sobota, 19 czerwiec 2010 06:41

Marcin Bartosiak: Kolejny krok ODKB?

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

alt

 

 

 

 

alt

geopolityka

Marcin Bartosiak

 

W ciągu ośmiu lat działalności Organizacja Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (Организация Договора о Коллективной Безопасности), będąca w oczach rosyjskich włodarzy odbiciem NATO w Azji, przejawiała swą aktywność jedynie na szczytach i ćwiczeniach wojskowych. Konkretnych działań było niewiele, przez co trudno jest ocenić faktyczne znaczenie i potencjał tej organizacji. Czy dziś, w obliczu krwawych u niepokojących wydarzeń w Kirgistanie, ODKB będzie miała możliwość sprawdzenia swych sił w rzeczywistości?

 

Zatuszować upadek kolosa

 

 

Rozpad Związku Sowieckiego był dla byłych republik radzieckich momentem przełomowym, ale też bolesnym. W krótkim okresie pojawiło się w Azji kilka nowych, ale przede wszystkim słabych i biednych państw, o małym znaczeniu na arenie międzynarodowej. Sytuacja ta stała się szczególnie dotkliwa dla Rosji. Mimo, iż stała się ona główną spadkobierczynią ZSRS, to borykała się z problemami wewnętrznymi, a przez to straciła pozycję hegemona „bloku wschodniego” i nie mogła się mierzyć z pozycją, jaką posiadali Sowieci. Do tego doszła także obawa, że kraje Azji Centralnej odwrócą się od Moskwy, podobnie, jak zmieniły kierunek współpracy kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

 

Nic więc dziwnego, że szybko pojawił się pomysł wykorzystania powstałej siedemnaście dni przed rozpadem Związku Sowieckiego Wspólnoty Niepodległych Państw do umocnienia pozycji politycznej Federacji Rosyjskiej oraz utrzymania strefy wpływów, rozciągniętej na kraje postsowieckie. W podobnym duchu utrzymany był układ taszkencki, podpisany 15 maja 1992 roku. Zakładał on m. in., wyrzeczenie się użycia siły, a także, że żadna ze stron nie przystąpi do innego sojuszu militarnego. WNP oraz układ taszkencki umacniały pozycję Rosji i pokazywały, że, niezależnie od sytuacji wewnętrznej, nadal pełni ona ważną rolę w regionie.

 

Kalka z NATO?

 

Układ taszkencki wszedł w życie w roku 1994, jednak spory między poszczególnymi stronami układu sprawiły, że całość działała opornie, a w 1999 roku wystąpiły z niego Gruzja i Azerbejdżan (utworzyły GUAM – organizację wymierzoną przeciwko dominacji Rosji), a także Uzbekistan (wrócił w 2006 r.). Pozostałe kraje: Rosja, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan i Armenia powołały trzy lata później – 7 października 2002 roku, Organizację Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

 

Nowy aktor stosunków międzynarodowych miał stać się tym dla Azji Centralnej, czym jest NATO dla obszaru transatlantyckiego. Członkowie ODKB nie bardzo kryją się z faktem, że w wielu aspektach kopiują rozwiązania zachodnie. Wystarczy spojrzeć na takie drobne aspekty, jak flaga czy na oficjalna strona internetowa organizacji, aby zauważyć pewne podobieństwa. Podobne wydaje się także funkcjonowanie organizacji. Prezydencja w pionie politycznym sprawowana jest rotacyjnie (tak, aby mniejsze kraje nie czuły się dyskryminowane). Pion wojskowy natomiast, opiera się na armii rosyjskiej – największej ze wszystkich, podobnie jak ma to miejsce w przypadku NATO i armii Stanów Zjednoczonych.

 

ODKB ma zapewniać bezpieczeństwo wszystkim stronom układu taszkenckiego. Zgodnie z jego postanowieniami (podobnie jak w przypadku V artykuł Paktu Północnoatlantyckiego), każdy atak na któregokolwiek z członków organizacji, traktuje się jak atak na całą ODKB. Ponadto, ma to być także organizacja wypełniająca zadania w ramach ONZ w regionie Azji Centralnej. W tym celu, na szczycie w Moskwie w 2009 roku, zadecydowano o utworzeniu sił szybkiego reagowania (KSOR). Oczywiście nie uniknięto porównań do sił natowskich – prezydent Miedwiediew stwierdził, iż "pod względem potencjału bojowego powinny być nie gorsze od sił Sojuszu Północnoatlantyckiego". Mówi się nawet, że mogą one stacjonować w Manas w Kirgistanie (baza lotnicza wykorzystywana przez NATO i USA). Siły ODKB nie były dotychczas wykorzystywane poza wspólnymi ćwiczeniami.

 

Najciekawszy w tej sytuacji (a nawet śmieszny) wydaje się być fakt, że Rosja postanowiła tworzyć „swoją” organizację na wzór sojuszu, który został tak bardzo skrytykowany w planie redefinicji bezpieczeństwa Europy, zaproponowanym przez Miedwiediewa i Ławrowa („nowa architektura bezpieczeństwa Europy”). Można zaryzykować postawienie tezy, że ODKB, oprócz podstawowej funkcji, pełni także rolę substytutu wobec nienajlepszych kontaktów Moskwy z NATO.

 

Dowód dla Zachodu?

 

W wielu wypowiedziach dotyczących ODKB, powtarza się podobna opinia, iż jest to organizacja słaba, kreująca się na gwaranta stabilności w regionie, ale, co ważne, funkcjonująca tylko w teorii – niesprawdzona w działaniu. Często pojawia się również opinia o służebnej roli ODKB wobec polityki zagranicznej Rosji.

 

Jednakże konflikt etniczny w południowych prowincjach Kirgistanu sprawił, że w ostatnich dniach pojawiła się szansa udowodnienia krytykom, jaka jest wartość ODKB (jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało, w kontekście tych wydarzeń). 14 czerwca zwołane zostało w Moskwie spotkanie ODKB, na którym uznano, że „sytuacja w Kirgistanie jest nie do przyjęcia”. Padły też decyzje o „ewentualnym odwołaniu się do wszelkich środków”, co w tym przypadku oznacza interwencję sił zbrojnych. Wcześniej apelował o to były prezydent Republiki Kirgiskiej - Kurmanbek Bakijew.

 

Byłaby to pierwsza misja stabilizacyjna Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, po której można by ją ocenić nie za słowa, ale za czyny. Warto się przyjrzeć rozwojowi wydarzeń także ze względu na pojawiające się w prasie zachodniej koncepcje o konieczności współpracy ODKB i NATO w Kirgistanie. Byłby to wówczas nie tylko sprawdzian ODKB, ale także szansa na poprawę współpracy Rosji z USA w zakresie bezpieczeństwa, o co zabiegał przecież Miedwiediew.

Czytany 6825 razy Ostatnio zmieniany piątek, 11 marzec 2016 14:15