×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

czwartek, 03 marzec 2011 08:36

Magdalena Cichuta: Efekt domina w toku

Oceń ten artykuł
(1 głos)

dominoefekt  Magdalena Cichuta

Kryzys na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, który doprowadził do upadku rządów w Tunezji i Egipcie niezwykle szybko rozprzestrzenia się na inne kraje. W Libii od kilku tygodni protesty przybierają na sile, a liczba ofiar reżimu Muammara al-Kaddafiego rośnie z dnia na dzień. Nowe demonstracje wybuchły już w Sudanie, Maroku, Jemenie, Arabii Saudyjskiej, Iranie i Bahrajnie. Wydarzenia te będą miały ogromny wpływ, nie tylko na sytuację polityczną, ale przede wszystkim na przyszłe funkcjonowanie gospodarek, zwłaszcza tych w Europie.

Libia dzisiaj staje w obliczu nieuchronnego końca reżimu al-Kaddafiego. Podczas gdy odejście libijskiego dyktatora z pewnością uczczą protestujący dziś młodzi Libijczycy, sytuacja ta spowoduje również olbrzymią próżnię polityczną. Dużą niewiadomą jest to, w jaki sposób będzie dalej funkcjonował ten duży, zdecentralizowany kraj, w którym poziom identyfikacji społeczeństwa z państwem jest niski, a przynależność plemienna i klanowa gra pierwsze skrzypce.

 

Międzynarodowe konsekwencje zamieszek w kolejnym państwie północnoafrykańskim są widoczne zwłaszcza w Europie. Libia jest dwunastym, co do wielkości, światowym eksporterem ropy naftowej i wiele krajów europejskich powinno liczyć się z przerwaniem dostaw tego surowca. Tylko w zeszłym roku Włochy, Niemcy czy chociażby Francja importowały ponad połowę wydobytej libijskiej ropy. Pomimo tego, iż firmy paliwowe kontynuują wydobycie tego surowca, to równocześnie rozpoczęły one ewakuację swoich pracowników. Coraz większy niepokój wśród importerów powoduje także cena za baryłkę ropy naftowej, która wzrosła do ponad 116 dolarów.

Krwawe tłumienie libijskich protestów spowodowało ostrą reakcję Unii Europejskiej, która potępiła brutalne działania al-Kaddafiego, a Organizacja Narodów Zjednoczonych nałożyła na dyktatora sankcje. Dalsze brutalne tłumienie zamieszek w Libii może spowodować przerwanie dostaw ropy naftowej do UE, która zmuszona będzie podjąć bardziej radykalne kroki, włączając w to militarną interwencję, w celu obrony swoich żywotnych interesów.

Podczas gdy świat uważnie przygląda się Libii, niezwykle ważne rzeczy dzieją się w Zatoce Perskiej, a dokładnie w niewielkim państwie Bahrajn, gdzie rząd prowadzi negocjacje z opozycją. Wyniki tych ustaleń mogą być dalece bardziej istotne pod względem geopolitycznym aniżeli trwające zamieszki w Libii. Istnieje duże ryzyko, iż opozycja w Bahrajnie, w wyniku rozmów z rządem, może znacznie się umocnić i tym samym wywołać poważne implikacje w regionie. Szyicka większość w Bahrajnie, stanowiąca około 70 procent ludności protestuje przeciwko dyskryminacji ze strony rządzącej dynastii sunnickiej. Bahrajn, w którym stacjonuje amerykańska V Flota, uważany jest przez swoich sojuszników - Arabię Saudyjską i USA - za zaporę przed wpływami szyickiego Iranu w regionie. Poza tym, wzmocnienie szyitów w Bahrajnie prawdopodobnie przyczyni się również do pobudzenia szyickiej populacji, zamieszkującej wschodnią prowincję Arabii Saudyjskiej, bogatej w złoża ropy naftowej.

Trwające zamieszki w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie mogą mięć ogromny wpływ na sytuację geopolityczną nie tylko w regionie, ale na całym świecie. Bardzo uważnie ostatnim wydarzeniom przyglądają się Chiny. Z jednej strony ze względu na cenę ropy, która coraz bardziej wzrasta, a z drugiej na pewne utrudnienia w prowadzeniu wyważonej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie. W przypadku upadku reżimów w tamtym regionie, Chiny zbyt kojarzone z poprzednią władzą, mogą utracić dostęp do surowców. Państwa, na których Chiny powinny obecnie skupić swoją uwagę to przede wszystkim Sudan, Algieria, a nawet Zimbabwe czy Wenezuela. Dosyć zażyłe relacje z tamtejszą władzą mogą szybko obrócić się przeciwko Chinom.

Efekt domina w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie może przyczynić się do znacznych zmian w regionie. W niektórych przypadkach, upadające reżimy pogrążą kraje w chaosie. Na przykładzie Tunezji, możemy zauważyć, iż poważnym problemem staje się brak zwartej, wyposażonej w plan działania opozycji. Raczej nie liczyłabym na demokratyzację świata arabskiego. Obalane rządy będą prawdopodobnie zastępowane nowymi, podobnymi aczkolwiek dającymi więcej swobód swoim obywatelom.

fot.sxc.hu

Czytany 5532 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04