wtorek, 09 luty 2010 10:13

Łukasz Reszczyński: Rosyjski "political fiction"

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt Łukasz Reszczyński

Podejmowany ostatnio temat włączenia do struktur natowskich Rosji wydaje się przypominać scenariusz najbardziej śmiałego filmu z serii science fiction. Zajęcie stanowiska w tej sprawie przez osoby ze świata nauki oraz poważnych instytucji państwowych skłania jednak do przemyśleń. Czy zatem nieopatrzne słowa szefa polskiego MSZ mają szansę stać się rzeczywistością.
Niejako w tle monachijskiej konferencji bezpieczeństwa rozgorzała dyskusja na temat włączenia Rosji do struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego. Pretekstem stał się raport Rosyjskiego Instytutu Rozwoju Współczesnego (INSOR), traktowanego jako swoisty „think tank” prezydenta Miedwiediewa. Raport „Wizerunek Rosji w XXI wieku. Obraz jutra, którego sobie życzymy” zawiera szereg strategicznych celów i wyzwań z jakimi powinno się zmierzyć państwo rosyjskie w XXI wieku. Jednak do najważniejszych postulatów autorzy raportu zaliczyli wstąpienie Rosji do Unii Europejskiej oraz NATO, widząc w tych procesach możliwość nowego geopolitycznego otwarcia w historii Rosji, mającej stanowić silną przeciwwagę dla USA i wciąż rosnących w potęgę Chin.

Pomysł ten wywołał spore zaskoczenie w mediach, jednak obserwując wypowiedzi i reakcje ekspertów i polityków zachodnich temat wydaje się mieć swoje realne uzasadnienia. Wbrew pozorom kwestia ta nie jest nowością – temat podejmowany był już w 1999 roku, kiedy to takie pragnienie wyraził ówczesny gospodarz Kremla – Borys Jelcyn, a wtórował mu niemiecki szef dyplomacji Joschka Fischer. Czy zatem słowa polskiego ministra spraw zagranicznych – Radosława Sikorskiego, wypowiedziane podczas ubiegłorocznej debaty kopernikańskiej w Toruniu, dotyczące zaproszenia Rosji do wstąpienia w szeregi NATO (warto dodać, że wypowiedziane w dość żartobliwym tonie) mogą okazać się prorocze?

Nauka historii
Potrzebę włączenia Rosji do europejskich struktur bezpieczeństwa zauważa profesor Michael Mandelbaum z Uniwersytetu Johns Hopkins. Według niego decyzja ta posiada swoje historyczne uzasadnienie. Mandelbaum przyrównuje obecną geopolityczną pozycję Moskwy do tej jaką posiadały Niemcy po pierwszej wojnie światowej. Oba przypadki łączy międzynarodowa izolacja i ignorancja, co w przypadku Berlina doprowadziło do tragicznych konsekwencji w 1939 roku. Podobne błędy, według Mandelbauma popełnia zachód wobec dzisiejszej Rosji. Zbliżone przekonanie wyraża również Richard Krickus, emerytowany profesor z waszyngtońskiego Uniwersytetu Mary, który twierdzi, że w kwestii europejskiego systemu bezpieczeństwa państwa zachodnie powinny wysłuchać również Rosji.

Korzyści integracji Rosji zarówno z UE jak i NATO przedstawiają w swoim raporcie również Siergiej Karaganov – Przewodniczący Prezydium Rady Spraw Zagranicznych i Obrony oraz Timofei Bordachev – pracownik State University – Higher School of Economics (raport: Towards a new euro – atlantic security architecture, Londyn 2009). Obaj są jednak zgodni co do tego, że obecnie szanse na wspomnianą integrację są dużo mniejsze niż w latach 1991 – 94, kiedy kwestia ta miała swoje realne uzasadnienie. Mimo to w zgodnej opinii ekspertów zajmujących się problemem, kwestię włączenia Rosji do struktur natowskich (a także UE) należy podejmować, gdyż niesie ona za sobą zarówno istotny wkład w sferę europejskiego bezpieczeństwa, jak i wydatne korzyści ekonomiczne dla obu stron. Dużą wagę przykłada się przy tej okazji do zmiany polityki wobec Rosji przez prezydenta Obamę. Dążenie amerykańskiej administracji do ocieplenia relacji z Moskwą (decyzja o zaniechaniu umieszczenia elementów „tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, symboliczny „reset” relacji wykonany przez Hilary Clinton i Siergieja Ławrowa) stanowi istotną przesłankę, która pozwala ponownie myśleć o tych kwestiach w kategoriach dużego prawdopodobieństwa.

Optymizmem określić można również opinię Dimitrija Rogozina – rosyjskiego ambasadora przy NATO, który na łamach Radia Wolna Europa stwierdził, że „jest bardziej prawdopodobne, że NATO włączy do swoich struktur Rosję niż na odwrót”.

Techniczne niuanse
Obecne osłabienie relacji Moskwy z państwami zachodnimi wpływa znacząco na postrzeganie Sojuszu Północnoatlantyckiego przez Moskwę. Rosjanie, mimo iż nadal uważają NATO za główne zagrożenie (nowa koncepcja obrony FR), coraz bardziej skłaniają się ku postrzeganiu Sojuszu jako organizacji słabnącej, która traci racje swojego bytu w XXI wieku. Opinię taką potwierdza Fiodor Lukianov, wydawca „Russia in Globar Affairs”, który twierdzi, że o słabości Sojuszu świadczy chociażby fakt, że nie opracował on do tej pory nowej koncepcji strategicznej. Lukianov dodaje również, że Moskwa nigdy nie dołączy do sojuszu, w którym dominującą role odgrywa Waszyngton.

Największą niewiadomą w tej dyskusji pozostaje „techniczna” forma ewentualnego włączenia Rosji do struktur natowskich. Rosyjscy eksperci podkreślają, że Kreml nie zgodzi się na dołączenie do NATO na tych samych zasadach jak chociażby Albania, Polska czy kraje bałtyckie. Dlatego potrzebny jest indywidualny program, który miałby przyspieszyć akcesję Moskwy. Pozostaje również pytanie o byłe republiki związkowe, które również posiadają natowskie aspiracje (Gruzja, Ukraina). Jednym z rozwiązań, o którym wspominają w swoim raporcie Karaganov i Bordachev jest tzw. „scenariusz francuski”, który zakłada na pierwszym miejscu integrację z Rosją, a w późniejszej kolejności pozostałymi aspirującymi republikami poradzieckimi.

Political fiction
Jak stwierdził niedawno jeden z rosyjskich parlamentarzystów, Kosachiov, główną przyczyną dla której Rosja nie jest dziś ani członkiem NATO ani UE, jest zachodnia ambiwalencja wobec Moskwy. Trudno się z tym nie zgodzić, wszak różnice ideologiczne są nadal ogromne. Dochodzą do tego takie aspekty jak demokracja czy poszanowanie praw człowieka, na które obie strony mają dość odmienne spojrzenie. Uregulowanie tych kwestii byłoby ogromnym wyzwaniem dla Moskwy, które wiązałoby się z całkowitym przebudowaniem jej struktur zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznej pozycji geopolitycznej. Członkostwo Rosji w NATO to obecnie opcja dość futurystyczna, ale jak potwierdzają obie zainteresowane strony - możliwa. Oczywiście proces „przystosowywania” Moskwy do takiej akcesji musiałby potrwać, inną kwestią są już warunki, które Kreml musiałby spełnić. Z pewnością jedyną możliwą kwestią jest przygotowanie specjalnego, indywidualnego programu integracji, na który Rosjanie mogliby przystać. Wydaje się, że kluczową kwestią w tym temacie jest to czy taka akcesja zwyczajnie „opłacałaby” się Moskwie. Z pewnością wiązałoby się to z całkowitym przewartościowaniem geopolityki kraju (nastąpiło by swoiste „zderzenie” nowego wektora z dotychczasowym „mocarstwowym”). Z drugiej strony, co podkreśla profesor Krickus, byłaby to ogromna szansa dla Moskwy na ustabilizowania sytuacji na południowym Kaukazie, a także (mając polityczne zaplecze w postaci NATO) terytorialnego sporu z Japonią o Wyspy Kurylskie. Włączenie do NATO mogłoby iść w parze z integracją unijna, co byłoby ciekawą alternatywą, dla i tak już mocno związanej z zachodnim kapitałem, rosyjskiej gospodarki.

W całej tej sprawie zastanawia z pewnością również podłoże tej dyskusji. Istnieją głosy wskazujące na wewnętrzna potyczkę Miedwiediewa z Putinem, w której to wspomniane plany mają ukazać tego pierwszego jako reformatora budującego nową, lepsza przyszłość kraju. W takim wypadku należy prawdopodobnie sądzić, że po umocnieniu władzy przez jednego z polityków temat zwyczajnie przycichnie. Sam temat jeszcze długo pozostanie jedynie w kwestii dyskusji i domysłów, jednak samo jego podejmowanie uznać należy jako sygnał, wieszczący zmiany w dotychczasowej rosyjskiej retoryce.
Artykuł ukazał się na portalu alt

Czytany 6272 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04