czwartek, 07 luty 2013 10:50

Maciej Grzywacz: Upadek potęgi USA

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

usa_downgeopolityka  Maciej Grzywacz

Pekin uzyskał swój cel i dominuje nad planetą Ziemia. Trzyma bowiem w szachu największego gracza – USA. Ameryka może pozostawać państwem o gospodarce z największą siłą nabywczą, najsilniejszą armią i najlepszymi uniwersytetami, ale dopóki złoto i niezapłacone faktury są kartami przetargowymi Państwa Środka, dopóty faktyczna kolejność na podium będzie inna...

Przez dziewięćdziesiąt lat USA były potęgą światową i przywódcą polityki globalnej. Nie można zaprzeczyć tezie, że przyłączenie się przez Stany Zjednoczone do I wojny światowej dało początek nowej erze w stosunkach międzynarodowych. Odejście od doktryny Monroe i aktywne zaangażowanie się poza obszarem uznawanym za naturalną strefę wpływów, a co ważniejsze zdominowanie jej militarnie, gospodarczo i politycznie dało prezydentowi USA mandat globalnego szeryfa. Odbudowa zniszczeń wojennych, kryzys i kolejna wojna tak naprawdę wzmacniały tylko tę sytuację. Pojawienie się silnego konkurenta w postaci ZSRR zmobilizowało do jeszcze większych działań na wszystkich frontach.

Gdy jednak zabrakło oponenta, Waszyngtonowi zabrakło też animuszu do wysiłku i utrzymania status quo. Stąd skradziona Władimirowi Putinowi doktryna walki z globalnym terroryzmem i demonizacja wszelkich działań, które są nie na rękę. Sentencja Nie jesteś z nami? Jesteś komunistą została zmieniona na Nie jesteś z nami? Jesteś terrorystą. Jednak, gdy oficjalnie nie zakończono jeszcze jednej kampanii, choć jak donoszą oficjalne depesze wróg numer jeden w osobie Osamy bin Ladena zyskał status Tango down, pojawia się na horyzoncie nowy przeciwnik. Smok z Dalekiego Wschodu wykarmiony własną piersią, bo przecież to amerykańskie wierzytelności za chiński import zalegają w tamtejszych skarbcach.

Sytuacja, w jakiej przyszło stanąć Waszygtonowi w drugiej już dekadzie XXI wieku nie jest tak różowa, jak rysują ją analitycy. Możliwe, że w ocenie sytuacji USA należy się zgodzić z proroctwami Georga Friedmana, który twierdzi, że ten kraj zmierza w stronę zagłady [1]. Jakie są tego przyczyny? Patrząc pobieżnie, można stwierdzić, że to problemy ekonomiczne, że krach giełdowy i upadek banków oraz instytucji finansowych spowodowały braki w budżecie, niepokoje społeczne i w końcu destabilizację systemu na większości szczebli. Czy aby na pewno wymienione czynniki są przyczynami? Jeśli zagłębimy się w strukturę tej gospodarki i przyłożymy jej kalkę jedynego mocarstwa światowego, łatwo można zauważyć, że są to tylko objawy cięższego schorzenia. Spiskowa, antydemokratyczna i komunistyczna będzie to hipoteza, ale to pycha, egotyzm i egocentryzm sprawiły, że obywatele USA [2] doprowadzili swój kraj do krawędzi. Nie byli jednak oni osamotnieni w tych działaniach, gdyż mrówczą pracę w tym właśnie kierunku wykonały państwa europejskie uwielbiając i naśladując USA. Za przykład niech posłuży unijna Strategia Lizbońska, w swych założeniach na tyle nierealna, że już po krótkim okresie brukselscy urzędnicy wiedzieli, że będzie to tylko element wykładów o historii integracji europejskiej.

Wracając jednak do pozycji USA należy dziś nieco szyderczo stwierdzić, że w końcu ktoś postawił „Jankesów” do szeregu. Choć status pierwszego wśród równych nie został im odebrany, to odwrócenie uwagi społeczności międzynarodowej od tej części globu było wyczekiwanym przez amerykanistów odpoczynkiem. Każde istotniejsze wydarzenie na świecie zachowuje wątek związany z USA, jak choćby tzw. Arabska Wiosna i ataki na placówki dyplomatyczne3, czy zależności każdej z gospodarek od Nowojorskiej giełdy.

Wywołując tę instytucję, należy podać kolejną przyczynę upadku tak świetnie prosperującego państwa amerykańskiego. Choć teorie ekonomiczne działają w warunkach, jakie im się stworzy, to tak drastyczne odejście od ich klasycznych założeń, prędzej czy później, musiało się Amerykanom odbić się czkawką. Mowa tu o klasycznej teorii złego pieniądza, który wypiera dobry pieniądz, opracowanej jeszcze  przez Mikołaja Kopernika w XV wieku. Jawne, i w ostatnich miesiącach (od 2010 roku), bezczelne drukowanie dolara bez żadnego pokrycia [4], poprzedzone odejściem od parytetu złota, postawiłoby każde państwo już dawno przed syndykiem. Jednak Stanom Zjednoczonym jako największemu graczowi będzie uchodzić płazem jeszcze przez długie lata, o ile coś spektakularnego nie wydarzy się w światowych finansach. A symulacje, które progności stawiają, są zależne od dobrej woli Chin.

To właśnie wybranie momentu, w którym Pekin wykorzysta swoje rezerwy złota, gromadzone przez lata, a także zażąda wypełnienia zobowiązań od swoich partnerów, i chodzi tu w praktyce tylko o USA, będzie decydującym krokiem dla przyszłości znanego nam porządku światowego. Gdyby taki krok podjąć dziś, wiele różnych scenariuszy jest możliwych. Od cichej zgody USA do ustąpienia Pekinowi w realnej dominacji nad globalnymi finansami, aż po trzecią, a znając chociażby nieutajnione możliwości wojenne, zapewne ostatnią, wojnę światową.

Nie bez znaczenia jest tu również, podpisana 4 lutego 2013 przez prezydenta Baracka Obamę, ustawa o potocznej nazwie No Budget No Pay Act of 2013. Daje ona Kongresowi dwa miesiące na opracowanie cięć budżetowych i do 14 kwietnia faktycznie likwiduje limit zadłużenia budżetu federalnego [5]. Autorzy ustawy zastosowali metodę kija i marchewki, ponieważ, brak ustaleń w tym terminie będzie skutkował zamrożenie płac dla Kongresmenów. Jest to jednak tylko zakup czasu, którego USA już faktycznie nie posiada. Decyzja o przyszłości USA tak naprawdę zależy od obecnego rezydenta Białego Domu, który w polityce nie ma już nic do stracenia – rozpoczął swoją drugą i ostatnią kadencję, po której czeka go zapewne spokojna emerytura w Senacie lub na stanowisku prezesa fundacji swojego imienia.

Oceniając te działania, można jednak stwierdzić, że Pekin już uzyskał swój cel i dominuje nad planetą Ziemia, ponieważ trzyma w szachu jej największego gracza. USA może pozostawać państwem o gospodarce z największą siłą nabywczą, najsilniejszą armią i najlepszymi uniwersytetami, ale dopóki złoto i niezapłacone faktury są kartami przetargowymi Państwa Środka, dopóty faktyczna kolejność na podium będzie inna, niż ta, pokazywana w przekazach medialnych.

Fot. skylinenachrichten.blog.com/

_________________________________________________
1. Friedman, George, The Next 100 Years, Nowy Jork, 2009
2. Nie sposób użyć sformułowania naród amerykański.
3. To właśnie atak na ambasadę USA jest przyczyną utraty stanowiska przez Hillary Clinton
4. Trzy tury drukowania dolara znane jako Quantitative easing( QE), czyli luzowanie ilościowe polityki monetarnej. QE1 i QE2 dały 1,85 biliona USD. QE3 ma zasilać gospodarkę kwotą 40 miliardów dolarów miesięcznie począwszy od września 2012. Plan Paulsona z 2008 roku wpompował 700 miliardów USD w różne działy gospodarki. Daje to łącznie prawie 3 biliony dolarów  bez pokrycia w ciągu czterech lat.
5. Zawiesza limit 16,4 bln USD zadłużenia rządowego

Czytany 8703 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Najnowsze od Maciej Grzywacz