istocie obywatele chcieli. Nie jest ono ani idealne, ani takie, którego należałoby się wstydzić. Nie oskarżajmy państwa o każdą dziurę w jezdni, o każdą nieudolność, niepowodzenie czy wręcz o prywatne klęski. Szukajmy nowych rozwiązań, ale bez tego niszczycielskiego „wzmożenia”, bez tej szkodliwej, zatruwającej umysł ideologicznej adrenaliny.

Państwo jest formą zbiorowej umowy, a nie dobrym wujkiem. Może tyle dać, ile wszyscy mu damy. A krytykując je nieustannie, obrażając i obrzucając inwektywami, w istocie obrażamy samych siebie. Być może to my jesteśmy do wymiany. A jeśli się na taką wymianę nie zgadzamy, to zacznijmy używać rozumu.

Artykuł ukazał się w numerze 21/2010 tygodnika alt

 

 

Czytany 6475 razy Ostatnio zmieniany piątek, 11 marzec 2016 14:21