poniedziałek, 18 październik 2010 09:53

Łukasz Kobeszko: Ekspres Mińsk-Pekin rusza z peronu

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt Łukasz Kobeszko

Strategiczny sojusz z Chinami stanowi dla Białorusi atrakcyjną perspektywę geopolityczną w obliczu narastającego konfliktu z Moskwą i relatywnie słabych efektów trwającego od 2 lat zbliżenia z UE.

 

Po raz kolejny sprawdza się obserwacja, że gdzie Moskwa traci, tam Pekin korzysta. Rozpoczęta 8 października br. kilkudniowa robocza wizyta białoruskiego prezydenta i towarzyszącej mu rozszerzonej delegacji rządowej w Chinach daleko wykroczyła poza zwykłe dla dyplomacji spotkania na najwyższym szczeblu oraz kurtuazyjną wymianę oświadczeń o rozwoju dwustronnych relacji politycznych i gospodarczych dla obopólnej korzyści. Wymiernym rezultatem rozmów z przewodniczącym CHRL Hu Jintao oraz wizyty na wystawie EXPO-2010 w Szanghaju było podpisanie przez obydwa kraje pakietu 13 umów gospodarczo-handlowych o łącznej wartości ponad 3, 5 mld USD. Chińska peregrynacja Aleksandra Łukaszenki stanowiła jasny sygnał dla Kremla, który kilkanaście dni temu, ustami prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, oskarżał białoruskiego lidera o "bezczelność" i "antyrosyjską retorykę". Wątpiąc  w poparcie Rosji podczas grudniowych wyborów prezydenckich, Łukaszenko wyraźnie pokazał, że cieszy się poparciem drugiej co do wielkości potęgi gospodarczej i politycznej świata. Pekin z kolei udowodnił, że Białorusini zawsze mogą liczyć na szeroko zakrojoną pomoc ze strony chińskich przyjaciół.

Chiński model nad Świsłoczą?

Tuż przed wylotem do Pekinu, w obszernym wywiadzie udzielonym przedstawicielom największych chińskich mediów białoruski przywódca podkreślił, że po raz pierwszy gościł w Kraju Środka w 1992 roku, jeszcze jako parlamentarzysta. "Obserwowałem wówczas wolne strefy ekonomiczne i rozwój Chin. Na własne oczy obserwowałem też, jak w ciągu dekady kraj ten osiągnął kolosalny postęp. Nie bywałem tylko w Pekinie, ale jeździłem również do mniejszych miast i wiosek, i widziałem, jak Chińczycy pracowali, jak porwał ich wielki heroizm. I nie pomyliłem się, dzisiaj po 15 latach, staliście się prawdziwym imperium i potężnym państwem. I nie waham się przewidywać, że za następne 15 lat staniecie się najsilniejszym krajem świata" - komplementował swoich chińskich słuchaczy.

Łukaszenko od lat wydaje się zafascynowany chińskim modelem reform społeczno-gospodarczych, które w ostatnich 30-latach nieprzerwanie realizuje chińskie kierownictwo. Wielokrotnie przeciwstawiał też chińską metodę transformacji, polegającą w dużym skrócie na zachowaniu silnej pozycji i autorytetu władzy przy otwarciu gospodarczym metodom realizowanym przez Michaiła Gorbaczowa i Borysa Jelcyna, która doprowadziła do dezintegracji ZSRR. Łukaszenko zdecydowanie zaznaczał, że pryncypia polityki zagranicznej jego kraju i Chin opierają się na poszanowaniu tradycyjnych zasad suwerenności zewnętrznej, integralności terytorialnej oraz zasady nieingerencji w sprawy wewnętrzne państw trzecich. Równocześnie białoruskie władze przy każdej nadarzającej się okazji zapewniały, iż są gorącym zwolennikiem lansowanego przez chińską dyplomację modelu "harmonijnego współistnienia i rozwoju" różnych systemów politycznych oraz kultur w wielobiegunowym systemie globalnego bezpieczeństwa.

Obserwacja działań białoruskich władz pokazała, że Mińsk rzeczywiście starał się przez dłuższy czas naśladować przynajmniej część zmian gospodarczych zainicjowanych na chińskim gruncie przez przewodniczącego Deng Xiaopinga w 1979 roku. Przy zachowaniu ustrojowego modelu autorytarnej republiki prezydenckiej, Białorusini utrzymali mieszany charakter gospodarki z przewagą sektora państwowego, przy jednoczesnym, metodycznym wzroście roli sektora prywatnego. Białorusini utworzyli 7 wolnych stref ekonomicznych. W większości z nich, szczególnie w sferach rolnictwa, przemysłu ciężkiego i telekomunikacji funkcjonują firmy chińskie. Dla przykładu, poważny rozwój na białoruskim rynku odnotowuje w ostatnim czasie sieć telefonii komórkowej "BEST", w której znaczne udziały ma spółka "Alcatel Shanghai Bell Company Ltd".

Podobnie jak Chiny, Białoruś długo zwlekała z rozpoczęciem prywatyzacji największych państwowych przedsiębiorstw i - oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji dzielących obydwa kraje - powoli włączała swoje przedsiębiorstwa w orbitę gospodarki globalnej, zaznaczając jednocześnie na wzór chiński, prawo do częściowej kontroli nad kapitałem zagranicznym. Idąc za sprawdzonymi działaniami Pekinu, w drugiej połowie mijającej dekady Mińsk rozpoczął prace nad strategią ekspansji eksportowej na rynki zewnętrzne (o czym dość często Łukaszenko przypomina w swoich wystąpieniach) oraz badania nad możliwością dywersyfikacji nośników i dróg dostaw energii.

Pomimo faktu, że chiński juan do tej pory nie stał się w pełni wymienialną walutą, Białoruś zdecydowała, iż część swoich rezerw walutowych ulokuje właśnie chińskich środkach płatniczych. W czasie wspomnianej już konferencji prasowej, Łukaszenko zwrócił uwagę, że CHRL prowadzi mądrą politykę finansową, pokazując swoją wyjątkową odpowiedzialność w dobie globalnego kryzysu finansowego. Chińska waluta będzie wkrótce jedną z najmocniejszych na świecie i osiągnie pełną wymienialność tylko wtedy, gdy suwerenną decyzję w tej sprawie podejmą chińskie władze. Zdaniem białoruskiego lidera związanie białoruskiego rubla z juanem może być w długoterminowej perspektywie wielką szansą dla rozwoju kraju, zwłaszcza, że znaczna część białoruskiego eksportu trafia właśnie do CHRL.

Bezwarunkowa pomoc

Goszczący w Pekinie Łukaszenko bardzo często i dobitnie podkreślał wdzięczność Mińska za pomoc, którą w dobie kryzysu gospodarczego przekazały Białorusi Chiny. Białoruscy decydenci pracują nad realizacją projektów o łącznej wartości ponad 15 mld USD, które Chińczycy są w stanie wyłożyć na konto współpracy dwustronnej. co więcej, Pekin kusi wschodniego sąsiada Polski nową linią kredytową w wysokości 1 mld USD. Łukaszenko zauważył, że chińskie inwestycje tworzyć będą swego rodzaju "archipelagi wysp na białoruskiej ziemi". Z kolei Mińsk nie ucieka przed kokietowaniem Pekinu wizją "okna" do ekspansji gospodarczej na całą Europę. "Powiem wam wprost - chciałbym, abyście jeszcze w większym wymiarze przyszli do nas z inwestycjami. Nie chciałbym oczywiście popełniać błędu i stawiać wszystkiego na jedną kartę, ale chciałbym, aby na Białorusi, obok Rosji i UE, było silnie obecne inne mocarstwo - Chiny. Dlaczego? Dlatego, że Chińczycy nigdy nie obwarowują swoich inwestycji warunkami politycznymi. Oni przyjmują nas takimi, jakimi jesteśmy, widzą tu gospodarkę. Ale za gospodarka przyjdzie też i polityka - jesteśmy ludźmi wdzięcznymi, jeżeli zobaczymy, że idziecie do nas z gospodarką, pomagacie nam, to czy będziemy wówczas prowadzić politykę przeciwko CHRL? Chcemy, aby w dobie po kryzysie gospodarczym i finansowym, Chiny zajęły należne im miejsce w relacjach z Europą" - tłumaczył chińskim dziennikarzom białoruski prezydent.

Strategiczne partnerstwo

Październikowa wizyta lidera naszych wschodnich sąsiadów w ChRL była już szóstą z kolei od momentu objęcia przez niego fotela prezydenta kraju w 1994 roku. W 2005 roku, Łukaszenko i Hu obydwa kraje porozumiały się w sprawie zawiązania partnerstwa strategicznego. 3 lata później, białoruski prezydent wezwał chińskiego kolegę do szeroko zakrojonej ekspansji gospodarczej Kraju Środka w kraju nad Bugiem i Świsłoczą. W 2009 roku wartość obrotów handlowych pomiędzy obydwoma krajami wyniosła według danych białoruskich ponad 1 mld 255 mln USD, a w samych tylko 7 miesiącach roku bieżącego - już ponad 1 mld 68 mln USD, co stanowi prawie 160 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Współpraca Mińska i Pekinu nie ogranicza się tylko do sfery gospodarczej i handlowej. W ostatnich latach zawarto szereg porozumień w sprawie wymiany naukowo-kulturalnej  szczególnie wymiany młodzieży - już dzisiaj na białoruskich uczelniach studiuje wielu Chińczyków) oraz współpracy naukowo badawczej w sferze wysokich technologii, w tym badań kosmicznych. Jesienią 2008 roku gościł w Mińsku szef chińskiego resortu obrony generał Li Guanglie, który w rozmowie z Łukaszenką opowiedział się za utworzeniem mieszanej grupy, która opracuje synchronizację "całościowych planów Chin i Białorusi w perspektywie globalnej".

Sporym sukcesem zakończyła się również wizyta wiceprzewodniczącego ChRL Xi Jinpinga w białoruskiej stolicy w marcu br. Xi obiecał Łukaszence poparcie strony chińskiej podczas debaty Radzie Praw Człowieka ONZ poświęconej sytuacji na Białorusi. Strona białoruska odwdzięczyła się później głosowaniem za usunięciem z porządku obrad tegorocznego Zgromadzenia Ogólnego ONZ kwestii uznania niepodległości Tajwanu.  Mińsk poparł również chińskie stanowisko w sprawie Tybetu oraz działania Pekinu przeciwko członkom sekty "Falun Gong".

Obydwa kraje sfinalizowały wówczas kontrakty o łącznej wartości ponad 3,4 mld USD i uzgodniły warunki przyznania Białorusi preferencyjnego kredytu o wartości 1 mld USD na rozwój wspólnych inwestycji. Pekin zobowiązał się wtedy także do przekazania bezzwrotnej pomocy Mińskowi w wysokości 60 mln yuanów (ok. 9 mln USD). Łukaszenko zaprosił również chińskie koncerny do kooperacji w dziedzinie produkcji rolniczej i energetyki, szczególnie w aspekcie budowy elektrowni jądrowych na Białorusi, realizowanej w ramach dywersyfikacji tamtejszej polityki energetycznej, wprowadzonej w życie w obliczu oraz częstszych nieporozumień białorusko-rosyjskich.

Długofalowa strategia

Najnowsza, trzydniowa wizyta Łukaszenki w Chinach koncentrowała się głównie na poszukiwaniu impulsów dla współpracy inwestycyjnej. Białoruski lider wziął m. in. udział w otwarciu dużego centrum serwisowego utworzonego przez spółkę największego białoruskiego producenta pojazdów rolniczych i budowlanych "BIEŁAZ" oraz chińską firmę "CATIC Supply" wchodzącą w skład "AVIC International Holding Corporation", jednych z największych na świecie przedsiębiorstw techniki lotniczej. Spółkę zarejestrowano we wrześniu ub. r., a już w z początkiem tego roku rozpoczęła się sprzedaż białoruskich ciężarówek na chińskim rynku. Spółka wygrała w tym roku sześć przetargów na dostawy produkowanego przez siebie sprzętu o łącznej wartości dostaw sięgającej 35 mln USD. Łukaszenko odbył również szereg spotkań z czołowymi chińskimi przedsiębiorcami, w tym dyrektorem generalnym "AVIC" Lin Zuomingiem.

W pakiecie 13 dwustronnych porozumień znalazły się również ramowe uzgodnienia w dziedzinie energetyki, infrastruktury komunikacyjno -transportowej oraz budownictwa. Ministerstwa gospodarki obydwu krajów porozumiały się w sprawie budowy chińsko-białoruskiego parku przemysłowego, a kręgi bankowe zadecydowały o zasadach finansowania zmian logistyki systemu mińskiej komunikacji publicznej, rozbudowy sieci dróg kolejowych na Homelszczyźnie i Mohylewszczyźnie. Chińczycy sfinansują m. in. budowę dwóch elektrowni o mocy 400 MGW. Wartość inwestycji wyniesie ponad 400 mln USD. Firmy z Kraju Środka wybudują również nowoczesne centrum hotelowe w Mińsku oraz podejmą się rekonstrukcji tamtejszego lotniska międzynarodowego.

"Nasze rozmowy powinny nakreślić ramy naszej współpracy na długie lata naprzód" - zauważył Łukaszenko w rozmowie z Hu Jintao. Sądząc po rozmachu podpisanych porozumień, w których imiennie wymieniono ponad 100 projektów o wartości przewyższającej wartość 100 mln USD, wizja nowego sojuszu chińsko-białoruskiego rysuje się w bardzo wyraźnych konturach.

Nowy scenariusz

Coraz trudniejsza sytuacja geopolityczna Mińska, znajdującego się pomiędzy nasilającą się wrogością Moskwy  i chłodnym dystansem UE (którego najlepszymi przykładami są wyraźne przyhamowanie procesu ocieplenia relacji Mińska z krajami Unii obserwowanego w latach 2008-2009 oraz stagnacja unijnego programu Partnerstwo Wschodnie" zatrzymanego w biurokratycznych strukturach brukselskich) powoduje, że nasz wschodni sąsiad, podobnie jak inne mniejsze kraje obszaru poradzieckiego, intensywnie sonduje nowe strategie geopolityczne. W ramach tych poszukiwań, Chiny stanowią bardzo ważny element, potwierdzający tylko przewidywania wybitnego polskiego socjologa Józefa Chałasińskiego, który już w latach 60. XX wieku namawiał swoich młodych studentów, aby uczyli się mandaryńskiego, przewidując, że za kilkadziesiąt lat Chińczycy staną u wrót Europy.

Wypowiedzi Aleksandra Łukaszenki za: belta.by, president.gov.by. Na zdjęciu: Aleksandr Łukaszenko i Hu Jintao, Pekin 11 X 2010, za: president.gov.by. Artykuł ukazał się na stronach alt Publikacja za zgodą wydawcy.

Czytany 5378 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04