niedziela, 31 październik 2010 08:38

Marcin Rzepka: Stan skupienia

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt Marcin Rzepka

Konieczność dywersyfikacji dostaw powinna skłaniać nas do szukania dostawców z rejonu Zatoki Perskiej.  Zwiększa się światowe zapotrzebowanie na gaz, który odgrywa ważną rolę zarówno w globalnym, jak i lokalnym bilansie energetycznym (na przykład w Polsce). To relatywnie tani surowiec, dostępny i ekologiczny. Koszty natomiast podnosi konieczność jego transportu, w tym budowa rozwiniętej infrastruktury przesyłowej.

 

Na cenę końcową wpływają więc nie tylko koszty surowca (wydobycia i transportu) i konserwacji rurociągów, lecz także ryzyko zawirowań politycznych. Nie chodzi tu tylko o politykę Rosji, od której, jako kraju o największych zasobach gazu ziemnego, trudno oczekiwać skłonności do kompromisu, lecz o niestabilną sytuację polityczną na Bliskim Wschodzie − regionie, który ma 40 procent światowych zasobów gazu. Czy zatem konieczność dywersyfikacji dostaw, głównego elementu bezpieczeństwa energetycznego, nie powinna skłaniać do poszukiwań dostawców w rejonie Zatoki Perskiej?

Ulotne problemy

W przypadku gazu pojawia się jeszcze jeden problem wynikający z jego specyfiki – stanu skupienia. Sposób jego przesyłania sprawia, że zawierane kontrakty mają charakter długoterminowy, co ogranicza możliwości negocjowania cen. W rzeczywistości, chociaż w globalnej energetyce zwiększa się znaczenie tego surowca, rynek gazu nie jest globalny. Mamy do czynienia raczej z jego segmentacją, regionalizacją. Polska nie znajduje się w strefie wpływów potentatów gazowych z Bliskiego Wschodu.

Iran, Katar, Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie to kraje bogate w surowce, ale jako eksporterzy nie liczą się na światowych rynkach, może z wyjątkiem Kataru. Warto jednak zwrócić uwagę na ambicje tych państw, zwłaszcza Iranu, świadczą one bowiem o roli wyznaczanej sektorowi gazowemu we własnych krajach i w polityce zagranicznej. Należy do nich próba stworzenia kartelu gazowego na wzór Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej, OPEC.

Wydaje się, że aktywność polityczna Iranu jest wprost proporcjonalna do prób jego izolacji na arenie międzynarodowej. Dotyczy to, niestety, sektora energetycznego: gazu i energii atomowej. To właśnie w Iranie w 2001 roku zawiązało się Forum Państw Eksporterów Gazu (Gas Exporting Countries Forum, GECF), które miało decydować o rynku tego surowca. W 2008 roku luźna dotąd organizacja zyskała osobowość prawną, przyjęto statut i utworzono sekretariat w Doha w Katarze. Członkami forum zostali: Algieria, Boliwia, Brunei, Egipt, Gwinea Równikowa, Indonezja, Iran, Libia, Malezja, Nigeria, Katar, Rosja, Trynidad i Tobago, Wenezuela oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Status obserwatorów przyjęli: Kazachstan, Holandia i Norwegia. Wbrew doniesieniom, które co pewien czas. elektryzują odbiorców gazu, forum nie ma pełnej kontroli nad rynkiem gazowym i nie dyktuje cen. Tylko dwa kraje – Iran i Wenezuela – chcą przekształcić tę organizację w kartel gazowy, choć same nie są eksporterami tego surowca.

Tymczasem eksporterzy, na przykład Rosja, postrzegają forum jako organizację koordynującą działania w tej dziedzinie. Nie jest ono jednak wolne od wpływów politycznych, a na zacieśnianie bądź rozluźnianie współpracy między członkami wpływa bieżąca sytuacja gospodarcza, a nie przyjęta strategia. W GECF ważną rolę odgrywają państwa bliskowschodnie. Borykają się one jednak z wieloma problemami, z których, pomimo pewnych zmian, brak rozwiniętej infrastruktury wydaje się najpoważniejszy.

Bliskowschodnie rurociągi

Można zaryzykować tezę, że pojawienie się systemów przesyłowych (rurociągów) poprawi bezpieczeństwo krajów Bliskiego Wschodu, ponieważ wymusi konieczność ochrony sieci i zapewniania stałych dostaw. Teza ryzykowna, zważywszy, że ropociągi i gazociągi stają się łatwym celem dla terrorystów od Jemenu po Turcję. Niemniej na najnowszą historię Bliskiego i Środkowego Wschodu można spojrzeć z perspektywy rurociągów. Takie ujęcie pozwala zrozumieć wiele wydarzeń rozgrywających się na tym obszarze: od rewolucji islamskiej, przez inwazję Saddama Husajna na Kuwejt, po pojawienie się ruchu talibów w Afganistanie. Sieć rur zwiększa się z roku na rok i oplata poszczególne kraje. W Iranie rocznie przybywa około 1,2 tysiąca kilometrów rurociągów.

Niektóre z tych powstających na Bliskim Wschodzie mają przede wszystkim zwiększyć możliwości transportowe wewnątrz kraju. Saudyjska firma Aramco buduje rurociąg o długości 506 kilometrów z Ras Tanura do Rijadu. Niektóre z gazociągów mają łączyć kraje zatoki. Przykładem jest tu inwestycja Dolphin Energy, kompanii gazowej z Abu Dhabi. Sztandarowy projekt firmy to gazociąg Dolphin, który dostarczy surowiec z katarskich złóż do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Omanu. Gazociągiem arabskim – Arab Gas Pipline (częściowo w projekcie) – egipski gaz popłynie do Jordanii, Libanu i Syrii, a w przyszłości może nawet do gazociągu Nabucco. Planowany rurociąg katarsko-turecki miałby dostarczać surowiec z Doha do Stambułu, przez Arabię Saudyjską, Jordanię i Syrię, a później przez Turcję do Europy. W przypadku Nabucco brany pod uwagę był również gaz irański, choć po sankcjach z czerwca tego roku jest to na razie niemożliwe. Przemiany w sferze polityki gazowej Iranu są jednak znaczące.

Znaczenie tego kraju w światowej energetyce wynika przede wszystkim z uwarunkowań historycznych związanych z rozwojem przemysłu naftowego, a pośrednio gazowego. Przemysł wydobywczy rozwija się tu niemal od początku XX wieku, gdy William Knox d’Arcy dostał koncesję na szukanie złóż ropy. Intensywne prace poszukiwawcze zakończyły się sukcesem. W 1911 roku w Iranie ruszyła pierwsza rafineria. Na tym etapie gaz wykorzystywany był w niewielkim stopniu, gdyż brakowało systemów przesyłowych. Gdy w 1966 roku rządy Iranu i ZSRR podpisały umowę na budowę rurociągu z południowych pól Iranu do miejscowości Astara na granicy z ZSRR, przemysł gazowy zaczął się intensywnie rozwijać. Dzięki niemu można było transportować 10 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie.

Niebagatelną rolę odgrywa także położenie geograficzne, które sprawia, że Iran jest krajem tranzytowym. Drugie co do wielkości złoża gazu ziemnego przyciągają uwagę inwestorów, ich zamiary hamuje jednak sytuacja polityczna. Udział Iranu w światowym rynku tego surowca wzrósł w ostatnich 40 latach z 0,20 do 2,7 procent w 2002 roku (produkcja wynosiła wówczas 117,6 miliardów metrów sześciennych gazu). To niewiele, zważywszy na potencjał tego kraju. Przeszkodą w rozwoju sektora gazowego, oprócz czynników politycznych, pozostaje brak sieci przesyłowych, nowych technologii i funduszy.

Iran zamierza jednak liczyć się na światowych rynkach gazu. Dżawad Odżi, dyrektor Irańskiej Kompanii Gazowej, zapewniał niedawno, że wbrew wszelkim międzynarodowym sankcjom jego kraj wkrótce stanie się eksporterem tego surowca. Jak na razie, znaczna część wykorzystywanego tu gazu pochodzi z Azerbejdżanu i Turkmenistanu, które zaopatrują północne prowincje. Najbogatsze złoża, pola South Pars, znajdują się na południu, lecz brak systemów przesyłowych wymusza import od północnych sąsiadów. Priorytetowe dla Iranu pozostają kontakty z Turkmenistanem, który zapewnia dostawy, oraz Pakistanem, mogącym stać się jednym ze znaczących odbiorców irańskiego surowca. Rurociąg dostarczający gaz do Pakistanu, zwany dumnie rurociągiem pokoju, miał prowadzić do Indii (rurociąg IPI), ale prawdopodobnie tam nie dotrze. Niemniej prace irańsko-pakistańskie są zaawansowane. Irańska telewizja podała, że zbudowano 907 kilometrów tego gazociągu.

Skroplony gaz

Biorąc pod uwagę potencjał gazowy Iranu i politykę energetyczną Unii Europejskiej, do myślenia daje pytanie, jakie padało we wrześniu na warszawskim Forum Gazowym. Andrzej Konoplanik, dyrektor zarządu Gazprombanku, zapytał, czy sankcje wobec Iranu w ostatecznym rozrachunku nie będą wymierzone w Unię Europejską. Oznaczają one bowiem wykluczenie tego państwa z rozmów o Nabucco. Niewątpliwie odpowiada to Rosji, która popiera wschodni kierunek dostaw irańskiego gazu – do Pakistanu i Chin, które od 2007 roku inwestują w irański rynek energetyczny. Sankcje oznaczają też brak europejskiego kapitału w Iranie. Brak funduszy hamuje wiele tamtejszych projektów, na przykład budowę nowych rurociągów wewnątrz kraju czy gazociągu do Syrii. Iran planuje też budowę terminalu LNG (Liquefied Natural Gas) w miejscowości Tombak, co należy uznać za przejaw dalekowzrocznej polityki. Skroplony gaz otwiera bowiem ogromne możliwości.

Doskonale rozumie to Katar, największy światowy eksporter LNG. Ma on trzecie co do wielkości złoża tego surowca i jest potentatem w produkcji gazu skroplonego, którego eksport rozpoczął w 1997 roku. Zdobył 15 procent światowego rynku LNG i wciąż zwiększa produkcję. W porównaniu z Iranem przoduje w nowoczesnych technologiach. Należy do nich GTL (gas to liquid), czyli pozyskiwanie z gazu ziemnego ciekłych węglowodorów (jak paliwa).

W dyskusjach nad bezpieczeństwem energetycznym, którego istotą jest dywersyfikacja dostaw, coraz mocniej akcentuje się korzyści płynące z LNG. Płynny gaz nie jest ograniczony sieciami przesyłowymi, staje się więc atrakcyjnym towarem, na którego zakup nie trzeba zawierać długoterminowych kontraktów. Szacuje się, że w ciągu 15 lat dostawy LNG będą większe niż za pomocą rurociągów.

W przypadku katarskiego LNG największym odbiorcą jest Japonia, choć wzrasta zainteresowanie państw europejskich. Do otwarcia portu LNG w Świnoujściu przygotowuje się Polska; pierwsza dostawa skroplonego gazu z Kataru ma pojawić się w czerwcu 2014 roku. Perspektywa bliskowschodnia w dyskusjach na temat gazu jest więc wciąż aktualna.

Fot. sxc.hu/Julie Elliott-Abshire Artykuł ukazał się w nr 42/2010 tygodnika alt

Czytany 5938 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Najnowsze od Marcin Rzepka