poniedziałek, 04 czerwiec 2012 08:00

Luc Michel: Moskwa, Berlin, Pekin - przeciwko wojnie szaleńców...

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

stop_wars  Luc Michel

NATO ma swoje jastrzębie. Nowy prezydent Francji Francois Hollande jest jednym z nich. Co więcej – nie istnieje istotna różnica w tym względzie pomiędzy socjaldemokratą Hollandem a neokonserwatystą Sarkozym. Razem są sprzymierzeńcami twardego zwolennika izraelskiej, skrajnie prawicowej partii Likud Bernarda Henry-Levyego, który doprowadził do oddania Libii islamistom z Narodowej Rady Tymczasowej. Obecnie Levy dąży do pogrążenia Syrii w krwawej wojnie...

Francuski pisarz Bernard Henry Levy wezwał niedawno w liście otwartym Francoise’a Hollande'a do konieczności podjęcia przez Francję „inicjatywy w sprawie Syrii”. Proizraelski jastrząb znów odgrywa podobny scenariusz, jak w przypadku Libii. Po państwa Kaddafiego, przyszedł czas na baathistowską Syrię. Obydwa państwa arabskie przewodniczyły wspólnemu frontowi przeciwko syjonizmowi.

„Czy Francja zrobi dla Hula i Homs to co zrobiła dla Bengazii i Misraty? Czy wykorzystacie zaufanie osobiste, jak również zaufanie do naszego kraju, by razem z naszymi wczorajszymi sojusznikami z Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi, Ligą Arabską, Turcją decydować o strategii wychodzącej poza zbankrutowany plan Annana?” – pyta pisarz. „Wiem Panie Prezydencie, o innych ważnych sprawach (...) Ale co jest w tej chwili pilniejsze: przygotowanie do wyjścia z Afganistanu , do wycofania naszych wojsk, czy przejęcie inicjatywy w Syrii?” – pisze w swoim liście dalej Levy.

Ten list miał ukazać się w środę (31.05) w mediach europejskich takich jak: Le Point, Corriere della sera, El Pais, Die Welt, l'Espressen, jak również w postamerykańskim The Huffington.

Hollande razem z jastrzębiami z NATO

Zachód we wtorek (30.05) zaostrzył swoje stanowisko wobec reżimu prezydenta Bashara al-Assada, Europejczycy i Amerykanie poinformowali o wydaleniu syryjskich dyplomatów z ich stolic w odpowiedzi na masakrę 108 cywili w mieście Hula. Francois Hollande jest bezpośrednio zaangażowany w zachodnią ofensywę przeciwko Syrii. Oznajmił on we wtorek, że ambasador Syrii we Francji zostanie wydalony „w najbliższy poniedziałek lub wtorek w odpowiedzi na masakrę w mieście Hula”. Autorzy masakry nie są znani, co potwierdził rosyjski minister spraw zagranicznych Ławrow. Termin jej dokonania jest jednak idealny jeśli chodzi o destabilizację rządu syryjskiego. Hollande powiedział również, że grupa krajów tzw. „przyjaciół Syrii”, spotka się początkiem lipca w Paryżu. Hollande potwierdził również, ze nie wyklucza „interwencji zbrojnej”.

Kolejna do wojny prze maleńka Belgia!

Didier Reynder, liberalny minister Spraw Zagranicznych Belgii, powiedział w środę (30.05) rano, że „nie wywrzemy żadnej presji na Assadzie, bez militarnego zaangażowania”. Belgijski minister obrony Peter De Crem (flamandzki chadek) stwierdził, że „nie wyklucza militarnej interwencji w Syrii w ramach międzynarodowego kontyngentu, jeśli decyzja taka zostanie zaaprobowana przez wspólnotę międzynarodową”. „Jeśli Belgia zostanie wezwana, a rząd uzna to za konieczne, to możemy to zrobić” – zadeklarował we wtorek w belgijskich mediach. Oznacza to, że praktyczny bankrut, państwo nieistniejące, geopolityczna anomalia, które nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa w samej tylko Brukseli, uczestniczy we wszystkich kolonialnych i imperialnych awanturach od czasów krwawego króla Leopolda II – kata Konga.

Rosja powtarza swój całkowity sprzeciw wobec interwencji zbrojnej w Syrii

W obliczu zagrożenia zbrojną interwencją NATO, Rosja uważa że oświadczenie Przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ „jest właściwą odpowiedzią” [1]. „Rosja uważa za przedwczesne żądanie wobec ONZ nowych działań, skierowanych przeciwko Syrii po masakrze w Huli” – powiedział w środę (30.05) rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Gienadij Gatilow rosyjskiej agencji Interfax. „Uważamy, że szukanie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ nowych środków by wpłynąć na sytuację jest przedwczesne”, powiedział Gatilow. Dyplomata stwierdził również, że „oświadczenie prasowe przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie tragicznych wydarzeń w Huli było wystarczająco silnym sygnałem dla strony syryjskiej ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Gatilow dał również do zrozumienia, że Rosja nie poprze uchwały w sprawie działań wojskowych wobec Syrii na forum RB ONZ. „Zawsze powtarzaliśmy, że jesteśmy przeciwni jakiemukolwiek obcemu zaangażowaniu w syryjski konflikt, ponieważ może to doprowadzić tylko do pogorszenia sytuacji w tym kraju oraz w regionie, i może mieć nieprzewidywalne konsekwencje” – podkreślił rosyjski dyplomata.

Rosja jest ostro krytykowana przez Zachód w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w ostatnich miesiącach za utrudnianie przeforsowania rezolucji potępiającej reżim w Damaszku. Moskwa nadal dostarcza broń swojemu wieloletniemu sojusznikowi. Broń, którą NATO, Katar, Arabia Saudyjska czy islamiści z tureckiej AKP [2] przekazują islamskim grupom terrorystycznym w Syrii. To jednak już nie przeszkadza Zachodowi. 

Chiny wyrażają swój sprzeciw wobec interwencji militarnej w Syrii 

Podobnie jak Rosja, również Chiny są przeciwne wszelkiej interwencji zbrojnej w Syrii, rónież nie dopuszczając do uchwalenia stosownej rezolucji. „Chiny są przeciwne interwencji wojskowej w Syrii, jak również sprzeciwiają się zmianie ustroju przy użyciu siły” – stwierdził rzecznik chińskiego MSZ Liu Weimin. Przedstawiciel Pekinu przypominał stanowisko Chin, ważnego sojusznika Damaszku, które zakłada poparcie dla sześciopunktowego planu pokojowego zaproponowanego przez mediatora ONZ i Ligii Arabskiej Kofiego Annana.

Głosy sprzeciwu wobec wojny w Berlinie i Luksemburgu

Również w ramach samego NATO pojawia się rozbieżność stanowisk. Niemiecki rząd nie widzi powodu by spekulować na temat „opcji militarnego rozwiązania sytuacji w Syrii” w kontekście stanowiska francuskiego prezydenta. „Z punktu widzenia niemieckiego rządu, nie ma powodu, aby spekulować na temat militarnej opcji rozwiązania sytuacji w Syrii” – zadeklarował rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych podczas konferencji prasowej w Berlinie. Zdezawuował w ten sposób wyraźnie ministra spraw zagranicznych Guido Westerwellego, kolejnego jastrzębia NATO, dobrze znanego ze swej wrogości wobec Mińska i Moskwy. 

Również minister spraw zagranicznych Luksemburga Jean Asselborn przestrzegał przed zbrojną interwencją w Syrii, która przyniosłaby tylko ofiary. Te słowa wyraził w środowym wywiadzie, udzielonym niemieckiemu tygodnikowi Der Spiegel. „Jeśli dojdzie do bezmyślnej interwencji, możemy się spodziewać śmierci nie tysięcy, ale dziesiątek tysięcy ludzi” – powiedział w wywiadzie opublikowanym na internetowej stronie dziennika. „Nie znam żadnego zachodniego kraju, który wierzy w możliwość rozwiązania konfliktu przez interwencję militarną” – stwierdził. Pytany o deklarację francuskiego prezydenta Francoise’a Hollande'a, który we wtorek (29.05) wieczorem stwierdził, że interwencja zbrojna w ramach mandatu ONZ, nie jest wykluczona Asselborn powiedział również, że „prawdopodobieństwo, że pięć potęg dysponujących prawem weta, zgodzi się na interwencję wojskową jest równe zeru”

Należy zwrócić uwagę, że nowy prezydent Francji, szeroko krytykowany w łonie umiarkowanych państw UE dołączył w istocie do obozu jastrzębi NATO. Co o tym myślą „antyimperialistyczni” działacze Komunistycznej Partii Francji albo Frontu Lewicy, którzy bezpośrednio przyczynili się do wyboru Hollande'a?

Tłumaczenie: Kornel Sawiński 
Tekst został opublikowany w ramach w ramach programu analitycznego Syria 2012.

__________________________________________________________
1. Rolę przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ pełnił w maju Azerbejdżan.
2. Rządząca w Turcji Partia Sprawiedliwości i Rozwoju.

Czytany 22102 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04